100 dni to pierwsze wrażenie na temat tego, jak będzie wyglądać państwo pod rządami Zjednoczonej Prawicy. Według sondażu Ariadna Polacy oceniają je na 3-. Ta uśredniona ocena jest wyrazem skrajnych społecznych emocji, które wzbudza rząd, swoista papryczka chili (kocha się ją lub nienawidzi). Bardzo dobrze 100 dni rządu oceniają sympatycy PiS, ale pozostała część społeczeństwa nie szczędzi mu najgorszych ocen. Jakie są ich powody? Jak jest oceniana premier, a jak ministrowie? Jaka strategia dałaby lepsze oceny rządowi Beaty Szydło?

Zrzut ekranu 2016-02-23 o 13.33.47

Zgodnie z sondażem Ariadna (z 21 lutego)* za pierwsze 100 dni działania rządu Zjednoczonej Prawicy badani najczęściej wystawiali ocenę dostateczną (29 proc.) lub gorszą (niedostateczną – 20 proc.; jedynkę – 24 proc.). Rzadziej była to ocena dobra (15 proc.) lub bardzo dobra (12 proc.). Średnia dla respondentów to 2.73, a więc w skali szkolnej dostateczna z minusem. Ta uśredniona słaba ocena jest wyrazem skrajnych społecznych emocji, które wzbudza rząd. To swoista polityczna papryczka chili (kocha się ją lub nienawidzi). Bardzo dobrze 100 dni rządu oceniają sympatycy PiS, ale pozostała część społeczeństwa nie szczędzi mu najgorszych ocen.

Strategia działań pierwszych 100 dni rządu Beaty Szydło zamykała go w „oblężonej twierdzy”  około 36 proc. głównie zwolenników PiS.  Rewolucja realizowana po zwycięstwie PiS przez prezesa Jarosława Kaczyńskiego zakładała trzy elementy. Po pierwsze, polegała na usunięciu elit politycznych III RP z wszelkich instytucji (służby cywilnej, mediów, spółek skarbu państwa, itd.). Poza sympatykami PiS, inni wyborcy uważali to działanie za ruchy czysto kadrowe  (rozdawanie powyborczych fruktów „swoim”, łup polityczny). Po drugie, służyła jak największemu poszerzeniu władzy w państwie (nawet kosztem niezależności np. władzy sądowniczej). Ten element był realizowany bez względu na sondaże, gdyż prezes chciał uniknąć inercji z czasu rządów 2005-2007 (trudnych koalicji). Po trzecie, w strategii tej założono, że te kontrowersyjne działania będą realizowane w pierwszych miesiącach rządzenia, kiedy PiS uzyskało kredyt zaufania, a partyjni działacze są lojalni. Po przeprowadzeniu rewolucji pierwszych miesięcy notowania PiS miało poprawić wprowadzenie programu 500 zł na dziecko. Jak sugerują wyniki niniejszego badania, strategia ta była błędna przynajmniej w zakresie uzyskania społecznego poparcia dla zmian. Bez kredytu zaufania, wbrew połowie społeczeństwa (51 proc. krytyków, patrz. Rys. 2) rządzi się trudno. Co więcej, ta krytyka wciąż rośnie, gdyż w porównaniu do stycznia o 7 punktów proc. wzrósł odsetek niezadowolonych z rządu Beaty Szydło.

Zrzut ekranu 2016-02-23 o 13.40.43

Dla jasności obrazu zapytano o ocenę działania sejmowej opozycji. Ta ocena była równie negatywna co rządu. Opozycja po wyborach była rozbita, PiS dało jej paliwo do funkcjonowania. .Nowoczesna ma obecnie średnio 23 proc. poparcia, PO  15 proc. W sumie te obie partie mają więcej niż PiS i w koalicji mogłyby wygrać wybory, ale te będą dopiero za 4 lata. Ogromne zyski sondażowe bardziej zawdzięczają obawom wobec działań rządu PiS niż własnej politycznej inicjatywie. Cóż powoduje, że znów Polacy chcą głosować przeciw PiS?

opz

Spór o Trybunał Konstytucyjny, rozłam polityczny

Złe oceny rządu są związane z działaniami PiS wobec Trybunału Konstytucyjnego. Ponad połowa badanych uważa, że PiS (52 proc.) narusza standardy demokracji w swoich działaniach dotyczących Trybunału. Przeciwnego zdania jest tylko 34 proc. respondentów. Sympatycy PiS nie mogą zrozumieć, że ten rzekomo nieistotny dla przeciętnego Kowalskiego spór o TK stał się podwaliną stałego podziału społecznego (monitorowany od grudnia w sondażu Ariadna).* Ten spór może był mało zrozumiały, ale powód złych ocen jest inny. Badani uważali, że nie ma „dobrej  zmiany” w porównaniu do źle postrzeganego przez nich rządu PO-PSL. Pierwsze 100 dni to chaos, niezrozumiały dla społeczeństwa konflikt, zamiast silnego państwa; nie stosowanie się do wyroków Trybunału Konstytucyjnego, zamiast rządów prawa. Część wyborców poczuła się oszukana, gdyż podczas kampanii politycy PiS kładli nacisk na realizację obietnic socjalnych, obiecywali sprawne państwo, które „da radę”. Szybko się jednak okazało, że PiS wróciło w dawne koleiny, partii postrzeganej jako nieskutecznej, rządzącej przez jałowe, niefunkcjonalne spory, podważającej reputację Polski na arenie międzynarodowej.

Zrzut ekranu 2016-02-23 o 13.28.22

Krytyka „słabej demokracji” – polityka zagraniczna

Komisja Europejska zdecydowała o wszczęciu procedury ochrony praworządności wobec Polski.  Decyzja Komisji Europejskiej stanowi zagrożenie dla wizerunku Polski za granicą. Nie chodzi tylko o emocje, związane z utratą reputacji. To kwestia także siły politycznej polskiej dyplomacji. „Słabym” demokracjom trudniej walczyć o własne interesy, np. uzyskiwać środki unijne czy przekonać do lokowania baz NATO. Kraje o złej reputacji nie są dobrym miejscem do inwestowania, a negatywne artykuły na temat zmiany PiS pojawiają się nie tylko w Europie, ale w USA i innych krajach. Ta krytyka rządu PiS, powrót do podobnych problemów z lat 2005-2007, ma duży wpływ na społeczne oceny rządu. Niekoniecznie jest ona skorelowana z samą jego skutecznością, czemu poświęcony zostanie osobny artykuł. Warto jednak wspomnieć, że rząd PiS ma bardzo negatywną prasę, ale niekoniecznie jest tak mało efektywny, jak to jest sugerowane w tych tekstach. Przed szczytami Rady Europejskiej (w sprawach kryzysu migracyjnego, Brexit), klimatycznym NATO, czy debatą o Polsce na forum Parlamentu Europejskiego, rząd Beaty Szydło był wskazywany jako hamulcowy, ten . Po tych ważnych wydarzeniach, oceny na ogół były pozytywne (występ na forum PE, negocjacje z Davidem Cameronem). Samo działanie rządu często zasługuje na lepsze oceny, ale błędem PiS była owa chaotyczna rewolucja z początku, która powoduje nieufność wobec polityków tej partii i „specjalne” ich traktowanie, a Polski jako „słabej demokracji”.

Zrzut ekranu 2016-02-23 o 13.46.01

Trzy ośrodki władzy, słaba pozycja premier

Jak to się stało, że partia, która w 2015 roku przeprowadziła dwie bardzo skuteczne kampanie wyborcze, podczas pierwszych 100 dni działa w sposób chaotyczny, popełnia liczne błędy? Jednym z powodów jest rozproszenie władzy. Są aż trzy jej ośrodki: prezes Jarosław Kaczyński, prezydent Andrzej Duda i premier Beata Szydło. Nie ma jednego koordynatora, przekazu, jasnej polityki. Słaba  pozycja premier Beaty Szydło skutkuje tym, że już po 100 dniach rządu odsetek sympatyków i krytyków są sobie równe (42 proc.).  Większość (74 proc.) badanych sądzi, że prezes PiS będzie miał duży wpływ na rząd. W związku z tym Rada Ministrów cierpiała na rozproszenie odpowiedzialności, niespójność działań, chaos informacyjny, który dominował podczas pierwszych 100 dni rządu. Przez miesiące pojawiały się spekulacje, że premier będzie swoistym „zderzakiem” dla prezesa PiS, czyli realizatorką niepopularnych decyzji, a potem Jarosław Kaczyński stanie na czele rządu. Rzekoma tymczasowość odbiera autorytet Beacie Szydło. Badani są podzieleni co do słuszności tej narracji, 34 proc.  ją podziela, 40 proc. sądzi, że Beata Szydło będzie premierem przez całą kadencję.

sz

Gołębie lepiej oceniane niż jastrzębie

Podczas kampanii wyborczej PiS przełamało jeszcze jeden stereotyp, który ciążył na tej prawicowej formacji: nieskutecznej, niekompetentnej w sferze społeczno-gospodarczej, której domeną są kwestie ideologiczne. Wygrana w wyborach była spowodowana nie tylko niechęcią wobec rządów PO-PSL, ale także dobrą diagnozą problemów społecznych i gospodarczych. Niejako potwierdzeniem tych oczekiwań jest wybór najlepszych ministrów. Pierwsze miejsce zajął Matusza Morawiecki (minster rozwoju; 31 proc. wskazań), drugie Konstanty Radziwiłł (minister zdrowia, 26 proc.), a trzecie Paweł Szałamacha (minister finansów, 22 proc. wskazań). Taki wybór świadczy o oczekiwaniach Polaków, aby zgodnie z obietnicami, rząd zajął się ich potrzebami – zdrowiem i portfelami. To jest rozumiane w PiS, Rząd Beaty Szydło zdecydował się na kontrofensywę po stratach związanych ze sporem o TK. Nadzieją PiS na poprawę notowań jest chociażby realizacja planów ministra rozwoju, które w ostatnich dniach stały się elementem zmiany wizerunku rządu. Według Morawieckiego rozwój gospodarczy Polski powinien oprzeć się o pięć głównych filarów: reindustrializację, rozwój polskich firm, inteligentne inwestycje, dostępność kapitału dla rozwoju oraz zagraniczną ekspansję, zwłaszcza w takich sektorach jak lotniczy, motoryzacyjny, szynowy czy stoczniowy. PiS wróciło też do realizacji obietnic socjalnych.

Zrzut ekranu 2016-02-23 o 13.15.34

100 dni rewolucji, a potem 500 zł

Politycy PiS zrozumieli, że na skutek pierwszej strategii „rewolucyjnej” projekty tej partii zaczyna obejmować swoisty syndrom „kwaśnych winogron”. Program 500 + (500 zł na drugie i kolejne dziecko) podczas wyborów cieszący się aprobatą około 75 proc., ma teraz około 49 proc. zwolenników. Był  coraz gorzej postrzegany, tracił wiarygodność, był traktowany jako swoiste przekupstwo za łamanie standardów demokracji w postępowaniu z TK. Oceny programu się zmieniły, gdy został on przegłosowany przez Sejm RP (wzrost o 8 punktów proc.). Jeszcze większa poprawa może nastąpi, gdy gotówka trafi do rodzin. To ważne dla rządu, gdyż problemy polityczne PiS coraz bardziej przesłaniają obraz sytuacji społeczno-gospodarczej (43 proc. postrzega ją negatywnie, tylko 21 proc. pozytywnie).  Dodatkowy, negatywny wpływ może mieć pierwsze w historii pogorszenie oceny wiarygodności Polski, dokonywanej przez agencję ratingową S&P, co przejawiło się dalszym osłabieniem złotówki, ale może też mieć i konsekwencje gospodarcze (wzrost kosztów obsługi długu).

500

Spełnienie obietnic w 25 proc.

Premier Beata Szydło obiecała, że w ciągu pierwszych 100 dni wypełni nie tylko obietnicę 500+. Drugą, czyli darmowe leki dla seniorów, udało się spełnić w części (przeznaczono na ten plan 125 milionów), natomiast kolejna (12 zł brutto stawki godzinowej) jest w trakcie konsultacji społecznych. Pozostałe dwie, które były kluczowe podczas kampanii, rząd odkłada na przyszłość: obniżenie wieku emerytalnego, podwyższenie kwoty wolnej od podatku. Nie dziwi więc, że badani są podzieleni w opiniach, czy rząd zrealizuje obietnice z kampanii wyborczej (41 proc. uważa, że tak; 42 proc., że nie). Na statystykę optymistów wpłynęło (wzrost o 10 punktów proc.) wypełnienie sztandarowego programu „500 zł na dziecko„. Zrozumiałe jest to, że pierwszym i głównym obciążeniem budżetu jest ten program, a na inne obietnice nie uda się więcej wykroić, ale zła jest komunikacja rządu. Na samym początku powinna być jasno pokazana droga realizacji obietnic. Byłoby to zrozumiałe dla przeciętnego Kowalskiego, że nie można wszystkich obietnic zrealizować od ręki. Teraz zaś niektórzy wyborcy mają poczucie bycia oszukiwanymi, stąd krytyka i nieufność (42 proc.). Za przedefiniowanie obietnic należałoby przeprosić i pokazać realistyczną mapę drogową ich realizacji.

obiet

Podsumowanie. Jak postrzegane jest państwo „IVRP”, czy to dobra zmiana?

Pierwsze 100 dni to pierwsze wrażenie na temat tego, jak będzie wyglądać państwo pod rządami Zjednoczonej Prawicy. Podczas kampanii PiS przełamało swoje stereotypy. Nie było partią sporów, indolencji, ale sprawnego działania. Obiecywało słuchać wyborców, linię pragmatyczną. Wysoko oceniana była praworządność PiS, gotowość do wzięcia odpowiedzialności politycznej za przebudowę państwa. PiS tak jak węgierski Fidesz dokonał w ciągu pierwszych 100 dni radykalnych zmian instytucjonalnych. Duża część społeczeństwa tych zmian nie rozumie, albo traktuje jako zemstę polityczną. Bilans zysków i strat pierwszych miesięcy rządów PiS nie wygląda dobrze. Straty poparcia nie są duże, ale paliwo zyskała opozycja. Oceny pierwszych działań rządu są mierne. Reputacja Polski za granicą obniżona, a kraj przez liberalne media i polityków traktowany jest jak „słaba demokracja”. Pogorszyły się nastroje  gospodarcze. Pogłębił się rozłam polityczny, a więc trudniej o zaufanie do państwa dużej części społeczeństwa, nie mówiąc już o takich bolączkach jak radzenie sobie z niskim kapitałem społecznym. Mało wymiernych skutków działań PiS. Pozytywne projekty przesłonił spór (nie jest on do końca racjonalny, bo paraliż Trybunału Konstytucyjnego nie wart był późniejszych problemów). Takie programy jak 500+, ograniczenie umów śmieciowych, traciły na wiarygodności. Rewolucja PiS pierwszych 100 dni była chaotyczna, obarczona problem trójpodziału władzy, nie miała jasnego przekazu. Rewolucja Orbana odbywała się pod hasłami budowy węgierskiej klasy średniej i opierała się na wglądzie w społeczne potrzeby. Fidesz cieszy się ogromnym społecznym poparciem. Pierwsze 100 dni zamykały PiS w „oblężonej twierdzy”. Te problemy zostały docenione przez rząd jeszcze w lutym. Rozpoczęła się kontrofensywa na polu polityki zagranicznej, ale także wewnętrznej. Program 500+ został przyjęty przez Sejm RP, zaś rządowe jastrzębie ustąpiły miejsce takim politykom jak wicepremier Mateusz Morawiecki. Jeśli to długotrwała zmiana, to rząd PiS ma szansę zmienić swoją notę. Jeśli to tylko doraźne działania wizerunkowe, mające przesłonić złą początkową strategię, to utrwalą się zarysowane podziały społeczne i rząd PiS, tak jak w 2007 roku, może zakończyć swoją kadencję ze średnią trzy z minusem. To ocena pozytywna we własnym elektoracie i skrajnie negatywna w oczach pozostałych wyborców, która będzie ich motywować do głosowania przeciw PiS, pozbawienia jej władzy.

.

Raport prezentuje wyniki badania przeprowadzonego 21 lutego 2016 roku na ogólnopolskiej próbie liczącej N=1020 osób, dobranej z panelu Ariadna metodą CAWI. Kwoty dobrane wg reprezentacji w populacji Polaków wieku 18 lat i więcej dla płci, wieku, wykształcenia i wielkości miejscowości zamieszkania.