.
Tomasz_Jurkiewicz
dr Tomasz Jurkiewicz
Statystyk
Uniwersytet Gdański
.
.
[10.XI.2014]

Często spotykamy się z negatywnymi opiniami na temat wiarygodności sondaży, jest ona podważana głównie przez polityków, których partia wypada w nich gorzej niż oczekują. Często też sondaże traktowane są jako narzędzie walki politycznej, np. do podtrzymywania mobilizacji elektoratu, utrzymania wiary, że partia/kandydat może wygrać czy przekroczyć próg. Zdarzają się też niestety próby manipulacji wynikami i interpretacjami sondażu. Niemniej jednak, tak jak narzędzie, jakim jest statystyka, nie kłamie, tak i sondaże nie kłamią.

Są one bardzo użyteczne, o ile nie damy się pochłonąć magii cyferek, wiemy, na co zwracać uwagę, oraz znamy ograniczenia, jakie towarzyszą interpretacji liczb. Redakcja Dziennika Zachodniego opublikowała bardzo ciekawe wyniki sondażowego badania poparcia dla kandydatów na prezydenta Katowic. Sondaż ten jest interesujący nie tylko dlatego, że mówi o możliwym wyniku wyborów w mieście, w którym kwestia wyniku jest otwarta.

Jest ciekawy także dlatego, że są w nim elementy, które mogły zniekształcić obraz rzeczywistego poparcia dla kandydatów. Proszę moich uwag nie odczytywać jako krytyki samego badania, sposobu jego przeprowadzenia czy sensowności robienia sondaży w ogóle. Wręcz przeciwnie, samo badanie oceniam pozytywnie.

W badaniach sondażowych mamy do czynienia z dwoma rodzajami błędów, z błędami losowymi i nielosowymi. Pierwszy, wynikający z tego, że nie badamy całej populacji, a jedynie wylosowaną jej część, jest dobrze znany statystykom i lepiej rozpoznawany przez opinię publiczną, gdyż jego wielkość bywa dość często podawana przy okazji prezentacji wyników badań. Przy próbie 1000 osób najczęściej pisze się o maksymalnym błędzie oszacowania ± 3 punkty procentowe. W przypadku badań poparcia, gdzie uwzględnia się wyłącznie opinie zamierzających głosować (tak jak w sondażu prezydenckim w Katowicach, gdzie głosować zamierza 48%), jest to wielkość rzędu ± 4 p.p. W praktyce oznacza to, że jeżeli dla kandydata X podano w sondażu wynik 20%, to jest to tylko i wyłącznie informacja, że wynik mieści się „w okolicach 20%”. Rzeczywiste poparcie będzie się zapewne mieścić w granicach od 16% do 24%, przy czym prawie dwa razy większa jest szansa, że będzie to od 18% do 22% niż bliżej 16% czy 24%. Warto też wiedzieć, że w jednym badaniu na 20, a więc wcale nie tak rzadko, podany wynik będzie różnił się od rzeczywistego o więcej niż ± 4p.p.

Druga grupa błędów, błędy nielosowe, jest znacznie mniej znana i znacznie trudniejsze jest określenie wielkości tych błędów. Niemniej należy jednak spróbować choćby określić czynniki, które mogą wpływać na rezultaty badania. Błędy nielosowe wynikać mogą z wielu przyczyn, np. niechęć do udzielania odpowiedzi bądź mówienie nieprawdy przez określone grupy. Widoczne to było wyraźnie w badaniach poparcia dla Samoobrony, jej zwolennicy początkowo wstydzili się przyznać do głosowania i albo odmawiali odpowiedzi albo podawali odpowiedź nieprawdziwą. Skutkiem tego było duże niedoszacowanie wyników tej partii w sondażach i ogromne zaskoczenie z 10% zdobytych w 2001 roku. W sondażu dotyczącym kandydatów na prezydenta Katowic pierwszym elementem, na który warto zwrócić uwagę, to zadanie nie jednego, a dwóch pytań o poparcie kandydatów. W pytaniu pierwszym „Na którego z kandydatów na prezydenta Katowic oddałby(aby) Pan(i) swój głos?” do wyboru odczytano (badanie było telefoniczne, tzw. CATI) listę nazwisk. Po udzielonej odpowiedzi zadano drugie pytanie: „A teraz odczytam listę kandydatów wraz z komitetami, które reprezentują. Na którego z nich by Pan(i) zagłosował(a)?”. Popatrzmy na efekty podania obok nazwiska kandydata także komitetu w zestawieniu z odpowiedziami na pierwotnie zadane pytanie.

Największą różnicę (14,3 p.p.) mamy w przypadku „Nie wiem/Trudno powiedzieć”, co jest normalnym efektem, gdyż znaczna część wyborców poszczególnych partii nie zna kandydatów z nazwiska i dopiero podanie nazwy partii umożliwia im udzielenie odpowiedzi. Warto jednak zwrócić uwagę na to, jak rozłożyły się te głosy i co z tego wynika.

Po pierwsze, bardzo dużo zyskuje kandydat PO awansujący z 4. na 2. miejsce, co świadczy o słabej rozpoznawalności przynależności partyjnej Godlew-skiego. Kandydat ten traci po podaniu szyldu najmniej, bo tylko co szóstego deklarującego (podane tu informacje o zyskach i stratach należy traktować jako bardzo szacunkowe, gdyż pochodzą od małej ilości badanych osób), ale też dużo poparcia zyskuje, zabierając przeciętnie co piątego deklarującego innym kandydatom i z grupy niezdecydowanych (ciekawym wyjątkiem jest to, że najmniej przejmuje od A. Sośnierza). Niewielki przyrost, bo tylko o 2 p.p., w przypadku A. Sośnierza, który pozyskał co szóstego niezdecydowanego i co czwartego od A. Uszoka, jest efektem odpływu prawie co trzeciego do innych kandydatów po podaniu ich szyldów partyjnych. Podobnie M. Krupa, pozyskuje z grupy niezdecydowanych i trochę od A. Sośnierza oraz A. Uszoka, ale traci też prawie tyle samo na rzecz innych kandydatów, głównie A. Godlewskiego.

Kolejnym interesującym elementem w badaniu jest występująca tu zbieżność nazwisk obecnego prezydenta i jednego z kandydatów. Identyczne nazwisko daje efekt w postaci wzrostu poparcia u mniej zorientowanych wyborców. Kilkanaście procent badanych w sondażu katowiczan jest ciągle przekonanych, że P. Uszok startuje w tych wyborach, a zdecydowana większość ankietowanych poparłaby go, gdyby startował. A. Uszok, który przez sporą część badanych był zapewne mylony z obecnym prezydentem, po podaniu nazw komitetów traci 4 punkty proc.

Karta do głosowania w wyborach zawiera nazwiska kandydatów w kolejności alfabetycznej wraz z nazwami komitetów, które reprezentują. Pytanie więc, czy można uznać, że dobry obraz przedstawia wynik odpowiedzi na pytanie, gdzie podano nazwy komitetów? Można wskazać tutaj co najmniej dwa czynniki mogące być źródłem błędów. Po pierwsze, wyborca dostaje listę na karcie, widzi wszystkich kandydatów, podczas gdy przy odczytywaniu po którymś kolejnym nazwisku zapomina te, które padły wcześniej. Po drugie, należy pamiętać, że w badaniu wcześniej zadano to samo pytanie bez nazw komitetów. Część wyborców, która pomyliła się co do kandydata (np. myśląc że A. Uszok to obecny prezydent), nie chcąc się do tego przyznać mogła udzielić ponownie takiej samej odpowiedzi, ale w wyborach widząc szyld podejmie już inną decyzję. Kolejnym elementem wartym uwagi jest fakt, że kandydaci PiS, PO oraz FS i Piotr Uszok mają w drugim pytaniu poparcie na dość podobnym poziomie. Warto to porównać z wynikami pytania o poparcie komitetów do Rady Miasta, gdzie PiS i Forum mają po kilkanaście procent a PO ponad dwa razy więcej.

Tak będzie wyglądała kolejność na karcie do głosowania w nadchodzących wyborach:

  1. DOKTOROWICZ Krystyna Maria – KWW „My z Katowic”
  2. GODLEWSKI Arkadiusz Mariusz – KW Platforma Obywatelska RP
  3. KRUPA Marcin – KWW Forum Samorządowe i Piotr Uszok
  4. SOŚNIERZ Andrzej Stanisław – KW Prawo i Sprawiedliwość
  5. STACH Adam – Komitet Wyborczy PSL
  6. SZCZERBOWSKI Marek Tomasz – KKW SLD Lewica Razem
  7. USZOK Aleksander Piotr – KW Ruch Autonomii Śląska
  8. ZIĘTEK Jerzy Marek – KWW Jerzego Ziętka

Wyborcy na karcie zobaczą wcześniej szyld PO przy A. Godlewskim i Piotra Uszoka przy M. Krupie niż nazwiska A. Sośnierza i A. Uszoka. Biorąc to pod uwagę i uwzględniając elementy wyżej przedstawione, można ocenić, że w tym sondażu zaniżony może być wynik A.

Godlewskiego i M. Krupy. Z kolei A. Sośnierz i A. Uszok z tych samych względów mogli mieć w badaniu wynik w pewnym stopniu zawyżony. Biorąc pod uwagę wielkość błędu losowego oraz możliwe efekty błędów nielosowych nie oczekuję powtórzenia się identycznego z sondażem wyniku w wyborach. Sondaż stanowi bowiem tylko pewne przybliżenie rzeczywistości i nie powinien być traktowany jako prognoza wyniku wyborów. Nie zdziwiłbym się zatem wcale, gdyby wyniki wyborów w dość dużym stopniu odbiegały od sondażu, np. by prowadzący w sondażu A. Sośnierz nie wszedł do II tury. Ale też byłbym wielce zdziwiony, gdyby do II tury przeszedł ktoś spoza trójki A. Sośnierz – A. Godlewski – M. Krupa, choć oczywiście przed nami ostatni tydzień kampanii, więc nic nie jest ostatecznie przesądzone.

Dla mnie jako czytelnika, badanie to dostarczyło wartościowych informacji o przybliżonych szansach kandydatów, kto ma, a kto praktycznie nie ma szans na zostanie prezydentem itp. I z wielkim zainteresowaniem za tydzień sprawdzę, jaki był wynik głosowania w Katowicach, jednym z niewielu dużych miast, w którym nic nie jest jeszcze przesądzone.


Sondaż wyborczy IBRiS dla „Dziennika Zachodniego” Sondaż wyborczy przeprowadzony dla „Dziennika Zachodniego” przez IBRiS; czas realizacji 26-28.10.2014; jednostka badania 1000 mieszkańców Katowic powyżej 18. roku życia; technika badawcza telefoniczny wywiad kwestionariuszowy wspomagany komputerowo (CATI) Czas realizacji badania: 26-28.10.2014 a Miejsce realizacji: Katowice a Próba badawcza: losowa, liczebnie reprezentatywna dla ogółu mieszkańców Katowic (dane GUS). Badanie zrealizowane przy założonym 95-proc. poziomie ufności i 3-proc. błędzie oszacowania a Operat losowania: baza teleadresowa jednostek będąca powszechnie uznanym spisem zawierającym niezbędne punkty adresowe i spełniająca metodologiczne konieczne warunki: aktualności, kompletności, wyłączności i dostępności a Wielkość próby: n=1000 a Jednostka badania: mieszkańcy Katowic, którzy ukończyli 18.rok życia a Technika badawcza: metoda telefoniczna standaryzowanych wywiadów kwestionariuszowych wspomaganych komputerowo (CATI). Czytaj więcej na: dziennikzachodni.pl
.

Zobacz inne artykuły >>>

.

.