maliszewski2222

dr hab. Norbert Maliszewski
Ekspert ds. zachowań politycznych
Uniwersytet Warszawski

.

[21.V.2015]

W badaniu Ariadna, podobnie jak w innych sondażach, prezydent Bronisław Komorowski i Andrzej Duda  idą „łeb w łeb” pod względem poparcia. Prezydent Bronisław Komorowski jest lepiej oceniany niż Andrzej Duda w badaniu wizerunkowym. Natomiast faworytem wyborów wciąż jest Andrzej Duda. Kluczem jest motywacja jego elektoratu. Sztab PiS prawdopodobnie zastosował strategię Jima Messiny, doradcy Obamy i Camerona. Czy znów wyniki głosowania zaskoczą nas tym, że będą lepsze dla Andrzeja Dudy niż sondaże poparcia? 

sondaz

W badaniu Ariadna (podobnie jak w innych sondażach) respondenci deklarują podobne poparcie dla prezydenta Bronisława Komorowskiego (45 proc.), jak i Andrzeja Dudy (45 proc.). Kluczowe w tej sytuacji jest przekonanie osób niezdecydowanych (10 proc), a także mobilizacja własnych elektoratów.

Po pierwszej debacie Bronisław Komorowski odbudował morale wśród swoich wyborców, których rozczarowały wyniki ogłoszone 10 maja. Prezydent przegrywał kampanię jako osoba, która jest rzekomo ospała, jowialna. Podczas niedzielnej debaty udowodnił, że wciąż ma energię i siłę. Odzyskał pozytywny wizerunek. Jest lepiej oceniany pod względem większości cech, jako: polityk zgody, gwarant bezpieczeństwa narodowego, rozsądny, umiarkowany (patrz: tabela poniżej).

W publikowanych wcześniej badaniach na ogół prezydent był lepiej oceniany niż Andrzej Duda. Pojawiły się jednak cechy, pod względem których kandydat PiS doścignął Bronisława Komorowskiego. Podczas drugiej debaty będą one kluczowe, gdyż na tych wymiarach prezydent będzie starał się odzyskać prowadzenie: aktywności, siły i zdecydowania. Bronisław Komorowski będzie znów próbował zdominować Andrzeja Dudę, aczkolwiek stąpa po cienkiej linie, gdyż niektóre z jego zachowań mogły być odczytane jako agresywne, co nie licuje z urzędem prezydenta.

16260010efef22b8a504ffeb6f9728f3

Do których polityków Twoim zdaniem pasuje to stwierdzenie?, fot. tajnikipolityki

.

Sztab PiS powinien cieszyć się najbardziej z dwóch rezultatów. Andrzej Duda jest na równi oceniany z Bronisławem Komorowskim pod względem: „odpowiedniego wizerunku do pełnienia urzędu prezydenta”, jak i „godnego reprezentowania państwa polskiego”. Kandydat PiS, wcześniej mało znany, podczas kampanii zbudował wizerunek godny formatu prezydenta. Na ocenach prezydenta zaważyły także wcześniejsze wpadki i aktywność sympatyków PiS w sieci, która służyła ich nagłośnieniu. Utrata kontroli podczas debaty, duży błąd pod wpływem stresu, mogłaby dużo kosztować urzędującego prezydenta.

Zagrożeniem dla Andrzeja Dudy jest postrzeganie go jako polityka silnie związanego z własną partią (54 proc.). Podczas dzisiejszej debaty sztab prezydenta będzie starał się udowodnić, że kandydat PiS jest produktem marketingowym, a stoi za nim Jarosław Kaczyński. Jeśli zaś wyborcy wahający się oczekują zmiany, to realizacja postulatów Andrzeja Dudy, wiąże się z powrotem do władzy prezesa PiS. Ten straszak nie działa na ludzi młodych, ale w elektoracie PO (także tym byłym), wciąż pozostaje silną motywacją, aby zagłosować.

W niedzielnej debacie Duda chciał być kandydatem, który nie jest drugim Kaczyńskim, ale w efekcie utracił dynamizm. Clinton, czy Kennedy jako kandydaci zmiany byli bardzo energiczni, a nie ugrzecznieni jak Duda. Będzie mu także zależało na przekonaniu elektoratu Pawła Kukiza. W tym kandydat PiS będzie wykorzystywać sytuację ataku Tomasza Lisa na jego córkę, pokazując, że establishmentowe media próbują go zdyskredytować.

Podobne poparcie, gorsze oceny wizerunkowe, ale jest coś, co czyni na dziś faworytem Andrzeja Dudę. Jest nią motywacja jego elektoratu. Jej wskaźnikiem są tłumy na wiecach. Przejawem jest zaangażowanie sympatyków PiS w mediach społecznościowych, m.in.: memy uderzające w prezydenta tworzone przez wyborców Dudy, filmy (spot Cejrowskiego w ciągu dwóch dni obejrzało dwa miliony osób),  aktywność na twitterze, Facebooku.

Jim Messina, doradca Baracka Obamy, na zaangażowaniu w nowych mediach oparł swoją skuteczną kampanię prezydencką. Podobny mechanizm zastosował w kampanii Davida Cameron’a. W Wielkiej Brytanii też sondaże nie wskazywały na przewagę konserwatystów, a odnieśli oni sukces. Badania sondażowe nie potrafią dokładnie ocenić mobilizacji elektoratów. Ta budowana m.in. w mediach społecznościowych, poprzez kreowanie zaangażowanych partyjnych plemion może dać zaskakujący rezultat podczas wyborów. To być może też powód różnicy pomiędzy sondażami a wynikami głosowania podczas I tury (warto wrócić do artykułu o tym sprzed ciszy wyborczej, w której zarysowane były te procesy, ale zaskoczeniem było to, że tak mocno się wyraziły http://wiadomosci.onet.pl/kraj/jak-sondaze-przeloza-sie-na-wynik-wyborow/w1edqs).

Przy sondażach „łeb w łeb”, ze względu na ową motywację sympatyków PiS, faworytem wyborów dziś jest Andrzej Duda. Z tego względu debata jest kluczowa dla prezydenta Bronisław Komorowskiego, gdyż musi ją wygrać, aby mieć szansę na niedzielny sukces.

Pełne rezultaty w raporcie poniżej.

* Pomiar został przeprowadzony w dniach 15 – 19 maja 2015 roku metodą CAWI na ogólnopolskiej próbie Polaków liczącej N=1011 osób dobranych z panelu Ariadna. Próba losowo-kwotowa. Kwoty dobrane wg reprezentacji w populacji Polaków w wieku 18 lat i więcej dla płci, wieku, wykształcenia i wielkości miejscowości zamieszkania.

.

Zobacz inne artykuły >>>

.

One Response to “Mobilizacja elektoratu Dudy, czy pospolite ruszenie letnich wyborców Komorowskiego?”




  1. Robert Wereszycki

    Kaczyński w I turze w roku 2010 dostał milion głosów więcej niż Duda teraz. Pomijając Kukiza, na kandydatów, którzy nie weszli do drugiej tury oddano 1.5 miliona głosów, Korwinowcy w większości pewnie nie pójdą głosować, Ci którzy głosowali na Jarubasa w 2/3-3/4 na dudę, ,,Ogórki” rozłoża się pewnie w miarę równo pomiędzy dudę i komorskiego, prawicowy plankton albo nie zagłosuję, albo na dudę, palikociarnia albo nie zagłosuje, albo na komorowskiego. Czyli powiedzmy Duda dostanie z tego 650k, a Komorowski 350k, reszta nie zagłosuje. Sondaże po I turze pokazywały, że aż 17% wyborców Komorowskiego z 2010 zagłosowało na Kukiza. Zważywszy na fakt, że jeszcze w marcu Kukiz miał 3-4% poparcia, a Komorowski blisko 50, to ktoś musiałby w 3 miesiące zrobić obrót z Komorowskiego na Kukiza a potem na Dudę czyli de facto Kaczyńskiego. 2 moja obserwacja jest taka, że dla wielu ludzi głos na kukiza był głosem przeciw systemowi, głos w 2 turze będzie więc głosem na system co byłoby absurdem. Po 3 głos na kukiza był dla wielu pokazaniem żółtej kartki komorowskiemu i w drugiej turze zagłosują na obecnego prezydenta. Zostaje pokaźna grupa, która chce zmiany i zagłosuje przeciw komorowskiemu, pytanie na ile 2 debaty w których duda nie był w stanie powiedziec skąd weźmie pieniadzę sprawią, że ludzie uwierzą, że duda to zmiana na lepsze. No i krucho u dudy z uczciwością gdy mówi, że kłamstwem są słowa komorowskiego, który cytuje ankiete wypełnioną przez dudę, czy głos na kogos nieuczciwego to głos za zmiana na lepsze? Mam wątpliwości, czy Duda przekonał szerokie rzesze wyborców kukiza i tych, którzy nie głosowali w 1 turze. Ile więc Duda może pozyskać nowych wyborców w 2 turze? 2 miliony? 2.5 miliona? Kaczyński uzbierał 2.8 miliona, ale zacząłem od tego, że duda dostał mniej głosów niż kaczyński, czy duda da radę wyrównać rezultat prezesa w ii turze? mam wątpliwości. Podsumowując uważam, że Duda nie ma szans na zdobycie 8 milionów głosów. Tak, więc pospekulujmy co by sięmusiało stać, żeby obecny prezydent utrzymał władzę: Duda 7 999 999, Komorowski 8 milionów, nieważnych 0,2 miliona. Frekwencja 53%. Duda i Komorowski zdobywający o ćwierć miliona głosów mniej frekwencja 51,3%. O pół miliona mniej od scenariusza pierwotnego frekwencja 49,6%. o 3/4 miliona frekwencja spada poniżej 48%. Frekwencja powyżej 53% wydaje mi się nierealna, ponieważ obaj kandydaci musieliby pozyskać po 3 miliony nowych wyborców. Frekwencja poniżej 48% oznacza, że będzie więcej ludzi którzy glosowali w 1 turze a nie zagłosuje w 2 turze niż ludzi, którzy zostali 2 tygodnie temu w domu a zagłosują w niedziele. Nie jest nierealny scenariusz, ale myślę frekwencja będzie powyżej 48%. Jeżeli więc Duda zyska milion więcej wśród wyborców głosujących w I turze na innych kandydatów, to Komorowski musi zmobilizować o 1.15 mln wiecej ludzi, którzy nie głosowali w 1 turze, a teraz wybiorą jego. No, a przecież na pewno będą ludzie nie głosujący w 1 turze, którzy poprą Dudę. Tak, więc Komorowski musi liczyć na to, że wypadnięcie lepiej w obu debatach sprawi, że bedzie wiekszy przepływ wyborców od dudy do komorowskiego niz w odwrotnym kierunku. Jest to ciężkie i nawet jeśli się powiedzie to nie da dużych zysków. Wychodzi mi więc, że Duda wygra o kilkasettysięcy głosów.