Mateusz_Puszczynski
Mateusz Puszczyński
Ekspert w dziedzinie mediów społecznościowych
współwłaściciel agencji Hello Social hellosocial.pl

.

[15.VI.2015]

Dostałem zadanie skomentowania liczb, ale przekornie tego nie zrobię. Zamiast tego zadam pytanie nieco bardziej fundamentalne. Czy polska polityka w mediach społecznościowych dojrzała na tyle, żeby wydać z siebie postać marketingowo-polityczną formatu Baracka Obamy? Oczywiście biorąc niezbędną poprawkę na polskie realia.

Przez lata politycznym królem polskiego internetu był Janusz Korwin-Mikke. Kiedy na dobre zadomowiły się u nas social media, wiele się w tym względzie nie zmieniło. To wciąż najbardziej popularny (640 tys. fanów musi robić wrażenie) i jeden z najlepiej angażujących polityków na Facebooku. Na Twitterze radzi sobie gorzej – dopiero w maju pojawił się w rankingu najbardziej angażujących kont politycznych. Ale to wciąż ścisła polityczna czołówka w mediach społecznościowych. Mimo to kandydatem na polskiego Obamę nigdy nie był. Dlaczego? Zabrakło skuteczności. W prawdziwych wyborach przez lata oscylował w granicy błędu statystycznego.

Może więc Paweł Kukiz? Wynik w pierwszej turze wyborów prezydenckich z pewnością można uznać za sukces. Szturmem wdarł się do czołówki największych politycznych fanpage’y (drugie miejsce z 340 tys. fanów). W maju zgarnął palmę pierwszeństwa w kategorii najbardziej angażująca polityczna strona na Facebooku (zaangażował ponad 280 tys. osób!).

sotrender_maj czerw

Również nie. Kukiz to polityczny i komunikacyjny naturszczyk. Jego komunikacja jest pełna emocji i charakterna. Ale próżno szukać tam jakiejś strategii. A to właśnie stanowiło siłę kampanii prezydenta USA.

Ok, w takim razie Komorowski? Komunikacja jest spójna, logiczna, prowadzona z głową. Efekty, kiedy patrzymy na raporty, też wydają się niezłe. W rankingach zaangażowania na Facebooku pierwsze i drugie miejsce. Na Twitterze nieco gorzej, ale i tak profil wciąż urzędującego prezydenta był tam wspomniany w maju niemal 30 tys. razy.

Nie, Komorowski też nie. I to wcale nie dlatego, że przegrał wybory. To dlatego, że on i jego sztab zapomnieli o najważniejszym. O kontakcie z ludźmi, o skracaniu dystansu, o ludzkiej twarzy. Polacy najwyraźniej chcą, żeby prezydent ich „przytulił”. Komorowski tego w kampanii nie zrobił.

Za to Andrzej Duda zrobił to znakomicie. I dorzucił do tego niewątpliwy profesjonalizm w prowadzeniu komunikacji. Efekt? Tweet, w którym dziękuje za wsparcie w kampanii tuż przed II turą zdobył 2,7 tys. polubieni i prawie 1 tys. udostępnień.  Duda w mediach społecznościowych pracował tak jak w „realu”. Reagował, słuchał, pytał i odpowiadał. Był wszędzie. No i wygrał.

Czy to znaczy, że doczekaliśmy się polskiego Obamy? Zobaczymy. Praktyka wskazuje, że politycy nie bardzo lubią się komunikować poza kampanią wyborczą. Konto Dudy na Twitterze już niemal zamilkło. Jeśli to wszystko okaże się tylko kampanijnym epizodem, na polskiego Obamę jeszcze poczekamy.

.

Więcej o Twitter Trends >>>

Więcej o Facebook Trends >>>

.

Zobacz inne artykuły >>>