maliszewski2222

dr hab. Norbert Maliszewski
Ekspert ds. zachowań politycznych
Uniwersytet Warszawski
.

.

[26.IX.2015]

Na miesiąc przed wyborami w sondażach poparcia prowadzi PiS, które może mieć samodzielną większość. Trend wzrostowy dla tej partii wyhamował. Nie zyskuje także PO, ale Zjednoczona Lewica i Nowoczesna. Dwa tygodnie temu odbyły się konwencje partyjne, gdzie PiS i PO zmagały się na obietnice. Postulaty PiS w sondażu Ariadna były oceniane jako bardziej wiarygodne niż PO, ale partii rządzącej udało się doprowadzić do tzw. „inflacji obietnic”. Nie działają już tak silnie na korzyść PiS. Co może spowodować zmianę kampanijnych trendów?

partie trend

Na miesiąc przed wyborami w sondażach prowadzi PiS (37 proc.). Przy takim układzie wyników głosowania w październiku partia Jarosława Kaczyńskiego miałaby samodzielną większość (235 mandatów). Patrząc na dynamikę poparcia dla PiS, jest jednak pewien sygnał niepokojący. Wyhamował wakacyjny trend wzrostowy dla tej partii.

W czasie kryzysu migracyjnego PiS wpisało się w społeczne emocje. Niektórzy pisali o końcu premier Ewy Kopacz. Wydawało się, że dodatkowe punkty poparcia, jak dojrzałe jabłka, będę wpadać do koszyka tej partii. Okazało się, że ostatnie sondaże nie przynoszą zysków PiS lub pojawiają się w nielicznych badaniach. Temat ten będzie funkcjonował w końcówce kampanii, ale jej całkowicie nie zdominuje. Związany z nim jest kilka pułapek. Na przykład, PiS musi wykonywać niebezpieczny szpagat. Zbyt radykalna retoryka zniechęciłaby wyborców centrowych, zaś pozostawienie miejsca po prawej stronie daje pole do wzrostów dla partii Korwin (3,9 proc.).

Zrzut ekranu 2015-09-26 o 10.56.48

.
W czasie kryzysów na ogół zyskują partie rządzące, jeśli potrafi im sprostać silny przywódca. Patrząc na sondażowy trend, notowania PO (23,7 proc.) stoją jednak w miejscu. Jedyną nadzieją PO na władzę są zyski mniejszych partii, które pozbawiłyby PiS samodzielnej większości.

Rosną notowania Zjednoczonej Lewicy (7,9 proc.). Wprawdzie jej poparcie jest jeszcze poniżej progu dla koalicji, ale jeśli podzieli się proporcjonalnie głosy (12 proc.) wyborców niezdecydowanych, to wówczas lewica uzyskuje mandaty, podobnie jak rosnąca w siłę Nowoczesna (6 proc.) i PSL (5,2 proc.). Ewentualny koalicjant PiS – Kukiz (5,7 proc.) szybko traci głosy i niekoniecznie przekroczy 5 proc. próg.

Dwa tygodnie temu odbyły się konwencje partyjne, gdzie PiS i PO zmagały się na obietnice. Wcześniej to PiS zyskiwało dzięki lepszemu zrozumieniu potrzeb wyborców, m.in. postulując obniżenie wieku emerytalnego.

W sondażu Ariadna, przeprowadzonym 18-20 września na zlecenie www.tajnikipolityki.pl, sprawdzane było to, kto obecnie wygrywa ten spór na obietnice.

W badaniu Ariadna badaliśmy wiarygodność złożonych obietnic. Badani bardziej osobiście wierzyli w realizację obietnic Beaty Szydło niż premier Ewy Kopacz. Celowo powtórzyliśmy w badaniu tę samą obietnicę ustalenia minimalnej stawki 12 zł za godzinę pracy. Okazało się, że w ustach Beaty Szydło jest o 10 punktów procentowych bardziej wiarygodna niż premier Ewy Kopacz.

Zrzut ekranu 2015-09-26 o 10.54.15
Sprawdzana była też atrakcyjność obietnic.. Najlepsze oceny uzyskują obietnice Beaty Szydło. Niemniej jednak część spośród nich, np. 500 zł na drugie i kolejne dziecko straciło na popularności. Chociaż nowe pomysły PO (jednolity kontrakt, likwidacja składek ZUS i NFZ oraz nowy PIT) nie są dobrze oceniane, to jednak przynoszą ważny efekt. Powodują swoistą „inflację obietnic”. Obietnice PiS były znacznie lepiej oceniane w poprzednich pomiarach, a teraz w ich natłoku przestają się wyróżniać i pełnić tak bardzo ważną kampanijną rolę.

Zrzut ekranu 2015-09-26 o 10.54.25
Wyhamowanie wzrostów PiS może zatem także powodować „inflacja obietnic”. Podobne efekty może mieć spór na linii premier Ewa Kopacz i prezydent Andrzej Duda. Jest on dysfunkcjonalny społecznie, ale marketingowo może być korzystny. Tak jak bokserzy PiS i PO mogą pozostawać w zwarciu, co uniemożliwia nokaut przeciwnika. Natomiast, gdzie dwóch się bije, opinia publiczna polaryzuje swoje postawy i przypisuje im poparcie, a tracą mniejsze partie.

W tym kampanijnym zwarciu PiS i PO mogą pozostawać przez ostatni miesiąc. PiS będzie zyskiwać dodatkowe punkty w sytuacjach protestów społecznych, kryzysów, z którymi nie poradzi sobie rząd. Natomiast przełomem może być debata telewizyjna premier Ewy Kopacz i Beaty Szydło. Na nią liczy PO, która zainwestowała w wizerunek Pani premier. Temu służyły działania kampanijne ostatnich kilku miesięcy. Premier ma dość wyklarowany wizerunek, zaś to byłby prawdziwy sprawdzian dla Beaty Szydło. Przegrana, udowodnienie, że jest tylko „maskotką prezesa” (wg narracji PO) mogłoby spowodować stratę tych kilku cennych punktów poparcia dla PiS. Wystąpienie Jarosława Kaczyńskiego (a nie Beaty Szydło) podczas debaty o uchodźcach, a więc w sytuacji ważnego kryzysu, czy też nocna wizyta prezydenta Andrzeja Dudy u prezesa PiS, sugerują, że Beata Szydło nie jest realnym przywódcą. W takiej sytuacji, jeśli wiceprezes PiS wygrałaby debatę, to wówczas potwierdziłaby notowania dające samodzielną większość.

,

Raport prezentuje wyniki badania przeprowadzonego w dniach 18-21 września 2015 roku na ogólnopolskiej próbie liczącej N=1173 osób, dobranej z panelu Ariadna metodą CAWI. Kwoty dobrane wg reprezentacji w populacji Polaków wieku 18 lat i więcej dla płci, wieku, wykształcenia i wielkości miejscowości zamieszkania.

.

Pobierz raport: Obietnice PiS i PO>>>