maliszewski2222
dr hab. Norbert Maliszewski
Ekspert ds. marketingu politycznego
Uniwersytet Warszawski

.

[30.XII.2014]

Tylko 18% respodentów uważa, że wybory samorządowe zostały sfałszowane. Nie oznacza to, że większość badanych sądzi, iż „nic się nie stało”. Dostrzegają wpływ tzw. „książeczki”, którą w przyszłości trzeba zmienić. W świetle uzyskanych rezultatów, jako błędną należy uznać strategię prezesa Jarosława Kaczyńskiego, który na nowo próbuje uczynić gorącą tezę o sfałszowaniu wyborów.

wyborysamorzadowe

Największy odsetek respondentów uważa, iż „książeczka wyborcza była powodem dużej ilości głosów nieważnych, co mogło wpłynąć na wyniki wyborów” (32 proc.). Opinia, wedle której „wyniki wyborów samorządowych nie podlegały żadnym zniekształceniom, nieprawidłowościom” jest niewiele mniej popularna (29 proc). Kolejną grupę stanowią ci, którzy nie mają zdania w tym temacie (21 proc.). Ostatnią pozycję, wedle popularności, zajmuje przekonanie, iż „wyniki wyborów samorządowych zostały sfałszowane (18 proc.).

Opinia o wpływie „książeczki” na wyniki, czyli broszury obejmującej kandydatów do sejmiku,  ma racjonalne przesłanki. Książeczkę zastosowano już w 2010 roku na Mazowszu. W całym kraju odsetek głosów nieważnych w 2014 roku, w porównaniu do 2010, zwiększył się z 12,06 do 17,96 proc. W Wielkopolsce – z 15,27 do 22,77 proc., w Podkarpackiem – z 12,21 do 20,54 proc. Tymczasem na Mazowszu było podobnie jak cztery lata temu: liczba głosów nieważnych wzrosła tylko z 14 do 15 proc.  To, że liczba głosów nieważnych dla Mazowieckiego pomiędzy 2010 a 2014 r. właściwie się nie zmieniła, podczas gdy w innych województwach znacznie wzrosła, jest pośrednim argumentem za tezą, że powodem był tzw. efekt książeczki. Mogła powodować ona trzy rodzaje błędów: 1) zakreślanie kandydatów na każdej stronie; 2) zakreślanie kandydatów na pierwszej stronie; 3) zniechęcenie do wypełniania karty i wrzucenia pustego głosu. Na „efekcie książeczki” zyskiwało PSL, inne partie traciły, zwłaszcza PiS (http://wiadomosci.onet.pl/kraj/po-i-pis-bija-sie-o-miano-zwyciezcy-a-korzysta-trzeci-psl/x274k ). Efekt książeczki to nie jest powód do unieważnienia wyborów, ale błąd systemowy. Możno go skorygować w prosty sposób – dając okładkę z wyeksponowaną instrukcją i listą komitetów (to się sprawdza w kwestionariuszach), a inne sposoby są już bardziej zaawansowane i dotyczą zmian w ordynacji wyborczej.

Podobne rezultaty dotyczące opinii o wyborach przyniósł sondaż CBOS, realizowany 2 tygodnie wcześniej (3-11 grudnia). Ponad połowa badanych (58 proc.) wyniki wyborów do sejmików wojewódzkich podane przez PKW uważała za wiarygodne.W ich prawdziwość nie wierzyło 22 proc. ankietowanych. Zaufanie dla rezultatów wyborów mieli przede wszystkim wyborcy PO (88 proc.) i SLD Lewica Razem (86 proc.). Rzadziej za wiarygodne uznawali je wyborcy PSL (65 proc.), a zdecydowanie najrzadziej w prawdziwość wyników podanych przez PKW wierzyli głosujący na PiS (45 proc.).

Pytania zadane w tych dwóch badaniach były bardzo podobne, więc pośrednio można wnioskować, że spada odsetek sądzących, iż wybory sfałszowano. Co więcej, takie przekonanie wypowiada tylko mniej więcej połowa wyborców PiS.

Jarosław Kaczyński w ostatnim wywiadzie dla tygodnika „W sieci” stara się na nowo uczynić gorącym temat rzekomego fałszerstwa wyborczego.  „Pozwolono po prostu rozmaitym lokalnym klikom na dowolne korygowanie wyników. Z naszych analiz wynika, że do fałszerstw dochodziło w 10 proc. komisji. Tam poziom głosów nieważnych jest tak duży, że pozwala postawić taką tezę” – tłumaczy Jarosław Kaczyński.

Czy to jest skuteczna strategia? Raczej nie, jeśli nie przekonuje nawet większości sympatyków PiS. Co więcej, działa na korzyść PO. Błędem strategów PO z wyborów samorządowych była koncentracja na budowaniu wizerunku Ewy Kopacz, zamiast mobilizowaniu elektoratu PO. Jest on akcyjny, potrzebuje silnych bodźców, aby zagłosować. Nie dostarcza ich premier Ewa Kopacza. Tworzy je Jarosław Kaczyński narracją o „fałszu wyborczym”. Porównania z Białorusią, wpadanie w stereotyp partii anty-systemowej może paradoksalnie zmotywować sympatyków PO, aby popierać partię rządzącą. .PO wyprzedza PiS w sondażach. Dzieje się tak pomimo ewidentnego kryzysu rządu.

Czemu więc służy ta strategia? „Cała ta operacja była próbą generalną przed wyborami parlamentarnymi.  W mojej ocenie – nieudaną” – przekonuje w wywiadzie Jarosław Kaczyński. Słowa mogą być odebrana jako asekuracja przed ewentualną porażką PiS w wyborach w 2015 roku. Inna hipoteza jest taka, iż prezes motywuje twardy elektorat PiS, by później zmienić retorykę na bardziej łagodną. To też jest działaniem wątpliwym, gdyż te gwałtowne zmiany wizerunkowe odbierają wiarygodność PiS wśród bardziej umiarkowanych wyborców. Od nich zależy, czy PiS będzie miało samodzielną większość i Jarosław Kaczyński powróci do władzy w 2015 roku.

* Pomiar został przeprowadzony w dniach 18-21 grudnia 2014 roku metodą CAWI na ogólnopolskiej próbie Polaków liczącej N=1074 osób dobranych z panelu Ariadna. Próba losowo-kwotowa. Kwoty dobrane wg reprezentacji w populacji Polaków w wieku 18 lat i więcej dla płci, wieku, wykształcenia i wielkości miejscowości zamieszkania.

Zobacz inne artykuły >>>