119
dr hab. Jacek Wasilewski
Politolog, medioznawca
Uniwersytet Warszawski

 

[16.IV.2015]

Bronisław Komorowski miał dość duże poparcie inercyjne (na bezrybiu i rak ryba), gdy Duda zaczął mu niczym sęp wyszarpywać głosy. Powstało wrażenie wśród wielu osób (te niemal 10 %, które stracił), że prezydent nie jest wydolny jako prezydent. Argumentem były tu gafy, nieudolność w mediach społecznościach, nieortograficzność itd. Prezydent jest w dużej mierze symbolem, więc do zabrudzonej flagi raczej tych, których stracił, już nie przekona. Skąd może zatem czerpać?

Strategia Dudy opiera się na wyszarpywaniu wątroby i polaryzacji sceny politycznej – że Duda to jedyny przeciwnik, że młody vs stary, że to wybór nieskompromitowany. Strategia Komorowskiego, żeby było rodzinnie, bezpiecznie i dialogowo, powoduje, że trudno zmobilizować najważniejszą część elektoratu – elektorat strachu. Do tej pory PO wygrywało strachem. Nie tym, przecież że dotrzymało obietnice, jak 3×15 albo innymi pomysłami, które się rzuca będąc opozycją.

Na razie jest tak, że Komorowski może niedobry, ale przecież Duda niestraszny. Jedyne co straszne, to Rosja, i tu na razie Komorowski wygrywa swoją wiarygodność długoletnim przecieraniem się po korytarzach MON w randze ministra i wice. Na tym tle pracuje jego strategia wizualna poklepywani się z Obamą i kolegami prezydentami z Europy.

Ale nie wygoni z  domu ludzi, których widać teraz w słupku trudno powiedzieć. Tymczasem zaczęło bić źródełko. To wyborcy SLD. Te 8 procent Ogórek, które gdzieś stopniało i które zeszło do ciemnicy, można wydobyć. Takie ruchy jak konwencja antyprzemocowa i  in vitro pokazują, że Komorowski sięga do tej grupy – jego poparcie wzrosło o 1 %,  ale bez strachu o lewicowy styl życia trudno będzie zmobilizować zawiedzionych i rozczarowanych lewicowców obyczajowych.

Ci niezadowoleni, którzy są w ogóle zmęczeni walką PiSu z PO i pragną nowego otwarcia, upatrują nadzieję w Kukizie – i tu Dudzie 3 % odpłynęło, choć w drugiej turze przypłynie z powrotem.

Gdyby Komorowski stał się gwarantem obyczajowym i gwarantem stylu życia (wąsów już nie ma, nie ma też strzelby), może nawet wygrać w pierwszej turze. Powiedzmy, że utrzyma 46% i przekona te 5 % tych, którzy zniechęceni do Ogórek znaleźli się w grupie trudno powiedzieć oraz nie wiem, czy pójdę na wybory. W poprzedniej batalii Jarosław Kaczyński grał Gierkiem i gdyby kampania potrwała jeszcze dwa tygodnie, mógłby wygrać.

Nie ma dziś wiarygodnego kandydata lewicowego. Komorowski jest więc w stanie zebrać wśród zniechęconej lewicy te 4 % i wygrać pierwszej turze. I to wcale nie będzie trudne, jeśli ukaże się jako opiekun tych obywateli, których bierze w obronę konwencja, a nie tylko jako urzędnik, który dopuszcza ustawę, bo nie znalazł żadnej niezgodności z konstytucją.

Zobacz inne artykuły >>>