Tomasz Baran

Tomek_Baran

.

 

.

[30.III.2016] 

Diagnoza świadomości prawnej Polaków 2016


„Diagnoza  świadomości prawnej Polaków 2016” – badanie przeprowadzone z inicjatywy Kwartalnika IUSTITIA przez agencję badawczą Maison&Partners we współpracy z Warsaw Enterprise Institute wskazuje na bardzo umiarkowany poziom podstawowej wiedzy prawnej w polskim społeczeństwie. Tylko 36% badanych zdaje sobie sprawę, że pismo z sądu nadane listem poleconym i nieodebrane w terminie awizowania zostanie uznane za doręczone i będzie wywoływało skutki. Ponad połowa (51%) błędnie uważa, że sędziowie w Polsce są członkami partii politycznych, a zaledwie co trzeci zdaje sobie sprawę, że testament można odwołać w dowolnej chwili (32%) albo ma świadomość braku możliwości rozpoznania apelacji wniesionej po terminie (34%).

Zdaniem dr hab. Krystiana Markiewicza, sędziego Sądu Okręgowego w Katowicach i adiunkta w Katedrze Postępowania Cywilnego Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Śląskiego „Czas przyjrzeć się faktom bez myślenia życzeniowego i załamywania rąk nad kondycją społeczeństwa. Trzeba podejmować i wspierać działania edukacyjne, takie jak choćby projekt zainicjowany przez Śląski Oddział Stowarzyszenia Sędziów Polskich IUSTITIA, w ramach którego sędziowie odwiedzają młodzież w szkołach. W trakcie zajęć prowadzonych pro bono dzielą się swoją wiedzą prawną, informują o działaniu wymiaru sprawiedliwości oraz bezpłatnie rozdają napisaną z ich inicjatywy książkę: „apteczka prawna. Lex bez łez.”

.

Sedziownie a partie polityczne

.

Nie napawają też optymizmem dane na temat wizerunku wymiaru sprawiedliwości. Dominuje przekonanie o nadmiernej biurokracji i opieszałości sądów powszechnych, braku nowoczesności oraz  zaangażowaniu politycznym sądów powszechnych.

.

Opinie o polskich sadach

.

Wyniki badania pokazują również ograniczone zaufanie do instytucji wymiaru sprawiedliwości. W pierwszej trójce urzędów i  instytucji publicznych, cieszących się największym zaufaniem Polaków znalazły się straż pożarna (65%), wojsko (35%) i pogotowie ratunkowe (31%). Z najniższym odsetkiem wskazań stawkę zamykają sądy rejonowe (3%), Sejm (3%), sądy okręgowe (3%), ZUS (2%), Senat (2%) i prokuratury rejonowe (1%).

.

Zaufanie do instytucji publicznych

.

W mojej ocenie pozycja wizerunkowa wymiaru sprawiedliwości, zważywszy na kluczową rolę, jaką odgrywa w funkcjonowaniu społeczeństwa, jest daleka od zadowalającej. Środowiska związane z wymiarem sprawiedliwości, a zwłaszcza środowisko sędziowskie, powinny rozważyć opracowanie i wdrożenie naprawczej strategii komunikacyjnej i zastanowić się, jak zwiększyć świadomość prawną. Wcale nie trzeba od razu reformować systemu szkolnictwa. Na początek wystarczą podstawowe materiały informacyjne na terenie sądów oraz aktywność informacyjna w mediach społecznościowych.

Wyniki badania zostały zaprezentowane podczas konferencji „(Nie)świadomość prawna Polaków”,jaka została zorganizowana 7 marca 2016 r. w Sądzie Najwyższym przez wydawnictwo C.H.Beck i redakcję Kwartalnika IUSTITIA. Współorganizatorami konferencji był Wydział Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego oraz Katedra Postępowania Cywilnego Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Śląskiego. Podczas konferencji omówiono projekt edukacji prawnej, którego elementem jest książka: „apteczka prawna. Lex bez łez”, mający na celu propagowanie wiedzy prawnej.(http://www.konferencja.iustitia.beck.pl/)

.

Szczegółowe wyniki badania zawiera raport, który można pobrać tutaj: 

Pobierz raport: Diagnoza świadomości prawnej Polaków 2016 >>>

 


[25.V.2015]

I kto miał rację, czyli sondaże przedwyborcze, a wyniki drugiej tury


W miniony piątek po południu w artykule „Wyniki sondaży przedwyborczych: metody, oszacowania i fakty” na łamach Tajników Polityki rzuciłem wyzwanie badawcze. W kontekście już chyba powszechnie wyśmiewanej precyzji i wiarygodności sondaży przedwyborczych z zastosowaniem tzw. uznanych metod czyli CAPI (wywiad ankieterski wspomagany komputerowo) oraz CATI (wywiad telefoniczny), przedstawiłem wyniki badań preferencji przedwyborczych prowadzonych na ogólnopolskim panelu badawczym Ariadna metodą CAWI (czyli on-line, za pośrednictwem internetu).

Poniżej prezentuję krótkie podsumowanie wyników tych badań. Myślę, że nie wymagają komentarza. Mam nadzieję, że dadzą do myślenia. Bo porażkę wyznawców jedynie słusznych podejść badawczych, można skwitować tymi samymi słowami co klęskę Bronisława Komorowskiego: zadufanie i pycha kroczą przed upadkiem.

Innymi słowy – pora przestać zaklinać rzeczywistość. Pora spojrzeć prawdzie w oczy. Bo fakty, takie jakie są, każdy może sprawdzić poniżej. A tam – zwłaszcza po obliczeniu wyników bez niezdecydowanych – jest bardzo wymownie. Szczególnie gdy jeszcze wziąć pod uwagę, że błąd oszacowań dla prób losowych tej liczebności wynosi ok. +/- 3 punkty procentowe. Choć ta ostatnia uwaga nie ma tutaj większego znaczenia.

.

Wyniki uzyskane z prób losowo-kwotowych dla kwot wg reprezentacji w populacji Polaków w wieku 18 lat i więcej dla płci, wieku, wykształcenia i wielkości miejscowości zamieszkania, a następnie ważone do udziału oraz wyników poparcia w pierwszej turze wyborów prezydenckich ogłoszonych przez PKW.

Slajd4

.

Wyniki „surowe” (bez ważenia) uzyskane z prób losowo-kwotowych dla kwot wg reprezentacji w populacji Polaków w wieku 18 lat i więcej dla płci, wieku, wykształcenia i wielkości miejscowości zamieszkania.

Slajd2

.

Polecam także następujące publikacje z wynikami badań on-line, by uświadomić, że to nie jest nagły zwrot, tak znikąd.

wyniki-sondazy-przedwyborczych-metody-oszacowania-i-fakty

tajnikipolityki.pl/dr-przybyszewski-efekty-debaty-przed-ii-tura

tajnikipolityki.pl/projekcja-wynikow-ii-tury-w-oparciu-o-glosowanie-aprobujace

.


[22.V.2015]

Wyniki sondaży przedwyborczych: metody, oszacowania i fakty


Bronisław Komorowski czy Andrzej Duda prezydentem? Trudno się oprzeć wrażeniu, że w branży badawczej przed wyborami prezydenckimi zapanowała moda na wróżbiarstwo. Takie przypuszczenie, to śmiech przez łzy. Bo dużo łatwiej jest mi się radować z przepowiedni tarota niż z magicznych przemian wyników sondażowych. Nie jestem jasnowidzem. Wolę fakty i cyfry, które opisują fakty. Lubię cyfry zbierane według metody naukowej, a ta zakłada, że różne pomiary prowadzone wg metody powinny dawać zbieżne rezultaty.

Niestety śledząc wyniki sondaży przedwyborczych widzę ewidentnie, że tak nie jest. Widzę także praktykę publikowania wyników badań tak jakby były faktami, a nie ich oszacowaniem (dla przypomnienia wynik z badania np. 47% vs 44% nie oznacza, że ten co ma 47% w rzeczywistości też naprawdę ma więcej i wygrywa, bo jeszcze mamy błąd pomiaru). I mógłbym tak jeszcze kontynuować i wyliczać to, co każdy kto powinien wie, ale o tym nie mówi. Tylko po co?

W zamian proponuję potraktować sytuację wyborów jako szansę na sprawdzenie metod pomiaru. Mamy wywiad bezpośredni wspomagany komputerowo (CAPI), wywiady telefoniczne (CATI) i znak współczesności, czyli badania on-line na panelu internetowym (CAWI). Pierwsze dwie metody to klasyka mająca swoich zatwardziałych wyznawców, którzy wszelkiego zła upatrują w badaniach prowadzonych za pośrednictwem internetu. Twierdzą oni, że w internecie (on-line) bada się tylko tzw. ”internautów”, czyli że niby takich „kosmitów”, tak jakby zupełnie zapomnieli, że penetracja internetu jest obecnie wyższa niż penetracja telefonów w czasach gdy wywiady telefoniczne zostały uznane za bezdyskusyjny standard. Nie będę się z nimi spierał. Nie chce mi się. W zamian proponuję by przemówiły fakty. Po prostu przyjrzyjmy się faktom. Porównajmy wyniki sondaży tzw. uznanymi metodami, CAPI czy CATI, z wynikami wyborów. No cóż. Tak. To śmiech  przez łzy.

Wracając do szansy. Bez dalszego komentarza zamieszczam poniżej wyniki badań preferencji i oceny debaty telewizyjnej przeprowadzone na panelu badawczym Ariadna (czyli on-line, czyli CAWI). Są to wyniki dwóch badań.  Są to dane na temat deklarowanego poparcia dla kandydatów wśród osób zamierzających wziąć udział w drugiej turze wyborów prezydenckich. Badanie drugie zostało przeprowadzone w dniach 18-20 maja, czyli tuż po pierwszej debacie telewizyjnej (TVP i Polsat) i tuż przed drugą debatą (TVN) na losowo-kwotowej próbie Polaków w wieku od 18-tu lat wzwyż liczącej 1017 osób. Ponownie zmierzyliśmy poparcie dla kandydatów wśród osób zamierzających wziąć udział w drugiej turze wyborów prezydenckich i dodatkowo ocenę pierwszej debaty telewizyjnej (TVP i Polsat).

A teraz poczekajmy na dane z PKW po drugiej turze wyborów. Bo prezentowane poniżej wyniki to tylko oszacowania potencjalnej rzeczywistości, a dane PKW to rzeczywistość, którą zgodnie z umową społeczną uznajemy za prawdziwą. Zobaczymy wtedy na ile różne metody badania sprawdziły się w przybliżaniu owej rzeczywistości.

Być może druga debata (w TVN) coś zasadniczo zmieniła. Ale sądząc po wynikach oceny tej pierwszej, to raczej wątpię. Być może dzisiejsza propaganda w mediach wniesie jeszcze coś kluczowego. To możliwe. Tak czy inaczej przed nami szansa sprawdzenia na ile oszacowania różnych metod były bliskie rzeczywistości.

I jeszcze jedno. Podczas pomiaru nigdy nie ma 100% pewności. Można bardziej lub mniej się pomylić. Rzeczywistość sondażowa to zawsze i wyłącznie przybliżenie tej rzeczywistości jedynej i prawdziwej – egzystencji takiej jaka ona jest. Badacze pytają badanych zgodnie z metodą i opracowują zestawienia odpowiedzi. Taki urok tego zawodu. Ale niezależenie od różnic i rozbieżności – w mojej ocenie branża badawcza zdobyła nowe ważne doświadczenia zachowując przy tym fason i klasę. I tego samego życzyłbym każdej innej profesji. Zwłaszcza dziennikarzom korzystającym z anteny publicznych mediów.

.


Wyniki „surowe” (bez ważenia) uzyskane z prób losowo-kwotowych dla kwot wg reprezentacji w populacji Polaków w wieku 18 lat i więcej dla płci, wieku, wykształcenia i wielkości miejscowości zamieszkania.

Badanie drugie – przeprowadzone w dniach 18-20 maja, czyli tuż po pierwszej debacie telewizyjnej (TVP i Polsat) i tuż przed drugą debatą (TVN) na losowo-kwotowej próbie Polaków w wieku od 18-tu lat wzwyż liczącej 1017 osób. Ponownie zmierzyliśmy poparcie dla kandydatów wśród osób zamierzających wziąć udział w drugiej turze wyborów prezydenckich i dodatkowo ocenę pierwszej debaty telewizyjnej (TVP i Polsat).

3 2

Badanie pierwsze – przeprowadzone w dniach 15-18 maja, czyli w okresie tuż przed i tuż po pierwszej debacie telewizyjnej Bronisława Komorowskiego i Andrzeja Dudy, na losowo-kwotowej próbie Polaków w wieku od 18-tu lat wzwyż liczącej 1011 osób.

wykres_teraz

.


Wyniki uzyskane z prób losowo-kwotowych dla kwot wg reprezentacji w populacji Polaków w wieku 18 lat i więcej dla płci, wieku, wykształcenia i wielkości miejscowości zamieszkania, a następnie ważone do udziału oraz wyników poparcia w pierwszej turze wyborów prezydenckich ogłoszonych przez PKW.

Badanie drugie – przeprowadzone w dniach 18-20 maja, czyli tuż po pierwszej debacie telewizyjnej (TVP i Polsat) i tuż przed drugą debatą (TVN) na losowo-kwotowej próbie Polaków w wieku od 18-tu lat wzwyż liczącej 1017 osób. Ponownie zmierzyliśmy poparcie dla kandydatów wśród osób zamierzających wziąć udział w drugiej turze wyborów prezydenckich i dodatkowo ocenę pierwszej debaty telewizyjnej (TVP i Polsat).

C B

Badanie pierwsze – przeprowadzone w dniach 15-18 maja, czyli w okresie tuż przed i tuż po pierwszej debacie telewizyjnej Bronisława Komorowskiego i Andrzeja Dudy, na losowo-kwotowej próbie Polaków w wieku od 18-tu lat wzwyż liczącej 1011 osób.

A

.


[30.X.2014]

Gotowość Polaków do obrony kraju w razie wojny – raport z badania


Dom Badawczy Maison przeprowadził badanie na zlecenie Warsaw Enterprise Institute między innymi na temat tego jak Polacy oceniają szanse wybuchu wojny na terytorium Polski, na ile są skłonni osobiście zaangażować się w obronność kraju i jako oceniają zdolność bojową polskiej armii.

Okazuje się, że co trzeci badany (38%) uważa, że w ciągu najbliższych 10-lat może dojść do wybuchu konfliktu zbrojnego (wojny) z udziałem Polski lub na terytorium Polski (37%). Co drugi badany Polak twierdzi że, w razie wybuchu wojny na terytorium Polski zostanie w kraju. Ale osobistą gotowość do działań obronnych deklaruje 37%, a pozostałe 13% będzie starało się unikać zaangażowania. Co ciekawe 13% zamierza porzucić Ojczyznę i wyjechać za granicę. Pozostali (39%) nie wiedzą, co zrobią w takiej sytuacji.

Aż 70% badanych Polaków jest zdania, że Polska nie jest przygotowana do obrony swoich granic, a 63% negatywnie ocenia zdolność bojową polskiej armii. Zdecydowana większość badanych uważa, że Polska nie jest w stanie bronić się zbyt długo samodzielnie, bez pomocy innych krajów przed atakiem innego państwa: 58% wskazuje, że możemy samodzielnie bronić się zaledwie miesiąc, a kolejne 21%, że około 3-ech miesięcy.

Jednak większość (71%) podziela pogląd, że w razie wojny polscy obywatele cywilni, niezależnie od działań polskiego wojska i państwa, powinni aktywnie włączyć się do wysiłku zbrojnego i osobiście wspierać działania wojenne. A co drugi badany (47%) jest skłonny osobiście wstąpić na ochotnika do formacji obrony terytorialnej i odbywania regularnych szkoleń. Jako najlepszą formę cywilnej obrony terytorialnej badani wskazują obronę organizowaną przez struktury administracyjne: gminy, powiaty lub województwa (57%). Sąsiedzkie grupy obrony cywilnej zyskały uznanie 15% badanych, grupy obrony przy firmach (zakładach pracy) – 13%.

Co więcej większość badanych (58%) na wypadek wojny byłaby skłonna poświęcić część swoich dochodów dla obronności kraju. Co czwarty spośród nich jest skłonny poświecić na ten cel do 5% swoich dochodów, co trzeci od 5% do 9% swoich dochodów,  a co piąty nawet od 20% do 50% swoich dochodów.

Podsumowując, można całkowicie zgodzić się ze słowami profesora Roberta Gwiazdowskiego, że „To bardzo optymistyczne wyniki. Znacząca część naszego społeczeństwa jest gotowa bronić niepodległości Polski – osobiście i poprzez wsparcie materialne. Jest to tym bardziej wymowne, że jednocześnie większość ma obawy czy nasza armia sobie poradzi z odparciem potencjalnego wroga.”

.

Pobierz raport z badania  >>> 

.


[9.X.2014]

Rola prezydenta rośnie w polityce i w sieci


Po awansie Donalda  Tuska na szefa Rady Europejskiej, niekwestionowanym liderem na polskiej scenie politycznej, staje się prezydent Bronisław Komorowski. Miał on znaczącą rolę w kształtowaniu rządu, w obszarach swoich prerogatyw, czyli ministerstwa obrony i spraw zagranicznych.

Wprawdzie, zaprzecza on, iż przyczynił się do odejścia Radosława Sikorskiego z ministerstwa, ale to może być zabieg wizerunkowy, aby zwiększyć dystans wobec nowego rządu. Jeśli rząd premier Ewy Kopacz miałby istotne problemy, to wówczas oponenci polityczni mogliby z nimi wiązać prezydenta i czynić odpowiedzialnym politycznie. Pozostało około pół roku do wyborów, a prezydent Bronisław Komorowski ma ogromne szanse uzyskać reelekcję i to już podczas pierwszej tury.

Prezydent Bronisław Komorowski zdominował najnowszy ranking Sotrender, dotyczący aktywności polityków na Facebooku. Ponad 18 tys. nowych fanów, aż 80% (!) lubiących stronę weszło z nią w interakcję, post z najlepszym wskaźnikiem Interactivity Index należał także do tego fanpagu. Trudno to rozdzielić, czy to efekt ostatniej, niezwykle wzmożonej aktywności prezydenta Bronisława Komorowskiego? Czy to cichy początek kampanii wyborczych w sieci?

Niewykluczone, że jedno jest powiązane z drugim, a w dodatku dobrze współgra, o czym świadczą poniższe rezultaty:

Sotrender_paz14_1

Sotrender_paz14_2

Sotrender_paz14_3

Żródło: sotrender.pl

/

Zobacz innych autorów  >>>

/

/

]