Pop
Michał Zieliński
PopPolityk

.

[19.I.2015]

Wybory prezydenckie za mniej niż cztery miesiące. Do 6 lutego marszałek Sejmu Radosław Sikorski ma czas, by wyznaczyć dzień głosowania. Jak informuje Państwowa Komisja Wyborcza, możliwymi terminami przeprowadzenia elekcji są 3, 10 i 17 maja – jednak z uwagi na Święto Konstytucji pod uwagę należy brać tylko dwie ostatnie daty.

Swoje pierwsze pomiary preferencji prezydenckich zrealizowały w grudniu lub styczniu trzy ośrodki badania opinii publicznej: IBRiS, TNS Polska oraz Millward Brown. Ich wyniki prezentuje poniższa tabela.

tabelka 1prez

Niezależnie od konkretnych wartości, zdecydowanym liderem wyścigu prezydenckiego na początku 2015 roku jest urzędująca głowa państwa. Bronisław Komorowski może liczyć na 56% głosów w sondażach TNS i IBRIS oraz aż 65% w Millward Brown. Po wyłączeniu z podstawy procentowania wyborców niezdecydowanych obecny prezydent cieszy się poparciem 59-68% Polaków. Różnice między sondażami są znaczne, co częściowo można zrzucić na karb raczkującej dopiero kampanii i kształtującej się listy kandydatów. Niemniej wszystkie trzy pomiary pokazują, że gdyby wybory prezydenckie odbywały się dziś, skończyłyby się one na pierwszej turze, bowiem nadwyżka Komorowskiego ponad wymagane 50% głosów jest istotna statystycznie.

Sondażowe rezultaty kandydata największej partii opozycyjnej są do siebie bardziej podobne. Andrzej Duda mógłby obecnie liczyć na 21-24% głosów zdecydowanych wyborców. Przyzwoity debiut, zważywszy powszechną nieznajomość, zaliczyła kandydatka SLD – na Magdalenę Ogórek chce głosować już teraz 6-7% Polaków, co stwarza jej szansę na uzyskanie nawet dwucyfrowego wyniku w maju. Pozostali pretendenci do prezydentury – w tym Janusz Korwin-Mikke oraz Janusz Palikot – uzyskali poparcie poniżej 5%.

Z dostępnych narzędzi, które umożliwią nam ocenę sytuacji Bronisława Komorowskiego na 4 miesięce przed elekcją, najlepsze wydają się raporty zaufania do polityków oraz oceny pracy urzędującej głowy państwa sporządzane przez CBOS. Umożliwiają one porównanie sondażowego położenia Komorowskiego z poprzednikami: Aleksandrem Kwaśniewskim w 2000 i Lechem Kaczyńskim w 2005 roku. Żaden inny ośrodek demoskopijny nie badał regularnie popularności urzędujących prezydentów, oparcie się na CBOS – w sytuacji, gdy jest on powszechnie krytykowany za rażące różnice względem sondaży konkurencji – jest więc w pewnym sensie przymusem. W poniższej tabeli porównano ocenę pracy i zaufanie do urzędującego prezydenta na 1-12 miesięcy przed wyborami, w których ubiegał się o reelekcję (w przypadku L. Kaczyńskiego – 1-12 miesięcy przed śmiercią).

tabelka 2prez

Jeśli opierać się tylko na rankingach popularności CBOS, wizja jednej tury prezydenckiej w 2015 ma całkiem solidne podstawy. Komorowski zdecydowanie kroczy sondażową ścieżką Kwaśniewskiego, który wygrał w 2000 roku wybory w pierwszej turze z poparciem 54% Polaków. W ciągu 12 miesięcy poprzedzających reelekcję przeciętnie 75% ankietowanych dobrze oceniało pracę Kwaśniewskiego, a 76% deklarowało zaufanie do tego polityka. Notowania Komorowskiego są niemal wierną kopią: w ostatnich miesiącach średnio 72% Polaków wystawiało obecnemu prezydentowi ocenę pozytywną, a ufało mu 76% respondentów.

Podobieństwo Kwaśniewski-Komorowski staje się jeszcze bardziej wyraźne, gdy wspomnianą dwójkę zestawimy z Lechem Kaczyńskim. W miesiącach poprzedzających tragiczną śmierć Kaczyńskiemu ufało o połowę mniej Polaków niż Kwaśniewskiemu i Komorowskiemu – 34%.  Z kolei ocena prezydentury Kaczyńskiego (26% ocen pozytywnych) wypada wprost fatalnie przy obecnej głowie państwa i poprzedniku z SLD. Na tym tle widać wyraźne podobieństwo pomiędzy Kaczyńskim a Wałęsą, który miał równie złe notowania na finiszu kadencji.

Niezależnie czy posiłkować się będziemy sondażami preferencji prezydenckich TNS, IBRIS i MB, czy też rankingami popularności CBOS, na 4 miesiące przed głosowaniem Bronisław Komorowski jest wyraźnym faworytem. Pamiętać należy, że lista kandydatów nie jest jeszcze zamknięta, a przebieg kampanii wyborczej może wpłynąć na zachowania elektoratu. Powszechnie oczekuje się, że wraz ze zbliżaniem się terminu wyborów poparcie dla urzędującej głowy państwa będzie spadać, a rosnąć dla pozostałych kandydatów.

Zobacz inne artykuły >>>

.