Andrzej_Garapich
dr Andrzej Garapich
Prezes Zarządu Polskich Badań Internetu (www.pbi.org.pl)
Wykładowca Collegium Civitas, Akademii Górniczo-Hutniczej,
Uczelni Łazarskiego
.
[27.VIII.2015]

Na wakacyjny obraz politycznych social mediów wpływają trzy zjawiska: wybory prezydenckie i sejmowa kampania wyborcza, przecieki Stonogi oraz ponadprzeciętna aktywność politycznych osobliwości.

Najbardziej naturalny wydaje się wzrost obserwujących aktywność nowego prezydenta. Andrzej Duda w kampanii wyborczej pokazał, że swobodnie posługuje się twitterem i że rozumie specyfikę tego medium. Jako głowa państwa dalej wykorzystuje ten kanał komunikacji. Nie dziwi zatem 18-to procentowy wzrost obserwujących i retweetujących. Z niecałymi 90 tysiącami obserwujących, prezydent należy do średniaków tej kategorii, daleko mu do prawie półmilionowej rzeszy patrzących na tweety Radosława Sikorskiego, ponad 400 tysięcy Janusza Palikota i ćwierćmilionowej grupy obserwatorów konta premiera Jerzego Buzka. Ale wymieniona trójka buduje swoje bazy odbiorców od wielu lat, w odróżnieniu od obecnego gospodarza pałacu prezydenckiego.

Wzrosty liczby obserwujących pozostałe konta odpowiadają organicznemu wzrostowi innych wskaźników w polskim internecie i są zgodne z prawem zwanym czasem regułą Św. Mateusza. Parafrazując: „ci, co mają duże profile, będą je mieć coraz większe”.

Sierpniowa aktywność na Twitterze należy zdecydowanie do prawej strony sceny. Wpisy konta PiS-u, Jarosława Gowina, Andrzeja Dudy, Krzysztofa Bosaka należą do najczęściej komentowanych i przesyłanych dalej. Krzysztof Bosak był częściej retwitowany niż Andrzej Duda, Janusz Palikot i Radosław Sikorski. Jak widać, z prawicowego wiatru w żagle korzysta także polityczny plankton, tradycyjnie mający nadreprezentację wśród aktywnych internautów.

Wśród internetowych celebrytów objawił się Zbigniew Stonoga. Aż żal, że były ekspert Samoobrony nie prowadzi konta na Twiterze, racząc nas angażującymi wpisami na Facebooku. W największym serwisie społecznościowym najlepiej odnajdują się wyraziste, kontrowersyjne postacie. Co łączy Kanusza Korwin-Mikke, Roberta Biedronia i Zbigniewa Stonogę? Tylko oni potrafią zaangażować swoimi wpisami odpowiednio 26, 55 i 28% członków swoich społeczności. Dzięki Sotrenderowi i internetowej statystyce, mamy naukowe potwierdzenie szmoncesowej dykteryjki: „nieważne co mówi, byle z nazwiskiem”. Buzz w sieci niekoniecznie oddaje polityczną popularność, ma się nijak do wyborczych wyników, ale pozwala zbudować rozpoznawalność nazwiska. A dla polityka nazwisko to marka.

wykresy_sotrender_sierpień1

Zobacz więcej informacji twitter >>> 

Zobacz więcej informacji facebook >>>

.

Zobacz inne artykuły >>>