[24.IV.2015]

W wieku 93 lat zmarł Władysław Bartoszewski, pełnomocnik premiera ds. dialogu międzynarodowego, historyk, więzień Auschwitz, żołnierz AK.

Osobowość wykuta w doświadczeniu

„Istnieją pewne wartości: godność życia człowieka, wolność człowieka, poszanowanie człowieka, tolerancja wobec człowieka. To jest potrzebne każdemu narodowi, każdej generacji, każdego wyznania i w każdym kraju świata – czy o tym wie, czy o tym nie wie.”. – Władysław Bartoszewski

Obóz koncentracyjny, udział w Powstaniu, wieloletnie więzienie i ogrom innych skrajnych sytuacji – to prawdopodobnie powód tych wielu przewartościowań, kilkunastu nowych osób Profesora narosłych jedna na drugą. Taka wykuta w doświadczeniu osobowość daje poczucie dystansu, odwagę, a także dojrzałość moralną odznaczającą się najwyższą próbą. Na wielu krytycznych wobec Profesora publicystów taka ocena zadziałaby jak płachta na byka. Od razu przywołaliby słowa z kampanii 2007 roku, które miały rzekomo świadczyć o „autokompromitacji autorytetu”, np.  „Nie wierzcie frustratom i dewiantom”. Tyle że jedynie mieszczańskim mitem jest według Barthesa rzekoma bezstronność intelektualisty. Wierność własnym przekonaniom i odwaga w ich obronie to rzecz uniwersalna. Cóż miałyby znaczyć słowa krytyków: „Odrzuciliśmy styl polityczny kłaniania się w pas, którą stosował pewien polityk”, gdy już u młodego Bartoszewskiego oddanie własnym przekonaniom próbowano podczas II wojny, a potem przez lata komunizmu?

Ponad podziałami
Należało cenić u Profesora tę wartość przełamywania własnego egoizmu w czasach trudnych. Mimo pobytu w Auschwitz był orędownikiem pojednania polsko-niemieckiego, co świadczy o ogromnych umiejętnościach wykraczania poza egocentryczną perspektywę. Wyróżniona wieloma odznaczeniami działalność naukowa Władysława Bartoszewskiego na niemieckich uniwersytetach w latach 80. była ważnym przyczynkiem do wzajemnego zrozumienia między oboma narodami. 28 kwietnia 1995 roku, jako jedyny zagraniczny mówca, wystąpił z ponadgodzinnym przemówieniem podczas uroczystego posiedzenia Bundestagu i Bundesratu z okazji 50. rocznicy zakończenia II wojny.

Zdolność wykraczania poza własne uprzedzenia to warunek naprawy UE w obecnym kryzysie, a więc potrzeba nam takich postaw jak Władysława Bartoszewskiego: „Polska potrzebuje rządu, w którym będzie widziała ludzi szanujących ludzi”. To właśnie szacunek dla innych, ale na poziomie wartości uniwersalnych, a nie formy, jest o wiele skuteczniejszy niż prężenie muskułów. I to nie tylko w dyplomacji, ale także w publicystyce.

Nasza młoda demokracja jest wciąż na dorobku, Polacy cenią przede wszystkim małą stabilizację lub – jak kto woli – ciepłą wodę w kranie. Kiedy jednak się rozwiną i będą poszukiwać nowych tożsamości, warto mieć w głowie przykład Władysława Bartoszewskiego. Człowieka, który bez względu na to, czy trwała II wojna światowa, czas komunizmu czy transformacji, wyróżniał się odwagą, humanizmem i wiernością własnym przekonaniom. Niezależnie od tego, czy się jego poglądy podziela, należy cenić i pamiętać Profesora.

 

Norbert Maliszewski

 

Zobacz inne artykuły >>>