maliszewski2222

dr hab. Norbert Maliszewski
Ekspert ds. marketingu politycznego
Uniwersytet Warszawski

.

[1.II.2015]

Kolejne strajki będą cieszyć się coraz mniejszym poparciem społecznym. Dla pośredniego wsparcia tej tezy porównano wyniki badań na początku strajku górników i po jego zakończeniu. Zyskał rząd, stracili górnicy. Rząd premier Ewy Kopacz w sytuacji mniejszej presji społecznej, będzie łatwiej odpowiadać negatywnie na roszczenia protestujących grup, zawierać kompromisy bez niepotrzebnych ustępstw.

Rząd premier Ewy Kopacz musiał poradzić sobie najpierw ze sporem z lekarzami rodzinnymi (z Porozumienia Zielonogórskiego), a potem z górnikami (z Kompanii Węglowej). Każdy z nich zakończył się kompromisem. W przypadku górników Kompanii Węglowej zakładał on zachowanie wszystkich miejsc pracy, kontynuację fedrowania w czterech kopalniach Bobrek Centrum, Brzeszcze, Pokój oraz Sośnica-Makoszowy. Ten kompromis był dość powszechnie oceniony jako duże ustępstwo ze strony rządu, a niektórzy wręcz oceniali go jako kapitulację. Oczywiście, nie tylko uległość premier Ewy Kopacz, ale także i trudna sytuacja, skłania pracowników kolejnych branż do strajków. Swoje protesty zapowiedzieli m.in. rolnicy, pocztowcy, taksówkarze, przewoźnicy. Czy w roku wyborczym rząd będzie działać pod straszakiem kolejnych sporów społecznych? Czy rząd Ewy Kopacz będzie ulegać każdej z tych grup?

Kolejne strajki będą cieszyć się coraz mniejszym poparciem społecznym, więc rządowi premier Ewy Kopacz będzie łatwiej odpowiadać negatywnie na roszczenia protestujących grup. Jeśli dana grupa ma rację, to bez straszaka potępienia opinii publicznej, rządowi łatwiej budować kompromis, bez niepotrzebnych ustępstw.

Teza o spadku poparcia dla strajkujących wynika stąd, że opinia publiczna zacznie kolejne grupy postrzegać jako te, które szantażują rząd w roku wyborczym i będzie częściej odmawiać im racji (czasem słusznych, co nie jest przedmiotem oceny w tym tekście).

Pośrednim wsparciem dla tezy są wyniki sondaży, realizowanych na początku i na koniec strajku górników Kompanii Węglowej (KW) przeciwko przyjętemu przez rząd planowi naprawczemu.

W badaniu, realizowanym na początku strajku, 12 stycznia (firmy Millward Brown dla TVN) większość opowiedziała się za górnikami w sporze z rządem 68,5 proc. uczestników sondażu. 15 proc. ankietowanych uważało z kolei, że to rząd ma rację, chcąc zlikwidować cztery nierentowne kopalnie. 16,5 proc. nie miało zdania na ten temat.

17 stycznia premier Ewa Kopacz podpisała porozumienie z górnikami. Wówczas jeszcze raz przeprowadzono badanie (firma Ariadna dla www.tajnikipolityki.pl), aby sprawdzić opinię Polaków na temat całego procesu negocjacji pomiędzy rządem a górnikami.  Tym razem 22 proc. ankietowanych uważało, że to strona rządowa miała rację w tym sporze (a więc o 7 punkt. proc. więcej niż uprzednio). Odsetek wskazujących rację górników był mniejszy o ponad połowę 31 proc. Powodem różnicy jest także to, że w badaniu była kategoria „ani rząd, ani górnicy nie mieli racji” – 24 proc. Niemniej jednak, gdyby badani tak sądzili, to wówczas częściej wskazywaliby w pierwszym sondażu opcję nie wiem (w tym badaniu 23 proc.). Zatem można pośrednio wnioskować, że po kompromisie rząd nieco zyskał, zaś górnicy stracili część poparcia opinii publicznej.

strajki

Wysyp roszczeń różnych grup społecznych będzie powodował coraz mniejsze poparcie ze strony opinii publicznej. Strajki są niekorzystne dla rządu, gdyż powodują poczucie kryzysu w państwie. Wskaźniki gospodarcze w ostatnim roku były korzystne, ale jest duża grupa wyborców, którzy kierują się nie tyle twardymi danymi, co wrażeniem na temat sytuacji gospodarczej. Fala strajków, protestów, sprzyja negatywnym ocenom (i zgodnie z tzw. modelami portfelowymi) i głosowaniu przeciw rządzącym. Dlatego rządzący, przy poparciu opinii publicznej dla strajków, tak bardzo są skłonni zawierać tzw. „zgniłe” kompromisy.

Dla jasności, postulaty niektórych grup branżowych mogą być słuszne. Polityka to sztuka zawierania mądrych kompromisów, troski o wspólne dobro. Niemniej jednak ten kompromis nie może być kapitulacją wobec roszczeń pewnych grup, a plany naprawcze wymagają ustępstw nie tylko ze strony rządu.

Dla przykładu, rozwiązaniem dla części kopalń Kompanii Węglowej mogłaby być ich prywatyzacja. Prywatny inwestor byłby zmotywowany do poprawy ich rentowności, m.in. prawdopodobnie wprowadziłby 6-dniowy tydzień pracy, zlikwidowałby część przywilejów, zrestrukturyzowałby zatrudnienie (przerosty w administracji).

Ciekawe, że połowa badanych (51 proc.) popierałaby pomysł prywatyzacji 4-ech kopalń, które zostały przeznaczone do likwidacji. Przeciw opowiedział się tylko co piąty badany (21 proc.).

prywat

Podsumowanie. Kolejne protesty społeczne będą cieszyć się mniejszym poparciem opinii publicznej. Straszak, w postaci negatywnych ocen rządu w roku wyborczym, będzie coraz bardziej się wypalał. Daje to możliwość rządowi odrzucenia roszczeń, ewentualnie wypracowania rozsądniejszych kompromisów, z uwzględnieniem racji różnych grup pracowniczych.

Zobacz inne artykuły >>>

.