.

maliszewski2222

dr hab. Norbert Maliszewski
Ekspert ds. marketingu politycznego
Uniwersytet Warszawski

.

Tomasz_Jurkiewicz
dr Tomasz Jurkiewicz
Statystyk
Uniwersytet Gdański
.

,

[11.XI.2014]

W ciągu dwóch miesięcy kampanii PO wyprzedziła PiS w sondażach, dzięki temu PO może zwyciężyć podczas wyborów samorządowych w 9 sejmikach wojewódzkich, PiS w 6, a w jednym byłby remis pod względem liczby mandatów pomiędzy PiS a PSL.

Podczas kampanii zyskało nieznacznie SLD, PSL ma stabilne poparcie mimo problemów ministra Marka Sawickiego, zaś dla Nowej Prawicy trend spadkowy może być prognozą złych rezultatów wyborczych. Wyniki 16 listopada prawdopodobnie będą bliskie tej symulacji, ale trzeba pamiętać, że jest to tylko impresja rezultatów, uzyskana poprzez przeliczenie wyników sondażowych na mandaty. Na ostateczne wyniki może mieć wpływ co najmniej pięć czynników, które zadecydują o końcowym podziale miejsc w sejmikach wojewódzkich.

Na ostatniej prostej PO o włos przed PiS_1

1.Trendy kampanii

Pierwszym czynnikiem mającym ważny wpływ na końcowy rezultat wyborczy są społeczne trendy. Z poparciem społecznym jest jak z kulą śnieżną, jeśli rusza ze zbocza, to trudno ją powstrzymać. W celu ich zaobserwowania obliczono średnie sondaży realizowanych w czasie ponad dwóch miesięcy kampanii przez pracownie badawcze (m.in. CBOS, TNS, IBRiS, MB).

Dla Platformy Obywatelskiej można obserwować trend rosnącej popularności. Tuż po oficjalnym rozpoczęciu kampanii (27 VIII), Donald Tusk został wybrany na stanowisko szefa Rady Europejskiej. Wtedy byli wyborcy PO dali tej partii nowy kredyt zaufania, a przypomnieniu tego wydarzenia służyła sobotnia konwencja. Premier Ewa Kopacz nie tylko utrzymała to poparcie, ale jeszcze go powiększyła i od miesiąca PO ma dość stabilną 2 procentową przewagę nad PiS. Główny przekaz PiS (hasło „Słuchać Polaków. Zmieniać Polskę”), odnoszący się do społecznej wrażliwości, został skutecznie przysłonięty przez ofensywę Ewy Kopacz (hasło: „Bliżej ludzi”), która w rozumieniu potrzeb Kowalskich wydaje się być bardziej kompetentna niż Jarosław Kaczyński. Wprawdzie PiS traci nieznacznie, ale przynajmniej na tydzień przed końcem kampanii, mało prawdopodobne jest to, aby politycy tej partii potrafili przejąć inicjatywę. Do defensywy tę partię spycha sprawa 3 posłów, m.in. Adama Hofmana (zaliczka/brak udziału w madryckiej konferencji), więc na ostatniej prostej trudno będzie tej partii doścignąć PO. Służyć ma temu zmiana strategii PiS. Wcześniej Jarosław Kaczyński unikał bezpośredniego sporu z Ewą Kopacz, co służyło jej deprecjonowaniu, sugerowaniu, że jest „dwa poziomy niżej”. Miało to utrudnić premier uzyskaniu statusu lidera (zamiast rzekomej administratorki po Donaldzie Tusku), z którym liczy się przywódca opozycji. Kryzys wizerunkowy zmusił Jarosława Kaczyńskiego do mobilizacji twardego elektoratu PiS, któremu służy bezpośredni spór z PO. Na konwencji nowe otwarcie premier Ewy Kopacz nazwał „odnową socjalistyczną”. W reklamie  „otwarte drzwi”, która jest emitowana od niedzieli, Jarosław Kaczyński polemizuje z wartością odnowy, społecznej wrażliwości, którą obiecuje Ewa kopacz, wypomina jej błędy z czasów, gdy była ministrem zdrowia.

Na nowym otwarciu zyskuje w niewielkim stopniu SLD. Wyniki sondaży pokazują, że Polacy obawiają się rosnących kosztów embarga na polskie produkty ze strony Rosji, deklarują obawy wobec dużego zaangażowania polskiej dyplomacji w bycie ambasadorem na Ukrainie, co jest zgodne z linią SLD. W tę strategię wpisuje się też krytyka poczynań ministra rolnictwa Marka Sawickiego. Na problemach z konsekwencjami embarga sondażowo nie traci PSL.

Pozostałe partie w sondażach nie przekraczają 5% progu wyborczego, zaś trend dla lokalnych komitetów trudno obserwować, gdyż takich badań jest jak na lekarstwo (np. wg ostatniego sondażu IBRiS dla Rzeczpospolitej poparcie dla lokalnych komitetów to 9% i zmalało od ostatniego pomiaru o 3 pp; podobnie w sondażu CBOS – inne komitety to 5%).

2. Symulacja na podstawie ostatniej średniej

Najprostszym wskaźnikiem powodzenia, z którego będą starać się skorzystać partie, są wyniki w sejmikach wojewódzkich. W 2010 roku, chociaż lokalne komitety zebrały prawie 15%, ale głosy się rozproszyły i dało to zaledwie 20 mandatów, czyli 3,6% całej puli. W 2014 roku może być podobnie. Na podstawie ostatniej sondażowej średniej poparcia dla partii politycznych (PO 39.4%, PiS 36.9%, SLD 10.4%, PSL 6.4%, KNP 5.2%) przygotowano symulację. Realizowana jest zgodnie z modelem opierającym się na wyborach samorządowych 2010 roku i ostatnich wyborach do Europarlamentu (z poprawką na niedoszacowanie/przeszacowanie partii, co było szczególnie istotne dla aktywnego w samorządach PSL – szczegóły metody na www.tajnikipolityki.pl). W przybliżeniu podział mandatów z do sejmików wojewódzkich pokazano w poniższej tabeli.

Na ostatniej prostej PO o włos przed PiS_2

Sondażowy wzrost PO w trakcie kampanii to około 3 pp i spadek PiS o 1,5 pp. Wprowadza on duże zmiany w podziale mandatów. Jeszcze pod koniec sierpnia PiS uzyskałoby o 9 mandatów więcej od PO, zaś według ostatnich sondaży ponosi symboliczną przegraną. Ważniejsza niż ogólna liczba mandatów jest kwestia wygranych wyborów w poszczególnych województwach, a zwłaszcza możliwości stworzenia koalicji rządzącej. PO pod względem liczby mandatów wygrywa w 9, a PiS w 6 województwach. W świętokrzyskim jest remis, gdyż  PiS i PSL mają po 11 mandatów.

Biorąc pod uwagę możliwości koalicyjne tych partii, PiS prawdopodobnie będzie rządzić tylko w czterech województwach (lubelskim, podkarpackim, małopolskim i podlaskim). SLD, PSL raczej będą wchodzić w koalicję z PO niż PiS. Zatem PO mogłoby rządzić samodzielnie lub w koalicjach nawet w 12 województwach.

3. Mobilizacja elektoratów i frekwencja

Osoby pytane przez ankietera twierdzą, że pójdą zagłosować, ale niektórzy z nich pozostaną w domu. Symulacja opiera się  na sondażowych deklaracjach. Jej wyniki byłby różne od rzeczywistych, gdyby wyborcy kilku partii karnie wrzucali swoje głosy do urn, a innych pozostali w domu, pomimo deklaracji głosowania. W badaniu CBOS (9-15 października), oprócz pytania o poparcie dla partii, ankieterzy pytali o pewność, że ktoś zagłosuje w wyborach. Mobilizacja elektoratu PiS (93%) nie różniła się zasadniczo od tej PO (92%). Przeczy to popularnej w mediach tezie, jakoby sympatycy Jarosława Kaczyńskiego byli szczególnie silnie zmoblizowani, by karnie wypełnić swój wyborczy obowiązek. Owszem, przy bardzo niskiej frekwencji, zmobilizowane elektoraty małych partii zaczynają znaczyć więcej, tylko jest ona mało prawdopodobna. Odsetek osób deklarujących, że na pewno pójdą zagłosować w badaniach CBOS wynosi  52% (raczej pójdzie zagłosować 18%). Frekwencja szacowana na podstawie głosów osób zdecydowanych potwierdzała się w ostatnich wyborach, więc biorąc poprawkę na ułomność  ludzkich deklaracji można założyć, że będzie podobna jak w 2010 roku i będzie wynosić około 47%.

4. Wyborcy ostatniej chwili

Około 85-90% zdecydowanych, że pójdą na wybory 16 listopada, już wiedzą, na kogo oddadzą swój głos. Pozostają jeszcze wyborcy ostatniej chwili, którzy teraz podejmą swoją decyzję. O miałkości tej kampanii świadczy to, że średni ich odsetek nie zmniejsza się zasadniczo wraz z przybliżaniem się terminu wyborów i wynosi około 13%. Trudno oszacować, ilu spośród nich faktycznie uda się do urn, ale na ogół wybiera się nie więcej niż połowa spośród nich. To ich głosy dodatkowo mogą tworzyć różnice z przedwyborczymi sondażami, wprawdzie tylko o kilka punktów procentowych, ale ich głos jest istotny, gdy liderzy walczą łeb w łeb, a Nowa Prawica Janusza Korwin Mikkego jest na granicy progu. Duża część tych wahających się wyborców jest aideologiczna, a na ich decyzje wpływ mają kampanie wyborcze. Z badania realizowanego przez panel Ariadna dla www.tajnikipolityki.pl wynika, że najlepiej oceniane są kampanie partyjne: Platformy Obywatelskiej (25% wskazań), Prawa i Sprawiedliwości (16%), ale silnie konkurują z nimi komitety lokalne (13%) i kandydaci niezależni (13%). Te dobre oceny sztab PO zawdzięcza najlepszemu dotarciu do wyborców (37 proc. spotkało się z reklamami PO), okupionego największymi nakładami finansowymi spośród wszystkich komitetów wyborczych. Sobotnią walkę na konwencje pomiędzy liderami sondaży także zwyciężyła PO z pogrążonym w defensywie PiS. Zatem to raczej PO może uzyskać nieco więcej dodatkowych głosów osób niezdecydowanych, gdyż PiS koncentruje się na mobilizacji twardego elektoratu.  Reklamy pozostałych komitetów mają słabsze dotarcie, a więc i także mniej wskazań podobania się, np. SLD Lewica Razem (9 proc.), PSL (6 proc.), Twój Ruch (5 proc.), Ruch Narodowy (2 proc.), Kongres Nowej Prawicy (2 proc.)

5. Systematyczny błędy sondażowe

Sondaże, oprócz błędów losowych, zawierają pewne systematyczne zniekształcenia. Na przykład firmy badawcze spotykają się podczas badania z ogromną liczbą odmów. Czy populacja osób, które zgadzają się wypowiedzieć, nie różni się od tych, które odmawiają? Krytyczny wobec sondaży był zazwyczaj elektorat PiS i to było jedno ze źródeł niedoszacowania tej partii. Pracownie starają się wpływ tego efektu w swoich sondażach redukować by wynik sondażu był jak najbliższy wynikom wyborów. Ponadto, w 2013 roku to PiS prowadziło w sondażach, zmienił się stereotyp tej partii (nie ma już społecznego ostracyzmu, nie ma obawy czy niechęci do przyznawania się do głosowania na nią), więc wyborcy tej partii raczej chętniej uczestniczą w badaniach. Ten czynnik pozostaje jednak elementem niepewności wnioskowania.

Należy też pamiętać, że ostatnia średnia sondaży nie obejmuje wpływu tego tygodnia kampanii, czyli np. efektu nagłośnienia przez media podejrzeń związanych z finansowaniem wyjazdu 3 posłów PiS do Madrytu i ich późniejszym zawieszeniem. Wydarzenia na ostatniej prostej kampanii też mogą mieć wpływ na ostateczne wyniki wyborów.

Podsumowanie

PO prawdopodobnie wygra o włos z PiS pod względem poparcia w wyborach do sejmików wojewódzkich Jeśli wyniki symulacji by się potwierdziły, Ewa Kopacz ogłosiłaby wygraną w 9 województwach jako potwierdzenie swojego przywództwa. Politycy PiS nie przyjęliby tych rezultatów jako ósmej przegranej. Budowaliby także narrację sukcesu, gdyż stan posiadania tej partii poprawia się w porównaniu z wyborami 2010 roku. Odsetek sejmikowych mandatów w skali kraju wzrósłby z 25% do 38%; dla porównania PO zachowałaby swój stan posiadania około 39%. Natomiast straciłoby SLD, ale prawdopodobnie będzie współrządzić w większej liczbie województw niż w 2010 roku. Politycy PSL też będą starali się przekonywać, że osiągnęli sukces, gdyż uzyskają większe poparcie niż wskazują na to sondaże, uzyskując podobną liczbę mandatów co cztery lata wcześniej. Chociaż na poziomie sejmików wygra jedna partia, każda ze wspomnianych powyżej ogłosi swój sukces.

Tekst ukazał się na polskatimes.pl

.

Zobacz inne artykuły >>>

.

One Response to “Na ostatniej prostej (symulacja na tydzień przed wyborami)”




  1. Andrzej Grabek

    Jesli ni bedzie falszerstwa jak to miala miejsce poprzednio to PIS wygra