maliszewski2222

dr hab. Norbert Maliszewski
Ekspert ds. zachowań politycznych
Uniwersytet Warszawski
.

.

[19.X.2015]

Debaty pomiędzy liderami zmieniają w małej mierze poparcie, średnio o 2-4 punkty procentowe. Paradoks debaty Ewy Kopacz i Beaty Szydło polega na tym, że taka około 3 proc. zmiana może zadecydować o tym, czy PiS będzie rządzić samodzielnie lub koalicja anty-PiS. Jakie czynniki sprzyjają, aby debata wywołała tzw. „efekt motyla”?

Zrzut ekranu 2015-10-19 o 12.30.43

Chociaż PiS prowadzi (34,8 proc.) z dużą przewagą nad PO (23 proc.), to gdyby przeliczyć poparcie na mandaty wówczas okazałoby się, że partia Jarosława Kaczyńskiego nie rządziłaby samodzielnie (213 mandatów). PiS skazane byłoby na koalicję z Kukiz’2015 (6,8 proc., 26 mandatów), ewentualnie PSL (5,2 proc., 17 mandatów).

Jarosław Kaczyński w 2005 roku przekonał się, jaki jest efekt rządów z niewygodnym partnerem. Prawdopodobnie mimo wszystko zdecydowałby się znów na taką koalicję, ale biorąc pod uwagę nieprzewidywalność KUKIZa, a także rozbieżne interesy z PSL, wciąż teoretycznie możliwe jest fiasko starań Jarosława Kaczyńskiego o większość i koalicja anty-PiS. Oprócz PSL (17 mandatów), PO (129 mandatów), musiałaby ją tworzyć Zjednoczona Lewica (8,9 proc., 44 mandaty) i Nowoczesna (6,9 proc., 30 mandatów). Teraz miałaby około 220 mandatów, ale wystarczyłoby, aby Platforma odrobiła do PiS około 3 punkty proc. i koalicja anty-PiS miałaby większość.

Zrzut ekranu 2015-10-19 o 12.39.14

„Efekt motyla” opisuje, jak małe w znaczeniu wydarzenie, może mieć olbrzymie skutki. W tytułowej anegdocie trzepot skrzydeł motyla, np. w Ohio, może po trzech dniach spowodować w Teksasie burzę piaskową. Tak samo jest w tej kampanii. Wzrost poparcia o około 3 punkty procentowe daje PiS samodzielną większość, zaś spadek zwiększa prawdopodobieństwo powstania koalicji anty-PiS. Takie zmiany w końcówce kampanii może wywołać debata Ewy Kopacz i Beaty Szydło. Na tym polega paradoks jej wpływu, że choć procentowo mogą być one niewielkie, to decydujące.

Debata pomiędzy liderkami może mieć trzy efekty: 1) wpływać na decyzje wyborców niezdecydowanych, 2) mobilizację własnych elektoratów, 3) przepływy wyborców od innych partii.

Premier Ewa Kopacz będzie walczyć z Beatą Szydło o poparcie wyborców niezdecydowanych (około 10 proc.). Tu faworytką wydaje się być Beata Szydło, gdyż ta grupa ma profil podobny do PiS. Według sondażu TNS dla dziennika Fakt około połowa śpośród wyborców niezdecydowanych nie jest zainteresowana debatą. Przy wyrównanej debacie, to źródło zysków około 1-2 punkty proc. dla PiS.

Sondaże dla wyborców niezdecydowanych nie są jednoznaczne, a wynika to z małej próby badanych. Według sondażu TNS w wypadku wahających się, czy iść na wybory, jest remis ze wskazniem na Beatę Szydło (17 proc., Ewa Kopacz 16 proc.). Dla raczej idących na wybory prowadzi premier Ewa Kopacz (17 proc., Beata Szydło 13 proc.). Drugi efekt debaty to mobilizacja wyborców i to szansa dla premier Ewy Kopacz.

Wyborcy PiS są bardziej zmobilizowani niż wyborcy PO, stąd sondaże dla tej partii są niedoszacowane. Trudno, aby Beata Szydło dodatkowo zmobilizowała ich za pomocą debaty. Natomiast może ona obudzić zdemotywowany elektorat PO, więc ta rozmowa liderek jest w tym aspekcie szansą dla premier.

Zrzut ekranu 2015-10-19 o 12.33.30

Trzeci czynnik ważny podczas debaty to przepływ elektoratów. Dobrze rozegrana debata sprzyja Beacie Szydło, aby przejąć część wyborców Pawła Kukiza lub partii Korwin. Tu potencjalne przepływy nie są duże, jeśli tak mały odsetek wskazuje PiS jako swój drugi wybór.

Zrzut ekranu 2015-10-19 o 12.32.13

Debata jest szansą dla premier Ewy Kopacz w aspekcie przepływów elektoratów. Premier nie tylko może zahamować odpływ sympatyków PO do Nowoczesnej i Zjednoczonej Lewicy (duże możliwe straty przy niepowodzeniu i katastrofa PO podczas wyborów). Debata daje możliwość przekonania ich, by znów ewentualnie zagłosowali na PO jako rywala PiS o władzę. Taki pojedynek pomiędzy liderkami temu sprzyja. Oczywiście, te duże procenty podane na wykresie dotyczą partii drugiego wyboru. Nie są to potencjalne przepływy. One się ograniczają do kilku punktów procentowych.

Zrzut ekranu 2015-10-19 o 12.32.25

Warto wspomnieć jeszcze o paradoksie. Otóż, gdyby premier Ewa Kopacz na tyle osłabiła Zjednoczoną Lewicę lub Nowoczesną, iż te nie przekroczyłyby wyborczego progu, wówczas partii do podziału tortu jest mniej i wtedy PiS miałoby samodzielna większość.

Kolejny paradoks debaty premier Ewy Kopacz i Beaty Szydło polega na tym, że te trzy możliwe mechanizmy mogą dać w sumie tylko kilka punktów procentowych zmian poparcia dla partii. Tylko, że te 3-4 punkty procentowe zmiany są kluczowe dla tego, kto będzie rządzić. Niekoniecznie taki będzie efekt tej debaty, to zależy od jej uczestniczek, przebiegu, ale może ona mieć duże znacznie, zasadniczo wpłynąć na układankę rządową, wywołać ów swoisty „efekt motyla”.

.

Pobierz raport: Przepływy elektoratów >>>


fot. Platforma Obywatelska Flickr|Stargard – konwencja regionalna, 11.10.2015, fot. Ewelina Lach