dr Magdalena Żemojtel-Piotrowska
Psycholog społeczny
Instytut Psychologii, Uniwersytet Gdański

.

[1.XII.2014]

Jednym z bardziej wyrazistych doniesień medialnych z zakończonych właśnie wyborów samorządowych było przejście do drugiej tury wyborów kandydata na prezydenta miasta Olsztyna, Czesława Małkowskiego, podejrzewanego o molestowanie seksualne swoich podwładnych. Ostatecznie Czesław Małkowski przegrał, ale niewielką różnicą głosów. Wydarzenie to wzbudziło fale refleksji nad tym, czy rzeczywiście wyborcy są niewrażliwi (lub mało wrażliwi) na niemoralne zachowania polityków i podejmują decyzje wyborcze nie zwracając uwagi na ich postępowanie.

Czy zatem rzeczywiście skandal szkodzi politykom? By odpowiedzieć na to pytanie, warto zacząć od początku, a więc, czy wyborcy decydując się oddać głos na danego kandydata w ogóle zwracają uwagę na jego moralność, czy skupiają się wyłącznie na jego kompetencjach? Patrząc na kwestię racjonalności podejmowanych decyzji moralność kandydata niekoniecznie musi mieć wpływ na skuteczność sprawowania władzy. Jednak jak wiadomo z licznych badań nad procesami podejmowania decyzji wyborczych, racjonalność wyborcy to zjawisko mocno ograniczone. Zgodnie z klasycznym modelem wizerunku Alana Wattenberga, jednym z jego kluczowych aspektów jest spostrzegana uczciwość kandydata. W polskich badaniach Olega Gorbaniuka nad wymiarami wizerunku   uczciwość ponownie pojawia się jako ważny aspekt spostrzegania polityków. Jednak, co interesujące, oba modele nie zakładają, że polityk nie może być uwikłany w skandal obyczajowy, gdyż uczciwość dotyczy zupełnie innej sfery zachowań.

Kolejną kwestią jest pytanie o to, czym właściwie jest skandal? Przede wszystkim skandal, a więc publiczne naruszenie jakiejś normy której towarzyszy szeroka reakcja społeczna, nie jest jednorodnym zjawiskiem. Skandal polityczny przykładowo narusza publiczny porządek i łączy się nie tylko z naruszeniem normy, ale i z wykorzystaniem władzy. Nie każdy zatem skandal z udziałem polityka to skandal polityczny. Poza tym może on dotyczyć różnych norm i sfer życia. Najczęstszymi typami skandalu w świecie polityki są korupcja, skandale seksualno-obyczajowe i nepotyzm. Korupcja i nepotyzm, w odróżnieniu od skandali seksualnych wiążą się wprost z uczciwością i z  tego powodu można by oczekiwać, że to one właśnie mogą zrujnować szansę na sukces wyborczy. Ponadto mogą one wiązać się z nieprawidłowym wykorzystaniem władzy do prywatnych celów.  Oznaczało by to, że wyborcy po prostu ignorują sferę obyczajową i skupiają się raczej na stosunku do finansów publicznych, co zakładałby model racjonalnego wyborcy. Jednak, jak pokazuje to inne głośne zdarzenie medialne tuż sprzed wyborów samorządowych z udziałem prominentnych polityków Prawa i Sprawiedliwości, nawet nieuczciwe zachowanie związane ze sferą finansową, a więc nieprawidłowe rozliczanie delegacji służbowych na pokaźną skalę, nie przełożyło się na wynik wyborczy PiS. Stąd znów można wysnuć wniosek, że wyborcy nie bardzo przejmują się skandalami i podejmują decyzje w oparciu o inne przesłanki albo nie widzą nic złego w niemoralnych zachowaniach polityków.

Problem, czy i na ile skandal szkodzi politykom i czy wskutek skandalu spadają ich szanse wyboru na urząd, skłonił nasz zespół do przeprowadzenia badania na próbie ogólnopolskiej za pośrednictwem panelu Ariadna. Jednym z problemów, jakie chcieliśmy rozstrzygnąć było sprawdzenie, czy polscy wyborcy bardziej potępiają skandal seksualno-obyczajowy czy korupcyjny. Postaci polityków w naszym badaniu były fikcyjne, jednak wzorowaliśmy się na rzeczywistych wydarzeniach. Skandal korupcyjny został oparty na aferze rolnej (odrolnienie atrakcyjnego gruntu w zamian za łapówkę), natomiast seksualno-obyczajowy dotyczył molestowania asystentów. Uczestników naszego badania poprosiliśmy o ocenę polityka pod względem szeregu cech, których połowa dotyczyła kompetencji polityka (na przykład jego inteligencji i skuteczności) a druga – moralności (m.in. uczciwości i prawości). Następnie pytaliśmy się ich, czy głosowaliby na polityka przedstawionego w badaniu. Każdy badany zapoznawał się z jednym życiorysem, przedstawiającym jeden rodzaj skandalu. Jedna trzecia badanych oceniała polityka, który nie był uwikłany w żaden skandal – stanowił on dla nas punkt odniesienia w ocenie wpływu skandalu na ocenę polityka skandalisty i jego szans wyborczych. Wyniki badania okazały się dość zaskakujące. Po pierwsze,  skandal wpływał, i to silnie na ocenę moralności polityków, i dość słabo na ocenę kompetencji. Po drugie, okazało się, że skandal seksualny i korupcyjny wywiera taki sam wpływ, a więc nasi badani spostrzegali skandalistów jako tak samo niemoralnych niezależnie od tego, jakiej niemoralności się dopuścili. Wreszcie, wpływ skandalu na chęć oddania głosu był minimalny.

Wyniki naszego badania można by wytłumaczyć polską specyfiką, czyli niskim zaufaniem do polityków i brakiem wysokich oczekiwań wobec ich moralności i uczciwości. Stąd niskie standardy dla uczciwości polityków i zakładana z góry ich niemoralność mogłyby prowadzić do względnie łagodnego traktowania skandalistów, tak jak zakłada to teoria przesunięcia standardów. Jednak badania porównawcze nad wyborcami pochodzącymi z Europy zachodniej i obywatelami krajów postkomunistycznych wykazały, że nie ma zasadniczych różnic w poziomie oczekiwań co do polityków. Natomiast w krajach postkomunistycznych, zwłaszcza w Rosji, poziom spostrzeganej korupcji jest wyższy niż w krajach utrwalonych demokracji. Jednak, niezależnie od poziomu nieufności w stosunku do polityków, skandale wywierają mniejszy wpływ na decyzje wyborcze, niż można by się było tego spodziewać. Nie oznacza to oczywiście, ze politycy są bezkarni, jednak ich negatywne zachowania raczej podważają zaufanie do klasy politycznej w ogóle niż do nich konkretnie. Dlatego zapewne musimy przyzwyczaić się do myśli, że udział w skandalu może spowodować kłopoty wizerunkowe i wpłynąć na niezdecydowanego wyborcę, który podejmuje decyzje pod wpływem emocji, jednak „twardy elektorat” poradzi sobie z niewygodnymi informacjami po prostu ignorując je lub zmieniając ich znaczenie na bardziej zgodne z wcześniejszą pozytywną opinią o kandydacie. Co więcej, badania Bogdana Wojciszke i Konrada Bociana ukazują kolejną prawidłowość dotyczącą tego, jak spostrzegamy czyny osób, z którymi się identyfikujemy i /lub które wydają się działać zgodnie z naszym interesem. Okazuje się bowiem, że ich zachowania przestajemy w ogóle rozpatrywać w kategoriach moralnych, a skupiamy się wyłącznie na tym, jak dobrze sobie radzą. Tak więc skandal może nas oburzać, jednak nie zawsze oburzenie prowadzi do ukarania polityka brakiem poparcia. Co więcej, bardziej oburzają nas skandale z udziałem polityków z tej opcji politycznej, której i tak wyjściowo nie darzymy szczególną sympatią.

Zobacz inne artykuły >>>

[]

[]