.

Pop

Michał Zieliński, PopPolityk

.

[26.XI.2014]

W sobotę wieczorem Państwowa Komisja Wyborcza ogłosiła wreszcie oficjalne wyniki wyborów samorządowych. Niewiele jednak brakowało, a poznalibyśmy tylko podział mandatów w sejmikach wojewódzkich – PKW nie przygotowała danych o procentowym poparciu dla partii w skali kraju i dopiero po godzinie konferencji sędziowie PKW, przyciskani przez dziennikarzy, zaprezentowali najbardziej wszystkich interesujące dane: PIS 26,9%, PO 26,4%, PSL 23,7%, SLD 8,8%, KNP 3,9%, RN 1,6%, Demokracja Bezpośrednia 0,8%, pozostałe komitety 8,1%.

Podobnie jak w wyborach europejskich, w głosowaniu samorządowym zwycięzca zanotował minimalną przewagę nad drugą w kolejności partią. W maju Platforma uzyskała o 0,35% lepszy wynik niż PIS – w listopadzie to Prawo i Sprawiedliwość o włos (0,5%) wyprzedziło PO. W wyborach do sejmików na PiS zagłosowało 3 mln 238 tys. 199 Polaków, na PO 3 mln 179 tys. 210, na PSL – 2 mln 855 tys 996, a SLD uzyskał 1 mln 59 tys. 74 głosów. Przewaga PIS wyniosła więc niecałe 60 tys. – na ponad 12 mln oddanych głosów. Frekwencja wyniosła 47,4% – była minimalnie większa niż przed 4 laty (47,3%), a tym samym najwyższa w historii wyborów samorządowych w III RP.

Wyniki podane przez PKW dość istotnie różnią się od zaprezentowanego w wyborczą niedzielę sondażu exit poll zrealizowanego przez firmę Ipsos. Przez niemal tydzień w debacie politycznej funkcjonowały „wyniki” wyborów, które dawały PIS bardzo wyraźne, 4-punktowe prowadzenie na szczeblu sejmików (PIS 31,5%, PO 27,3%). Rzeczywisty wynik PO mieści się w granicach wytyczonego przez Ipsos błędu pomiaru, ale wynik partii J. Kaczyńskiego jest o prawie 5 punktów procentowych gorszy. Jednak największą pomyłkę Ipsos zaliczył w przypadku PSL. Zamiast projektowanych 17% partia ta otrzymała aż 23,7% głosów, więc błąd wyniósł niemal 7 punktów procentowych. Przyczyny tak dużych rozbieżności będą zapewne w Ipsos przedmiotem głębokiej analizy, ale już teraz szef sondażowni Andrzej Olszewski wskazuje na dużą liczbę głosów nieważnych w wyborach sejmikowych (18%). Tezę tą uprawdopodabnia duża sprawdzalność Ipsos w innej części exit poll dotyczącej wyborów prezydentów miast, gdzie głosów nieważnych oddano tylko 2%. Realizacja sondażu exit poll przy okazji wyborów samorządowych napotyka w Polsce sporo trudności – również przed 4 laty wyniki sejmikowe PO i PIS znacząco odbiegały od sondażowych (kolejno o 3 i 4 punkty procentowe). Dużo większą trafnością charakteryzują się badania pod lokalami wyborczymi podczas wyborów parlamentarnych, prezydenckich czy choćby europejskich (świetny rezulat Ipsos w maju 2014).

.ipsos

Sposób podziału mandatów sejmikowych na poziomie województw spowodował, że zwycięski PIS ma mniej radnych (171) niż druga w kolejności PO (179). Z 555 mandatów sejmikowych PSL przypadło 157, zaś SLD-Lewica Razem 28. Platforma zdobyła najwięcej mandatów w sejmikach 8 województw, PIS – 6, a PSL – 2. Porównując te wyniki z sejmikami wyłonionymi w 2010 roku widać, że PO straciła 43 mandaty, a PIS zyskał 30. Jednak największy przyrost radnych wojewódzkich zanotował PSL, który będzie teraz miał aż 64 mandaty więcej. Tak dobry wynik PSL zaskoczył wszystkich komentatorów i ekspertów, zwłaszcza że nie przewidziały go żadne sondaże przedwyborcze. I choć już w poprzednich wyborach samorządowych ludowcy zaskoczyli dobrym wynikiem (16%), to obecny jest rekordem w historii tej partii po 1989 roku. Wśród przyczyn wskazać należy na duże różnice we frekwencji pomiędzy miastem (39%) a wsią (52%)– największe w historii wyborów samorządowych – a także efekt słynnej już „książeczki” i pierwszego miejsca PSL na listach wyborczych. Tak jak wszystkich zaskoczył rezultat PSL, tak większego zdziwienia nie wywołało poparcie dla SLD. Partia L. Millera powtórzyła wynik z maja i zebrała raptem 9% głosów. Porażka samorządowa jest tym bardziej bolesna, że najprawdopodobniej SLD nie będzie potrzebne PO-PSL do sformowania koalicji w żadnym z sejmików. Nie dziwi więc złość Millera, który w powyborczym wzmożeniu ramię w ramię z liderem PIS zaczął domagać się powtórzenia wyborów, sugerując liczne nieprawidłowości, które miały wypaczyć ostateczny wynik.

mandatyyy

Niewielka przewaga PO nad PIS w ogólnej liczbie mandatów przekłada się na gigantyczną dysproporcję, gdy chodzi o liczbę regionów, w których każda z partii będzie rządzić. PO uda się skonstruować koalicję z udziałem PSL w 15 województwach, podczas gdy teoretycznie zwycięski PIS przez brak zdolności koalicyjnej rządzić będzie tylko w 1 – w Podkarpackiem. W perspektywie również niespecjalnie udana II tura wyborów 30 listopada, w której kandydaci PIS raczej nie odniosą spektakularnych sukcesów w dużych miastach. Platforma – choć uzyskała najsłabszy od 2005 roku wynik procentowy na poziomie krajowym – utrzyma władzę na poziomie lokalnym, także dzięki świetnemu wynikowi koalicjanta.

województwa

Ogółem PO (26,4%) uzyskała o 4,5 pkt proc. gorszy wynik niż w wyborach samorządowych 2010 (30,9%). W tym czasie partia Kaczyńskiego poprawiła swoje notowania o 4 pkt proc. z 23% do prawie 27%. Jedynym regionem w którym PO poprawiła swój rezultat jest – dzięki sojuszowi z Rafałem Dutkiewiczem – woj. dolnośląskie. W pozostałych województwach PO zanotowała spadki – najbardziej dotkliwe w Podlaskiem, Zachodniopomorskiem i Lubuskiem (po ok. 9 pkt proc.).

Jakie wnioski możemy wyciągnąć z wyborów samorządowych w świetle przypadającej za rok elekcji parlamentarnej? PIS tylko minimalnie wygrał wybory, które z racji największej mobilizacji wyborców z terenów wiejskich czy tradycyjnie sprzyjających prawicy, powinien wygrać dużo bardziej zdecydowanie. W całym cyklu wyborczym 2014/15 to właśnie elekcja samorządowa dawała PIS szansę na uzyskanie najlepszego wyniku i pognębienie PO. Nic takiego się nie stało. Oznacza to że za rok w wyborach parlamentarnych, jeśli frekwencja w miastach nie będzie niższa niż zwykle, to PO ma szansę powalczyć o lepszy od PIS wynik. Niewątpliwie cały 2014 rok upłynął pod znakiem niezwykle wyrównanej rywalizacji obu partii o prymat na polskiej scenie politycznej. Kryzys na Ukrainie, a potem wybór Tuska na przewodniczącego Rady Europejskiej przeorały sondaże, w których od wiosny 2013 roku wyraźną, nawet 8-10 punktową przewagę miała partia Kaczyńskiego. W rezultacie notowania obu partii pozostawały przez cały rok do siebie zbliżone, co zaowcowało dwoma „remisami” podczas wyborów europejskich i samorządowych. Jednocześnie z uwagi na większą mobilizację miast w elekcji parlamentarnej, to PO ma obecnie nieznaczną przewagę w sondażach sejmowych. Potwierdza to pierwszy zrealizowany już po elekcji samorządowej sondaż Millward Brown, w którym PO o 3 punkty procentowe wyprzedza koalicję PIS-SP-PR (33 do 30%).

.

Zobacz inne artykuły >>>

.