maliszewski2222

dr hab. Norbert Maliszewski
Ekspert ds. marketingu politycznego
Uniwersytet Warszawski

.

[16.II.2015]

Co czwarty Polak uważa, że zaangażowanie rządu w konflikt na Ukrainie jest nadmierne i obawia się rosyjskiej reakcji – wynika z badania firmy Ariadna dla www.tajnikipolityki.pl. Ten lęk się zmniejszył (o 4 punkty proc w ciągu pół roku). Polityka  wobec Rosji w związku z wojną na Ukrainie jest kluczowym testem dla rządu premier Ewy Kopacz, ale także stała się jedną z najważniejszych osi sporu pomiędzy kandydatami w obecnej kampanii prezydenckiej. 

42 proc. an­kie­to­wa­nych w ba­da­niu wskazało, że udział rządu Ewy Kopacz w kon­flik­cie na Ukra­inie jest zbyt duży i w związku z tym boi się ko­lej­nych sank­cji na­ło­żo­nych przez Mo­skwę na nasz kraj.

Poparcie dla działań rządu wobec kryzysu na Ukrainie wyraziło 30 proc. badanych. Mniej popularna jest opinia (28 proc.), iż rząd jest zbyt mało zaangażowany, co jest niezgodne z interesem Polski.

poprawionywykres

Taki sam sondaż przeprowadzono w 8-14 sierpnia 2014 roku, kiedy premierem był Donald Tusk. Opinie badanych w porównaniu z wynikami sondaży sprzed pół roku są bardzo podobne. O 4 punkty proc. mniej osób uważa działania premier Ewy Kopacz za zagrażające, o 2 pkt. proc. wzrósł odsetek osób oceniających je jako adekwatne, ale o tyle samo wzrosła proporcja osób krytykujących rząd za bierność.

Tekst nie jest poświęcony ocenie polskiej polityki zagranicznej wobec Rosji, a  jedynie opiniom społecznym na jej temat. W tej interpretacji należy jednak odnotować fakt zmiany roli Polski w związku z kryzysem na Ukrainie. Od pół roku negocjacje w sprawie wojny na Ukrainie odbywają się w tzw. formacie normandzkim, w składzie: Francja, Niemcy, Rosja i Ukraina, a więc bez udziału Polski. Politycy PiS krytykują rząd za brak uczestnictwa w tego typu rozmowach. Twierdzą, iż Polska utraciła rolę ambasadora Ukrainy w jej drodze na Zachód, ku pełnemu członkostwu w UE i zbliżeniu z NATO. Ciekawe, że ta krytyka nie natrafia na podatny społecznie grunt (tylko 28 proc. wskazań). Niemniej jednak nawet przy bardziej asekuracyjnej (lub jak kto woli „pragmatycznej”) polityce rządu (m.in. pomocy finansowej, doradztwie w reformach, odbudowie instytucji), wciąż dominująca opinia dotyczy nadmiernego zaangażowania rządu. Opinia ta świadczy o ogromnym niepokoju związanym z wojną na Ukrainie, lęku Polaków związanym z polityką Władimira Putina.

Polityka zagraniczna polski wobec Rosji i Ukrainy w sytuacji kryzysu jest jedną z najbardziej istotnych obecnie osi sporu politycznego. Rozejm między siłami ukraińskimi a prorosyjskimi separatystami może okazać się kruchy. Co więcej, celem Władimira Putina wydaje się być trwała destabilizacja sytuacji na Ukrainie, stopniowe jej wasalizowanie. Zatem ta polska polityka wobec Rosji w związku z wojną na Ukrainie jest ważna długofalowo. Ponadto, jak pokazały to wybory do Parlamentu Europejskiego w 2014 roku, ta polityka może odgrywać ogromne znaczenie podczas kampanii prezydenckiej, jak i parlamentarnej w 2015 roku.

Jeszcze na początku 2014 roku Platforma Obywatelska dołowała w sondażach, a po ofensywie Donalda Tuska w sytuacji kryzysu na Ukrainie, partia odrobiła straty sondażowe. Stało się tak, gdyż podczas kryzysów na ogół zyskują rządzący, a zwłaszcza ci przywódcy, którzy obiecują stabilizację. Zgodnie z tym mechanizmem, w sytuacji kryzysu na Ukrainie, jako polityk na ten czas najczęściej wskazywany jest urzędujący prezydent Bronisław Komorowski (56 proc.). Jest sprawdzonym przywódcą, doświadczonym, definiującym siebie jako wyraziciel szerokiego, racjonalnego centrum – a więc odpowiednim w sytuacji społecznych obaw wobec polityki Władimira Putina.

prezydentnakryzys

Odsetek wskazań dla Andrzeja Dudy (20 proc.), jako polityka na czas kryzysu na Ukrainie, jest równy jego ogólnemu poparcie. Niemniej jednak nie bez powodu, podczas sobotniej konwencji, kandydat PiS na prezydenta unikał tematu bezpieczeństwa w sytuacji kryzysu na Ukrainie. Linia PiS jako partii – jak wynika z sondażu świadczącego o obawach wobec Rosji – może przekonywać te 28 proc. domagających się większej aktywności rządu,  a Andrzej Duda chce trafiać do szerszego elektoratu.

Wyrazicielem obaw polskiego społeczeństwa stara się być SLD, a także kandydatka na prezydenta z ramienia tej partii Magdalena Ogórek. Potwierdzeniem są jej wypowiedzi, m.in.: „będę dążyć do normalizacji stosunków z Rosją. Nie stać nas na to, by rosyjskie media określały Polskę jako wroga numer jeden”. Przyznała również, że nie wahałyby się zadzwonić do prezydenta Putina. Pytanie, na ile jest w tych słowach wiarygodna (uzyskała 6 proc. wskazań), ale jeśli sprawdzić podobne pytanie dla liderów partii, to Leszek Miller jako polityk na czas kryzysu na Ukrainie jest wskazywany już przez 20 proc. badanych.

W opozycji do linii PiS, w tym sporze o politykę, postawy wobec wojny na Ukrainie, sytuuje się kandydat PSL –  Adam Jarubas.  „Przy naszym położeniu geopolitycznym potrzebna jest zdroworozsądkowa polityka wschodnia, daleka od emocji i zbytnich uprzedzeń” – twierdzi kandydat PSL.  „Turystyka na majdan wielu polskich polityków, ta w 2004 i w 2014 r., wyrywanie się przed szereg, dziś nie bilansują się na plus. Polska, która chciała być bardzo silnym orędownikiem europejskiej drogi Ukrainy, została przez Kijów, ale także Berlin i Waszyngton potraktowana trochę jak chłopiec na posyłki. Zrobiliśmy swoje, a teraz mamy czekać w szeregu na kolejne rozkazy” – ocenił w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej”.  Mały odsetek wskazań dla Adama Jarubasa (4 proc. respondentów) jest związany z jego wciąż niską rozpoznawalnością, ale prezes Janusz Piechociński, prezentujący podobną, nieco bardziej umiarkowaną linię, zyskuje 13 proc. wskazań.

przywodnaczaskryzysu

Trzeba pamiętać, że w niniejszym tekście opisywano tylko wymiar opinii publicznej w sprawie działań rządu. Nie może być mu podporządkowana polityka zagraniczna, zwłaszcza w sytuacji kryzysu na Ukrainie.

Jako podsumowanie może posłużyć wynik premier Ewy Kopacz i Jarosława Kaczyńskiego jako przywódców na czas kryzysu na Ukrainie. Chociaż politycy PiS jako przejaw trafności swojej linii politycznej przywołują słowa prezydenta Lecha Kaczyńskiego (dzisiaj Gruzja, jutro Ukraina, a później może polska), to jednak nie Jarosław Kaczyński, ale  premier Ewa Kopacz jest częściej wskazywana jako polityk na czas kryzysu. Ta różnica pomiędzy nimi jest wyraźna, pomimo że na innych wymiarach na początku lutego ich oceny były niemal wyrównane. Większość polskiego społeczeństwo  oczekuje „małej stabilizacji”, przewidywalności premier Ewy Kopacz, wyrazicielki szerokiego centrum niż linii Jarosława Kaczyńskiego.  Pamiętajmy, że taki kontrast, tylko w obliczu kryzysu finansowego w 2011 roku, dał zwycięstwo w wyborach poprzedniemu przywódcy PO, czyli Donaldowi Tuskowi. Niekoniecznie ta oś sporu będzie dominująca, to zależy od sytuacji, przebiegu kampanii, ale z pewnością będzie jedną z ważniejszych w tych wyborach.

Zobacz inne artykuły >>>

.