zdjecie_blog_5

dr Wojciech Jabłoński
Ekspert w dziedzinie
public relations i komunikacji
politycznej
Uniwersytet Warszawski

,[22014][2.V.2014]

[17.VII.2015]

Zagrajmy znowu w dziesięć różnic. Albo w kilka tylko. Proszę spojrzeć na załączone obrazki i wskazać odmienności.

Premier Kopacz podróżuje po kraju. Pociągiem. Wakacje. Pardon, kampania wyborcza. Pardon, oficjalnie kampanii jeszcze nie ma.
Obywatele Polski podróżują po kraju. Pociągiem. Wakacje. Pardon, zależy dla kogo. Czasem trzeba pojechać do pracy, np. na umowie śmieciowej, ale, wciąż, pociągiem (tych, dziwnie, mniej coraz).
Premier Kopacz preferuje ekspresy i pierwszą klasę. Taj jest szybciej, wygodniej tak jest.
Obywatele preferują drugą klasę, a szkoda, że i trzeciej nie ma, byłoby taniej. Ekonomiczniej by było.
Premier Kopacz w trasie coś jeść musi. No to zamawia jajecznicę. W „Warsie”. Dla siebie i swojej świty. Cena – prawdopodobnie (kto jada w „Warsie”, niech sprecyzuje) ok. kilkunastu złotych za talerzyk.
Obywatele w trasie coś jeść muszą. No to wyciągają śmierdzące kanapki i śmierdzące jaja. W przedziale. Cena – kilka złotych od sztuki.
Premier Kopacz udziela w trasie obietnic. Temu da, owemu dopłaci, ogólnie – zobaczy się.
Obywatele w trasie nie obiecują. Osiem lat temu też im obiecywano, i cztery lata temu też, a teraz jadą pociągiem kupionym na kredyt i jedzą śmierdzące jaja.
Premier Kopacz… A, tak… Naturalnie… Oczywiście… Ma się rozumieć…
„SŁUCHAM, ROZUMIEM, POMAGAM.”

 

Zobacz inne artykuły  >>>

3 Responses to “Pociągiem do (POlitycznego) piekła”




  1. xD

    W obietnice polityków nikt z ludzi nie wierzy, za to w obietnice PO wierzą tylko zdaje się dziennikarze TVP i TVN.