Cezary Kazimierczak

Cezary Kaźmierczak_2

 

.


[16.IV.2015.]

„Dyrektorzy zawodowcy”, czyli współpraca szkół zawodowych i firm


Im bardziej przedsiębiorczy dyrektor, tym lepsza szkoła zawodowa – to jeden z głównych wniosków płynących z badania „Bariery i możliwości współpracy między szkołami zawodowymi a firmami. Perspektywa dyrektorów szkół i przedsiębiorców”. Badanie przeprowadził Dom Badawczy Maison na zlecenie Wydawnictw Szkolnych i Pedagogicznych oraz Związku Przedsiębiorców i Pracodawców, w ramach ich wspólnego programu „Dyrektorzy zawodowcy” pod patronatem Ministra Edukacji Narodowej.

Według prezesa WSiP Jerzego Garlickiego: najważniejsze to poznać się i zacząć razem działać. Bo, gdy przedsiębiorcy i dyrektorzy podejmują współpracę, to są z niej w zdecydowanej większości zadowoleni. Przeważająca większość dyrektorów (85%) oraz przedsiębiorców (89%) uważa, że praktyki i staże w zawodzie zapewniają uczniom i absolwentom perspektywy zawodowe.

Reforma szkolnictwa zawodowego trwa od 2012. Wprowadzono nową podstawę programową. Doświadczenie podpowiada, że jednym z kluczowych elementów umożliwiających osiąganie celów reformy jest współpraca szkoły z firmami. Ważne jest więc, aby poznać bariery i możliwości takiej współpracy. Dlatego Wydawnictwa Szkolne i Pedagogiczne we współpracy ze Związkiem Przedsiębiorców i Pracodawców uruchamiają program pn. „Dyrektorzy zawodowcy”, w ramach którego przeprowadzili badanie dyrektorów i przedsiębiorców, a także zorganizują debatę ekspertów na bazie badania, oraz e-szkolenia dla dyrektorów z zakresu przedsiębiorczości.  Program wpisuje się w założenia Roku Szkół Zawodowych MEN, dlatego otrzymał patronat Ministra Edukacji Narodowej.

Z badania wynika m.in., że dyrektorzy wskazują potrzebę i chęć do rozwoju swoich umiejętności w zakresie przedsiębiorczości i zarządzania szkołą. 76% dyrektorów deklaruje, że potrzebuje wsparcia w zarządzaniu szkołą, a 69%, że nie dokształca się z przedsiębiorczości i zarządzania. W maju WSiP i ZPP zorganizują, w nawiązaniu do wyników badania, publiczną debatę o roli dyrektorów i przedsiębiorców w podejmowaniu współpracy między szkołami a firmami. Wyniki badania i debata posłużą do opracowania tematów e-szkoleń, które zostaną przeprowadzone dla dyrektorów szkolnictwa zawodowego przez WSiP i ZPP w czerwcu 2015.

.

Kluczowe wyniki badania „Bariery i możliwości współpracy między szkołami zawodowymi a firmami. Perspektywa dyrektorów szkół i przedsiębiorców”

Bariery

Podjęcie współpracy napotyka na kilka barier. Główną przyczyną braku współpracy zarówno w przypadku dyrektorów jak i przedsiębiorców jest wzajemna bierność (ponad 1/3 dyrektorów oraz przedsiębiorców wskazuje jako przyczynę braku współpracy to, że nikt się do nich nie zgłosił). Jest to równocześnie przerzucanie odpowiedzialności za taką współpracę na drugą stronę. Ponadto blisko 1/3 dyrektorów szkół zawodowych uważa, że brak współpracy wynika z tego, że uczniowie wolą sami znaleźć pracę, co jest kolejnym przykładem przerzucania odpowiedzialności na innych.

Dodatkowo można zauważyć specyficzne powody braku współpracy wskazywane przez przedsiębiorców. Wskazują oni zarówno na nieodpowiedni dla nich rodzaj kwalifikacji absolwentów szkół zawodowych (14% z nich przyznaje, że mają oni kwalifikacje niedostosowane do potrzeb firm, a 16%, że są one nieodpowiednie) oraz przekonania o trudności biurokratycznych zawiązanych z taka współpracą (15% przedsiębiorców przyznaje, że nie wie jak załatwić współpracę, 17% uważa, że wymaga to dużo biurokracji).

Przedsiębiorcy przyznają, że nie mają wiedzy na temat szkół zawodowych funkcjonujących w regionie – aż 3/4 przedsiębiorców negatywnie ocenia poziom swojej wiedzy na temat lokalnych szkół zawodowych – co jednak połączone jest z przekonaniem, że inicjatywa w sprawie nawiązania współpracy ze szkoła zawodową nie leży po ich stronie.

Dodatkowo – prawie połowa dyrektorów i przedsiębiorców uważa, że szkolnictwo zawodowe ma negatywny obraz w społeczeństwie.

Potencjał

Ponad 4/5 dyrektorów szkół zawodowych oraz 3/4 przedsiębiorców jest zainteresowanych współpracą w zakresie bezpłatnych staży bądź praktyk zawodowych. Nieco ponad połowa dyrektorów szkół oraz 2/3 przedsiębiorców przyznaje, że byłaby skłonna podjąć się takiej współpracy w przypadku staży płatnych. Warto zauważyć, że większą chęć do współpracy w zakresie płatnych staży/praktyk wyrażają przedsiębiorcy niż dyrektorzy szkół.

Jeśli zaś chodzi o potencjał zatrudnienia w poszczególnych branżach, przedsiębiorcy często oceniają go lepiej w porównaniu z dyrektorami. Obydwie grupy badanych zgadzały się, że branżami o dużym potencjale są budownictwo, mechanika, gastronomia, handel. Przedsiębiorcy dużo pozytywniej niż dyrektorzy oceniają też szanse zatrudnienia w takich branżach jak murarstwo czy stolarstwo. Za branże o najmniejszym potencjale uznawane są grafika oraz ochrona środowiska.

Badanie „Bariery i możliwości współpracy między szkołami zawodowymi a firmami. Perspektywa dyrektorów szkół i przedsiębiorców” zostało przeprowadzone przez Dom Badawczy Maison na zlecenie Wydawnictw Szkolnych i Pedagogicznych oraz Związku Przedsiębiorców i Pracodawców, pod patronatem Ministra Edukacji Narodowej. Badanie zostało zrealizowane we współpracy z Ogólnopolskim Panelem Badawczym Ariadna. Wzięło w nim udział 532 przedsiębiorców oraz 382 dyrektorów szkół. Każda z osób wypełniała kwestionariusz dotyczący szkolnictwa zawodowego odpowiednio przystosowany do danej grupy. Pełna treść badania znajduje się na www.wsip.pl  i www.zpp.net.pl

.

Więcej informacji udzielają:

Point of View: Paweł Kudzia pk@pov.pl / 22 375 65 55

ZPP: Katarzyna Bańbor k.banbor@wei.org.pl / 22 826 08 31


[14.IV.2015.]

Bezkarność przestępców i karuzele VAT


W Polsce organizujący karuzele VAT przestępcy praktycznie pozostają bezkarni. Karuzele VAT, których dotyczy najnowszy raport Związku Przedsiębiorców i Pracodawców, co roku skutkują wielomiliardowymi stratami budżetu państwa. Kwestia wydaje się regularnie bagatelizowana przez najwyższe władze państwowe.

Jak mówi Mariusz Pawlak, Główny Ekonomista ZPP: według szacunków Ministerstwa Finansów miesiąc działania takiej przestępczej spółki słupa to strata 1,6 mln złotych. Słupy działają na ogół trzy – cztery miesiące, po czym znikają, zanim nasz zajęty rozliczaniem PITów emerytów lub organizowaniem loterii paragonowych aparat skarbowy zorientuje się, że taka spółka istniała.

Jest to tym bardziej niepokojące, że brak realnych działań mających na celu ukrócenie przestępczej działalności próbuje się, w wyjątkowo nieudolny i szkodliwy sposób, tuszować, podejmując drastyczne, często zwyczajnie bezprawne i skandaliczne akcje skierowane w uczciwych przedsiębiorców. Tłumaczy się to koniecznością zwalczania oszustw podatkowych. Najlepszym przykładem jest choćby ujawniona ostatnio upubliczniona tajna notatka po spotkaniu Ministra Finansów, według której 80% kontroli w roku bieżącym ma skończyć się domiarem. Zamiast skoncentrować się na tych wielomiliardowych stratach, niektórzy twierdzą, że to wręcz 2% polskiego PKB, Ministerstwo Finansów zajmuje się głupotami oraz prześladowaniem uczciwych przedsiębiorców. Bo przedsiębiorcy są – nie znikają, nie przepadają, nie ukrywają się. Dodatkowo z ich strony urzędnikom skarbowym nic nie grozi.

Jakub Bińkowski, analityk ZPP i autor raportu, ma świadomość, że temat karuzeli VAT – mimo swej aktualności – nie przyciąga szczególnej uwagi ani opinii publicznej (co ze względu na pewien stopień skomplikowania omawianej materii można zrozumieć), ani Ministerstwa Finansów (w tym przypadku nie da się już znaleźć satysfakcjonującego wytłumaczenia braku zainteresowania). Z powodu poziomu skomplikowania problemu, ZPP zdecydowało się opisać mechanizm działania karuzeli VAT na konkretnym przykładzie. W sprawie, o której mowa w raporcie, przestępcy zdołali wyłudzić z budżetu państwa niemal 30 milionów złotych, a do wygenerowania takiej kwoty wystarczyło 177 faktur.

W latach 2011 – 2012 ujawniono 310 tysięcy faktur, a można podejrzewać, że spora część pozostaje nieodkryta. Wyraźnie widać więc, jak wielkim problemem są oszustwa związane z wyłudzaniem zwrotu podatku VAT. Jednocześnie eksperci z różnych stron zaznaczają, że wykrywalność tego rodzaju przestępstw jest znikoma, a wielu świadomych uczestników tego procederu, spokojnie korzysta ze zdobytych tym sposobem środków.

Według analityka ZPP Jakuba Bińkowskiego, aby nie poprzestać na ogólnym omawianiu zjawiska warto pokazywać, jak ta bezkarność wygląda w praktyce. Na podstawie konkretnych przykładów raport ZPP przedstawia, jak karuzela hula w najlepsze mimo, że organa skarbowe zostały o niej poinformowane. A kontrola poszła nie do karuzeli, a do osoby, która o niej poinformowała…

 

Raport: Bezkarność przestępców zamieszanych w karuzele VAT

.


[17.III.2015.]

Rosyjskie embargo nie takie straszne, jak je malują


Czechy (10,3 mln mieszkańców) są dla Polski znacznie większym partnerem handlowym, niż czternastokrotnie liczebniejsza od nich Rosja – wynika z Raportu Związku Przedsiębiorców i Pracodawców „Skutki rosyjskiego embarga na polskie produkty”.

W 2014 roku głównymi rynkami eksportowymi dla Polski były Niemcy (26,1 proc. polskiego eksportu – 42,6 mld euro), Wielka Brytania (6,4 proc.), Czechy (6,3 proc.), Francja (5,6 proc.), Włochy (4,5 proc.) oraz Rosja (4,3 proc.). Do Niemiec wyeksportowaliśmy towary o niemal czterokrotnie większej wartości niż do następnej w zestawieniu Wielkiej Brytanii oraz o ponad sześciokrotnie większej wartości niż do Rosji. Znacznie większym partnerem handlowym dla Polski są także Czechy (10,3 mld mieszkańców), większym niż czternastokrotnie liczebniejsza od nich Rosja.

Rosja oraz jej agenci wpływu rozpowszechniają fałszywe informacje o rzekomych wielkich stratach polskich firm z tytułu rosyjskiego embarga. Szef Rosyjskiej Agencji Nadzoru Weterynaryjnego i Fitosanitarnego twierdzi, że sięgają one 800 miliardów dolarów! (To wartość polskiego eksportu w ciągu kilka lat). Rosyjskie kłamstwa bezmyślnie powtarza część polskich polityków.

Gdy przeanalizujemy wartość polskiego eksportu w 2014 roku, zrozumiemy, że nie może być mowy o traceniu wielkich, gigantycznych wręcz rynków zbytu na Wschodzie, bo one po prostu nie istnieją. Dużo ważniejsze są dla Polski malutkie Czechy, niż „wielka” Rosja. Wielkość na mapie świata nijak się ma do rzeczywistej siły gospodarczej.

Potwierdza to profil i kondycja rosyjskiej gospodarki, która notuje spadki PKB, a dochód per capita lokuje ją na około 45 miejscu na świecie. Gdybyśmy zaś odjęli przychody z ropy i gazu, z których zwykły Iwan ma bardzo małe lub wręcz żadne pożytki, wówczas Rosja wylądowałaby w grupie najbiedniejszych krajów świata w okolicach 80-100 miejsca. Żeby gdzieś sprzedawać, ktoś musi mieć pieniądze, by kupować. A statystyczny Rosjanin ich nie ma – jest czterokrotnie biedniejszy od Polaka. Rosja nie jest żadnym „wielkim rynkiem zbytu”. Nawet przed wojną z Ukrainą była to gospodarka wielkości Hiszpanii. Teraz zaś skurczyła się do rozmiarów gospodarki Meksyku.

Tymczasem polscy producenci wykorzystują wiele metod omijania rosyjskiego embarga, a najbardziej korzystną i najchętniej stosowaną z nich jest szukanie nowych rynków zbytu. Embargo rosyjskie skłoniło eksporterów do eksplorowania szczególnie chłonnych rynków afrykańskich i azjatyckich.  – Polski eksport do Hong Kongu wzrósł w 2014 roku dwukrotnie, osiągając wartość 146 milionów euro, natomiast wartość eksportu towarów rolnych do Arabii Saudyjskiej wyniosła 265 milionów euro – mówi Marcin Nowacki, wiceprezes ZPP. Jak dodaje – To dzięki pomysłowości i elastyczności polskich producentów, udało się znaleźć wiele nowych, atrakcyjnych rynków zbytu, a embargo nie wywołało większych negatywnych skutków.

Raport: Skutki rosyjskiego embarga na polskie produkty >>>

.


[29.I.2015.]

Zamówienia publiczne: nowe prawo, stare utrapienia.


Liczne problemy paraliżują w Polsce rozstrzyganie przetargów publicznych. To między innymi: kłopoty z ochroną tajemnicy handlowej uczestników przetargu, otoczenie prawne, niejednoznaczne kryterium cenowe. W najnowszym raporcie „Z nowym prawem zamówień publicznych – stare problemy, nowy bałagan” eksperci Warsaw Enterprise Institute (WEI) omawiają trudności i wskazują możliwe rozwiązania.

W obecnym kształcie ustawa nie spełnia oczekiwań przedsiębiorców, nie gwarantuje podatnikom wygranej najlepszych ofert ani nie zapewnia spożytkowania pieniędzy w najlepszy możliwy sposób. WEI podziela w tym względzie opinie wydawane wcześniej przez Najwyższą Izbę Kontroli. Zwraca uwagę na kwestię efektywności wydawania pieniędzy w ramach zamówień publicznych.

Przykładem jest głośny przetarg w ZUS na dostawę drukarek. Poległa najkorzystniejsza oferta, a składająca ją firma padłą ofiarą nieczystej gry konkurencyjnej i nadgorliwości organów ścigania. Według autorów raportu ta sprawa jest klasycznym przypadkiem niebezpieczeństw, które niesie ze sobą nieprecyzyjne prawo. Jak mówi Tomasz Wróblewski, wiceprezes zarządu Warsaw Enterprise Institute: “Mimo, że nowe prawo wprowadza  szereg uproszczeń i nowych definicji, a w szczególności wymusza poszerzenie kryteriów oceny ofert, nie rozwiązuje jednak fundamentalnego problemu.” Problem ten to relatywizm zapisów i brak precyzyjnych definicji. Mogłyby one uchronić podmioty uczestniczące w procesie od długich przewodów odwoławczych oraz skomplikowanych procesów sądowych.

W procesie wyłaniania zwycięzcy przetargu cena ma nadal zbyt dużą wagę, pomimo nowelizacji wprowadzonej w życie 19 października 2014 r. Odsetek postępowań przetargowych, w których cena była jedynym kryterium wyboru zauważalnie spadł, lecz waga dodatkowych kryteriów wciąż jest niewielka, czasami wręcz symboliczna. Analityk Warsaw Enterprise Institute Jakub Bińkowski twierdzi, że “Zamawiający ze zwykłej wygody i strachu przed oskarżeniami czy koniecznością tłumaczenia się będą dążyli do zwiększania, a nie zmniejszania roli ceny przy podejmowaniu ostatecznej decyzji.”

Eksperci WEI zwracają uwagę na problem dwuznaczności „rażąco niskiej ceny”. W ostatnich latach sądy tłumaczą ją w jednych przypadkach – jako cenę niewiarygodną, w innych – niemożliwą do spełnienia w warunkach rynkowych, a w jeszcze innych – jako cenę rażąco odbiegającą od pozostałych ofert. Dlatego, według autorów raportu, ustawodawca powinien znacznie zwiększyć staranność przy konstruowaniu definicji tego pojęcia i zawęzić pole do jego interpretacji. Tym bardziej, że podczas realizacji zaawansowanych projektów szczególnie ważne są stosowane technologie czy lokalizacja oddziałów na terenie całego kraju. Może się wtedy okazać, że doświadczeni oferenci złożą o wiele niższe cenowo oferty.

Warsaw Enterprise Institute zwraca uwagę na kwestie konieczności dochowania tajemnicy handlowej w postępowaniu przetargowym. To prawda, że oferenci muszą przedstawić swoją ofertę w celu rozstrzygnięcia postępowania przetargowego. Natomiast błędem jest żądanie ujawnienia szczegółów dotyczących oferty, takich jak sposób organizacji pracy firmy, kwoty za które nabywane są produkty czy usługi od poddostawców. Obecny stan prawny doprowadza do sytuacji, w której oferentowi, który zaproponuje najniższą cenę pozostali uczestnicy w każdej chwili mogą zarzucić rażąco niską cenę i domagać się przed sądem ujawnienia wszelkich szczegółów projektu, stanowiących tajemnicę handlową firmy.

Taka sytuacja miała miejsce podczas wspominanego przetargu w ZUS. Firma Arcus wolała narazić się na wykluczenie z postępowania, niż ujawnić skarżącemu konkurentowi szczegóły swojej oferty z rzekomo rażąco niską ceną. Jak twierdzi analityk Warsaw Enterprise Institute Jakub Bińkowski “WEI stoi na stanowisku, że najlepszym wyjściem byłoby ograniczenie badania ceny przez zamawiającego przy udziale niezależnych ekspertów, ale z wykluczeniem udziału konkurencji”.

Pomimo dobrych intencji ustawodawcy kolejny raz zbiurokratyzowano proces i zwiększono przewlekłość procesów odwoławczych. Tym samym otwarto zamówienia publiczne na szereg nowych manipulacji. Przedsiębiorcy biorący udział w przetargach ponoszą obecnie wysokie koszty związane z obsługą prawną przetargów oraz przedłużającym się procesem wyłonienia zwycięzcy. Zamawiający natomiast nie są w stanie rozstrzygnąć postępowania i realizować zaplanowanych zadań.

Więcej informacji dostępnych jest tutaj:

WEI Raport Zamówienia publiczne

ZPP – Sprawa Arcus

.


[27.I.2015.]

Indeks Wolności Gospodarczej 2015


Czy wolność ma znaczenie? W Polsce wiemy doskonale, że tak. A Czym jest wolność? Jako brak przymusu polega na tym, że państwo i społeczeństwo nie stawiają przeszkód aktywności jednostki. Skoro jednak aspiracje poszczególnych ludzi często wchodzą ze sobą w konflikt, to ich wolność musi się wzajemnie ograniczać. Granicą wolności jednego człowieka może być tylko wolność kogoś innego.  Jak powiada amerykańskie przysłowie: „Twoja wolność wymachiwania rękami kończy się przed moim nosem”.

Z trzech rodzajów wolności: osobistej, politycznej i gospodarczej największe znaczenie ma ta trzecia. „Wolność ekonomiczna jest najważniejszą z ziemskich wolności. Bez wolności ekonomicznej, wolność polityczna i inne zostaną nam z pewnością odebrane.” (William Buckley Jr.) Wolność ekonomiczna likwiduje typowy dla wolności osobistej i politycznej konflikt między mniejszością i większością, nie znając w ogóle takich pojęć. „Każdy może głosować na, powiedzmy, kolor ulubionego krawata i otrzyma go. Nie musi sprawdzać jakiego koloru pragnie większość, a gdy jest w mniejszości podporządkować się.” (Milton Friedman)

Jak dowodzi najnowsza publikacja Indeksu Wolności Gospodarczej 2015, Polska jest “UMIARKOWANIE WOLNYM” krajem. W rankingu światowym zajmuje 42 miejsce. W stosunku do roku poprzedniego jest to znaczący awans, bo z miejsca 50.

Więcej informacji jest dostępnych tutaj:

Polska na 42 miejscu w Indeksie Wolności Gospodarczej.

Indeks Wolności Gospodarczej 2015 PL.

.


[10.XII.2014]

Mechanizmy karuzelowe VAT w Polsce


Według danych Prokuratury Generalnej, w latach 2007-2012 Skarb Państwa stracił na mechanizmach karuzelowych około 699 milionów złotych. Jeśli zgodzimy się, że wpływy z podatku VAT są najistotniejszym składnikiem corocznego budżetu Polski – w 2013 roku stanowiły 40,6% dochodów państwa – oczywista staje się konkluzja, że stan finansów publicznych w naszym kraju zależy w ogromnej mierze od efektywności ścigania przez organy państwa należnego podatku, a co za tym idzie – skuteczności w przeciwdziałaniu przestępstwom i oszustwom, umożliwionym przez specyficzną konstrukcję podatku od towarów i usług.

Dziesiątki tysięcy urzędników zajmuje się kontrolowaniem rozliczeń PIT emerytów, a tymczasem karuzele VAT bezkarnie hulają. „Firma” karuzelowa „działa” od dwóch do czterech miesięcy, a więc na tyle krótko, że Urząd Skarbowy nie zdąży zareagować, zajęty wyliczaniem groszy po przecinku emerytów. Miesiąc działania takiej firmy to około 1,2 mln strat dla podatnika.

Podobne firmy są dziełem zorganizowanych, często międzynarodowych grup przestępczych, zakładanych specjalnie w celu dokonywania oszustw podatkowych. Co najbardziej niepokoi to fakt, że polskie i europejskie prawo, między innymi zapisy o zerowej stawce VAT, umożliwiają im prowadzenie interesu bezpieczniejszego niż napady na banki, czy handel narkotykami.

– To nie przedsiębiorcy, a przestępcy zajmują się karuzelami podatkowymi. W końcu żaden przedsiębiorca nie zakłada firmy na 3 miesiące. Niestety niektórzy urzędnicy Ministerstwa Finansów wykorzystują swoją nieudolność w kwestii karuzel do domagania się zaostrzenia przepisów wobec przedsiębiorców – mówi Jakub Bińkowski, analityk ZPP.

Jak dodaje Mariusz Pawlak, Główny Ekonomista ZPP – Mam wrażenie, że także Urzędy Skarbowe nie radząc sobie z przestępcami, odgrywają się na polskich przedsiębiorcach. Przykładem może być historia firmy „Nexa” z Zamościa, której właściciel, Pan Stanisław Kujawa, po wykryciu, że Jego Dyrektor Handlowy zamieszał firmę w karuzelę VAT, złożył korektę, zgłosił sprawę do Urzędu Skarbowego… i został zniszczony! Przestępcy natomiast nadal działali bezkarnie.

Podobnych absurdów jest w Polsce wiele, a przyjęte rozwiązania prawne okazały się spóźnione i nieskuteczne. Na domiar złego, instytucja solidarnej odpowiedzialności nabywców stała się narzędziem do przerzucania na podatników odpowiedzialności za indolencję i niekompetencję organów podatkowych, na czym najwięcej straciły małe i średnie przedsiębiorstwa.

Więcej informacji jest dostępnych tutaj: tutaj www.zpp.net.pl

.


[10.XII.2014]

Ranking zarobków: Polska i Świat


Realna wartość wynagrodzeń w Polsce systematycznie rośnie, wciąż utrzymują się  różnice w zarobkach w sektorach prywatnym i publicznym, a mazowieckie gwarantuje swoim pracownikom najwyższe zarobki – to tylko niektóre wnioski płynące z opublikowanego przez ZPP dorocznego „Raportu Płacowego. Polska i Świat”.

Według danych Głównego Urzędu Statystycznego przeciętne miesięczne wynagrodzenie brutto w gospodarce narodowej wyniosło w 2013 roku 3650 zł, a więc w stosunku do roku poprzedniego wzrosło o 128 zł. – Należy jednak pamiętać, że powyższe dane nie uwzględniają inflacji, a więc nie odzwierciedlają realnego wzrostu płac – mówi Cezary Kaźmierczak, Prezes ZPP. I dodaje – Wolałbym zwrócić uwagę na fakt, że w 2013 roku wzrost przeciętnych miesięcznych wynagrodzeń nominalnych brutto w sektorze przedsiębiorstw był wolniejszy niż w poprzednim roku, jednak przy niewielkim wzroście cen konsumpcyjnych, zwiększyła się siła nabywcza płac (o 2%).

Tradycyjnie już najwyższe wynagrodzenia notuje województwo mazowieckie, gdzie mediana wynagrodzeń wyniosła 5400 zł. Z kolei na najniższe zarobki mogą narzekać mieszkańcy województwa warmińsko-mazurskiego, dla którego mediana wyniosła 3150 zł.

Podobnie jak w poprzednim roku najwyższe zarobki odnotowano w branży IT, gdzie mediana wynagrodzeń, według danych OBW, wyniosła w 2013 roku 6 000 zł brutto. Na kolejnych pozycjach znalazły się telekomunikacja i bankowość.  – Zwracam uwagę, że płace w tych branżach są oczywiście dość zróżnicowane i zależą nie tylko od regionu, ale także wielkości firmy – powiedział Marcin Nowacki, Wiceprezes ZPP. Jak dodał – Najważniejsze z punktu widzenia małych i średnich przedsiębiorstw w Polsce są jednak wyniki dotyczące płacy minimalnej. Mianowicie, mamy do czynienia z nieustannym wzrostem dynamiki wynagrodzenia minimalnego, co wyróżnia nas na tle innych państw europejskich.

Obecnie Polska zajmuje 12. pozycję pod względem nominalnej wartości płacy minimalnej wyrażonej w euro.

„Raport Płacowy. Polska i Świat” został opublikowany przez Związek Przedsiębiorców i Pracodawców podczas konferencji prasowej. Pełna treść publikacji dostępna jest bezpłatnie tutaj: zpp.net.pl/materialy/

.

Zobacz innych autorów  >>>

.