maliszewski2222
dr hab. Norbert Maliszewski
Ekspert ds. zachowań politycznych
Uniwersytet Warszawski

.

[29.V.2015]

Jeśliby przeliczyć wyniki pierwszej tury wyborów prezydenckich na mandaty w Sejmie, to PiS miałoby ich 183 i mogłoby stworzyć  większość z projektem Kukiza (101). Platforma Obywatelska przy 175 mandatach, musiałaby liczyć na wygraną jesienią i dobre rezultaty SLD i PSL, co jest wątpliwe, gdyż partie te przeżywają kryzys. Mogą go przezwyciężyć, czy należy się spodziewać inercji podczas kampanii? Kluczem dla rozwiązania całej układanki, podobnie jak podczas wyborów prezydenckich, jest powodzenie projektu Pawła Kukiza.

sejm_podzial (1)

Wynik wyborów prezydenckich zależy od osobowości kandydatów, więc przełożenie go na rezultat partii należy traktować tylko jako wskaźnik. Mówi on o ogólnych zmianach wielkości elektoratów, kondycji partii, sprawności prowadzenia kampanii. Sprawę ujmując prościej, kto teraz nie zdał egzaminu, nie należy się spodziewać, że jesienią wypadnie znacznie lepiej. Owszem, są wyjątki, ale partie w kryzysie musiałby dokonać radykalnych zmian, ale te wymagałyby silnego przywództwa od Ewy Kopacz, czy Leszka Millera.

Jeśli przeliczyć wyniki pierwszej tury wyborów prezydenckich na mandaty, to PiS miałoby ich 183 i mogłoby stworzyć z projektem Kukiza (101) większość. Platforma Obywatelska miałaby 175 mandatów, Mniejszość Niemiecka 1. Poza Sejmem znalazłyby się takie partie jak: SLD, PSL, KORWIN.

Po wygranych wyborach prezydenckich PiS jest na fali. W takiej sytuacji najlepiej jest kontynuować to, co dało sukces. Po pierwsze, to dobra diagnoza społeczna różnych bolączek, np. zmiany dotyczące wieku emerytalnego , artykułowane „Polacy nie chcą pracować aż do śmierci”. Prezydent elekt te swoje obietnice teraz urealnia i proponuje kompromis. Nie będzie to proste cofnięcie, ale uwzględnienie stażu pracy, dobrowolność przechodzenia na wcześniejszą emeryturę. To uelastycznienie i tak działa na plus, a rząd jest w pułapce. Może zrealizować te obietnice, a jeśli tego nie uczyni, PiS umieści je jako kampanijny postulat.

Drugim kluczem sukcesu PiS była zmiana generacyjna. Prezes Jarosław Kaczyński zapowiada, że PiS przedstawi już wkrótce propozycję składu ewentualnego, przyszłego rządu. Kandydata na premiera ma rzekomo wyznaczyć Andrzej Duda. Jeśli więc w tym składzie znajdzie się prezes, to w otoczeniu młodych polityków PiS, których nie obciąża tak bardzo stereotyp te partii.

Trzecim kluczem jest nowoczesna kampania, skutecznie realizowana w mediach społecznościowych, z planem strategicznym od początku do końca. Wątpliwe, aby ten dobry poziom nagle się pogorszył.

Nawet przy dobrej kampanii PiS niekoniecznie ma szanse na samodzielną większość. Wskazówką są wynik wyborów podczas pierwszej tury. Prezydent elekt Andrzej Duda przekonał do siebie głównie wyborców PiS, a ten naddatek był nieduży (około 5 punktów proc.). Co więcej, profil społeczno-demograficzny poparcia był taki sam jak dla PiS – czyli raczej wyborcy z mniejszych miejscowości a nie dużych; starsi a nie młodsi.

Swoją wygraną prezydent elekt zawdzięcza w dużej mierze Pawłowi Kukizowi. To on stał się katalizatorem niezadowolenia, zwłaszcza wśród młodych wyborców. Odbebrał Bronisławowi Komorowskiemu dużą część elektoratu PO (aż 17 proc.). To Paweł Kukiz wprowadził temat zmiany, niezadowolenia z elit politycznych. Podczas drugiej tury ten elektorat niezadowolonych zagłosował przeciw Bronisławowi Komorowskiemu i dał zwycięstwo kandydatowi PiS.

Sukces Pawła Kukiza był nie tylko kluczem wyników wyborów prezydenckich. Od powodzenia jego projektu politycznego, zależy układ wyborów na jesieni. Chociaż są to wybory parlamentarne, ale są i tak spersonalizowane, więc jako trybun ludowy, lider rankingów zaufania Paweł Kukiz ma spore szanse na sukces. Brak struktur, pieniędzy w dobie mediów społecznościowych nie jest dużym problemem. Wyzwaniem jest program, kwestia wiarygodności, przekazu. Szanse powodzenia dla Pawła Kukiza zwiększa referendum dotyczące JOWów, które wprowadza kluczowy dla niego temat. Paweł Kukiz musi się jednak liczyć z tym, że w odróżnieniu od czasu wyborów prezydenckich, podczas których starano się pozyskać jego elektorat, teraz będzie atakowany przez wszystkich.

PO szczyci się poparciem ponad 8 milionów głosów dla prezydenta Bronisława Komorowskiego i jest to zrozumiała narracja służąca zagospodarowaniu części z nich. Natomiast przesłankami dla diagnozy sytuacji jest wynik z pierwszej tury.

Prezydent zebrał tylko 72 proc. elektoratu PO i po około 25 proc. PSL, SLD. Podczas drugiej tury powstał front wyborców, którzy kierują się innymi wartościami niż kandydat PiS. Dla wyborców w średnim wieku ten podział pomiędzy postawami PiS a PO wciąż żyje i dotyczy ideologii tych partii, pomysłów na rządzenie. Dlatego też PO, jeśli chce poprawić swój rezultat, musi zagrać na dwóch fortepianach.

Pierwszy fortepian to zachowanie owego frontu i prezydent Bronisław Komorowski byłby tu przydatny, ale nie jako lider, aktywny w walce politycznej, ale patron, honorowy przewodniczący, kierujący fundacją, której celem jest obrona dorobku „25 lat wolności”. Natomiast ze względu na ogromne niezadowolenie elektoratu PO, partii tej potrzebny jest reset (drugi fortepian).

Reset dotyczy zmiany generacyjnej – czyli pojawienia się na froncie młodszych polityków takich jak Rafał Trzaskowski, Agnieszka Pomaska (w wersji maksymalnej, nierealnej – Krzysztof Kwiatkowski jako przyszły premier). Potrzebna jest odnowa moralna, a więc usunięcie na bok wszystkich polityków zaangażowanych w skandale, afery (lista jest niesłychanie długa). Powrót do korzeni i nie tylko programowy, ale także personalny, a więc odsunięcie „konwertytów” (byłych polityków prawicy, którzy stali się twarzami PO). Ofensywa, która pokazywałaby, iż PO też jest partią zmiany – czyli szybkie wprowadzenie programów adresowanych do młodych. Te zmiany powinny dotyczyć także sposobu prowadzenia kampanii. Już dawno minęła „era sprzedawców”, czyli spin-doktorów zarządzających bieżącymi wydarzeniami. Jim Messina – doradca Obamy i Camerona – wygrywał doskonale zaplanowaną kampanią marketingową, stawiając na media społecznościowe (co było wzorem dla PiS). Oczywiście, podjęcie tych wszystkich działań wymaga silnego przywództwa. Ewa Kopacz musiałaby wprowadzić te zmiany, na nowo zdefiniować partię, mimo wewnętrznych walk frakcyjnych. Donald Tusk przezwyciężył kryzys PO w 2011 roku i wygrał wybory, czy Ewie Kopacz uda się przezwyciężyć obecną inercję?

Kandydaci SLD i PSL w wyborach prezydenckich uzyskali śladowe poparcie. Sytuacja jest dla nich trudna. Na lewicy powstaje dużo nowych inicjatyw, które będą próbowały wykorzystać słabości SLD. O elektorat ten walczyć będzie także PO. Może się okazać, że przekroczenie progu przez SLD będzie sukcesem tej partii.

Nie tylko notowania SLD są niższe niż potencjał elektoratu, ale także PSL. Partia ta ma rozbudowane struktury samorządowe, odniosła sukces w wyborach w 2014 roku. Wydawałoby się, że wbrew sondażom powinna łatwo przekroczyć 5 proc. próg. Problemem PSL jest to, że PiS będący na fali może przejmować ich wyborców, a także działaczy (to PiS będzie prawdopodobnie rozdawać karty po wyborach).

Podsumowanie. Wybory samorządowe, jak i prezydenckie są nauczką, aby nie stawiać prognoz przed rozpoczęciem kampanii. Dlatego ten tekst trzeba właściwie interpretować jako analizę sytuacji na dziś. Nieoczekiwane podczas kampanii prezydenckiej było to, że Paweł Kukiz stanie się katalizatorem niezadowolenia i zmieni wynik wyborów. Od powodzenia jego projektu zależy wynik wyborów parlamentarnych. Zakładając, że partie to układy inercyjne, faworytem jest PiS, a nie PO. Takie partie jak PSL, SLD mają szanse na przekroczenie progu, ale i tak miałyby niewiele mandatów. Zabetonowana scena polityczna skruszała podczas wyborów prezydenckich, więc w takiej sytuacji mogą się pojawić nowe projekty, wydarzenia, które mają szansę na zmianę tej układanki.

Zobacz inne artykuły >>>

.