Tomasz Jurkiewicz

Tomasz_Jurkiewicz

.

.


[25.XI.2014]

Za metą, czyli rozliczenie z symulacji

dr Tomasz Jurkiewicz, dr hab. Norbert Maliszewski

W ostatnim tekście „Na ostatniej prostej (symulacja na tydzień przed wyborami)” aktualizowanym w przedwyborczy piątek 14. listopada 2014 napisaliśmy w czołówce „PO może zwyciężyć podczas wyborów samorządowych w 9 sejmikach wojewódzkich, PiS w 6, a w jednym byłby remis pod względem liczby mandatów pomiędzy PiS a PSL” . W dalszej części opisywaliśmy, że PO z PSL będą rządzić w 12 województwach, natomiast z symulacji wynikało, że PiS zdoła rządzić samodzielnie w 4 województwach.

Wyniki rzeczywiste różnią się od symulacji na niekorzyść PiS. Na skutek dużo lepszego wyniku PSL koalicja PO+PSL będzie rządzić w 15 z 16 województw i to pomimo wygranej PiS w 6 województwach (co trafnie wyszło z symulacji). Rzeczywista liczba mandatów oraz błąd między symulacją a wynikiem przedstawia się następująco (np. dla dolnośląskiego PO w symulacji miało 19mandatów, w wyborach zdobyło 16, więc różnica – 3 mandaty):

Za metą czyli rozliczenie symulacji.

Różnice pomiędzy symulacją a wynikami w poszczególnych województwach są dość powtarzalne, PO i PiS zyskały po kilka mandatów mniej, często mandat tracił też SLD natomiast regularnie zyskiwał PSL. W kilku województwach mandaty partiom odebrały komitety lokalne, przy czym tu akurat na bazie sondaży sejmowych i sejmikowych bez znajomości rozkładów po województwach trudno było przewidywać wyniki. W woj. śląskim i opolskim, gdzie znana była mniej więcej potencjalna siła lokalnych komitetów symulacja wskazała trafne wyniki.

Przygotowując symulację założono, że wynik np. dla PSL będzie mocno niedoszacowany, więc średnie sondaży dla partii były korygowane o poziom niedoszacowania w 2010. Przed wyborami wydawało się, że niedoszacowanie czy przeszacowanie wyników wystąpi w mniejszym stopniu, bowiem nie ma praktycznie w tej chwili partii, dla której występowałby efekt spirali milczenia (wyborca wstydziłby się deklarować). Dlatego wprowadzana korekta nie była pełna, została ograniczona o ok. połowę.

Relacja wyników dla poszczególnych partii w stosunku do PiS przedstawia się następująco. O ile w sondażach PSL miał 17% wyniku PiS, to w przyjętych do symulacji było to 45%, podczas gdy w wyborach 88% (gdyby dać tu pełną korektę sondaż/wybory2010 wynik byłby trafiony prawie idealnie). Z kolei dla SLD sondaże dawały 28% wyniku PiS, w symulacji przyjęto 31%, wynik rzeczywisty 33%. Pełna korekta przeszacowałaby SLD do 36%. Dla PO mamy odpowiednio 107% w sondażach, 98% w wyborach, 102% w symulacji. Pełna korekta zaniżyłaby wynik do 91%.

Poziom korekty dla partii, który dawał bliski rzeczywistości wynik, był niższy niż niedoszacowanie/przeszacowanie w 2010 roku. Jedynie wynik PSL jest tu wyjątkiem, dla tej partii mieliśmy prawie identyczny poziom korekty wynik/sondaż. Jednakże wydaje się, że sama korekta „na sondaż” była bliska prawidłowej. Silniejsze niedoszacowanie PSLu to wynik następujących czynników:

  • pozostanie części elektoratu miejskiego w domu i większa frekwencja wiejskiego co sprzyjało PSL i PiS,
  • żółta kartka wyborców PO i przerzucenie części głosów na partię drugiego wyboru PSL,
  • problem z kartą do głosowania, która była książką z kartkami, gdzie na pierwszej stronie była lista PSL.

Co do ostatniego czynnika premiował on PSL w stosunku do np. PiS w ten sposób, że wyborcy PSL mieli swoją listę na pierwszej stronie i po zaznaczeniu wrzucali do urny. Wyborcy innych partii mogli z rozpędu zaznaczać głosy na różnych kartkach zanim dotarli do swojej partii, co powodowało nieważność ich głosu.

Podsumowując, ogólny obraz z symulacji okazał się w miarę bliski realiom powyborczym, a na pewno bliższy niż obraz rysujący się z sondaży.  Czy wrzucenie pełnej korekty byłoby lepsze? W tym konkretnym przypadku zapewne tak, dałoby bowiem mniejsze błędy sumarycznie. Jednakże przy symulacjach raczej należy ostrożnie korygować wyniki, można przypuszczać, że i sondaże będą robione coraz lepiej i trudno też oczekiwać takich samych okoliczności sprzyjających PSL.

.


[2.XI.2014]

Trendy na dwa tygodnie przed wyborami: PO o włos przed PiS

dr hab. Norbert Maliszewski, dr Tomasz Jurkiewicz

W ciągu dwóch miesięcy kampanii PO wyprzedziła PiS w sondażach, dzięki temu PO może zwyciężyć podczas wyborów samorządowych w 9 sejmikach wojewódzkich, zaś PiS w 7, według symulacji przygotowanej przed dr Tomasza Jurkiewicza i dr hab. Norbert Maliszewskiego. Podczas kampanii zyskało nieznacznie SLD, PSL ma stabilne poparcie mimo problemów ministra Sawickiego, zaś dla Nowej Prawicy trend spadkowy może być prognozą złych rezultatów wyborczych. W ciągu tych dwóch tygodni decyzję podejmują wyborcy ostatniej chwili, którzy mogą przechylić szalę zwycięstwa. Tylko, czy pójdą zagłosować?

Już za dwa tygodnie odbędą się wybory około 2,5 tys. wójtów, burmistrzów i prezydentów miast, a także prawie 47 tys. radnych gmin, powiatów i sejmików wojewódzkich. Dla partii politycznych to nie tylko próba uzyskania władzy w samorządach, ale test popularności przed wyborami parlamentarnymi. Najprostszym wskaźnikiem powodzenia, z którego będą starać się skorzystać partie, są wyniki w sejmikach wojewódzkich. W 2010 roku, chociaż lokalne komitety zebrały prawie 15%, ale głosy się rozproszyły i dało to zaledwie 20 mandatów, czyli 3,6% całej puli. Zakładając, że w 2014 roku będzie podobnie, ogólną prognozą dla sejmikowych rezultatów są sondażowe trendy poparcia dla partii politycznych (na ten temat także pisał Michał Zieliński http://tajnikipolityki.pl/efekt-tuskopacz/).

PO_o_wlos_przed PiS

Dla Platformy Obywatelskiej można obserwować trend rosnącej popularności. Tuż po oficjalnym rozpoczęciu kampanii (27 VIII), Donald Tusk awansował na stanowisko szefa Rady Europejskiej. Wtedy byli wyborcy PO dali tej partii nowy kredyt zaufania. Premier Ewa Kopacz nie tylko utrzymała to poparcie, ale jeszcze go powiększyła i od miesiąca PO ma dość stabilną przewagę nad PiS (2 pkt proc.). Główny przekaz PiS (hasło „Słuchać Polaków. Zmieniać Polskę”), odnoszący się do społecznej wrażliwości, został skutecznie przysłonięty przez ofensywę Ewy Kopacz (hasło: “Bliżej ludzi”), która w rozumieniu potrzeb Kowalskich wydaje się być bardziej kompetentna niż Jarosław Kaczyński. Wprawdzie PiS traci nieznacznie, ale przynajmniej na dwa tygodnie przed końcem kampanii, sondaże nie wskazują na to, aby politycy tej partii potrafili przejąć inicjatywę, narzucić swój temat.

Na zmianach na scenie politycznej zyskuje w niewielkim stopniu SLD. Wyniki sondaży pokazują, że Polacy obawiają się rosnących kosztów embarga na polskie produkty ze strony Rosji, deklarują obawy wobec dużego zaangażowania polskiej dyplomacji w bycie ambasadorem na Ukrainie, co jest zgodne z linią SLD. W tę strategię wpisuje się też krytyka poczynań ministra rolnictwa Marka Sawickiego. Na problemach z konsekwencjami embarga sondażowo nie traci PSL, gdyż ma silnie zidentyfikowanych z partią wyborców, ale pytanie, czy będą oni na tyle zmobilizowani, aby ruszyć do urn.

Pozostałe partie w sondażach nie przekraczają 5% progu wyborczego, zaś trend dla lokalnych komitetów trudno obserwować, gdyż takich badań jest jak na lekarstwo (np. wg ostatniego sondażu IBRiS dla Rzeczpospolitej poparcie dla lokalnych komitetów to 9% i zmalało od ostatniego pomiaru o 3 pp); symulacja na podstawie ostatniego z tego typu sondaży była publikowana na www.tajnikipolityki.pl (remis-oznacza-przegrana-pis).

Znaczenie nawet niedużych zmian poparcia można prześledzić, gdy sondażowe średnie zostaną przeliczone na mandaty (z końca sierpnia, września i października). Metoda przygotowywania symulacji była już opisywana (po-wygrywa-z-pis-96-korekta-na-niedoprzeszacowanie-sondazy), w skrócie: odbywa sięzgodnie z modelem opierającym się na wyborach samorządowych 2010 roku i ostatnich wyborach do Europarlamentu (z poprawką na niedoszacowanie/przeszacowanie partii). W przybliżeniu podział mandatów z do sejmików wojewódzkich pokazano w poniższej tabeli.

PO_o_wlos_przed PiS_1
PO_o_wlos_przed PiS_2
PO_o_wlos_przed PiS_3

Sondażowy wzrost PO w trakcie kampanii to około 3 pp i spadek PiS o 1,5 pp. Wprowadza on duże zmiany w podziale mandatów. Jeszcze pod koniec sierpnia PiS uzyskałoby o 9 mandatów więcej od PO, zaś według ostatnich sondaży przeliczonych na mandaty, liderem byłoby PO (219).

Ważniejsza niż ogólna liczba mandatów w całym kraju są zwycięstwa w poszczególnych województwach, a zwłaszcza możliwości stworzenia koalicji rządzącej. PO pod względem liczby mandatów wygrywa w 9, a PiS w 6 województwach. W świętokrzyskim jest remis, gdyż  PiS i PSL mają po 11 mandatów.

Biorąc pod uwagę możliwości koalicyjne tych partii, PiS prawdopodobnie będzie rządzić tylko w czterech województwach (lubelskim, podkarpackim, małopolskim i podlaskim). SLD, PSL raczej będą wchodzić w koalicję z PO niż PiS. Zatem PO mogłoby rządzić samodzielnie lub w koalicjach nawet w 12 województwach.

Obserwowanie wpływu sondażowej zmiany na podział mandatów to może być podstawa dla wyznaczenia tzw. “województw bitewnych” (a w obrebie nich okręgów). Są to te miejsca, w których różnica pomiędzy partiami, np. PiS a PO (lub ewentualną koalicją z PSL, z SLD) jest na tyle nieduża, iż otwarta pozostaje kwestia wygranej w danym województwie.  Ponadto, dobry rezultat zwiększa możliwości koalicyjne danej partii, jest szansą na przełamanie ogólnopolskiego klucza (np. PiS i SLD – czysto teoretycznie, a więc abstrahując od realiów, taka koalicja była możliwa jeszcze w sierpniu w łódzkim; teraz już nie miałaby większości). Czasami jest to kwestia symbolicznego zwycięstwa, np. w mazowieckim (jeszcze dwa miesiące temu przewaga PiS nad PO to były 4 mandaty, w listopadowej symulacji już tylko jeden). Czasami zaś, przeliczenie sondaży na mandaty może przynieść niespodzianki. Dwa miesiące temu wygrana w małopolskim PiS (21 mandatów, PO – 14) była niemal pewna. Według obecnej symulacji PiS miałoby 20 mandatów, a PO i PSL w sumie 19.

Trwa kampania,  pozostają osoby niezdecydowane, a ich liczba według deklaracji zmalała z 15% do 13%. Jeśliby poszli zagłosować, to mogłoby zmienić układ wyników, ale na ogół tylko niewielka część z nich to czyni. Inną kwestią jest też mobilizacja elektoratów partyjnych, a to może być powód różnicy pomiędzy sondażowym a realnym rezultatem. Widać, że niewielkie zmiany poparcia mają duży wpływ na podział mandatów, układ sił w województwach, więc ta walka powinna trwać do ostatniego momentu.

.


[10.XI.2014]

Kto wygra wybory w Katowicach?


Często spotykamy się z negatywnymi opiniami na temat wiarygodności sondaży, jest ona podważana głównie przez polityków, których partia wypada w nich gorzej niż oczekują. Często też sondaże traktowane są jako narzędzie walki politycznej, np. do podtrzymywania mobilizacji elektoratu, utrzymania wiary, że partia/kandydat może wygrać czy przekroczyć próg. Zdarzają się też niestety próby manipulacji wynikami i interpretacjami sondażu. Niemniej jednak, tak jak narzędzie, jakim jest statystyka, nie kłamie, tak i sondaże nie kłamią.

Są one bardzo użyteczne, o ile nie damy się pochłonąć magii cyferek, wiemy, na co zwracać uwagę, oraz znamy ograniczenia, jakie towarzyszą interpretacji liczb. Redakcja Dziennika Zachodniego opublikowała bardzo ciekawe wyniki sondażowego badania poparcia dla kandydatów na prezydenta Katowic. Sondaż ten jest interesujący nie tylko dlatego, że mówi o możliwym wyniku wyborów w mieście, w którym kwestia wyniku jest otwarta.

Jest ciekawy także dlatego, że są w nim elementy, które mogły zniekształcić obraz rzeczywistego poparcia dla kandydatów. Proszę moich uwag nie odczytywać jako krytyki samego badania, sposobu jego przeprowadzenia czy sensowności robienia sondaży w ogóle. Wręcz przeciwnie, samo badanie oceniam pozytywnie.

W badaniach sondażowych mamy do czynienia z dwoma rodzajami błędów, z błędami losowymi i nielosowymi. Pierwszy, wynikający z tego, że nie badamy całej populacji, a jedynie wylosowaną jej część, jest dobrze znany statystykom i lepiej rozpoznawany przez opinię publiczną, gdyż jego wielkość bywa dość często podawana przy okazji prezentacji wyników badań. Przy próbie 1000 osób najczęściej pisze się o maksymalnym błędzie oszacowania ± 3 punkty procentowe. W przypadku badań poparcia, gdzie uwzględnia się wyłącznie opinie zamierzających głosować (tak jak w sondażu prezydenckim w Katowicach, gdzie głosować zamierza 48%), jest to wielkość rzędu ± 4 p.p. W praktyce oznacza to, że jeżeli dla kandydata X podano w sondażu wynik 20%, to jest to tylko i wyłącznie informacja, że wynik mieści się “w okolicach 20%”. Rzeczywiste poparcie będzie się zapewne mieścić w granicach od 16% do 24%, przy czym prawie dwa razy większa jest szansa, że będzie to od 18% do 22% niż bliżej 16% czy 24%. Warto też wiedzieć, że w jednym badaniu na 20, a więc wcale nie tak rzadko, podany wynik będzie różnił się od rzeczywistego o więcej niż ± 4p.p.

Druga grupa błędów, błędy nielosowe, jest znacznie mniej znana i znacznie trudniejsze jest określenie wielkości tych błędów. Niemniej należy jednak spróbować choćby określić czynniki, które mogą wpływać na rezultaty badania. Błędy nielosowe wynikać mogą z wielu przyczyn, np. niechęć do udzielania odpowiedzi bądź mówienie nieprawdy przez określone grupy. Widoczne to było wyraźnie w badaniach poparcia dla Samoobrony, jej zwolennicy początkowo wstydzili się przyznać do głosowania i albo odmawiali odpowiedzi albo podawali odpowiedź nieprawdziwą. Skutkiem tego było duże niedoszacowanie wyników tej partii w sondażach i ogromne zaskoczenie z 10% zdobytych w 2001 roku. W sondażu dotyczącym kandydatów na prezydenta Katowic pierwszym elementem, na który warto zwrócić uwagę, to zadanie nie jednego, a dwóch pytań o poparcie kandydatów. W pytaniu pierwszym “Na którego z kandydatów na prezydenta Katowic oddałby(aby) Pan(i) swój głos?” do wyboru odczytano (badanie było telefoniczne, tzw. CATI) listę nazwisk. Po udzielonej odpowiedzi zadano drugie pytanie: “A teraz odczytam listę kandydatów wraz z komitetami, które reprezentują. Na którego z nich by Pan(i) zagłosował(a)?”. Popatrzmy na efekty podania obok nazwiska kandydata także komitetu w zestawieniu z odpowiedziami na pierwotnie zadane pytanie.

Największą różnicę (14,3 p.p.) mamy w przypadku “Nie wiem/Trudno powiedzieć”, co jest normalnym efektem, gdyż znaczna część wyborców poszczególnych partii nie zna kandydatów z nazwiska i dopiero podanie nazwy partii umożliwia im udzielenie odpowiedzi. Warto jednak zwrócić uwagę na to, jak rozłożyły się te głosy i co z tego wynika.

Po pierwsze, bardzo dużo zyskuje kandydat PO awansujący z 4. na 2. miejsce, co świadczy o słabej rozpoznawalności przynależności partyjnej Godlew-skiego. Kandydat ten traci po podaniu szyldu najmniej, bo tylko co szóstego deklarującego (podane tu informacje o zyskach i stratach należy traktować jako bardzo szacunkowe, gdyż pochodzą od małej ilości badanych osób), ale też dużo poparcia zyskuje, zabierając przeciętnie co piątego deklarującego innym kandydatom i z grupy niezdecydowanych (ciekawym wyjątkiem jest to, że najmniej przejmuje od A. Sośnierza). Niewielki przyrost, bo tylko o 2 p.p., w przypadku A. Sośnierza, który pozyskał co szóstego niezdecydowanego i co czwartego od A. Uszoka, jest efektem odpływu prawie co trzeciego do innych kandydatów po podaniu ich szyldów partyjnych. Podobnie M. Krupa, pozyskuje z grupy niezdecydowanych i trochę od A. Sośnierza oraz A. Uszoka, ale traci też prawie tyle samo na rzecz innych kandydatów, głównie A. Godlewskiego.

Kolejnym interesującym elementem w badaniu jest występująca tu zbieżność nazwisk obecnego prezydenta i jednego z kandydatów. Identyczne nazwisko daje efekt w postaci wzrostu poparcia u mniej zorientowanych wyborców. Kilkanaście procent badanych w sondażu katowiczan jest ciągle przekonanych, że P. Uszok startuje w tych wyborach, a zdecydowana większość ankietowanych poparłaby go, gdyby startował. A. Uszok, który przez sporą część badanych był zapewne mylony z obecnym prezydentem, po podaniu nazw komitetów traci 4 punkty proc.

Karta do głosowania w wyborach zawiera nazwiska kandydatów w kolejności alfabetycznej wraz z nazwami komitetów, które reprezentują. Pytanie więc, czy można uznać, że dobry obraz przedstawia wynik odpowiedzi na pytanie, gdzie podano nazwy komitetów? Można wskazać tutaj co najmniej dwa czynniki mogące być źródłem błędów. Po pierwsze, wyborca dostaje listę na karcie, widzi wszystkich kandydatów, podczas gdy przy odczytywaniu po którymś kolejnym nazwisku zapomina te, które padły wcześniej. Po drugie, należy pamiętać, że w badaniu wcześniej zadano to samo pytanie bez nazw komitetów. Część wyborców, która pomyliła się co do kandydata (np. myśląc że A. Uszok to obecny prezydent), nie chcąc się do tego przyznać mogła udzielić ponownie takiej samej odpowiedzi, ale w wyborach widząc szyld podejmie już inną decyzję. Kolejnym elementem wartym uwagi jest fakt, że kandydaci PiS, PO oraz FS i Piotr Uszok mają w drugim pytaniu poparcie na dość podobnym poziomie. Warto to porównać z wynikami pytania o poparcie komitetów do Rady Miasta, gdzie PiS i Forum mają po kilkanaście procent a PO ponad dwa razy więcej.

Tak będzie wyglądała kolejność na karcie do głosowania w nadchodzących wyborach:

  1. DOKTOROWICZ Krystyna Maria – KWW “My z Katowic”
  2. GODLEWSKI Arkadiusz Mariusz – KW Platforma Obywatelska RP
  3. KRUPA Marcin – KWW Forum Samorządowe i Piotr Uszok
  4. SOŚNIERZ Andrzej Stanisław – KW Prawo i Sprawiedliwość
  5. STACH Adam – Komitet Wyborczy PSL
  6. SZCZERBOWSKI Marek Tomasz – KKW SLD Lewica Razem
  7. USZOK Aleksander Piotr – KW Ruch Autonomii Śląska
  8. ZIĘTEK Jerzy Marek – KWW Jerzego Ziętka

Wyborcy na karcie zobaczą wcześniej szyld PO przy A. Godlewskim i Piotra Uszoka przy M. Krupie niż nazwiska A. Sośnierza i A. Uszoka. Biorąc to pod uwagę i uwzględniając elementy wyżej przedstawione, można ocenić, że w tym sondażu zaniżony może być wynik A.

Godlewskiego i M. Krupy. Z kolei A. Sośnierz i A. Uszok z tych samych względów mogli mieć w badaniu wynik w pewnym stopniu zawyżony. Biorąc pod uwagę wielkość błędu losowego oraz możliwe efekty błędów nielosowych nie oczekuję powtórzenia się identycznego z sondażem wyniku w wyborach. Sondaż stanowi bowiem tylko pewne przybliżenie rzeczywistości i nie powinien być traktowany jako prognoza wyniku wyborów. Nie zdziwiłbym się zatem wcale, gdyby wyniki wyborów w dość dużym stopniu odbiegały od sondażu, np. by prowadzący w sondażu A. Sośnierz nie wszedł do II tury. Ale też byłbym wielce zdziwiony, gdyby do II tury przeszedł ktoś spoza trójki A. Sośnierz – A. Godlewski – M. Krupa, choć oczywiście przed nami ostatni tydzień kampanii, więc nic nie jest ostatecznie przesądzone.

Dla mnie jako czytelnika, badanie to dostarczyło wartościowych informacji o przybliżonych szansach kandydatów, kto ma, a kto praktycznie nie ma szans na zostanie prezydentem itp. I z wielkim zainteresowaniem za tydzień sprawdzę, jaki był wynik głosowania w Katowicach, jednym z niewielu dużych miast, w którym nic nie jest jeszcze przesądzone.


Sondaż wyborczy IBRiS dla “Dziennika Zachodniego” Sondaż wyborczy przeprowadzony dla “Dziennika Zachodniego” przez IBRiS; czas realizacji 26-28.10.2014; jednostka badania 1000 mieszkańców Katowic powyżej 18. roku życia; technika badawcza telefoniczny wywiad kwestionariuszowy wspomagany komputerowo (CATI) Czas realizacji badania: 26-28.10.2014 a Miejsce realizacji: Katowice a Próba badawcza: losowa, liczebnie reprezentatywna dla ogółu mieszkańców Katowic (dane GUS). Badanie zrealizowane przy założonym 95-proc. poziomie ufności i 3-proc. błędzie oszacowania a Operat losowania: baza teleadresowa jednostek będąca powszechnie uznanym spisem zawierającym niezbędne punkty adresowe i spełniająca metodologiczne konieczne warunki: aktualności, kompletności, wyłączności i dostępności a Wielkość próby: n=1000 a Jednostka badania: mieszkańcy Katowic, którzy ukończyli 18.rok życia a Technika badawcza: metoda telefoniczna standaryzowanych wywiadów kwestionariuszowych wspomaganych komputerowo (CATI). Czytaj więcej na: dziennikzachodni.pl
.

[24.X.2014]

Remis oznacza ósmą przegraną PiS

dr Tomasz Jurkiewicz, dr hab. Norbert Maliszewski

PiS i PO remisują w sondażach, ale to oznaczałoby symboliczne zwycięstwo PO, gdyż ta prtia wygrałaby pod względem liczby mandatów w 9 województwach (PiS w 7), a mogłaby rządzić nawet w 12.

Według najnowszego sondażu poparcia partii w wyborach samorządowych IBRiS dla Rzeczpospolitej  PO i PiS zdobyłyby po 30 proc. głosów. Komitety lokalne popiera 9 proc. badanych, podobnie SLD, zaś PSL 7. Remis pomiędzy PO a PiS oznaczałby sytuację patową zarówno dla Ewy Kopacz, jak i Jarosława Kaczyńskiego. Premier chciałaby potwierdzić w wyborach samorządowych, że nowe otwarcie Platformy to nie tylko tymczasowy wzrost słupków w sondażach. PiS chciałoby zredukować ten „efekt Kopacz”, gdyż wtedy miałoby lepszą pozycję startową przed wyborami parlamentarnymi.

PiSowi grozi widmo 8 przegranych wyborów. Remis w poparciu oznaczałby realną wygraną PO z dwóch powodów. Zgodnie z modelem opierającym się na wyborach samorządowych 2010 roku i ostatnich wyborach do Europarlamentu, w przypadku remisu, głosy rozkładają się korzystniej dla PO, gdyż wygrywa ona pod względem liczby mandatów w 9 województwach.

Symulacja podziału mandatów na podstawie sondażu IBRiS:

Remis_oznacza_przegrana_PiS

Drugi czynnik to kwestia rządzenia, a PiS ma małe zdolności koalicyjne. Prawdopodobnie będzie rządzić tylko w czterech województwach (podlaskim, lubelskim, podkarpackim i małopolskim), gdzie miałoby wg symulacji większość samodzielną. SLD, PSL raczej będą wchodzić w koalicję z PO niż PiS. Zatem PO rządziłaby samodzielnie lub w koalicjach w 12 województwach.

Wg symulacji PO wygrywa i rządzić może samodzielnie w dolnośląskim (koalicja z prezydentem Dutkiewiczem), pomorskim, warmińsko-mazurskim i zachodniopomorskim. W koalicji z PSL w mazowieckim i wielkopolskim, z SLD w kujawsko-pomorskim, lubuskim, śląskim i także w wielkopolskim. W łódzkim i świętokrzyskim potrzebna byłaby koalicja z PSL i SLD zaś w opolskim z komitetem lokalnym.

PiS samodzielnie mógłby rządzić w lubelskim, małopolskim, podkarpackim i podlaskim, mógłby także współrządzić w koalicjach w kujawsko-pomorskim i lubuskim z SLD, w łódzkim i świętokrzyskim z PSL lub SLD, mazowieckim z PSL, w opolskim i śląskim z mniejszością niemiecką/RAŚ i SLD oraz w wielkopolskim z PSL i SLD.

W porównaniu z 2010 roku ogromnie tracą SLD i PSL. W przypadku tej ostatniej partii, niezwykle aktywnej w samorządach, cztery lata temu obserwowano duże niedoszacowanie sondażowe.

Z uwagi na obserwowane w poprzednich wyborach różnice między sondażami a ostatecznymi wynikami wyborów zdecydowano się na wyniki sondażu nałożyć korektę. Punktem wyjścia do obliczenia współczynników korygujących były różnice między wynikami sondaży sejmowych a wynikiem wyborów samorządowych w 2010 r.

Symulacja podziału mandatów po korekcie (http://tajnikipolityki.pl/po-wygrywa-z-pis-96-korekta-na-niedoprzeszacowanie-sondazy/)

Remis_oznacza_przegrana_PiS_2

Wyniki skorygowane dają znacznie więcej radnych PSL kosztem PO i PiS, ale obraz ogólny nie ulega większym zmianom, wprawdzie PO traci samodzielną większość w warmińsko-mazurskim i zachodniopomorskim ale może tam rządzić w koalicji z PSL za to w kujawsko-pomorskim, lubuskim, łódzkim i świętokrzyskim wystarczy do koalicji sam PSL. Z kolei w przypadku PiS rządzenie poza czterema województwami gdzie ma samodzielną większość wymagałoby trudniejszych koalicji. W kujawsko-pomorskim i lubuskim musiałby przyciągnąć i SLD i PSL, w łódzkim i mazowieckim wyłącznie z PSL. W warmińsko-mazurskim gdzie w tym wariancie PO nie ma samodzielnej większości pojawiłaby się możliwość koalicji z PSL.

Niepewny jest też wynik komitetów lokalnych. Istniejące przesłanki wskazują, że podobnie jak 4 lata temu nie zbiorą zbyt dużej liczby mandatów w skali kraju (w 2010 roku osiągnęły łącznie prawie 15%, ale dało to zaledwie 20 mandatów, czyli 3,6% wszystkich ), choć mogą języczkiem u wagi w tworzeniu koalicji większościowej w niektórych województwach.

Podobnie jak w tegorocznych  wyborach do Parlamentu Europejskiego PiS i PO idą łeb w łeb. Przy remisie poparcia politycy PiS będą przekonywać, że partia zyskała w porównaniu z 2010 roku (wtedy zwyciężyła w 2 województwach). PiS, aby zwyciężyć musi znacząco zwiększyć poparcie, gdyż przy obecnych sondażach efekt psychologiczny byłby korzystny dla Ewy Kopacz.

.


[14.X.2014]

PO wygrywa z PiS 9:6

Korekta na (niedo/prze)szacowanie sondaży.

dr Tomasz Jurkiewicz, dr hab. Norbert Maliszewski

Na miesiąc przed wyborami PO wygrywa w dziewięciu, a PiS w sześciu sejmikach wojewódzkich wedle symulacji wyników wyborów samorządowych. W jednym województwie (świętokrzyskim) jest remis pod względem liczby mandatów między PiS a PSL (po 11).  Ze względu na niedoszacowanie niektórych partii, np. PSL, wprowadziliśmy nową korektę, której poświęcony jest ten tekst.

Metoda symulacji: dla średniej z sondaży poparcia dla partii (PO 32,7%; PiS 30.2 %; SLD 8.8%; PSL 6%; pozostałe partie <5%)  prowadzonych w ciągu ostatnich 30 dni (m.in. TNS, MB, CBOS, IBRiS) a) podzielono proporcjonalnie niezdecydowanych; b) wprowadzono korektę na niedoszacowanie/przeszacowanie partii (opisaną poniżej) zaobserwowane w wyborach w 2010 roku (PO 35,2%; PiS34.5 %; PSL 14.5%;  SLD 10.8%; pozostałe partie <5%). Średnie przeliczono na mandaty, zgodnie z modelem opierającym się na wyborach samorządowych 2010 roku i ostatnich wyborach do Europarlamentu. W przybliżeniu podział mandatów do sejmików wojewódzkich pokazano w poniższej tabeli.

PO wygrywa z PiS 96. Korekta na (niedoprze)szacowanie sondaży

Przygotowując tę symulację porównano sondaże w 2010 roku na miesiąc przed wyborami i wynik wyborczy partii. Dla niektórych partii sondaże okazały się niedoszacowane, np. PSL.

Jak to wyglądało w 2010 r.

Rok 2010 był bardzo trudnym rokiem z punktu widzenia oceny sondaży.

Na koniec marca sondaże (dane dzięki uprzejmości @PopPolityk ‘a) dawały Platformie Obywatelskiej poparcie na poziomie powyżej 50%. Niecały rok wcześniej PO wygrywa wybory do Parlamentu Europejskiego zdobywając, dzięki 44% głosów, połowę mandatów. Prawo i Sprawiedliwość, które dzięki 27% głosów, zdobyło 30% mandatów do PE, w sondażach ma średnio 27% poparcia.

Tragedia 10 kwietnia i związane z tym wcześniejsze wybory prezydenckie zmieniają obraz w sondażach. Poparcie dla PO spada, natomiast PiS rośnie. Tuż przed I turą wyborów prezydenckich PO ma 45%, PiS 35%. Wyniki I tury wyborów prezydenckich (Bronisław Komorowski 41.54%, Jarosław Kaczyński 36.46%) są dość zbliżone do wyników sondaży sejmowych.

Po wygranych przez kandydata PO wyborach, sondaże dla tej partii lekko rosną (premia dla zwycięzcy), by pod koniec września osiągnąć ponownie prawie 50%, a następnie już w trakcie kampanii samorządowej wrócić ostatecznie do poziomu 45%. PiS z kolei na skutek odejścia od łagodnego, stonowanego w wyborach wizerunku lidera zaczyna systematycznie tracić zwolenników w sondażach by osiągnąć tuż przed wyborami 26%. Warto też pamiętać, że na 16 dni przed wyborami samorządowymi z PiS została usunięta Elżbiet Jakubiaka, a później z tej partii odchodzą m.in. Joanna Kluzik-Rostkowska, Paweł Poncyliusz, Paweł Kowal, Jana Ołdakowski, czy spin-doktorzy Adama Bielan, Michał Kamiński. Zakładają oni stowarzyszenie Polska Jest Najważniejsza.

Różnica pomiędzy sondażami a wynikami wyborów

Wyniki wyborów do sejmików wojewódzkich wskazują na dość dużą rozbieżność z sondażami sejmowymi, przeszacowanie PO, które zdobyło 30.9%, lekkie przeszacowanie PiS – 23.1%, niedoszacowanie SLD – 15.2% (w sondażach oscylowało wokół 13%) i silne niedoszacowanie PSL 16.3% (w sondażach długo poniżej progu, dopiero w końcówce dociągało do 6-7%).

Sondaży do sejmików wojewódzkich było niewiele w odróżnieniu od partyjnych czy też bardziej interesujących opinię publiczną sondaży w wyborach prezydentów miast. Jeden z ostatnich Homo Homini dla PR1 Polskiego Radia dawał PO 35.4% (przeszacowanie +4.5pp), PiS 26.6% (+3.5pp), SLD 16.2% (+1.0pp) i PSL 8% (niedoszacowanie –8.3pp).

Drugi sondaż firmy CBOS dawał PO 36.4% (+5.5pp), PiS 19.5% (–3.6pp), SLD 11.8% (–3.4pp) i PSL 9.1% (–7.2pp). W tym przypadku jednak dla oceny wyników bardzo istotny jest fakt, że sondaż robiony był w dniach 4-11.11 a więc w samym środku zamieszania z usunięciem Elżbiety Jakubiak z PiS.

Czego można się spodziewać po sondażach?

Bieżące sondaże będą także mniej lub bardziej odległe od rzeczywistych wyników wyborów sejmikowych. Patrząc między innymi na wyniki porównań z 2010 można postawić następujące tezy:

  • PO będzie przeszacowana zarówno w sondażach sejmowych (bardziej) jak i sejmikowych (mniej).
  • PiS będzie na zbliżonym poziomie do sondaży. Nie można też raczej już mówić o niedoszacowaniu wyników tej partii, jej zwolennicy nie ukrywają swoich poglądów jak to miało często miejsce przed 2010 rokiem.
  • SLD będzie niedoszacowane, choć w niezbyt dużym stopniu.
  • PSL ponownie będzie niedoszacowany, ale raczej nie powtórzy się tu efekt dwukrotnie większego wyniku.
  • Z uwagi na większą stabilizację sceny politycznej i brak jak na razie czynników mocno wpływających na opinię publiczną można założyć, że stopień przeszacowania czy niedoszacowania będzie mniejszy niż w 2010 roku.

I co z tego wynika czyli technikalia symulacji wyników 

Przeprowadzając symulację wyników na bazie sondaży wprowadzamy korekty uwzględniające przeszłe różnice między sondażami a wynikami wyborów.

Korekta 1. na bazie porównania unormowanych wyników sondaży partyjnych do unormowanych wyników wyborów sejmikowych obliczany jest stopień prze/niedoszacowania.

Korekta 2. na bazie porównania unormowanych wyników sondaży sejmikowych do unormowanych wyników wyborów sejmikowych obliczany jest stopień prze/niedoszacowania.

Wyniki średniej bieżących sondaży partyjnych są korygowane o 1/3 efektu dla korekty 1. a średniej bieżących sondaży do sejmików wojewódzkich o 1/3 efektów dla korekty 2.

Dla tak wyznaczonych przewidywanych wyników liczony jest średnia, która stanowi przewidywany poziom poparcia w listopadowych wyborach samorządowych. Na tej bazie, zakładając strukturę regionalnego poparcia taką jak w wyborach 2010 i ostatnich wyborach do Parlamentu UE wyznaczane są liczby mandatów w poszczególnych województwach, co przedstawiono w tabeli powyżej.

I co z tego wynika, czyli kwestia prognozy wyników

Wprowadzenie korekty zmienia znacząco odsetek uzyskanych mandatów, zwłaszcza dla PSL.

PO wygrywa z PiS 96. Korekta na (niedoprze)szacowanie sondaży_2

Jeśli chodzi o ogólny obraz, a temu służą głównie przygotowywane symulacje, to te zmiany są niewielkie. Wedle jednej i drugiej symulacji PO wygrywa z PiS 9:7, przy czym wedle symulacji z korektą w województwie świętokrzyskim PiS remisuje z PSL. Biorąc pod uwagę możliwości koalicyjne tych partii, PiS prawdopodobnie będzie rządzić tylko w trzech lub czterech województwach (lubelskim, podkarpackim i małopolskim), gdzie miałoby wg symulacji większość samodzielną. W podlaskim sytuacja  jest patowa PiS=15 mandatów, PO i PSL =15 (w symulacji bez korekty PiS ma większość samodzielną w podlaskim i to jedyna różnica). SLD, PSL raczej będą wchodzić w koalicję z PO niż PiS. Zatem PO rządziłaby samodzielnie lub w koalicjach w 12-13 województwach.

.


[9.X.2014]

Sejmikowe czy sejmowe?

dr Tomasz Jurkiewicz, dr hab. Norbert Maliszewski

Pierwsze symulacje na bazie sondaży podziału głosów w sejmikach oparte były na dwóch źródłach, sondażach poparcia dla partii politycznych do Sejmu i sondażach poparcia dla partii do sejmików samorządowych. Czy obraz z nich się wyłaniający jest inny?

Wyniki symulacji

Na bazie średnich wyników z siedmiu sondaży (m.in. TNS Polska, CBOS, IBRiS, MB) do parlamentu z ostatniego miesiąca (średnia PO 32,6%; PiS 30,4%; SLD 8,3%; PSL 5,6%; KNP JKM 5,1%) i przy założeniu struktury oddawanych na komitety wyborcze głosów w poszczególnych okręgach wyborczych takiej jak w poprzednich wyborach samorządowych i ostatnich wyborach do Europarlamentu oszacowano, jak w przybliżeniu kształtowałby się podział mandatów do sejmików wojewódzkich (wariant I):

Tabela_1

Analogicznie oszacowane wyniki na bazie średniej z dwóch ostatnich sondaży IBRiS i CBOS do sejmików (średnia PO 28,5%; PiS 27%; SLD 8%; PSL 8,5%; KNP 3,5%), dały następujący podział mandatów (wariant II):

Tabela_2

Czy obraz wyłaniający się z porównania jest inny? Różnice które występują wynikają głównie z lepszego wyniku PSL (który z uwagi na niższe poparcie w sondażach niż w rzeczywistości może być jeszcze lepszy), traci trochę mandatów PO i PiS. Jeżeli przyjrzeć się jednak bliżej efektom, to zmiany poza mandatem w jedną czy drugą są niewielkie. I tak gdyby prawdziwszy był wariant 2

  • w kujawsko-pomorskim możliwa jest dodatkowo koalicja PO+PSL;
  • w łódzkim PiS traci możliwość rządzenia samodzielnego, możliwa zatem staje się koalicja PO+PSL+SLD;
  • w śląskim PO musi znaleźć jeden głos do rządzenia, a w warmińsko-mazurskim dwa.

I to tyle „różnic”.

 .


[6.X.2014]

PO wygrywa z PiS 9:7

dr Tomasz Jurkiewicz, dr hab. Norbert Maliszewski

Na starcie kampanii PO wygrywa w dziewięciu, a PiS w siedmiu sejmikach wojewódzkich wedle symulacji wyników wyborów dr Tomasza Jurkiewicza i dr hab. Norberta Maliszewskiego. Średnie sondażowe przeliczono na mandaty, wygrana oznacza w tym przypadku największą ich liczbę w danym województwie. Kwestia wygranej będzie przedmiotem politycznego sporu, ze względu na znaczenie tych wyborów. Są pierwszym tak poważnym testem dla premier Ewy Kopacz jako przywódcy partii rządzącej. Wygrana wzmocniłaby ją politycznie i na miesiące ukróciła dyskusje o możliwej dezintegracji PO. To oczywiście wilcze prawo opozycji, aby przy takim rezultacie podkreślać, że w porównaniu do wyników wyborów sprzed 4 lat Platforma relatywnie traci. Wygrała wtedy w 12 województwach podczas gdy PiS jedynie w 3. Biorąc pod uwagę możliwość rządzenia, to o ile w  2010 w koalicji z PSL i/lub SLD mogła mieć większość w każdym województwie, to obecnie może jej się udać stworzyć większościowe koalicje w co najwyżej 12.

Na bazie średnich wyników z siedmiu sondaży (m.in. TNS Polska, CBOS, IBRiS, MB) do parlamentu z ostatniego miesiąca (średnia PO 32,6%; PiS 30,4%; SLD 8,3%; PSL 5,6%; KNP JKM 5,1%) i przy założeniu struktury oddawanych na komitety wyborcze głosów w poszczególnych okręgach wyborczych takiej jak w poprzednich wyborach samorządowych i ostatnich wyborach do Europarlamentu oszacowano, jak w przybliżeniu kształtowałby się podział mandatów do sejmików wojewódzkich.

Symulacja została zaprezentowane w artykule na łamach Polska the Times: wybory samorządowe 2014: symulacja przedwyborcza.

Z symulacją wyników wyborów samorządowych można zapoznać się tutaj: wybory samorządowe. Będzie ona aktualizowana w miarę zmiany aktualnych sondaży.

/


[4.X.2014]

Czy PiS/PO może wygrać przegrywając? – czyli słów kilka o dHont’cie


Stosowana w polskim systemie wyborczym metoda przeliczania głosów na mandaty (nazywana umownie metodą d’Honta pl.wikipedia.org/Metoda_d’Honta choć w Kodeksie wyborczym nie ma tej nazwy) zgodnie z obiegowym pojęciem premiuje większych kosztem mniejszych. Co do ogólnej zasady pełna zgoda, ale jak zawsze jest pewne ALE, a tu jest ich nawet więcej.

Na początek sama metoda liczenia na przykładzie. Mamy przykładowo 4 ugrupowania biorące udział w podziale mandatów, które zdobyły następującą liczbę głosów 51111, 39999, 24444, 9999. Liczbę zdobytych głosów dzieli się przez kolejne liczby naturalne 1, 2, 3, …. Otrzymujemy następujące ilorazy:

Lp.

A B C D

1

51111,00

39999,00

24444,00

9999,00

2

25555,50

19999,50

12222,00

4999,50

3

17037,00

13333,00

8148,00

3333,00

4

12777,75

9999,75

6111,00

2499,75

5

10222,20

7999,80

4888,80

1999,80

6

8518,50

6666,50

4074,00

1666,50

7

7301,57

5714,14

3492,00

1428,43

8

6388,88

4999,88

3055,50

1249,88

9

5679,00

4444,33

2716,00

1111,00

10

5111,10

3999,90

2444,40

999,90

Następnie przydziela się mandaty wg wielkości ilorazu, a więc pierwszy dla A (za 51111) , drugi dla B (za 39999), trzeci dla A (za 25555,5), czwarty dla C (za 24444). Przy 20 mandatach wyglądałoby to następująco:

Lp.

A B C D

1

1 2 4 12
2 3

5

9

3

6 7

14

4

8 11

19

5 10 15

6

13

17

7

16

20

8

18

9

10

Stosunkowo proste działania prowadzą nas do

1. ALE

Porównajmy wyniki:

A B C

D

głosów

40,7%

31,9% 19,5% 8,0%

mandatów

40,0%

35,0%

20,0%

5,0%

różnica

-0,7%

3,1% 0,5%

-3,0%

Warto zauważyć, że w tym przypadku wcale nie największy zyskuje najwięcej, wręcz przeciwnie nawet nieznacznie traci. Oczywiście gdyby były inna liczba mandatów czy inny rozkład głosów obraz zysków i strat byłby inny.

2. ALE

Głosy nie są dzielone na poziomie ogólnokrajowym (poza wyborami do Europarlamentu) a w okręgach wyborczych. W przypadku wyborów do parlamentu w okręgu mamy od 7 do 20 mandatów (wybory z 2011), najwięcej jest 12 mandatowych (12) i 9 mandatowych (9). Dla 12 mandatowych wyniki wyglądałyby następująco:

A

B

C

D

głosów

40,7%

31,9% 19,5% 8,0%
mandatów 41,7% 33,3% 16,7%

8,3%

różnica 1,0% 1,5% -2,8%

0,4%

a dla 9 mandatowych:

A B C D

głosów

40,7% 31,9% 19,5% 8,0%
mandatów 44,4%

33,3%

22,2%

0,0%

różnica

3,7%

1,5%

2,8%

-8,0%

Porównajmy sobie wyniki wyborów do Sejmu z 2007 r.:

PO

PiS

SLD(LiD)

PSL

MN

głosów

43,29% 33,49% 13,72% 9,29% 0,21%
mandatów 45,43% 36,09% 11,52% 6,74%

0,22%

różnica 2,14 2,60 -2,18 -2,55

0,01

czy też z 2011 r.:

PO

PiS

RP

PSL

SLD

MN

głosów

40,9% 31,2% 10,5% 8,7% 8,6%

0,2%

mandatów

45,0% 34,1% 8,7% 6,1% 5,9%

0,2%

różnica 4,1 3,0 -1,8 -2,6 -2,7

0,0

O ile w 2011 faktycznie największy bonus dostała PO o tyle 4 lata wcześniej najwięcej zyskał drugi w wyborach PiS.

3. ALE

Na co jeszcze warto zwrócić uwagę? Na wielkość poparcia w poszczególnych regionach. Pytanie, czy lepiej mieć w całym kraju równe poparcie, czy może lepiej wygrywać w większych, czy wręcz przeciwnie w mniejszych okręgach?

Przykładowo (bazując na strukturze okręgów wyborczych w Polsce) mamy 4 partie, 3 z nich zdobyły w skali kraju po 30%, jedna 10%. Polska Równych Okręgów – w każdym okręgu ma 30% głosów, Polska Małych Okręgów – zdobywa 38% poparcia w 31 okręgach o mniejszej liczbie mandatów (7-12) i 11% w 10 większych (13-20) zaś Polska Dużych Okręgów – 20% w 19 okręgach małych (7-10), 26% w 14 okręgach średnich (11-13) , 50% w 8 (14-20). Ostatnia partia Reszta Jest Najważniejsza – bierze resztę 6 do 12%. Jaki będzie podział mandatów?

Polska Równych Okręgów – 148

Polska Małych Okręgów – 137

Polska Dużych Okręgów – 142

Reszta Jest Najważniejsza – 33

Różnica 11 mandatów przy tym samym wyniku ogólnokrajowym daje do myślenia? No to co powiecie na

4. ALE

Czasami kolega twitterowy @PopPolityk poprosi o przeliczenie w mojej magicznej przeliczarce sondaży na mandaty. Przeliczanie jest oparte na prostym założeniu, że struktura głosów będzie analogiczna do poprzednich wyborów. Przed podziałem liczby mandatów w każdym okręgu wynik uzyskany poprzednio przez partię koryguje się proporcjonalnie do różnicy między poparciem w wyborach uzyskanym na poziomie kraju a sondażem. Czyli przykładowo jeżeli w okręgu partia zdobyła 20tys. głosów, w skali kraju miała 40% a w sondażu ma 30% to 20.000*30%/40% = 15.000. Na tak skorygowanych wartościach dla każdego okręgu liczony jest podział mandatów.

Ostatnio przeliczane sondaże: PO 37.9 / PIS 35.6 / SLD 9.5 / PSL 6.4 / KNP 6.0 dał w głosach remisPOPiSu: PO 197 PiS 197 SLD 38 PSL 20 KNP 7 MN 1

Jeszcze ciekawszy był poprzedni: PO 36.6, PIS 35.2, SLD 10.2, PSL 6.8, KNP 6.3 gdzie w głosach dało to PO 190 PiS 192 SLD 47 PSL 21 KNP 9 MN 1.

Czyli PO wygrywa wybory a PiS ma więcej mandatów? Możliwe jak najbardziej.

/

Zobacz innych autorów  >>>

/

/