maliszewski2222
dr hab. Norbert Maliszewski
Ekspert ds. zachowań politycznych
Uniwersytet Warszawski

.

.

[17.XI.2015]

75 proc. respondentów sondażu Ariadna twierdzi, iż Polska nie powinna przyjmować uchodźców z Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej. Po zamachach terrorystycznych w Paryżu ten odsetek wzrósł aż o 10 punktów proc. Dwie trzecie badanych (65 proc.) sądzi, że rząd PiS powinien zmniejszyć kwotę przyjmowanych imigrantów. Przed rządem Beaty Szydło stoi dylemat: jak odpowiedzieć na społeczne oczekiwania i nie wpaść w pułapkę „ksenofobów” na arenie europejskiej, która utrudni negocjacje w sprawie racjonalizacji polityki migracyjnej.

.

Piątkowa tragedia w Paryżu zradykalizowała postawy polskiego społeczeństwa wobec przyjmowania uchodźców.  Trzy czwarte respondentów sondażu Ariadna (75 proc.) twierdzi, iż Polska nie powinna przyjmować uchodźców z Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej. Po zamachach terrorystycznych ten odsetek wzrósł aż o 10 punktów procentowych (pierwsze badanie realizowano 6-10 listopada w czasie sporu o udział w szczycie Rady Europejskiej; drugie zaś po zamachach terrorystycznych, 13-17 listopada)*.

1Warto zauważyć, że ta niechęć dla imigrantów nie tylko dotyczy wyborców PiS (86 proc.), ale nawet sympatyków PO (61 proc.). Co więcej, w tym elektoracie nastapił największy wzrost odsetka negatywnych postaw wobec pomagania uchodźcom (17 pp).

2Dwie trzecie badanych (65 proc., wzrost o 4 pp) sądzi, że rząd PiS powinien renegocjować kwotę przyjmowanych przez Polskę uchodźców. Tylko 15 proc. jest za tym, aby realizować ustalenia rządu PO-PSL. Za zmniejszeniem kwot uchodźców są przede wszystkim wyborcy PiS (87 proc.; + 4pp),  ale także aż połowa sympatyków PO (46 proc.). Paryska tragedia najbardziej zmieniła postawy wyborców PO (wzrost o 14 pp zwolenników zmniejszenia kwot)

3Wzrasta lęk przed zamachami. Aż 79 proc. badanych uważa, że przyjmowanie uchodźców może spowodować poważny wzrost zagrożenia terrorystycznego w Polsce. Lęk ten wyrażają sympatycy PiS (90 proc.; + 5pp),  ale także aż dwie trzecie sympatyków PO (66 proc., + 7pp).

Zrzut ekranu 2015-11-18 o 14.41.57Przed rządem Beaty Szydło stoi dylemat: jak odpowiedzieć na społeczne oczekiwania i nie wpaść w pułapkę „ksenofobów” na europejskiej arenie, która utrudni negocjacje w sprawie racjonalizacji polityki migracyjnej. Już w sobotę minister Konrad Szymański wyrażał swoje obawy dotyczące możliwości wykonania decyzji o relokacji uchodźców. Jego opinia spotkała się z ogromną krytyką zarówno w światowych mediach, jak i wśród polityków europejskich. Minister Witold Waszczykowski deklarował jeszcze przed paryską tragedią, że Zjednoczona Prawica będzie respektować umowę zawartą przez rząd PO-PSL. Niemniej jednak akcentował konieczność zaostrzenia polityki migracyjnej w celu zagwarantowania bezpieczeństwa.

Uchodźcy to nie terroryści, ale wśród nich mogą się pojawić „śpiochy” ISIS. Ponadto, przy takim napływie imigrantów niemożliwe staje się nie tylko kontrola tych nowych, ale na skutek natłoku pracy, trudniej skutecznie zwalczać europejskie siatki terrorytyczne. Te podane jako przykład argumenty wydają się być mocnymi przesłankami, aby UE położyła większy nacisk na bezpieczeństwo, uszczelenienie zewnętrznych granic, większą kontrolę napływu uchodźców. Politycy tacy jak m.in. kanclerz Angela Merkel, ale także prezydent Francois Hollande starali się udowodnić, że nie ma związku pomiędzy kryzysem migracyjnym a atakami terrorystycznymi. Kanclerz Merkel konsekwetnie broni swojej linii wobec przyjmowania uchodźców, choć spotyka się z coraz ostrzejszą krytyką niemieckiego społeczeństwa, ale również i własnego środowiska politycznego. W takiej sytuacji korzystne jest zaprezetowanie opinii stronników jako radykalnych, wręcz ksenofobicznych. W taką pułapkę wpadają ministrowie Zjednoczonej Prawicy. Wypowiedzi ministrów PiS więc w tym kontekście należy krytykować, jako przejaw błędów w sztuce dyplomacji. Niektórym wydaje się, że nie jest ważne, co w Niemczech mówi się o polskich politykach. Tym bardziej, że polskie społeczeństwo w dużej mierze wspiera to, co sądzą ministrowie Szymański i Waszczykowski. Trzeba pamiętać jednak, że debata publiczna to przedpole unijnych negocjacji. To dopiero początek działania rządu. Kłopot polega na tym, że pierwsze wrażenie robi się tylko raz. Rząd zaś Zjednoczonej Prawicy może wpaść w stereotyp „drugiego Orbana”, niezwykle utrudniający skutecznie działania w ramach UE, a tych kontrowersyjnych kwestii czeka bez liku (m.in. pakiet klimatyczny, Nord Stream 2, itd.).

.

Badanie przeprowadzono na zlecenie www.tajnikipolityki.pl w dniach 13-17 listopada 2015 roku na ogólnopolskiej próbie liczącej N=1026 osób, dobranej z panelu Ariadna metodą CAWI. Kwoty dobrane wg reprezentacji w populacji Polaków wieku 18 lat i więcej dla płci, wieku, wykształcenia i wielkości miejscowości zamieszkania.

.

Pobierz raport: Problem uchodźców po zamachach w Paryżu >>>