Norbert Maliszewski

maliszewski2222
dr hab. Norbert Maliszewski
Ekspert ds. zachowań politycznych
Uniwersytet Warszawski
.

.


[22.VII.2015]

PiS góruje nad PO w badaniu wizerunkowym


Liderem sondażu Ariadna jest PiS (37 proc.). Chociaż PO przegrywa (26 proc.) z partią Jarosława Kaczyńskiego niemal na każdym wymiarze, to zaczyna powoli odzyskiwać po czerwcowym kryzysie z aferą taśmową dobry wizerunek, np. pod względem walki z korupcją. Paweł Kukiz (16 proc.)  jest coraz gorzej oceniany. Pozostałe partie mają problem, aby się wyróżnić. Analizowano profile wyborców najbardziej popularnych ugrupowań. Kluczem zwycięstwa w tych wyborach będą wyborcy centrum i „trudno powiedzieć”. Nowy raport już do pobrania. 

2

Pomiar został przeprowadzony w dniach 10 – 15 lipca 2015 na ogólnopolskiej próbie Polaków liczącej 1053 osób.* Badani oceniali siedem partii (w tym dwa nowe projekty polityczne) na 15 wymiarach. Siłę wizerunku liczono jako średnią odpowiedzi na każde ze stwierdzeń. Liderem sondażu Ariadna jest PiS (37 proc.), które zyskało w porównaniu z końcem czerwca 3 punkty proc.

PO (26 proc.) zaczyna powoli odzyskiwać dobry wizerunek (+ 3 punkty proc.). Paweł Kukiz (16 proc.)  jest coraz gorzej oceniany (- 3). Pozostałe partie mają problem, aby się wyróżnić: SLD (6 proc.), KORWIN (5 proc.), Nowoczesna PL (4 proc.), PSL (4 proc.).

PiS wygrywa z PO na 14 spośród 15 wizerunkowych wymiarów, patrz: tabela poniżej.

1

PO powoli przezwycięża swój czerwcowy kryzys. W porównaniu z zeszłym miesiącem PO zyskuje na tych wymiarach, które były problemem tej partii, a więc: walki z korupcją (+ 7 pp), ale także pod względem wiarygodności obietnic wyborczych (+4 pp). Ciekawe, że te zyski są związane z rekonstrukcją rządu, zdystansowaniem się do polityków kojarzonych z aferą taśmową, krytyką finansowania obietnic PiS. Natomiast kampania „kolej na Ewę” nie przynosi skutków. Na wymiarze „rozumienia potrzeb Polaków” PO zyskuje 1 pp. Szczegółowe rezultaty, w załączonym raporcie poniżej.

Problemem PO jest tzw. dystans władzy, który przez wyborców odczuwany jest jako pycha, brak kontaktu ze społeczną rzeczywistością, problemami Kowalskich. Rozwiązaniu tego problemu miała służyć nowa kampania wizerunkowa oraz objazd po kraju „kolej na Ewę”. Takiej jakościowej wizerunkowej zmiany jeszcze nie ma, co pokazuje mapa percepcji.

3

Mapa percepcji (im bliżej partii dana cecha, tym bardziej ją wyróżnia)

Opisywane już wielokrotnie dla portalu Onet.pl mapa percepcji to wynik analizy korespondencji odpowiedzi badanych. Pokazuje ona, jakie cechy wyróżniają partie.

PO cechuje „pragmatyzm władzy”, a więc skuteczność w czasie kryzysu, kompetencja w sprawach gospodarczych. Natomiast po przeciwnej stronie znajdują się takie cechy, które zdaniem badanych stały się istotne w wyborze partii – jak skuteczne rozwiązywanie problemów społecznych, czy rozumienie potrzeb wyborców.

Kluczem sukcesu PiS jest to, że partia ta jest nie tylko strażnikiem ważnych dla siebie wartości, a więc walki z korupcją, praworządności. Beata Szydło ma być takim swoistym „trybunem ludowym”. Nie bez powodu PiS znalazło się blisko Pawła Kukiza na mapie, gdyż działania tej partii służą przejęciu elektoratu tzw. „zmiany”.

Paweł Kukiz traci poparcie (- 3 punkty proc.). Jego elektorat był wielokrotnie źle diagnozowany. To miała być rewolucja młodych, „oburzonych”, niepewnych jutra, pracujących najczęściej na umowach śmieciowych, „wściekłych” na obecne elity polityczne. Co więcej, sam Paweł Kukiz w pewnym momencie popełnił błąd, iż sięgnął po środowiska , które w powszechnym odbiorze są radykalne „antysystemowo” jak np. Ruch Narodowy.

Wystarczy spojrzeć na profil wyborców Pawła Kukiza i okazuje, że muzyk wcale nie przyciągnął rewolucjonistów. To osoby, charakteryzują się  średnim lub wyższym wykształceniem, mają umowy o pracę (w tej samej proporcji co sympatycy PO lub PiS), są raczej zadowoleni z własnej sytuacji materialnej. Są wyborcami na ogół aideologicznymi, wyborcami centrum. Błędem Pawła Kukiza jest w wypowiedziach zwrot w prawą stronę. Owszem, ci wyborcy kontestują obecne elity polityczne, negatywnie oceniają sytuację gospodarczą, dorobek rządu, który nie spełnia ich aspiracji. Nie są jednak „nowymi biednymi”, „prekariuszami”, którzy oczekują pomocy socjalnej, ale obniżenia podatków, rozwoju, uwolnienia przedsiębiorczości Polaków (Szczegółowe rezultaty, w załączonym raporcie poniżej).

PO i PiS walczą o wyborców Pawła Kukiza, ale nie „młodzieżowym buntem”, ale rolą „trybuna ludowego”, który jest skierowany do wyborcy aideologicznego, centrowego.To ten elektorat stał się kluczem wyborczego sukcesu (patrz. rysunek poniżej).

4

Ta walka nie dotyczy tylko przekonań, orientacji (wykres na tajnikipolityki.pl), ale także postrzegania sytuacji społeczno-gospodarczej. Tu oceny wyborców Pawła Kukiza są bliższe przekonaniom sympatyków PiS, stąd większy przepływ do tej partii.

7

PO odnosiła  sukcesy przez lata dzięki temu, że partia ta przekonywała wyborców aideologicznych, centrowych, akcyjnych. Tego typu elektorat zebrał wokół siebie Paweł Kukiz. Co ciekawe, także PiS przebija swój szklany sufit o tę mniej zainteresowaną polityką, aideologiczną grupę. Pozyskanie elektoratu „centrum”, „trudno powiedzieć” (jakie mam przekonania, ideologię) stało się jednym z ważniejszych kluczy wygranej w jesiennych wyborach.

* Pomiar został przeprowadzony w dniach 10 – 15 lipca 2015 roku metodą CAWI na ogólnopolskiej próbie Polaków liczącej N=1053 osób dobranych z panelu Ariadna. Próba losowo-kwotowa. Kwoty dobrane wg reprezentacji w populacji Polaków w wieku 18 lat i więcej dla płci, wieku, wykształcenia i wielkości miejscowości zamieszkania.

Pobierz raport: Portrety psychograficzne  >>>

.


[22.VII.2015]

Sondaż: zyskuje Kopacz i Szydło, traci Kukiz


Liderem sondażu Ariadna jest Beata Szydło (32 proc. poparcia). Zyskuje w ocenach wyborców nie tylko ona, ale także depcząca jej po piętach Ewa Kopacz (26 proc. poparcia). Premier podczas urlopu Beaty Szydło rozpoczyna kampanię wizerunkową i dzięki temu uzyskuje m.in. przewagę  w Internecie. Kampania jest źródłem nie tylko pozytywnych komentarzy, ale i krytyki. Premier wciąż jest obiektem tzw. „internetowego hejtu”. Źródłem zysków PO i PiS jest pojedynek Szydło i Kopacz, jak również problemy nowych projektów politycznych, zwłaszcza Pawła Kukiza. Skąd one wynikają? Jak jego sympatycy oceniają premier Ewę Kopacz i Beatę Szydło?

Bieżące sondaże przynoszą niekiedy sprzeczne rezultaty, dlatego warto je uporządkować. Służy temu pokazanie średnich wyników (sondaży CBOS, Estymator, IBRiS, MB, TNS). Liderem lipca jest PiS i zyskuje w porównaniu do czerwca 4 punkty proc. Po kryzysowym czerwcu, zaufanie swoich ex-wyborców zaczyna odzyskiwać PO (+ 3 punkty proc.). Te zyski liderów wynikają ze strat Pawła Kukiza (-7 pp), z jego problemów ze zbudowaniem przekazu, struktur, opisywanych wcześniej błędów.

,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,Zrzut ekranu 2015-07-23 o 00.09.03

Źródłem zysków PiS i PO jest także koncentracja uwagi wyborców na pojedynku Beaty Szydło i premier Ewy Kopacz. Potwierdzeniem są wyniki badania wizerunkowego. W  badaniu Ariadna zyskuje (w porównaniu do czerwca) jego liderka Beata Szydło (+ 4 pp), ale także depcząca jej po piętach premier Ewa Kopacz (+3 pp). Tracą zaś Paweł Kukiz (-4 pp) i Ryszard Petru (-2 pp). Pozostali liderzy mają mniejsze poparcie, nie mogą się przebić.

22

Beata Szydło wygrywa w badaniu wizerunkowym z premier Ewą Kopacz pod względem niemal każdej kategorii. Oczywiście, partyjni sympatycy wskazują jako najlepszych swoich liderów. Nie zawsze jednak tak jest, gdyż premier Ewa Kopacz zwyciężała wizerunkowo z Jarosławem Kaczyńskim. Nie bez powodu teraz PO stara się wypromować warszawski pojedynek jedynek – lidera PiS i szefowej PO. Dla PiS korzystne jest promowanie Beaty Szydło jako twarzy kampanii.

44

Jak wyjaśnić to, że PO zyskuje, chociaż premier Ewa Kopacz przegrywa w starciu z Beatą Szydło? Otóż trzeba pamiętać, że PiS musi zdobywać nowych wyborców, przebijać kolejne szklane sufiy  (obecnie 35 proc). To jest trudniejsze zadanie niż te PO, czyli odzyskiwanie zaufania ex-wyborców. Poparcie PO to obecnie około 25 proc., a partia w wyborach w 2011 roku miała 39 proc. wyborców. Jeśli scena polaryzowałaby się na zwolenników PiS (Beaty Szydło) i PO (Ewy Kopacz), to zyskuje na tym partia rządząca. Wprawdzie wyborcy PO już mieli wielokrotnie łamany kręgosłup (np. kwestia OFE), ale wciąż mogą zagłosować na partię Kopacz jako mniejsze zło niż PiS. Trudno spodziewać się, że PiS straci prowadzenie, ale te różnice pomiędzy PiS a PO mogą nieco zmaleć.

Na starej polaryzacji, ale w nowej odsłonie – pojedynku premier Ewy Kopacz i Beaty Szydło – tracą liderzy innych partii; patrz: tabela poniżej.

Zrzut ekranu 2015-07-23 o 00.45.11

Jeśli dalej trwałby proces rozpadu poparcia dla Pawła Kukiza, to ciekawe było prześledzenie ocen Ewy Kopacz i Beaty Szydło. Ogólnie lepiej postrzegana była Beata Szydło (zgodnie z tendencją większego przepływu do PiS niż do PO). Niemniej jednak na wymiarach siły, skuteczności, lepsza w ocenach okazała się premier Ewa Kopacz niż liderka PiS.

Zrzut ekranu 2015-07-23 o 00.50.13

Stratedzy PO zaskoczyli PiS tak wczesnym startem kampanii wizerunkowej premier Ewy Kopacz, gdy na urlopie była Beata Szydło. Wówczas w mediach zaczął pojawiać się Jarosław Kaczyński, tworząc korzystny dla niej kontrast. Po aktywnym politycznie czerwcu tylko Ewa Kopacz utrzymuje podobną liczbę komentarzy w Internecie, a odsetek komentarzy na temat Szydło maleje dwukrotnie (dane Newspoint).  Kampania jest źródłem nie tylko pozytywnych komentarzy, ale i krytyki. Premier wciąż jest obiektem tzw. „internetowego hejtu” (odsetek negatywnych komentarzy na jej temat jest największy – 30 proc.).

30fa3c0062224cfad6c53360a795375d

Badanie liczby komentarzy w Internecie, fot. Newspoint

Grecki kryzys, straty po burzach – w takich trudnych sytuacjach na ogół zyskują rządzący, gdyż częściej pojawiają się w mediach, mają też konkretne narzędzia rozwiązywania problemów (w Niemczech taki efekt jest określany jako „Kancler bonus”). Tym należy tłumaczyć lepsze oceny premier Ewy Kopacz niż Beaty Szydło na wymiarach przywództwa w elektoracie Pawła Kukiza. Ten wynik to także dobry przykład na to, aby pamiętać, że pozostały trzy miesiące kampanii. Może pojawić się wiele nowych wydarzeń, mających wpływ na rezultaty. Taki raport badawczy jest opisem danej sytuacji, oceną wpływu bieżących wydarzeń, a nie  prognozą jesiennych wyników.

Pomiar został przeprowadzony w dniach 10 – 15 lipca 2015 roku metodą CAWI na ogólnopolskiej próbie Polaków liczącej N=1053 osób dobranych z panelu Ariadna. Próba losowo-kwotowa. Kwoty dobrane wg reprezentacji w populacji Polaków w wieku 18 lat i więcej dla płci, wieku, wykształcenia i wielkości miejscowości zamieszkania.

Pobierz raport: Panel wizerunkowy 10-15 lipca  >>>

.


[18.VII.2015]

Kto wygrywa w pojedynku Kopacz i Szydło na obietnice?


W sondażu Ariadna sprawdzano ocenę trzech obietnic wyborczych premier Ewy Kopacz i trzech Beaty Szydło. Badano nie tylko ich atrakcyjność, ale i wiarygodność. Lepiej oceniane były obietnice Beaty Szydło, zaś wśród pomysłów premier Ewy Kopacz wyróżnia się postulat wsparcia młodych przy zatrudnieniu. Sprawdzano także reakcje elektoratu Pawła Kukiza, który może być języczkiem u wagi w nadchodzących wyborach. Czy bardziej przekonują go obietnice PiS czy PO?

Wyborca ocenia partie z perspektywy własnych zysków i strat. Od jego wyboru będzie zależeć to, w jaki sposób publiczne pieniądze będą m.in. wydawane na różne usługi, np. opiekę zdrowotną i budowę autostrad. Kalkuluje więc tak, by wybrać taką partię, który przyniesie mu jak najwięcej korzyści. Politycy starają się sformułować takie obietnice, które dla wyborców będą najbardziej atrakcyjne.

W sondażu Ariadna sprawdzano atrakcyjność obietnic, które pojawiały się w debacie publicznej. Najlepsze oceny uzyskują obietnice Beaty Szydło takie jak np. (patrz Rys poniżej): przywrócenie wieku emerytalnego (72 proc.), podwyższenie kwoty wolnej od podatku (71 proc.).

Atrakcyjność obietnicAtrakcyjność obietnic, fot. tajnikipolityki

Eksperci ekonomiczni, zwłaszcza ci o liberalnych poglądach, krytykowali część spośród tych sześciu obietnic jako populistyczne. Ich zdaniem, niektóre spośród tych obietnic, nie tyle są skutecznym rozwiązaniem problemów społecznych (np. kryzysu demograficznego, problemów z pracą dla ludzi młodych), co służą głównie zbieraniu głosów wyborców. Zaś ich realizacja wiązałaby się z kolosalnymi obciążeniami dla budżetu. Politycy, by się przed tym chronić, czasami rakiem wycofują się z wyborczych postulatów lub po wyborach wprowadzają bardziej realistyczne, kompromisowe rozwiązania.

W 2008 roku, w podobnym sondażu badaliśmy, które z obietnic pojawiających się w kampanii z 2005 i 2007 roku były kłamliwe według wyborców. Okazało się, że w rankingu zwyciężyły takie postulaty jak wybudowanie 3 mln mieszkań, likwidacja NFZ. Niespełnienie obietnic powodowało utratę wiarygodności przez partie, było często powodem utraty głosów. Nie jest zatem tak, że obiecać można wszystko, a „ciemny lud to kupi”. Istotna jest też wiarygodność.

W badaniu Ariadna badaliśmy wiarygodność złożonych obietnic. Wiara w spełnienie obietnic była dużo niższa niż ich atrakcyjność. Chociaż te oceny były niższe, to badani bardziej osobiście wierzyli w realizację obietnic Beaty Szydło niż premier Ewy Kopacz, patrz wykres poniżej.

Wiarygodność obietnicWiarygodność obietnic, fot. tajnikipolityki

W 2011 roku premier Donald Tusk mniej obiecał niż opozycja, a zwyciężył wybory. Sukces obietnic uzależniony jest od dwóch czynników: na ile są one atrakcyjne, ale także na ile wiarygodna jest ich realizacja. W tym iloczynie znów wygrywa Beata Szydło.

Ocena atrakcyjności x wiarygodnośćOcena atrakcyjności x wiarygodność, fot. tajnikipolityki

Licytacja Beaty Szydło i Ewy Kopacz będzie jeszcze trwała podczas kampanii, a ranking dotyczy tylko tych wybranych sześciu obietnic. Na dzień dzisiejszy w tym rachunku lepiej wypada kandydatka PiS, ale mogą być tego różne powody. Obietnice Beaty Szydło mogą być lepiej oceniane nie tylko dlatego, że są bardziej atrakcyjne, ale również wypromowano je podczas kampanii prezydenckiej.  Ponadto, wyborcy patrzą przez partyjne okulary, a w próbie było więcej sympatyków PiS niż PO. Obietnice premier Ewy Kopacz pojawiały się jako swoiste balony próbne – czyli pomysły, które pojawiają się lub nie w ostatecznym programie PO. Partia władzy cierpi na poważne braki zaufania, więc te obietnice stara się tworzyć mniejsze, bardziej konkretne, ale i wiarygodne. Ten rachunek dla trzech przedstawionych obietnic jak na razie nie wypada zbyt dobrze.

Jest to niedobry sygnał dla PO, gdyż pomimo wakacji, na scenie politycznej ma miejsce dość ważny proces. Spada poparcie dla Pawła Kukiza, a część jego byłych wyborców zasila PO i PiS. Dla sympatyków Pawła Kukiza bardziej wiarygodne wydają się te obietnice Beaty Szydło, co może wyjaśniać ostatnie korzystne dla PiS przepływy w sondażach.

Ocena atrakcyjności obietnicOcena atrakcyjności obietnic, fot. tajnikipolityki

Szczegółowy wyniki w raportach poniżej

Pomiar został przeprowadzony w dniach 10-15 lipca 2015 roku metodą CAWI na ogólnopolskiej próbie Polaków liczącej N=1053 osób dobranych z panelu Ariadna. Próba losowo-kwotowa. Kwoty dobrane wg reprezentacji w populacji Polaków w wieku 18 lat i więcej dla płci, wieku, wykształcenia i wielkości miejscowości zamieszkania.

Pobierz raport: Wiarygodność obietnic wyborczych  >>>

.


[14.VII.2015]

Nowe badanie: na czym będzie polegać teraz spór pomiędzy PiS a PO?


Paweł Kukiz traci poparcie, a jego kosztem zyskuje PiS i PO. Scenę polityczną znów zdominował spór pomiędzy tymi partiami. Na czym będzie teraz polegać? To walka o wyborców centrum, gdyż PO przesunęła się w lewą stronę, a wolne pole zajmuje PiS. To osobowościowy pojedynek pomiędzy Ewą Kopacz a Beatą Szydło. To także walka o zawłaszczenie kompetencji przez partie, takich jak np. rozumienie potrzeb przeciętnych wyborców, czy przywództwo w czasie kryzysu. Wyniki nowego sondażu Ariadna na zlecenie www.tajnikipolityki.pl sugerują, że w porównaniu do 2011 roku PiS i PO niejako zamieniły się rolami, gdyż to PiS triumfuje bardziej atrakcyjnym wizerunkiem partii.

W czasie wyborów prezydenckich zabetonowana scena polityczna uległa skruszeniu, pojawiły się nowe projekty polityczne, nastrój zmiany, potrzeba wymiany elit, wejścia do polityki nowej generacji przywódców. Niecałe dwa miesiące później tej swoistej „rewolucji” zaczyna brakować paliwa. Paweł Kukiz traci poparcie, a jego kosztem zyskuje przede wszystkim PiS, ale także PO.  Scenę polityczną znów dominuje spór pomiędzy tymi partiami, a reszta ugrupowań traci popularność. Nic jednak nie zdarza się dwa razy. Spór pomiędzy PO i PiS jest stary, ale jego fronty są nowe.  Stara polaryzacja znajduje przed wyborami 2015 roku kompletnie inne odsłony niż w 2011 czy 2005 roku.

b2f6997dc17db204b1253a7f0f44bd5e

Spór pomiędzy PiS a PO zmienił oblicze na osi orientacji lewica vs prawica. Stało się tak za sprawą ewolucji PO, która jest wypychana do lewego narożnika. PO, z początku ugrupowanie centroprawicowe, jako partia władzy zajęła pozycję szerokiego centrum.  W 2015 roku traci poparcie na prawicy, ale także w centrum. To m.in. konsekwencja osłabienia prawego skrzydła PO (reprezentowanego przez m.in. ministra Biernackiego), brak przeciwwagi dla liberalnych projektów realizowanych przez Ewę Kopacz (np. in vitro). Taki proces jest niekorzystny dla PO, gdyż największą grupę wyborców stanowią ci deklarujący orientację prawicową i poglądy centrum. Konieczny wydaje się powrót do pozycjonowania z 2011 roku. Wtedy PO była definiowana jako pragmatyczna, umiarkowana, odróżniająca się od skrajności lewicowych i prawicowych. Problemem Ewy Kopacz jest to, że PiS nie jest już postrzegany jako partia skrajna, ideologiczna. Potrzebna jest nowa definicja, której PO wciąż nie ma.

28977822630efd53d7d7c94ed6cc0ae6

Poparcie PO wśród wyborców deklarujących orientację lewicową vs prawicową (CBOS), fot. tajnikipolityki

W znacznie lepszej sytuacji jest PiS. Partia zagospodarowała większość wyborców na prawicy. Natomiast za sprawą wcześniej Andrzeja Dudy, a teraz Beaty Szydło, sięga coraz skuteczniej po wyborców centrum (wzrost z 13 proc. w styczniu do  23 proc. w lipcu, CBOS). Co więcej, socjalne postulaty PiS są atrakcyjne dla wyborców deklarujących swoje poglądy jako lewicowe (wzrost z 9 proc. w styczniu do 17 proc. w lipcu, CBOS).

Wiosną 2011 roku PO doświadczała podobnego kryzysu co obecnie, a Donald Tusk jesienią wygrał wybory i zmiażdżył konkurencję. Tajemnicą sukcesu nie było tylko opisane powyżej dobre pozycjonowanie, ale przemyślany personalny spór z Jarosławem Kaczyńskim i osłabienie Grzegorza Napieralskiego, który za sprawą dobrego wyniku wyborczego w 2010 roku, budował SLD jako alternatywę dla PO.

2ee97d56b191d0fa7b70a504d5e4132e

Uproszczona mapa osobowościowa – zmiany planowane przez doradców premiera Tuska w 2011 roku, fot. tajnikipolityki

Premier Donald Tusk objazdem po kraju zredukował dystans władzy. Zdefiniował kampanię jako wybór premiera na czas kryzysu, przeciwstawiając swój wizerunek Jarosławowi Kaczyńskiemu. Lider PiS był postrzegany jako mający słaby kontakt ze społeczną rzeczywistością, mniej kompetentny w kwestiach gospodarczych. Premier Tusk siegnął po Bartosza Arłukowicza, wówczas popularnego polityka lewicy, który zniweczył ofensywę Grzegorza Napieralskiego.

Nie bez powodu PO zaczyna kampanię promującą Ewę Kopacz „Słucham, rozumiem, pomagam”. Nowy spór pomiędzy PO a PiS będzie personalnym pojedynkiem między premier a Beatą Szydło. Jak na razie to kandydatka PiS jest lepiej oceniana niż szefowa PO (więcej: http://wiadomosci.onet.pl/kraj/sondaz-w-czym-b-szydlo-lepsza-niz-e-kopacz/dtkjkw#.VaOJDN3Rghs.twitter). Te lepsze oceny wynikają stąd, że więcej jest sympatyków PiS niż PO, a na polityków patrzy się przez okulary swoich partyjnych sympatii. Natomiast jeśli chodzi o strukturę wizerunku, to jest on podobny. Zarówno Beata Szydło, jak również Ewa Kopacz starają się jak najlepiej rozumieć potrzeby przeciętnych Polaków, być politykiem uczciwym i kompetentnym. Wizerunki Jarosława Kaczyńskiego i Donalda Tuska były odmienne. Ustalenie korzystnych osi sporu pomiędzy Beatą Szydło a Ewą Kopacz, to będzie jedno z głównych obszarów rywalizacji sztabów podczas jesiennej kampanii. Na razie ten spór jest jeszcze chaotyczny, słabo zaplanowany strategicznie.

c55333fdb09a530f367d9667b5f4ad80

Mapa percepcji liderów politycznych, fot. tajnikipolityki

Kolejną osią sporu są kompetencje partii. PiS zawsze przegrywało jako ugrupowanie zajmujące się polityką symboliczną, wepchnięte w stereotyp jednego tematu – tragedii smoleńskiej. Doradcy Donalda Tuska w 2011 roku także na tym polu dobrze zaplanowali strategię. PO zrezygnowała z kampanii a la gierkowskiej, wedle której zrealizowała niemal wszystkie obietnice wyborcze, co było mało wiarygodne. PO odzyskała poparcie z przekazem „Polska w budowie”, partii odpowiedniej na czasy kryzysu.

Politycy PiS wyciągnęli wnioski z tych porażek. W badaniu wizerunkowym to PiS jest najlepiej ocenianą partią pod względem 15 spośród 16 cech.

bcd37fd2ae997da5d86d12b925572b6f

Do której partii pasuje to stwierdzenie?, fot. tajnikipolityki

Nastroje po aferze taśmowej przypominają te z roku 2005. Społeczeństwo wówczas oczekiwało odnowy moralnej. PiS zyskuje jako partia, która była wysoko ceniona pod względem praworządności, walki z korupcją. Na tym polu spór z PO będzie więc korzystny dla partii Jarosława Kaczyńskiego.

a7b145ef2076f4f3261853eaa22748d0

Mapa percepcji (im bliżej dana cecha, tym bardziej wyróżnia daną partię), fot. tajnikipolityki

Najważniejsza zmiana dla PiS to zyskanie wizerunku ugrupowania, które rozumie potrzeby wyborców. Na tym polu PO i PiS zamieniły się rolami w porównaniu do 2011 roku. Nie bez powodu premier Ewa Kopacz prowadzi kampanię objazdu po kraju, która ma temu zaprzeczyć. PO pozostał jedynie wizerunek partii pragmatycznej, skutecznej na czas kryzysu. Politycy PO obietnice PiS określali mianem wyborczych kłamstw, a gdyby były one ewentualnie realizowane, to doprowadziłyby do kryzysu podobnego w Grecji. Narracja PO nie przekona sympatyków PiS, nie jest to jej cel. Służy skłonieniu dużej liczby ex-wyborców PO (w 2011 roku 39 proc. – obecnie w sondażach 25 proc.) do powrotu, a przynajmniej głosowania na PO jako mniejsze zło, partii bardziej przewidywalnej, bezpiecznej, chroniącej przed populizmem.

Oficjalnie kampania się nie rozpoczęła, ale spór pomiędzy PO a PiS jest na nowo definiowan przez doradców tych partii. Na trzech opisanych powyżej frontach jak na razie wygrywa PiS, a kampania PO jest próbą zmiany tej sytuacji. Nie widać tu jednak przemyślanej strategii, zatem choć PO może odzyskać cześć byłych wyborców, to trudno na razie sobie wyobrazić, aby odrobiła straty do PiS.

Pobierz raport: Panel wizerunkowy czerwiec-lipiec  >>>

.


[10.VII.2015]

Czy PiS ma szansę na samodzielne rządy?


PiS zyskuje w sondażach, partia ta zdeklasowała inne ugrupowania w badaniu wizerunkowym. Jeżeli średnie sondażowe z lipca potwierdziłyby się w wyborach, to partia Jarosława Kaczyńskiego miałaby 219 posłów. Kontynuacja trendu wzrostowego PiS oznaczałaby, że partia ta by mogła samodzielnie rządzić. Tym bardziej, że Paweł Kukiz traci poparcie, a dla jego zwolenników drugim wyborem jest najczęściej PiS. Samodzielne rządy PiS budzą jednak obawy badanych – tak wynika z sondażu Ariadna dla tajnikipolityki.pl. Rezultaty badania wizerunkowego były podstawą interpretacji, dlaczego zyskuje PiS, traci Paweł Kukiz, a PO wyhamowała straty. Jak może przebiegać kampania, co może wpłynąć na zmianę tych trendów?

sondaze

PiS zyskuje w lipcowych sondażach (40 proc.) w porównaniu z pierwszą (33 proc.) i drugą połową czerwca (36 proc.).  Jeśli przeliczyć sondaże na mandaty, to wówczas PiS miałoby około 219 posłów. Jeśliby ten trend wzrostowy PiS (aż 7 pp) byłby dalej kontynuowany, prowadziłby do samodzielnej większości partii Jarosława Kaczyńskiego po jesiennych wyborach parlamentarnych.

Orientacyjny podział mandatówOrientacyjny podział mandatów, fot. tajnikipolityki

Platforma Obywatelska odrobiła straty, których doznała po porażce prezydenta Bronisława Komorowskiego i nowej odsłonie afery taśmowej. Jak na razie jednak sondaże (bez osób niezdecydowanych) zatrzymały się na poziomie 28-29 proc, co dawałoby PO około 150 mandatów. Zatrzymanie spadków przez PO na takim poziomie oznacza m.in., że koalicja PiS i projekt Pawła Kukiza nie miałaby większości (2/3) do zmiany konstytucji.

Korzystny dla PiS jest trend spadkowy Pawła Kukiza – z 27 proc. na początku czerwca do 16 proc. poparcia w lipcu. Część strat Pawła Kukiza absorbuje PiS. Taki przepływ pojawił się już podczas drugiej tury wyborów prezydenckich, wówczas 60 proc. sympatyków Pawła Kukiza głosowało na Andrzeja Dudę. Obecni wyborcy Pawła Kukiza wskazują jako swój drugi wybór PiS (aż 40 proc spośród nich.;  pozostałe partie znacznie rzadziej; np. tylko PO – 9 proc.). Problemy Pawła Kukiza przyczyniałyby się do dalszych wzrostów PiS i samodzielnych rządów tej partii.

Ciekawe, że w badaniu Ariadna dla tajnikipolityki.pl tylko 20 proc. badanych wskazuje na samodzielne rządy PiS jako najlepszy układ sprawowania władzy po jesiennych wyborach. Rezultat ten wynika stąd, że powszechne w mediach jest przekonanie, iż PiS będzie potrzebować koalicjanta do uzyskania większości w parlamencie. Dlatego sympatycy PiS często wskazują jako najlepsze rządy koalicję z projektem Pawła Kukiza.

Najlepszy układ rządowyNajlepszy układ rządowy, fot. tajnikipolityki

Brak przekonania o możliwości samodzielnego rządzenia przez PiS paradoksalnie może być korzystny dla tej partii. Okazuje się bowiem, że taka opcja budzi obawy największej grupy respondentów (44 proc.). Lęk przed PiS był od dawna powodem do głosowania na PO jako tzw. mniejsze zło, które zabezpieczało przed rządami Jarosława Kaczyńskiego. Prezes PiS wyciągnął wnioski i twarzą kampanii uczynił Beatę Szydło, aby zredukować ten lęk.

Układ rządowy, który budzi obawyUkład rządowy, który budzi obawy, fot. tajnikipolityki

Odpowiedzi na pytania wizerunkowe wskazują, za sprawą jakich cech, zyskuje PiS. Partia ta zdominowała inne ugrupowania w badaniu wizerunkowym. Była najlepiej oceniana pod względem niemal wszystkich wymiarów. Gospodaruje przede wszystkim te cechy, które tradycyjnie są przypisywane tej partii, takie jak: praworządność, walka z korupcją. Są one ważne po aferze taśmowej, gdyż nastroje przypominają 2005 rok, kiedy Polacy oczekiwali odnowy moralnej. Ważne dla tego ugrupowania jest także to, iż PiS postrzegane jest jako partia skuteczna w rozwiązywaniu problemów społecznych. Przekonuje do siebie wyborców socjalnych. Na skutek błędów Pawła Kukiza, część niezadowolonych, aideologicznych wyborców, o umiarkowanych poglądach może przyciągnąć Beata Szydło. To PiS przejmuje od Pawła Kukiza sztandar nastroju „zmiany” i to kolejny powód zysków tej partii.

Do których partii politycznych pasuje stwierdzenie?Do których partii politycznych pasuje stwierdzenie?, fot. tajnikipolityki

Platforma Obywatelska jest dobrze  postrzegana w zakresie kompetencji gospodarczych, wykorzystywania środków unijnych, działania w czasach kryzysu, jako gwarant bezpieczeństwa. PO traciła, gdy dominował temat afery podsłuchowej. Na skutek kryzysu greckiego powróciła koniunktura na tematy korzystne dla PO. W tę stronę mogą podążać jej działania wizerunkowe w czasie kampanii, aby przywrócić znaczenie owego pragmatyzmu. Podawane przez PiS koszty dodatku na drugie dziecko, cofnięcia reformy emerytalnej, czy też podniesienia kwoty wolnej od podatku były przedmiotem krytyki ekonomistów. Politycy PO zaś wskazywali, że nie tylko te obliczenia nie budzą zaufania, ale także ujawniają małą wiarygodność PiS, jako partii populistycznej. Obietnice zaś określali mianem wyborczych kłamstw, a gdyby były one ewentualnie realizowane, to doprowadziłyby do kryzysu podobnego w Grecji. Narracja PO nie przekona sympatyków PiS. Służy skłonieniu dużej liczby ex-wyborców PO (w 2011 roku 39 proc. – obecnie w sondażach 28-29 proc.) do powrotu, a przynajmniej głosowania na PO jako mniejsze zło, partii bardziej przewidywalnej, bezpiecznej, chroniącej przed populizmem.

Paweł Kukiz wciąż budzi sympatię, jest trybunem ludowym, dobrze rozumie potrzeby przeciętnych wyborców. Jego podstawowym problemem jest wiarygodność (jego projekt stracił 9 pp w tej kategorii).  Paweł Kukiz popełnił liczne błędy, co może wpływać na wizerunek jego projektu. Byłe one już opisywane, m.in. brak klarownej strategii; spory personalne na zapleczu (np. z prezydentem Lubina); mała obecność w debacie publicznej, nawet jeśli dotyczy ona referendum; nawiązanie współpracy z kontrowersyjnymi osobami (Ogórek, Kowalski), które nie pasują do umiarkowanej, pragmatycznej grupy docelowej (http://wiadomosci.onet.pl/kraj/kim-jest-wyborca-kukiza/6c8805#.VZ6_rRGs798.twitter ) . Za wcześniej ogłaszać koniec Pawła Kukiza, ale w badaniu wizerunkowym otrzymuje jeszcze nie od wyborców, a od respondentów żółtą kartkę.

Ostateczny podział mandatów, a więc kwestia samodzielnych rządów PiS, zależy także od sytuacji partii balansujących na granicy progu. Na 5-7 proc. poziomie zatrzymała się Nowoczesna PL. Takie ugrupowania jak PSL, czy SLD wciąż są w defensywie po wyborach prezydenckich, ale ze względu na to,  że przez lata miały wierny elektorat, wciąż prawdopodobne jest, że podczas wyborów przekroczą 5 proc. próg.  To zmniejsza prawdopodobieństwo na samodzielne rządy PiS, ale ich nie przekreśla, np. Nowoczesna PL może nie przekroczyć progu, a partia Kaczyńskiego może dalej zyskiwać poparcie.

Trzeba pamiętać, że to są sondaże na prawie cztery miesiące przed wyborami. Na ogół 70-80 proc. wyborców nie zmienia swoich preferencji. Pozostali to czynią, co wpływa na obraz wyników. Sondaże są zdjęciem danej chwili, a nie prognozą rezultatów. Tezę o samodzielnych rządach PiS należy przyjąć jako bardzo prawdopodobną w danym czasie, trendy jej sprzyjają, ale za miesiąc mogą się pojawić takie wydarzenia, które mogą je odwrócić (albo ją jeszcze umocnić). Niemniej jednak kodstawy dobrych notowań PiS wydają się być mocne, więc partia ta powinna dobrze radzić sobie nawet podczas zmiany sytuacji, np. na bardziej kryzysową. Oczywiście, sondaż (tekst na nim oparty) służy zrozumieniu sceny politycznej, a nie jest szklaną kulą.

* Badanie wizerunkowe zostało przeprowadzone w dniach 29 czerwca –  2 lipca roku metodą CAWI na ogólnopolskiej próbie Polaków liczącej N=1018 osób dobranych z panelu Ariadna. Próba losowo-kwotowa. Kwoty dobrane wg reprezentacji w populacji Polaków w wieku 18 lat i więcej dla płci, wieku, wykształcenia i wielkości miejscowości zamieszkania.

.


[7.VII.2015]

Kto najbardziej wiarygodny w spełnianiu obietnic wyborczych?


Kluczem do sukcesu w jesiennej kamapnii parlamentarnej  będzie wiarygodność partii w realizacji obietnic wyborczych. Pierwsze miejsce w sondażu Ariadna dotyczącego wiarygodności zajmuje PiS i Beata Szydło. Politycy PO starają się podważyć wiarygodność obietnic PiS i przekonywać, iż w czasach kryzysowych są wyborem przewidywalnym, bezpiecznym. PO, Ewa Kopacz zajmuje drugie miejsce w rankingu, starając się odzyskać zaufanie swojego elektoratu. Nie tylko opozycja, ale także partia rządząca obiecuje wyborcom, więc sprawdzano wiarygodność postulatu Ewy Kopacz obniżenia podatków i poradzenia sobie z plagą umów śmieciowych.Okazuje się bowiem, że badani wolą mniej popłatne umowy o pracę niż umowy o dzieło. Paweł Kukiz traci w rankingu wiarygodności, a pozostałe partie wciąż nie cieszą się zbyt dużym zaufaniem.

Badani najcześciej (38 proc.) wskazywali PiS  jako partię, która jest najbardziej wiarygodna w realizacji obietnic wyborczych. Ten odsetek wskazań był większy niż poparcie dla tego ugrupowania, a więc jest jego zaletą. Partia Jarosława Kaczyńskiego wyprzedział PO (25 proc.) w tej kategorii aż o 13 punktów proc.

Wiarygodność w realizacji obietnic wyborczychWiarygodność w realizacji obietnic wyborczych, fot. tajnikipolityki

Kategoria zaufania, wiarygodności jest kluczowa w tej kampanii, o czym świadczy chociażby kolejny rezultat. Najważniejszym kryterium wyboru polityka dla badanych jest uczciwość. Nastroje po aferze taśmowej przypominają te z roku 2005. Społeczeństwo wówczas oczekiwało odnowy moralnej. Tym m.in. można tłumaczyć dobre rezultaty PiS jako partii, która była wysoko ceniona pod względem praworządności, walki z korupcją.

Politycy PiS nie są wolni od błędów. Obietnice wygłoszone przez Beatę Szydło wzbudziły sporo kontrowersji co do ich wyliczeń. Podawane przez PiS koszty dodatku na drugie dziecko, cofnięcia reformy emerytalnej, czy też podniesienia kwoty wolnej od podatku były przedmiotem krytyki ekonomicznych ekspertów. Politycy PO zaś wskazywali, że nie tylko te obliczenia nie budzą zaufania, ale także ujawnianją małą wiarygodność PiS, jako partii populistycznej. Obietnice zaś określali mianem wyborczych kłamstw, a gdyby były one ewentualnie realizowane, to doprowadziłyby do kryzysu podobnego w Grecji. Narracja PO nie przekona sympatyków PiS, nie jest to jej cel. Służy skłonieniu dużej liczby ex-wyborców PO (w 2011 roku 39 proc. – obecnie w sondażach 25 proc.) do powrotu, a przynajmniej głosowania na PO jako mniejsze zło, partii bardziej przewidywalnej, bezpiecznej, chroniącej przed populizmem.

Kryteria wybory danego politykaKryteria wybory danego polityka, fot. tajnikipolityki

Premier Ewa Kopacz stara się odzyskiwać zaufanie (m.in. dokonując rekonstrukcji), ale to Beata Szydło jest postrzegana jako bardziej wiarygodna. Oczywiście, w ocenie tej należy wziąć pod uwagę wielkość elektoratów, większe PiS niż PO. Niemniej jednak trzeba pamiętać, że Beata Szydło dopiero zyskuje rozpoznawalność, więc pierwsze miejsce w rankingu jest potwierdzeniem skuteczności strategii PiS, aby uczynić ją twarzą kampanii tej partii.

Wskaźnik wiarygodności liderówWskaźnik wiarygodności liderów, fot. tajnikipolityki

W 2011 roku PO wygrała wybory obiecując najmniej. Teraz zaś premier Ewa Kopacz, podobnie jak opozycja, uczestniczy w festiwalu obietnic. Sprawdzono ich wiarygodność. Obietnice są na tyle ogólne, że odpowiedzi bardziej są przejawem zaufania do premier Ewy Kopacz niż oceną możliwości ich realizacji.

Postulat obniżki podatkówPostulat obniżki podatków, fot. tajnikipolityki

Ponad połowa respondentów (62 proc.) nie wierzy w postulat obniżki podatków. Więcej niż tylko elektorat PO (32 proc.) uznaje zapowiedź premier za wiarygodną.

Ograniczenie stosowania umów śmieciowychOgraniczenie stosowania umów śmieciowych, fot. tajnikipolityki

Niewiele większą wiarę respondenci (36 proc.) wykazują co do możliwości ograniczenia tzw. „umów śmieciowych”. Jest on jednak bardzo istotny. Badani wolą umowę o pracę, choć mniej zarabiać niż otrzymywać więcej na tzw. umowie śmieciowej.

Preferencja rodzaju umowy o pracęPreferencja rodzaju umowy o pracę, fot. tajnikipolityki

Co więcej, wbrew stereotypom ta preferencja umów o pracę nie dotyczy tylko osób starszych, ale także i młodych.

Umowa "śmieciowa" czy praca a wiek badanychUmowa „śmieciowa” czy praca a wiek badanych, fot. tajnikipolityki

Sposobem na odzyskanie zaufania przez partię rządząca może być nie obiecywanie, ale rozwiązywanie  konkretnych problemów. Tym bardziej, że nowe projekty polityczne, które odbierały PO cieszą się coraz mniejszą popularnością, np. Nowoczesna PL. Traci także Paweł Kukiz – trzeci w rankingu zaufania (17 proc.). Ma coraz większe problemy z wiarygodnością – strata w przeciągu dwóch tygodni wyniosła 9 punktów proc. Elektorat Pawła Kukiza będzie raczej zasilać PiS niż PO, stąd agenda w mediach zaufania, wiarygodności, walki z korupcją, odnowy moralnej sprzyja tej partii. Na powrocie do dominacji sporu między PiS a PO, tracą inne partie, które cieszą się małą popularnością, a w związku z tym i małym zaufaniem.

* Pomiar został przeprowadzony w dniach 29 czerwca –  2 lipca roku metodą CAWI na ogólnopolskiej próbie Polaków liczącej N=1018 osób dobranych z panelu Ariadna. Próba losowo-kwotowa. Kwoty dobrane wg reprezentacji w populacji Polaków w wieku 18 lat i więcej dla płci, wieku, wykształcenia i wielkości miejscowości zamieszkania.

Pobierz raport: Wiarygodność obietnic wyborczych  >>>

.


[5.VII.2015]

Sondaż: w czym B. Szydło lepsza niż E. Kopacz?


Respondenci oceniali liderów partii politycznych (nowych projektów wyborczych) pod względem 11 cech. Kiedy w badaniu Beata Szydło zastąpiła Jarosława Kaczyńskiego, to wówczas ona stała się liderem ocen (28 proc). Wyprzedziła Pawła Kukiza, którego notowania (25 proc.) znacznie się pogorszyły w porównaniu z czerwcem (- 15 pkt proc.). W pojedynku z kandydatką PiS na premiera przegrywa też Ewa Kopacz (23 proc.) pod względem 9 spośród 11 cech. Pozostali liderzy partyjni uzyskiwali znacznie gorsze oceny. Czy jak niegdyś pojedynek Tuska i Kaczyńskiego, teraz Kopacz i Szydło ma taką siłę przyciągania, aby zdominować scenę polityczną, kosztem innych przywódców?  Z tym pojedynkiem związane jest pewne zagrożenie, które ujawniły rezultaty badania wizerunkowego.

Badanie wizerunkowe zostało przeprowadzony w dniach 29 czerwca –  2 lipca  2015 roku metodą CAWI na ogólnopolskiej próbie Polaków liczącej N=1018 osób. Wybrani politycy byli oceniani pod względem 11 cech (patrz: tabela na dole). Średnie ocen posłużyły jako wskaźnik siły wizerunku polityka.

.

A25_Refrendum_Jowy_i_elektoraty_Kukiza

.

Najlepiej w badaniu postrzegana była Beata Szydło (średnia 28 proc.). W sondażu przed dwoma tygodniami umieszczono prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. Średnia jego ocen wynosiła 20 proc i wówczas był drugi w rankingu. Wynik nowego badania wskazuje na skuteczność strategii ekspozycji Beaty Szydło jako kandydatki PiS na premiera przed październikowymi wyborami.

Prezes Jarosław Kaczyński ma duży negatywny elektorat, zaś Beata Szydło może być bardziej wiarygodna jako kandydatka tzw. „zmiany”.  Nastroje niezadowolenia dotychczas gospodarował Paweł Kukiz. W tym badaniu był drugi, a jeszcze dwa tygodnie temu zdeklasował swoich rywali jako swoisty trybun ludowy. Na skutek błędów Pawła Kukiza część owych niezadowolonych, aideologicznych wyborców, o umiarkowanych poglądach może przyciągnąć Beata Szydło. To wydaje się być plan polityków PiSu, aby wprowadzeniem Beaty Szydło, uzyskać tych dodatkowych kilka punktów procentowych, dających samodzielną większość w Sejmie.

Paweł Kukiz (25 proc.) traci w sondażach partyjnych, a także w badaniu wizerunkowym. Kolosalny spadek średniej ocen (aż o 15 pkt. proc.) jest związany nie tylko z tym, że w poprzednim badaniu jego adwersarzem był Jarosław Kaczyński. Jest także efektem licznych błędów Pawła Kukiza, m.in.: brakiem klarownej strategii (źle zabrzmiał przekaz o braku programu); rzekomych sporów personalnych na zapleczu (np. z prezydentem Lubina); małej obecności w debacie publicznej, nawet jeśli dotyczy ona referendum (na temat JOWów), nawiązaniem współpracy z osobami, które nie pasują do umiarkowanej, pragmatycznej grupy docelowej (opis w poprzednim tekście). Jeszcze dwa tygodnie temu sondaże przeliczane na mandaty wskazywały, że Paweł Kukiz mógłby wprowadzić do Sejmu aż około 100 posłów. Teraz poparcie stopniało, więc i liczba potencjalnych mandatów. Być może to sygnał dla Pawła Kukiza, aby nie zapraszać na listy przywódców kanapowych partii, ale  wokół wybranych idei zebrać lojalną grupę osób. Za wcześniej ogłaszać koniec Pawła Kukiza, ale w badaniu wizerunkowym otrzymuje jeszcze nie od wyborców, ale od respondentów żółtą kartkę.

Kolejnym zagrożeniem dla Pawła Kukiza jest to, że scenę polityczną zdominuje spór pomiędzy Beatą Szydło, a premier Ewą Kopacz.

.

698124a435147195961f78ab9e0c4c61

.

Kandydatka PiS na premiera wygrywa z Ewą Kopacz (23 proc.) pod względem 9 spośród 11 cech. Co więcej, te dwie cechy (tolerancja; przywództwo na czas kryzysu na Ukrainie) nie są uważane obecnie przez respondentów jako ważne kryteria  oceny polityków. Trzeba oczywiście pamiętać, że odsetek wskazań danego polityka jest w dużej mierze zależny od wielkości elektoratu danej partii, więc Beata Szydło jest tu faworytką. Zwłaszcza, że nastroje nie są korzystne dla partii rządzącej.

Pojedynek pomiędzy paniami jest korzystny nie tylko dla lepiej ocenianej Beaty Szydło, ale też dla premier. Jeśliby zdominował scenę polityczną,  to część byłych wyborców PO, raczej opowiedziałaby się za premier niż kandydatką PiS, kosztem nowych projektów politycznych (np. Nowoczesnej PL) zagrażających partii rządzącej.

c55333fdb09a530f367d9667b5f4ad80

Mapa wizerunkowa (analiza korespondencji) – im bliżej dana cecha polityka, tym bardziej go wyróżnia, fot. tajnikipolityki

Pojedynek pomiędzy Beatą Szydło a Ewą Kopacz jest jak na razie korzystny dla PiS i PO, ale związane jest z nim zagrożenie. Premier Donald Tusk i Jarosław Kaczyński dominowali na scenie politycznej, ale tworzyli wyraziste przeciwieństwo. Na mapie wizerunkowej (jak one powstają, odsyłam do poprzednich tekstów) premier Ewa Kopacz i Beata Szydło pojawiły obok siebie, jako podobne. Być może to jeszcze kwestia narzucenia wyrazistego podziału, ale jak na razie obie panie starają się gospodarować podobne cechy (z lepszym skutkiem Beata Szydło). Zagrożenie jest takie, że gdy będą one podczas kampanii podobne do siebie, taki pojedynek na dłuższą metę nie będzie budzić zainteresowania i tworzy się miejsce dla innego polityka. Ze względu na potencjał PO i PiS, taki trzeci gracz ma niewielkie szanse, aby się przebić. Niemniej jednak ma teoretycznie szanse zdobyć poparcie przy dwóch – jeszcze postrzeganych jako podobne – liderkach. Jak na razie oceny innych przywódców są relatywnie słabe.

.

Do których partii politycznych Twoim zdaniem pasuje to stwierdzenie?, fot. tajnikipoityki

.

* Pomiar został przeprowadzony w dniach 29 czerwca –  2 lipca roku metodą CAWI na ogólnopolskiej próbie Polaków liczącej N=1018 osób dobranych z panelu Ariadna. Próba losowo-kwotowa. Kwoty dobrane wg reprezentacji w populacji Polaków w wieku 18 lat i więcej dla płci, wieku, wykształcenia i wielkości miejscowości zamieszkania.

*fot. Beata Szydło/facebook

.

Pobierz raport: Wizerunki partii i liderów  >>>

.


[25.VI.2015]

Kim jest wyborca Kukiza?


Na podstawie wyników ostatnich elekcji, badań Ariadna i CBOS został sporządzony profil typowego wyborcy PiS, PO, Kukiza. Rezultaty pokazują, że lemingi z PO, mohery z PiS, a także nowi biedni, prekariusze, oburzeni Pawła Kukiza to mity. Dużo jest ostatnio nieporozumień zwłaszcza na temat wyborców Pawła Kukiza, którzy m.in. są młodsi niż elektorat PiS, PO, to częściej mężczyźni, charakteryzują się  średnim lub wyższym wykształceniem, mają umowy o pracę (w tej samej proporcji co sympatycy PO lub PiS), są raczej zadowoleni z własnej sytuacji materialnej. Są wyborcami na ogół aideologicznymi, osobami religijnymi. Jako społeczny ruch protestu kontestują obecne elity polityczne, negatywnie oceniają sytuację gospodarczą, dorobek rządu, który nie spełnia ich aspiracji. Nie są więc „nowymi biednymi”, „prekariuszami”, którzy oczekują pomocy socjalnej, ale obniżenia podatków, rozwoju, uwolnienia przedsiębiorczości Polaków.

Na podstawie wyników ostatnich wyborów, badań Ariadna i CBOS został sporządzony profil typowego wyborcy PiS, PO, Kukiza. To opis statystyczny, a więc dotyczy największych grup w obrębie danego elektoratu. Nie oznacza to, że osoby o innej charakterystyce, czyli np. w innym wieku, o innym wykształceniu, czy poglądach, nie mogą popierać daną partię, projekt polityczny.

Oponenci polityczni starają się przekonać, że ich konkurenci grupują mniej atrakcyjne społecznie elektoraty, nadając im etykietki np. „mohery” lub „lemingi”. Są to sterotypy. Podobny proces szufladkowania ma miejsce, gdy opisywany jest elektorat Pawła Kukiza. Dane dotyczące charakterystyk jego wyborców, a także PiS i PO zostały zaprezentowane na wykresach poniżej, wraz z krótkim opisem.

Wiek wyborców

Zgodnie ze stereotypowym przekonaniem wyborca PiS to „moher”, osoba starsza, zaś PO to „leming”,  tzw. MWzDM, czyli młody, wykształcony z dużego miasta. Wbrew tym stereotypom zdecydowanym liderem wśród najmłodszych (18-29) jest Paweł Kukiz, a PiS wyprzedza PO.*  Partia rządząca ma stosunkowo dobre notowania w grupie 29-39 lat. PiS dominuje w grupach starszych wyborców. Dobre wyniki PiS w grupie najmłodszych ukazują, że dominacja najstarszych wyborców przestała być problemem wizerunkowym partii Jarosława Kaczyńskiego.

1

Wiek wyborców*, fot. tajnikipolityki

Płeć wyborców

Na PO częściej głosują kobiety niż mężczyźni, podobne zjawisko występuje dla PiS. Polityczną jesień zdominuje pojedynek premier Ewy Kopacz i Beaty Szydło. Jeśli dwie kobiety się biją, to ma szansę wyróżnić się ten trzeci, czyli mężczyzna. Może być nim Paweł Kukiz, którego częściej popierają  mężczyźni niż kobiety.

2

Płeć wyborców, fot. tajnikipolityki

Wykształcenie wyborców

Struktura wieku i płci wyborców PO i PiS się zmieniła, zaś w kategorii wykształcenia jest podobnie od lat. Im niższe wykształcenie, tym większy odsetek wyborców PiS. Dla PO jest odwrotnie – wraz ze wzrostem wykształcenia, rośnie odsetek dla partii rządzącej.

Wyborcy Pawła Kukiza nie są podobni pod względem wykształcenia do elektoratu Andrzeja Leppera, a takie uproszczenia są dokonywane na podstawie faktu, iż to wyborcy antysystemowi. W elektoracie tym dominuje wykształcenie średnie lub wyższe.

3

Wykształcenie wyborców, fot. tajnikipolityki

Miejsce zamieszkania wyborców

PiS to zdecydowany lider na wsi. Dobre rezultaty partii Jarosława Kaczyńskiego w ostatnich wyborach m.in. wiążą się ze wzrostem poparcia w miastach. Są konsekwencją poprawy wizerunku PiS. PO wciąż może liczyć na wyborców z dużych miast. Kukiz zaś ma lepsze rezultaty w małych i średnich miastach (gorzej wypada na wsi i w największych ośrodkach miejskich).

4

Miejsce zamieszkania, fot. tajnikipolityki

Grupa zawodowa

Wyborcy Pawła Kukiza to studenci i uczniowie, ale także kierownicy, właściciele firm. Warto zauważyć, że znacznie więcej osób wśród bezrobotnych grupuje PiS. Kluczem do zrozumienia wyborców Kukiza nie są więc problemy socjalne, a raczej niespełnienie aspiracji w zakresie własnego rozwoju, blokowanie ich przedsiębiorczości.

Niepokojące dla PO mogą być także słabe wyniki w takich grupach jak kierownicy, właściciele firm, a nawet pracownicy administracji, gdyż grupy te na ogół chętnie głosowały na tę partię.

PiS grupuje wyborców wrażliwych socjalnie – a więc rolników, robotników, emerytów, osoby bezrobotne.

5

Grupa zawodowa, fot. tajnikipolityki

Deklaracje orientacji lewica-prawica

PiS popierają wyborcy deklarujący poglądy prawicowe, ale socjalne hasła tej partii mogą być atrakcyjne także dla tzw. „lewicowców”, stąd poparcie, które może zaskakiwać.

Partia rządząca, począwszy od 2011 roku określa się jako szerokie centrum, traktując inne ugrupowania jako skrajnie ideologiczne. W porównaniu do wcześniejszych badań PO przesunęła się w lewą stronę, tracąc sympatyków na prawicy. Grupa wyborców w Polsce o autodeklaracjach prawicowych jest większa (36 proc.) niż lewicowa (20 proc.).  PO więc jest skazana na to pozycjonowanie w szerokim centrum, gdyż skręt w lewo lub w prawo, zakończyłby się nieuchronnymi spadkami dla partii rządzącej.

Wybocy Pawła Kukiza w badaniach Ariadny na ogół nie potrafią wskazać miejsca na osi lewica-prawica, to elektorat w dużej mierze aideologiczny (w badaniach CBOS na ogół to wyborcy centrum).

6

Orientacja polityczna, fot. tajnikipolityki

Wartości konserwatywne vs liberalne

Duża część wyborców nie potrafi określić się pod względem wartości. Aideolologiczny charakter wyborców Pawła Kukiza podkreśla i ta charakterystyka, gdyż większość z nich nie wie, jakie ma przekonania. Zrozumiałe, że wśród wyborców PiS dominują konserwatyści, a w PO przeważają liberałowie.

Wyborcy Pawła Kukiza to osoby, które nie są tak żarliwe w swojej religijności jak wyborcy PiS, ale bardziej religijne niż elektorat PO.

7

Wartości, fot. tajnikipolityki

Ocena sytuacji społeczno-gospodarczej

Elektorat Pawła Kukiza równie sceptycznie co PiS ocenia sytuację gospodarzą w Polsce, w odróżnieniu od sympatyków partii rządzącej (ci oceniają ją pozytwynie). Niemniej jednak jest różnica w tych dwóch elektoratach zmiany. Wyborcy PiS są bardzo negatywnie nastawieni co do całego dorobku 25 lat niepodległości, a elektorat Pawła Kukiza choć sceptyczny, to nie odrzuca całkowicie dokonań III RP (wykres w załączniku pdf).

8

Sytuacja gospodarcza, fot. tajnikipolityki

Ocena własnej sytuacji materialnej, status zawodowy

Wbrew mitom, w elektoracie PiS, PO i Pawła Kukiza nie ma istotnych różnic w odsetku osób z umową o pracę . Owszem, więcej jest wśród sympatyków Pawła Kukiza osób zatrudnionych na tzw. umowy śmieciowe. Niemniej jednak warto zauważyć, że to są wyborcy raczej zadowoleni ze swojej sytuacji materialnej. Ich bunt nie wypływa więc nie ma podłoża socjalnego, co jest typowe raczej dla elektoratu PiS.

9

.

10

Hierarchia wartości

W przeprowadzonym badaniu respondenci grupowali ważne dla nich kryteria głosowania na partię. Wyborcy Pawła Kukiza nie oczekują pomocy socjalnej, ale obniżenia podatków, rozwiązania konkretnych problemów społecznych, wiarygodności w realizacji obietnic wyborczych. Wyborcy PiS cenią sobie praworządność, walkę z korupcją. Natomiast elektorat PO jest bardziej pragmatyczny, gdyż oprócz bezpieczeństwa, rozwiązywania problemów społecznych, jako istotne wskazuje umiejętność wydawania środków unijnych, kompetencję gospodarczą (wykresy hierarchii dla PiS, PO w załączniku pdf).

11

Hierarchia wartości elektoratu Pawła Kukiza, fot. tajnikipolityki

Podsumowanie. Rezultaty pokazują, że lemingi z PO, mohery z PiS, a także nowi biedni, prekariusze, oburzeni Pawła Kukiza to mity. Dużo jest ostatnio nieporozumień zwłaszcza na temat wyborców Pawła Kukiza, którzy m.in. są młodsi niż elektorat PiS, PO, to częściej mężczyźni, charakteryzują się  średnim lub wyższym wykształceniem, mają umowy o pracę (w tej samej proporcji co sympatycy PO lub PiS), są raczej zadowoleni z własnej sytuacji materialnej. Są wyborcami na ogół aideologicznymi, osobami religijnymi. Jako społeczny ruch protestu kontestują obecne elity polityczne, negatywnie oceniają sytuację gospodarczą, dorobek rządu, który nie spełnia ich aspiracji. Nie są więc „nowymi biednymi”, „prekariuszami”, którzy oczekują pomocy socjalnej, ale obniżenia podatków, rozwoju, uwolnienia przedsiębiorczości Polaków.

*Wyniki badań powyborczych IPSOS do Parlamentu Europejskiego, samorządowe, prezydenckie- (uśrednione wyniki dla PiS, PO; dla Pawła Kukiza – wyniki z wyborów prezydenckich).

.

Pobierz raport: Profile elektoratów  >>>

Pobierz raport: Rekonstrukcja rządu i prezydent elekt >>>

.


[24.VI.2015]

Andrzej Duda nie popełni błędów Lecha Kaczyńskiego?


Po wygranych wyborach Andrzej Duda popełnił kilka drobnych błędów. Pomimo tych wpadek, pierwsze działania prezydenta-elekta były raczej oceniane pozytywnie (43 proc. respodndentów; 29 proc. negatywnie). Polacy wciąż są podzieleni w postawach wobec prezydenta Andrzeja Dudy. 42 proc. badanych ufa Andrzejowi Dudzie, zaś 35 proc. ma negatywny do niego stosunek. Rozpoczęła się kampania parlamentarna, podczas której Andrzej Duda przekazał pałeczkę w biegu po wygraną Beacie Szydło. Przed prezydentem-elektem stoi jednak dylemat, jak pogodzić zaangażowanie w kampanię PiS (Andrzej Duda chciałby współpracować z Beatą Szydło jako premier) z postulatem bycia prezydentem wszystkich Polaków. Czy Andrzej Duda, podobnie jak śp. Lech Kaczyński, utraci dużą część społecznego zaufania, czy może będzie równie popularny jak Aleksander Kwaśniewski?

ocenadudy

Jak oceniasz pierwsze tygodnie aktywności publicznej Andrzeja Dudy w roli prezydenta elekta? Takie pytanie zadano w badaniu przeprowadzonym w dniach 12  – 15 czerwca 2015 roku  ogólnopolskiej próbie Polaków (N=1018). 43 proc. respondentów, deklarujących chęć głosowania w wyborach, pierwsze działania prezydenta-elekta  ocenia pozytywnie, zaś 29 proc. negatywnie. Pozostali nie potrafili ich ocenić (28 proc). Jeśli wziąć ogół uczestników badania, a więc też tych bez zainteresowania polityką, to wówczas rośnie liczba osób nie mających zdania w sprawie aktywności publicznej Andrzeja Dudy (43 proc.), zaś odsetki pozytywnych (31 proc.) i negatywnych (26 proc.) ocen są mniejsze, ale przeważają te aprobujące działania prezydenta-elekta.

Pierwsze tygodnie aktywności publicznej Andrzeja Dudy w roli prezydenta-elekta prawdopodobnie były oceniane zgodnie ze wcześniejszymi postawami, ukształtowanymi podczas kampanii. Na te oceny nie miały wpływu drobne błędy. Tuż po wyborczej niedzieli, pomimo inicjatywy prezydenta Poroszenki, nie doszło do spotkania z prezydentem-elektem, gdyż otoczenie Andrzeja Dudy uznało, że bez przygotowania „byłoby to nieodpowiedzialne z punktu widzenia interesów międzynarodowych Polski”. Potem Andrzej Duda apelował do rządu o niewykonywanie zmian ustrojowych. Oświadczenie, zdaniem Piotra Gursztyna z tygodnika Do Rzeczy okazało się na tyle nieprecyzyjne, że pozwoliło to Platformie „narzucić swoją narrację”, że „Duda nie chce, żeby rząd dalej pracował”. Drobne wpadki dotyczą też otoczenia prezydenta. Krzysztof Szczerski napisał na Twitterze, że Sejm tuż po zaprzysiężeniu prezydenta „powinien się natychmiast rozwiązać”. Zdaniem Piotra Gursztyna „prezydent elekt Andrzej Duda ma skłonność do ryzykownych zachowań”, gdyż „improwizuje, bywa nonszalancki, nie ma wsparcia ze strony otoczenia”.

Drobne wpadki nie mają jeszcze większego wpływu na ocenę prezydenta-elekta. Natomiast ogromne znaczenie będzie miała bardzo gorąca kampania parlamentarna. Zaangażowanie w nią prezydenta Andrzeja Dudy nie tylko nie zasypie podziału ukształtowanego podczas majowych wyborów, ale jeszcze bardziej pogłębi polaryzację. Prezydentowi Andrzejowi Dudzie grozi więc wizerunek osoby zaangażowanej na rzecz PiS, stojącej po jednej stronie barykady politycznej.

W przeprowadzonym badaniu, wśród osób zainteresowanych polityką, 42 proc. badanych ufa Andrzejowi Dudzie, zaś 35 proc. ma negatywny do niego stosunek. W ogólnej próbie , gdy brane są pod uwagę osoby nie głosujące w wyborach, ten odsetek deklarujących brak zaufania jest większy (42 proc.) niż ufających (32 proc.; pozostali nie mają zdania).

Czy Ty osobiście masz zaufanie do prezydenta elekta Andrzeja Dudy?Czy Ty osobiście masz zaufanie do prezydenta elekta Andrzeja Dudy?, fot. tajnikipolityki

Andrzej Duda przekazał pałeczkę w biegu po wygraną Beacie Szydło. Symbolem tego przekazu był autobus, którym razem objeżdżali Polskę. Pokryty był plandeką z wizerunkiem Andrzeja Dudy, a gdy ją zerwano (nie bez trudu), ukazała się twarz Beaty Szydło. Takie gesty mogą być odbierane jako przejaw zaangażowania w kampanię PiS.

Przed prezydentem-elektem stoi dylemat, jak pogodzić postulat bycia prezydentem wszystkich Polaków, zasypywania społecznych podziałów, z zaangażowanie w kampanię PiS. Zrozumiałe politycznie jest to, że Andrzej Duda chciałby współpracować z Beatą Szydło jako premier. To wraz z nią mógłby realizować wyborcze obietnice, m.in.: cofnięcie ustawy o podwyższeniu wieku emerytalnego, czy podniesienia kwoty wolnej od podatku. Jeden cel trudno pogodzić z drugim: mieć ciastko i zjeść ciastko. Owszem, wygranym się wiele wybacza, więc dla prezydenta Andrzeja Dudy może być ważniejsza realizacja obietnic wyborczych, ale bardzo łatwo wówczas stracić społeczne poparcie i potem trudno przeprowadza się zmiany.

Prezydent Lech Kaczyński rozpoczynał urzędowanie z zaufaniem na poziomie 66  proc., a w marcu 2010 roku pozytywne postawy deklarowało już tylko 36 proc. badanych (CBOS). Aleksander Kwaśniewski w 1995 roku cieszył się zaufaniem 58 proc., a po dwóch kadencjach poprawił notowania i na koniec ufało mu 73 proc. badanych.

W badaniu CBOS prowadzonym po pierwszej turze wyborów Andrzej Duda cieszył się zaufaniem podobnym do prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego (54 proc). Podczas kampanii był wielokrotnie do niego porównywany, jako młody, dynamiczny przywódca. Pierwsze drobne błędy zdarzały się każdemu prezydentowi, więc nie należy wyciągać wniosków z tych Andrzeja Dudy. Natomiast groźna może być dla niego polaryzacja polityczna podczas kampanii parlamentarnej i wówczas wpadki będą więcej ważyć. Zmieniły się nastroje, są one znacznie bardziej korzystne dla PiS. Zarówno prezydent wywodzący się z tej partii, jak i to ugrupowanie, nie ma negatywnego wizerunku jak w przeszłości. Wydaje się więc, że prezydent Andrzeja Dudę nie czeka los śp Lecha Kaczyńskiego, czyli polaryzacja na jego sympatyków, głównie elektorat PiS i nieufność ze strony reszty (m.in. kpina i odrzucenie ze strony środowisk liberalnych). Niemniej jednak bardzo gorąca kampania z pewnością tworzy takie zagrożenia, a raz zbudowany wizerunek prezydenta jednej opcji, potem trudno zmienić.

Pomiar został przeprowadzony w dniach 12  – 15 czerwca 2015 roku metodą CAWI na ogólnopolskiej próbie Polaków liczącej N=1018 osób dobranych z panelu Ariadna. Próba losowo-kwotowa. Kwoty dobrane wg reprezentacji w populacji Polaków w wieku 18 lat i więcej dla płci, wieku, wykształcenia i wielkości miejscowości zamieszkania.

.


[20.VI.2015]

Sondaż: czas na zmianę przywódców?


Badani oceniali liderów partii politycznych pod względem 11 cech. Zdecydowanie najlepiej oceniany był Paweł Kukiz (średnia 39 proc.). Zdeklasował Jarosława Kaczyńskiego (20 proc.), premier Ewę Kopacz (17 proc.), a także przywódców innych partii politycznych. Doskonały rezultat Pawła Kukiza, pełniącego rolę „trybuna ludowego” i relatywnie słabe wyniki liderów partii świadczą o potrzebie zmian przywództwa. Jarosław Kaczyński to rozumie, dlatego słusznie twarzą kampanii PiS czyni Beatę Szydło.

sredniaocenaliderow

Badanie wizerunkowe zostało przeprowadzony w dniach 12 – 15 czerwca 2015 roku metodą CAWI na ogólnopolskiej próbie Polaków liczącej N=1018 osób dobranych. Wybrani politycy byli oceniani pod względem 11 cech (patrz: tabela poniżej).

Zdecydowanie najlepiej w badaniu oceniany był Paweł Kukiz (średnia 39 proc.). Zdeklasował Jarosława Kaczyńskiego (20 proc.), premier Ewę Kopacz (17 proc.), a także innych przywódców: Leszka Millera (9 proc.), Janusza Korwin-Mikkego (6 proc.), Janusza Piechocińskiego (5 proc.), Ryszarda Petru (5 proc.).

aaf866e75388a1e0cbe9119fdd826d42

Do których polityków Twoim zdaniem pasuje to stwierdzenie?, fot. tajnikipolityki

Porównanie ocen przywódców do sondażowego poparcia dla partii ukazuje, że większość liderów jest wizerunkowy obciążeniem dla swoich ugrupowań (za wyjątkiem Pawła Kukiza). Poparcie dla PiS to 29 proc., zaś średnia ocena Jarosława Kaczyńskiego wynosi 20 proc. Zatem nie wszyscy sympatycy PiS wskazywali prezesa jako najlepszego dla nich przywódcę. Jarosław Kaczyński to rozumie, dlatego słusznie twarzą kampanii PiS czyni Beatę Szydło. Świadczy to jego dobrym rozumieniu polityki, a także dystansie wobec siebie. Prezes umiał poskromić własne ambicje. Wybory parlamentarne wbrew pozorom są spersonalizowane, gdyż duża część osób głosuje na listy partyjne, mając na względzie to, kto będzie przyszłym premierem. Powtórzenie przez PiS zabiegu z wyborów prezydenckich, a więc postawienie na Beatę Szydło – osobę o bardziej umiarkowanym wizerunku, będzie nie tylko służyć zbieraniu głosów PiS, ale może poszerzyć elektorat tej partii o wyborców z centrum.

Problem relatywnie słabych ocen dotyczy premier Ewy Kopacz (PO – 21 proc.; średnie ocen 19 proc.). Platforma Obywatelska nie zdecydowała się na zmianę lidera, więc premier musi pracować nad polepszeniem wizerunku, a także  eksponować w swoim otoczeniu osoby, które odpowiadają na społeczne nastroje zmiany.

82c6d9790f5a99f0265d24c1a9f2621a

Poparcie dla partii w czerwcu (średnie dla sondaży TNS, MB, CBOS, Estymator, IBRiS), fot. tajnikipolityki

W celu zrozumienia, jakie wizerunki mają przywódcy, sporządza się mapy postrzegania (poniżej). Powstają one za pomocą analizy korespondencji, która wskazuje cechy wyróżniające danego polityka (uwzględnia nie tylko oceny innych polityków, ale także własne, pod względem których jest on lepiej postrzegany).

53cec9202f325e26aae5443b6531f09d

[Mapa wizerunkowa (analiza korespondencji – im bliżej cecha danego polityka, tym bardziej go wyróżnia)], fot. tajnikipolityki

Paweł Kukiz to „trybun ludowy”, który rozumie potrzeby przeciętnych Polaków, jest lubiany, bliski ludziom.

Jeszcze w styczniu cechy te były zagospodarowane przez premier Ewę Kopacz. Jest doceniana za kompetencję, a cechuje ją problem dystansu władzy, a więc słabe rozumienie tzw. zwykłego Kowalskiego. Podobny kłopot miał premier Donald Tusk w 2011 roku, ale rozwiązał go podczas objazdu kraju „Tuskobusem”, za pomocą bezpośrednich rozmów z wyborcami. Premier Ewie Kopacz będzie trudniej ten problem rozwiązać, nie tylko dlatego, że podczas kampanii prezydenckiej zużył się ten zabieg socjotechniczny. Otóż, w 2011 roku, kontrastem dla Donalda Tuska był Jarosław Kaczyński, który dziś oddaje pole Beacie Szydło.

Prezes PiS ma obecnie wizerunek silnego przywódcy, ale też ogromny negatywny elektorat. Jest postrzegany jako osoba mało lubiana, pozbawiona tej cenionej przez wyborców cechy – rozumienia ich potrzeb. Stąd zabieg wysunięcia Beaty Szydło jako kandydatki na premiera jest celny i może bardzo utrudnić kampanię PO. Kontrast z Jarosławem Kaczyńskim mógł być korzystny dla premier Ewy Kopacz, a gdy rywalką będzie Beata Szydło, to znika zaleta bycia kobietą, lekarzem, rozumiejącym problemy swoich wyborców.

Dzisiejszy dzień może przynieść także zmianę na stanowisku szefa PSL. Janusz Piechociński nie wyróżnia się na wizerunkowej mapie w jakikolwiek sposób, nie gospodaruje ważnej cechy. W sytuacji ofensywy PiS, walki o podobnego wyborcę, dystansu władzy PSL, zmiana przywództwa może okazać się dla tej partii korzystna. Wprawdzie partia ta ma rozległą sieć samorządowców, w sondażach jest niedoszacowana, to jednak jest notowania przy dużej wyborczej frekwencji mogą być bliskie 5 proc. progu. Zatem zmiana, odświeżenie wizerunku, nowe przywództwo, może być wskazane  przed wyborami parlamentarnymi także dla PSL.

* Pomiar został przeprowadzony w dniach 12 – 15 czerwca 2015 roku metodą CAWI na ogólnopolskiej próbie Polaków liczącej N=1018 osób dobranych z panelu Ariadna. Próba losowo-kwotowa. Kwoty dobrane wg reprezentacji w populacji Polaków w wieku 18 lat i więcej dla płci, wieku, wykształcenia i wielkości miejscowości zamieszkania

Pobierz raport >>>

.


[19.VI.2015]

Kukiz lepiej oceniany niż PiS i PO


W badaniach sondażowych rośnie poparcie dla Kukiza, traci Platforma Obywatelska. Skąd taki wzrost notowań  dla projektu Kukiza, który pozostaje wielką niewiadomą? Dlaczego poparcie dla PiS nie rośnie, pomimo zwycięstwa prezydenta-elekta Andrzeja Dudy? Czy PO ma jakieś jeszcze zalety, na których może oprzeć swój nowy przekaz? Co z wizerunkiem PSL?  W celu zrozumienia tych procesów przeprowadzono badania wizerunkowe.

poparcie

PiS jest liderem sondaży (29 proc.), ale nie zyskuje poparcia po wygranych wyborach przez prezydenta Andrzeja Dudę. Brak bonusu dla PiS za sukces jest związany z pojawieniem się projektu Pawła Kukiza (22,5 proc.), który zagospodarował obecne nastroje społeczne „zmiany”, „niezadowolenia”.  PO tracąca poparcie spadła na trzecią pozycję (21 proc.).

Wyniki badania wizerunkowego Ariadna (przeprowadzone w dniach 12 – 15 czerwca 2015 roku metodą CAWI na ogólnopolskiej próbie Polaków liczącej N=1018 osób) są przesłanką dla interpretacji tych procesów. Respondenci oceniają partię pod względem 17 cech. Jako średnia tych ocen liczony jest potencjał wizerunkowy partii.

Siła wizerunku partii (średnia odpowiedzi dla 17 pytań w badaniu Ariadna)Siła wizerunku partii (średnia odpowiedzi dla 17 pytań w badaniu Ariadna), fot. tajnikipolityki

To duże zaskoczenie, ale najlepszy wizerunek ma obecnie projekt Kukiza (30 proc.). Drugie miejsce zajmuje PiS (26 proc.), a dopiero trzecie miejsca zajmuje lider ze stycznia PO (19 proc.).

W celu zrozumienia, jakie wizerunki mają parte, sporządza się mapy postrzegania.

Mapa wizerunkowa (analiza korespondencji - im bliżej cecha danego polityka, tym bardziej go wyróżnia)Mapa wizerunkowa (analiza korespondencji – im bliżej cecha danego polityka, tym bardziej go wyróżnia), fot. tajnikipolityki

Kukiz to „trybun ludowy”, który cieszy się zaufaniem, rozumie potrzeby przeciętnych Polaków, troszczy się o równe szanse dla wszystkich. Ciekawe, iż nieistniejący jeszcze projekt jest bardziej wiarygodny w ocenie badanych niż PiS czy PO. Wynik ten jest przejawem zmęcznia, zwłaszcza młodych ludzi, elitami politycznymi, dotychczasowym sporem pomiędzy PiS a PO. Kukiz ma jeszcze potencjał wzostu poparcia w sondażach, ale duża część wyborców wciąż waha się, czy głosować na niego, nie znając programu, ani osób, które wprowadziłby do Sejmu lider tego projektu.

PiS to „prawicowy szeryf„, gdyż gospodaruje te cechy, które tradycyjnie są przypisywane tej partii jak praworządność, walka z korupcją. Ważne dla tego ugrupowania jest także to, iż PiS postrzegane jest jako partia skuteczna w rozwiązywaniu problemów społecznych. Pomimo wygranej Andrzeja Dudy wizerunek PiS praktycznie się nie zmienił. Nie dziwi zatem pomysł, aby udany zabieg z czasów kampanii prezydenckiej, zastosować także podczas wyborów parlamentarnych. Kandydatką PiS na premiera jutro prawdopodobnie zostanie wskazana szefowa sztabu prezydenta-elekta Beata Szydło. Wyniki sugerują też zmianę nastrojów społecznych, które będą dawać PiS wiatr w żagle. Zmieniły się priorytety w ocenach wyborców na takie, które korzystne są dla PiS. Po aferach (np. taśmowej), tak jak w 2005 roku, wróciła koniunktura na rewolucję moralną i wrażliwość socjalną, a te cechy gospodaruje PiS.

Które z podanych kryteriów są Twoim zdaniem najważniejsze przy ocenie partii politycznych?Które z podanych kryteriów są Twoim zdaniem najważniejsze przy ocenie partii politycznych?, fot. tajnikipolityki

 Platforma Obywatelska to pragmatyk, a więc dobrze jest postrzegana w zakresie kompetencji gospodarczych, wykorzystywania środków unijnych, działania w czasach kryzysu, jako gwarant bezpieczeństwa. Problemem PO jest to, że koniunktura na te tematy minęła. W tę stronę mogą podążać jej działania wizerunkowe w czasie kampanii, aby przywrócić znaczenie owego pragmatyzmu. PO natomiast najwięcej traci w sferze wiarygodności, zaufania, dystansu władzy. Zmianie tych złych ocen służył ostatni reset, czyli odsunięcie polityków związanych z aferami i dopuszczenie „świeżej krwi”, autorytetów społecznych jak prof. Zembala. Niemniej jednak to wciąż mało, aby odzyskać zaufanie i takie próby PO będzie podejmować przez najbliższe miesiące.

[Do których partii politycznych Twoim zdaniem pasuje to stwierdzenie?[Do których partii politycznych Twoim zdaniem pasuje to stwierdzenie?, fot. tajnikipolityki

Nowoczesna PL wytraciła dynamikę wzrostów i jej notowania są bliskie progu 5 proc. Znajduje się w tej samej ćwiartce na mapie percepcji, co projekt Kukiza, ale bliżej środka. Oznacza to, że nie ma silnego, wyrazistego wizerunku. Ryszard Petru nie porywa tak tłumów jak Paweł Kukiz. Jego liberalna oferta ma charakter bardziej niszowy.

SLD ma w badaniu wizerunkowym silniejszy potencjał (9 proc.) niż poparcie w sondażach (3,5 proc.). Pierwszy powód może być taki, iż w badaniu wizerunkowym umieszczono tylko 7 partii, więc sympatycy lewicy wskazują, z braku wyboru, tylko SLD. To jednak wskzówka, jak ważne dla lewicy jest proces zjednoczenia. Ponadto, wynik SLD windują cechy, które nie są postrzegane jako ważne podczas głosowania (gwarant państwa neutralnego światopoglądowo 16 proc.).  Natomiast wrażliwość społeczną nie tylko odbiera tej partii PiS, ale też nowe inicjatywy. Zatem proces zmian, podobnych jak PO, czy PSL, czeka także SLD.

PSL ma podobne problemy co PO, a więc jest postrzegana jako partia władzy, pragmatyczna. To podobieństwo jest kłopotliwe dla tego ugrupowania, które walczy z PiS o podobny elektorat. Sobotnie decyzje na Radzie Naczelnej PSL będą pewnie służyły zmianie wizerunkowej, w tym prawdopodobne są działania służące dystansowaniu się wobec PO. Z drugiej jednak strony zerwanie koalicji nie jest rozwiązaniem, chaos potęgowałby problemy PSL.

Pomiar został przeprowadzony w dniach 12 – 15 czerwca 2015 roku metodą CAWI na ogólnopolskiej próbie Polaków liczącej N=1018 osób dobranych z panelu Ariadna. Próba losowo-kwotowa. Kwoty dobrane wg reprezentacji w populacji Polaków w wieku 18 lat i więcej dla płci, wieku, wykształcenia i wielkości miejscowości zamieszkania.

Pobierz raport >>>


[17.VI.2015]

Arka Kopacz, walka o przetrwanie PO


Badani pozytywnie oceniają decyzję o przeprowadzeniu rekonstrukcji rządu przez premier Ewę Kopacz po ujawnieniu akt śledztwa w sprawie afery taśmowej przez Zbigniewa Stonogę – to wynik badania firmy Ariadna dla www.tajnikipolityki.pl. Premier Ewa Kopacz dała czerwona kartkę ministrom, którzy byli związani z aferą, aby wyborcy nie wręczyli czerwonej kartki PO na jesieni. Jest to walka o przetrwanie PO, która wymaga resetu moralnego, nowego przekazu na kolejne lata. Czy potrzebna jest także zmiana przywództwa, czyli zastąpienie premier Ewy Kopacz? Jeśli tak, to kiedy?

ktoszefemPO

Połowa osób zamierzających głosować podczas jesiennych wyborów (51 proc.) twierdzi, iż pogorszył się jej stosunek do Platformy Obywatelskiej po ujawnieniu akt śledztwa w sprawie afery taśmowej przez Zbigniewa Stonogę (Rys. 2.). Takie samo pytanie zadawaliśmy rok temu, kiedy wybuchła ta afera i proporcje były podobne. Połowa osób badanych deklarowała niezadowolenie z PO. Świadczy to o tym, że sprawa afery jest ciągle żywa i ważna dla polskiego społeczeństwa. Powodem tak istotnego znaczenia może być to, że nie została domknięta przez premiera Donalda Tuska, pomimo obietnic jej wyjaśnienia. Winni nie zostali ukarani, co było odbierane jako wyraz arogancji polityków PO.

Rys. 2.Rys. 2., fot. tajnikipolityki

W badaniu z czerwca 2014 roku tylko 22 proc. osób uznało reakcje Donalda Tuska na aferę jako właściwą ( http://qrystian.home.pl/autoinstalator/tp3/wp-content/uploads/2014/09/Afera-tasmowa-2014.pdf.) Reakcja premier Ewy Kopacz jest odbierana znacznie lepiej, gdyż aż 44 proc. uznała ją za odpowiednią (Rys. 3.).

Rys. 3.Rys. 3., fot. tajnikipolityki

Premier Donald Tusk poradził sobie z aferą hazardową, dokonując rekonstrukcji rządu. Nie uczynił tego po aferze taśmowej, co było jedną z przyczyn pogorszenia się postaw wobec PO. Zużycie się PO doskonale ilustruje zdanie, które pojawia się w badaniach jakościowych: „chcemy zmiany, jakiekolwiek, na kogokolwiek”. Potrzeba odwołania elit PO to m.in. przyczyna sukcesu Pawła Kukiza i przegranej prezydenta Bronisława Komorowskiego.

Premier Ewa Kopacz wyciągnęła właściwe wnioski i przeprowadziła rekonstrukcję rządu. Takie działanie jest odbierane pozytywnie przez 46 proc. badanych.

Rys. 4.Rys. 4., fot. tajnikipolityki

Premier Ewa Kopacz dała czerwona kartkę ministrom, którzy byli związani z aferą, aby wyborcy nie wręczyli czerwonej kartki PO na jesieni. Jest to walka o przetrwanie PO. Platforma jest na równi pochyłej, ale niekoniecznie czeka ją los Sojuszu Lewicy Demokratycznej, czyli spadek do kilku procent poparcia.  Choć po ośmiu latach PO zużyła się, wciąż walczy o poparcie na poziomie dwudziestu kilku procent. Ta walka wymaga resetu moralnego, przekazu na kolejne lata. Wówczas PO ma szanse zatrzymać odpływ wyborców do partii, które wciąż są wielką niewiadomą – czyli projektu Pawła Kukiza, czy Nowoczesnej PL.

Wydawałoby się, że taki reset wymagałby też nowego przywództwa.Zmiana premiera przed wyborami jest mało prawdopodobna. Zastanowienia wymaga jednak kwestia komunikacji, kto miałby być liderem po wyborach, dalej prowadzić PO. Badani są sceptycznie nastawieni niemal wobec każdego nazwiska związanego z tą partią. Natomiast na dzień dzisiejszy, być może za sprawą dobrej decyzji o rekonstrukcji, liderem pozostaje premier Ewa Kopacz, a alternatywą Grzegorz Schetyna. Oczywiście, w badaniach jeszcze w grudniu fatalnie wypadał prezydent elekt Andrzej Duda, więc ich wynik nie jest rozstrzygający. Przy słabym rezultacie na jesieni PO być może będzie musiała powtórzyć zabieg PiS, czyli zdecydować się na zmianę przywództwa. Niemniej jednak teraz to premier Ewa Kopacz stara się zmienić PO z Titanica, zmienić kurs, odzyskać zaufanie, stworzyć swoistą arkę, aby partia ta przetrwała na poziomie dwudziestu kilku procent i tworzyła konstruktywną opozycję, a w przyszłości miała szansę na powrót do władzy.

 

Pobierz raport >>>

.

.


[29.V.2015]

Nieuchronnie czekają nas rządy PiS?


Jeśliby przeliczyć wyniki pierwszej tury wyborów prezydenckich na mandaty w Sejmie, to PiS miałoby ich 183 i mogłoby stworzyć  większość z projektem Kukiza (101). Platforma Obywatelska przy 175 mandatach, musiałaby liczyć na wygraną jesienią i dobre rezultaty SLD i PSL, co jest wątpliwe, gdyż partie te przeżywają kryzys. Mogą go przezwyciężyć, czy należy się spodziewać inercji podczas kampanii? Kluczem dla rozwiązania całej układanki, podobnie jak podczas wyborów prezydenckich, jest powodzenie projektu Pawła Kukiza.

sejm_podzial (1)

Wynik wyborów prezydenckich zależy od osobowości kandydatów, więc przełożenie go na rezultat partii należy traktować tylko jako wskaźnik. Mówi on o ogólnych zmianach wielkości elektoratów, kondycji partii, sprawności prowadzenia kampanii. Sprawę ujmując prościej, kto teraz nie zdał egzaminu, nie należy się spodziewać, że jesienią wypadnie znacznie lepiej. Owszem, są wyjątki, ale partie w kryzysie musiałby dokonać radykalnych zmian, ale te wymagałyby silnego przywództwa od Ewy Kopacz, czy Leszka Millera.

Jeśli przeliczyć wyniki pierwszej tury wyborów prezydenckich na mandaty, to PiS miałoby ich 183 i mogłoby stworzyć z projektem Kukiza (101) większość. Platforma Obywatelska miałaby 175 mandatów, Mniejszość Niemiecka 1. Poza Sejmem znalazłyby się takie partie jak: SLD, PSL, KORWIN.

Po wygranych wyborach prezydenckich PiS jest na fali. W takiej sytuacji najlepiej jest kontynuować to, co dało sukces. Po pierwsze, to dobra diagnoza społeczna różnych bolączek, np. zmiany dotyczące wieku emerytalnego , artykułowane „Polacy nie chcą pracować aż do śmierci”. Prezydent elekt te swoje obietnice teraz urealnia i proponuje kompromis. Nie będzie to proste cofnięcie, ale uwzględnienie stażu pracy, dobrowolność przechodzenia na wcześniejszą emeryturę. To uelastycznienie i tak działa na plus, a rząd jest w pułapce. Może zrealizować te obietnice, a jeśli tego nie uczyni, PiS umieści je jako kampanijny postulat.

Drugim kluczem sukcesu PiS była zmiana generacyjna. Prezes Jarosław Kaczyński zapowiada, że PiS przedstawi już wkrótce propozycję składu ewentualnego, przyszłego rządu. Kandydata na premiera ma rzekomo wyznaczyć Andrzej Duda. Jeśli więc w tym składzie znajdzie się prezes, to w otoczeniu młodych polityków PiS, których nie obciąża tak bardzo stereotyp te partii.

Trzecim kluczem jest nowoczesna kampania, skutecznie realizowana w mediach społecznościowych, z planem strategicznym od początku do końca. Wątpliwe, aby ten dobry poziom nagle się pogorszył.

Nawet przy dobrej kampanii PiS niekoniecznie ma szanse na samodzielną większość. Wskazówką są wynik wyborów podczas pierwszej tury. Prezydent elekt Andrzej Duda przekonał do siebie głównie wyborców PiS, a ten naddatek był nieduży (około 5 punktów proc.). Co więcej, profil społeczno-demograficzny poparcia był taki sam jak dla PiS – czyli raczej wyborcy z mniejszych miejscowości a nie dużych; starsi a nie młodsi.

Swoją wygraną prezydent elekt zawdzięcza w dużej mierze Pawłowi Kukizowi. To on stał się katalizatorem niezadowolenia, zwłaszcza wśród młodych wyborców. Odbebrał Bronisławowi Komorowskiemu dużą część elektoratu PO (aż 17 proc.). To Paweł Kukiz wprowadził temat zmiany, niezadowolenia z elit politycznych. Podczas drugiej tury ten elektorat niezadowolonych zagłosował przeciw Bronisławowi Komorowskiemu i dał zwycięstwo kandydatowi PiS.

Sukces Pawła Kukiza był nie tylko kluczem wyników wyborów prezydenckich. Od powodzenia jego projektu politycznego, zależy układ wyborów na jesieni. Chociaż są to wybory parlamentarne, ale są i tak spersonalizowane, więc jako trybun ludowy, lider rankingów zaufania Paweł Kukiz ma spore szanse na sukces. Brak struktur, pieniędzy w dobie mediów społecznościowych nie jest dużym problemem. Wyzwaniem jest program, kwestia wiarygodności, przekazu. Szanse powodzenia dla Pawła Kukiza zwiększa referendum dotyczące JOWów, które wprowadza kluczowy dla niego temat. Paweł Kukiz musi się jednak liczyć z tym, że w odróżnieniu od czasu wyborów prezydenckich, podczas których starano się pozyskać jego elektorat, teraz będzie atakowany przez wszystkich.

PO szczyci się poparciem ponad 8 milionów głosów dla prezydenta Bronisława Komorowskiego i jest to zrozumiała narracja służąca zagospodarowaniu części z nich. Natomiast przesłankami dla diagnozy sytuacji jest wynik z pierwszej tury.

Prezydent zebrał tylko 72 proc. elektoratu PO i po około 25 proc. PSL, SLD. Podczas drugiej tury powstał front wyborców, którzy kierują się innymi wartościami niż kandydat PiS. Dla wyborców w średnim wieku ten podział pomiędzy postawami PiS a PO wciąż żyje i dotyczy ideologii tych partii, pomysłów na rządzenie. Dlatego też PO, jeśli chce poprawić swój rezultat, musi zagrać na dwóch fortepianach.

Pierwszy fortepian to zachowanie owego frontu i prezydent Bronisław Komorowski byłby tu przydatny, ale nie jako lider, aktywny w walce politycznej, ale patron, honorowy przewodniczący, kierujący fundacją, której celem jest obrona dorobku „25 lat wolności”. Natomiast ze względu na ogromne niezadowolenie elektoratu PO, partii tej potrzebny jest reset (drugi fortepian).

Reset dotyczy zmiany generacyjnej – czyli pojawienia się na froncie młodszych polityków takich jak Rafał Trzaskowski, Agnieszka Pomaska (w wersji maksymalnej, nierealnej – Krzysztof Kwiatkowski jako przyszły premier). Potrzebna jest odnowa moralna, a więc usunięcie na bok wszystkich polityków zaangażowanych w skandale, afery (lista jest niesłychanie długa). Powrót do korzeni i nie tylko programowy, ale także personalny, a więc odsunięcie „konwertytów” (byłych polityków prawicy, którzy stali się twarzami PO). Ofensywa, która pokazywałaby, iż PO też jest partią zmiany – czyli szybkie wprowadzenie programów adresowanych do młodych. Te zmiany powinny dotyczyć także sposobu prowadzenia kampanii. Już dawno minęła „era sprzedawców”, czyli spin-doktorów zarządzających bieżącymi wydarzeniami. Jim Messina – doradca Obamy i Camerona – wygrywał doskonale zaplanowaną kampanią marketingową, stawiając na media społecznościowe (co było wzorem dla PiS). Oczywiście, podjęcie tych wszystkich działań wymaga silnego przywództwa. Ewa Kopacz musiałaby wprowadzić te zmiany, na nowo zdefiniować partię, mimo wewnętrznych walk frakcyjnych. Donald Tusk przezwyciężył kryzys PO w 2011 roku i wygrał wybory, czy Ewie Kopacz uda się przezwyciężyć obecną inercję?

Kandydaci SLD i PSL w wyborach prezydenckich uzyskali śladowe poparcie. Sytuacja jest dla nich trudna. Na lewicy powstaje dużo nowych inicjatyw, które będą próbowały wykorzystać słabości SLD. O elektorat ten walczyć będzie także PO. Może się okazać, że przekroczenie progu przez SLD będzie sukcesem tej partii.

Nie tylko notowania SLD są niższe niż potencjał elektoratu, ale także PSL. Partia ta ma rozbudowane struktury samorządowe, odniosła sukces w wyborach w 2014 roku. Wydawałoby się, że wbrew sondażom powinna łatwo przekroczyć 5 proc. próg. Problemem PSL jest to, że PiS będący na fali może przejmować ich wyborców, a także działaczy (to PiS będzie prawdopodobnie rozdawać karty po wyborach).

Podsumowanie. Wybory samorządowe, jak i prezydenckie są nauczką, aby nie stawiać prognoz przed rozpoczęciem kampanii. Dlatego ten tekst trzeba właściwie interpretować jako analizę sytuacji na dziś. Nieoczekiwane podczas kampanii prezydenckiej było to, że Paweł Kukiz stanie się katalizatorem niezadowolenia i zmieni wynik wyborów. Od powodzenia jego projektu zależy wynik wyborów parlamentarnych. Zakładając, że partie to układy inercyjne, faworytem jest PiS, a nie PO. Takie partie jak PSL, SLD mają szanse na przekroczenie progu, ale i tak miałyby niewiele mandatów. Zabetonowana scena polityczna skruszała podczas wyborów prezydenckich, więc w takiej sytuacji mogą się pojawić nowe projekty, wydarzenia, które mają szansę na zmianę tej układanki.

.


[21.V.2015]

Mobilizacja elektoratu Dudy, czy pospolite ruszenie letnich wyborców Komorowskiego?


W badaniu Ariadna, podobnie jak w innych sondażach, prezydent Bronisław Komorowski i Andrzej Duda  idą „łeb w łeb” pod względem poparcia. Prezydent Bronisław Komorowski jest lepiej oceniany niż Andrzej Duda w badaniu wizerunkowym. Natomiast faworytem wyborów wciąż jest Andrzej Duda. Kluczem jest motywacja jego elektoratu. Sztab PiS prawdopodobnie zastosował strategię Jima Messiny, doradcy Obamy i Camerona. Czy znów wyniki głosowania zaskoczą nas tym, że będą lepsze dla Andrzeja Dudy niż sondaże poparcia? 

sondaz

W badaniu Ariadna (podobnie jak w innych sondażach) respondenci deklarują podobne poparcie dla prezydenta Bronisława Komorowskiego (45 proc.), jak i Andrzeja Dudy (45 proc.). Kluczowe w tej sytuacji jest przekonanie osób niezdecydowanych (10 proc), a także mobilizacja własnych elektoratów.

Po pierwszej debacie Bronisław Komorowski odbudował morale wśród swoich wyborców, których rozczarowały wyniki ogłoszone 10 maja. Prezydent przegrywał kampanię jako osoba, która jest rzekomo ospała, jowialna. Podczas niedzielnej debaty udowodnił, że wciąż ma energię i siłę. Odzyskał pozytywny wizerunek. Jest lepiej oceniany pod względem większości cech, jako: polityk zgody, gwarant bezpieczeństwa narodowego, rozsądny, umiarkowany (patrz: tabela poniżej).

W publikowanych wcześniej badaniach na ogół prezydent był lepiej oceniany niż Andrzej Duda. Pojawiły się jednak cechy, pod względem których kandydat PiS doścignął Bronisława Komorowskiego. Podczas drugiej debaty będą one kluczowe, gdyż na tych wymiarach prezydent będzie starał się odzyskać prowadzenie: aktywności, siły i zdecydowania. Bronisław Komorowski będzie znów próbował zdominować Andrzeja Dudę, aczkolwiek stąpa po cienkiej linie, gdyż niektóre z jego zachowań mogły być odczytane jako agresywne, co nie licuje z urzędem prezydenta.

16260010efef22b8a504ffeb6f9728f3

Do których polityków Twoim zdaniem pasuje to stwierdzenie?, fot. tajnikipolityki

.

Sztab PiS powinien cieszyć się najbardziej z dwóch rezultatów. Andrzej Duda jest na równi oceniany z Bronisławem Komorowskim pod względem: „odpowiedniego wizerunku do pełnienia urzędu prezydenta”, jak i „godnego reprezentowania państwa polskiego”. Kandydat PiS, wcześniej mało znany, podczas kampanii zbudował wizerunek godny formatu prezydenta. Na ocenach prezydenta zaważyły także wcześniejsze wpadki i aktywność sympatyków PiS w sieci, która służyła ich nagłośnieniu. Utrata kontroli podczas debaty, duży błąd pod wpływem stresu, mogłaby dużo kosztować urzędującego prezydenta.

Zagrożeniem dla Andrzeja Dudy jest postrzeganie go jako polityka silnie związanego z własną partią (54 proc.). Podczas dzisiejszej debaty sztab prezydenta będzie starał się udowodnić, że kandydat PiS jest produktem marketingowym, a stoi za nim Jarosław Kaczyński. Jeśli zaś wyborcy wahający się oczekują zmiany, to realizacja postulatów Andrzeja Dudy, wiąże się z powrotem do władzy prezesa PiS. Ten straszak nie działa na ludzi młodych, ale w elektoracie PO (także tym byłym), wciąż pozostaje silną motywacją, aby zagłosować.

W niedzielnej debacie Duda chciał być kandydatem, który nie jest drugim Kaczyńskim, ale w efekcie utracił dynamizm. Clinton, czy Kennedy jako kandydaci zmiany byli bardzo energiczni, a nie ugrzecznieni jak Duda. Będzie mu także zależało na przekonaniu elektoratu Pawła Kukiza. W tym kandydat PiS będzie wykorzystywać sytuację ataku Tomasza Lisa na jego córkę, pokazując, że establishmentowe media próbują go zdyskredytować.

Podobne poparcie, gorsze oceny wizerunkowe, ale jest coś, co czyni na dziś faworytem Andrzeja Dudę. Jest nią motywacja jego elektoratu. Jej wskaźnikiem są tłumy na wiecach. Przejawem jest zaangażowanie sympatyków PiS w mediach społecznościowych, m.in.: memy uderzające w prezydenta tworzone przez wyborców Dudy, filmy (spot Cejrowskiego w ciągu dwóch dni obejrzało dwa miliony osób),  aktywność na twitterze, Facebooku.

Jim Messina, doradca Baracka Obamy, na zaangażowaniu w nowych mediach oparł swoją skuteczną kampanię prezydencką. Podobny mechanizm zastosował w kampanii Davida Cameron’a. W Wielkiej Brytanii też sondaże nie wskazywały na przewagę konserwatystów, a odnieśli oni sukces. Badania sondażowe nie potrafią dokładnie ocenić mobilizacji elektoratów. Ta budowana m.in. w mediach społecznościowych, poprzez kreowanie zaangażowanych partyjnych plemion może dać zaskakujący rezultat podczas wyborów. To być może też powód różnicy pomiędzy sondażami a wynikami głosowania podczas I tury (warto wrócić do artykułu o tym sprzed ciszy wyborczej, w której zarysowane były te procesy, ale zaskoczeniem było to, że tak mocno się wyraziły http://wiadomosci.onet.pl/kraj/jak-sondaze-przeloza-sie-na-wynik-wyborow/w1edqs).

Przy sondażach „łeb w łeb”, ze względu na ową motywację sympatyków PiS, faworytem wyborów dziś jest Andrzej Duda. Z tego względu debata jest kluczowa dla prezydenta Bronisław Komorowskiego, gdyż musi ją wygrać, aby mieć szansę na niedzielny sukces.

Pełne rezultaty w raporcie poniżej.

* Pomiar został przeprowadzony w dniach 15 – 19 maja 2015 roku metodą CAWI na ogólnopolskiej próbie Polaków liczącej N=1011 osób dobranych z panelu Ariadna. Próba losowo-kwotowa. Kwoty dobrane wg reprezentacji w populacji Polaków w wieku 18 lat i więcej dla płci, wieku, wykształcenia i wielkości miejscowości zamieszkania.

.


[8.V.2015]

Jak sondaże przełożą się na wynik wyborów?


Uśrednione wyniki sondaży z ostatnich dni ukazują, iż na ostatniej prostej poparcie traci prezydent Bronisław Komorowski, zyskuje Paweł Kukiz. Deklaracje sondażowe to nie głosowanie przy urnach. Analizując, jakie mogą być rezultaty wyborów, trzeba uwzględnić, m.in.: 1) trendy; 2) decyzje osób niezdecydowanych; 3) mobilizację elektoratów; 4) głosowanie strategiczne wyborców o mniejszym poparciu. Jak mogłyby wyglądać rezultaty, gdyby uwzględnić te czynniki?

 ostatniesondazeprzedpierwszatura

Na prezydenta Bronisława Komorowskiego chce głosować 40 proc. Polaków. Tyle wynosi średnia z sondaży prowadzonych w ostatnich dniach. Drugie miejsce zajmuje Andrzej Duda z 30 proc. poparciem, a trzecią pozycję uzyskał Paweł Kukiz (16 proc.). Pozostali kandydaci cieszą się mniejszą popularnością: Janusz Korwin-Mikke (4,5 proc.), Magdalena Ogórek (3,5 proc.), Adam Jarubas (2,5 proc.), Janusz Palikot (2 proc.),  inni kandydaci (w sumie 3 proc.).

Trzeba pamiętać, że to są średnie sondażowe, opierające się na deklaracjach osób badanych w ostatnich dniach. Słowa to nie zachowanie, więc wynik głosowania będzie w pewnym stopniu różny od tego w ankietach. Czynników na to wpływających jest dużo, ale cztery są najważniejsze.

Trendy

Na ostatniej prostej poparcie traci Bronisław Komorowski, zyskuje Paweł Kukiz. Jeśli taka dynamika by się utrzymywała, to oznaczałoby, iż niedzielny wynik prezydenta spadłby poniżej 40 proc., zaś Paweł Kukiz by jeszcze zyskał (powyżej 14 proc.). Powody takiego układu wyników były już opisywane (http://wiadomosci.onet.pl/kraj/sondaz-dlaczego-zyskuje-kukiz-a-traci-komorowski/87e6p6).

Trendu wzrostowego Pawła Kukiza nie zatrzymał słabszy występ w telewizyjnej debacie, spory z Januszem Korwin-Mikkem. Przykładem tej dynamiki wzrostu poparcia jest to, że stał się liderem kampanii w mediach społecznościowych; jego spoty są oglądane najczęściej, najszybciej rośnie mu liczba fanów, etc. (więcej http://tajnikipolityki.pl/kampania-prezydencka-w-social-media-raport-sotrender/). Paweł Kukiz stał się trybunem ludowym. Głosowanie na niego jest żółtą kartką dla sytemu, wręczaną przez osoby niezadowolone z obecnej sytuacji, elitom politycznym.

Mobilizacja

Respondenci deklarują poparcie, ale to znacznie mniejszy wysiłek, niż pójść i zagłosować. Dlatego ważne jest badanie determinacji elektoratów. Mobilizacji elektoratu Bronisława Komorowskiego rzekomo służyły spoty, w których Andrzej Duda był stawiany w złym świetle – jako polityk niesamodzielny (stawał się Jarosławem Kaczyńskim), zmieniający zdanie. Efekt spotów negatywnych jest odwrotny od zamierzanego. Nie tylko prezydent traci poparcie, a zniechęceni wyborcy głosują na Pawła Kukiza. W sondażu Ariadna z 5-7 maja rośnie mobilizacja elektoratu Andrzeja Dudy w większym stopniu (15 pp) niż prezydenta Bronisława Komorowskiego (8 pp).

aa22073912b2e526507afeb3e998feda

Determinacja, fot. tajnikipolityki

Mniejszą mobilizację deklarowali sympatycy Pawła Kukiza i Magdaleny Ogórek. Dla pozostałych kandydatów odsetek odpowiadających nie był duży, więc wyniki obarczone są dużym błędem.

Podział głosów wyborców niezdecydowanych

Uśrednione wyniki sondaży zostały podane bez osób niezdecydowanych. Zgodnie z wynikami badania TNS dla TVP wyborców wahających się, na kogo zagłosować, jest wciąż około 13 proc. Niektórzy nie pójdą zagłosować. Ci zaś, którzy to uczynią, mogą wpłynąć na końcowe rezultaty. Niekoniecznie ich głosy rozłożą się proporcjonalnie.

Zgodnie z wynikami badania CBOS 39 proc. osób niezdecydowanych myśli o głosowaniu na Bronisława Komorowskiego, 20 proc. na Andrzeja Dudę, zaś 14 proc. na Pawła Kukiza. Jeśli osoby niezdecydowane stawiłyby się przy urnach, to wynik Andrzeja Dudy trzeba w niewielkim stopniu (1 proc.) skorygować in minus. Problemem kandydata PiS jest to, że przekonuje głównie własny elektorat. Mobilizacja sympatyków PiS to skompensuje, ale to może być spore ograniczenie dla niego w ewentualnej drugiej turze. Rozwiązaniem suflowanym Andrzejowi Dudzie byłoby przekonanie wyborców Pawła Kukiza, aby zagłosowali strategicznie przeciw Bronisławowi Komorowskiemu

Głosowanie strategiczne

Podczas głosowania, wyborcy nie zawsze zakreślają swojego kandydata. Czasami kalkulują, że ważniejsze jest zakreślenie którego z liderów, głosowanie przeciw komuś. Uwagę zwraca mała mobilizacja wyborców Magdaleny Ogórek, co może procentować jeszcze mniejszym poparciem niż wskazują na to sondaże. Część wyborców SLD może zagłosować na prezydenta Bronisława Komorwskiego, widząc jego spadki poparcia i wyobrażając sobie triumfy prawicy.

Podsumowanie

Sondaże są impresją rezultatów, a nie ich dokładnym zdjęciem.  Część osób nie przyznaje się do tego, na kogo głosuje; pewne grupy wyborców generalnie są nieufne wobec sondażowni. To deklaracje, a nie głosowanie. Zatem wynik wyborczy może się różnić od średniej sondażowej. Te korekty wymagałyby bardzo precyzyjnych pomiarów, ale biorąc pod uwagę opisane powyżej czynniki: wynik prezydenta Bronisława Komorowskiego może oscylować wokół średniej sondażowej lub nawet być o 1-2 punkty procentowe niższy; można się spodziewać nieco wyższego wyniku Andrzeja Dudy (niż 30 proc.), a także niespodzianki w postaci około 15 proc. Pawła Kukiza. Sondaże to nie szklana kula, a powyżej opisane czynniki sprawiają (można ich jeszcze wymieniać więcej; np. frekwencja), że by z nich korzystać, to trzeba je rozumieć i do nich podchodzić rozsądnie.

.


[7.V.2015]

Sondaż: jaka była kampania prezydencka?


Dostateczna z minusem – taką ocenę kampanii prezydenckiej wystawili badani w sondażu Ariadna dla tajnikipolityki. Mało było nowych, ważnych tematów, emocjonujących sporów. Chociaż badani  zarzucają miałkość kampanii, to jej przebieg był zaskakujący. Pierwszą rundę kampanii wygrał Andrzej Duda. Drugą zremisował z prezydentem Bronisławem Komorowskim. Ta faza miała charakter negatywny, więc w trzeciej rundzie wypłynął czarny koń wyborów – Paweł Kukiz. Źle wypadł podczas debaty telewizyjnej, wszedł w spór z Januszem Korwin-Mikkem. To mogło wyhamować rosnący trend wzrostów poparcia dla niego, ale czy na tyle, by zmienić układ wyników 10 maja?

Badani (w sondażu Ariadna) ocenili kampanię prezydencką na ocenę dostateczną (40 proc.). Liczna grupa respondentów postawiła jej ocenę mierną (26 proc.) lub niedostateczną (7 proc.). Rzadsze były oceny dobre (23 proc.) lub bardzo dobre (4 proc.). Jakie są powody tak słabych ocen?

Kampanię można podzielić na trzy rundy, podczas której badani wskazywali różne jej słabości.

W rundzie wstępnej negatywnym zaskoczeniem było to, że liderzy partii opozycyjnych (np. SLD, PiS) nie zdecydowali się wystartować przeciwko urzędującemu prezydentowi. Niewątpliwie decyzje te miały wpływ na poziom kampanii. Politycy bez dużego doświadczenia, w swoich przekazach często byli skazani na wygłaszanie ogólnych haseł, wypreparowanych z badań marketingowych. Zatem w kampanii pojawiło się dużo trafnych diagnoz problemów społecznych (np. emigracja ludzi młodych), ale mało realnych rozwiązań. Dominowały zaś kosztowne obietnice, bez pomysłu na ich finansowanie (np. cofnięcie reformy emerytalnej).

Runda wstępna – budowanie rozpoznawalności przez kandydatów

Bronisław Komorowski jako urzędujący prezydent cieszył się dużym zaufaniem. Na początku kampanii miał poparcie ponad 60 proc. Na prezydenta głosowali w sondażach nie tylko wyborcy z nim zidentyfikowani, ale także „miękki” elektorat. Tworzyły go osoby, którzy na ogół głosują na opozycję (np. PiS, SLD), ale kandydaci ich partii byli im nieznani. Jeśliby prezydent rozpoczął kampanię jako pierwszy, przejął inicjatywę, to wówczas ci kandydaci nie mieliby szans, aby się przebić. Otoczenie prezydenta zaś zostawiło im pole, reagowało tylko na pomysły (np. oskarżając Andrzeja Dudę o plagiat), popełniając wiele błędów.

Andrzej Duda narzucił narrację, iż jest on kandydatem zmiany, aktywnym w odróżnieniu od biernego, urzędującego prezydenta. Szybko zyskał rozpoznawalność wśród zwolenników PiS. Zaangażował prezydenta w kampanię porównawczą, co było sukcesem pretendenta.

Druga runda – kampania negatywna

Kampania porównawcza, która polega na budowaniu symbolicznych podziałów, choć skuteczna marketingowo, była źle oceniana przez wyborów.

Prezydent Bronisław Komorowski starał się przesunąć oś sporu na pozycje korzystne dla siebie, m.in. na temat bezpieczeństwa. Na takim sporze zyskałaby debata, gdyż dotyczyłaby podstawowych kwestii, zwłaszcza ze względu na wojnę, kryzys na Ukrainie. Temat kampanii szybko się jednak zmienił, a stała się nim afera. Andrzej Dudy rzekomo torpedował ustawę wprowadzającą nadzór KNF nad SKOKami. Sztab PiS odpowiedział oskarżeniami prezydenta.  W efekcie wzajemnych oskarżeń nie zyskali ci kandydaci, a gdy się dwóch bije, zyskuje trzeci. To wówczas w badaniach wizerunkowych zaczął zyskiwać Paweł Kukiz. Stał się on trybunem ludowym, głosem niezadowolenia.

Sztab PiS próbował uciec do przodu. Problemem Andrzeja Dudy stało się to, że straszenie euro, opowiedzenie się zdecydowanie przeciw in-vitro, problemy ze SKOKami, to wszystko spychało go w stereotyp kandydata PiS. Andrzej Duda nie tracił poparcia, gdyż ta linia współgrała z oczekiwaniami elektoratu PiS. Problem może się pojawić w drugiej turze. Taki wizerunek zniechęca centrowy elektorat, bez którego nie można wygrać.

Dla prezydenta negatywna kampania to podręcznikowy, gdyż lider traci miękki elektorat na partyjnej polaryzacji, sporach. Sondaże przyniosły dalsze spadki poparcia dla Bronisława Komorowskiego.

Trzecia runda – mobilizacja i wyborcy „ostatniej  chwili”

Słaba kampania Magdaleny Ogórek i niskie dla niej poparcie, zamknięcie się w elektoracie PiS Andrzeja Dudy, dawałoby szanse prezydentowi Bronisławowi Komorowskiemu na wygraną w I turze. Ten możliwy sukces oddalił się, gdy zaczął zyskiwać Paweł Kukiz. Wyborcy Kukiza niekoniecznie mają przekonanie, że ma szanse zwyciężyć. Wyrażają swój głos sprzeciwu, twierdzą np: „nie podoba nam się obecna kampania  i obecny sposób uprawiania polityki, nich coś się zmieni, zatem głosujemy na Kukiza”. Co więcej, Kukiz jest też postrzegany jako osoba, która bardzo dobrze rozumie potrzeby przeciętnego Kowalskiego.  Dobrze opowiada o jego problemach, wzbudza emocje i jest autentyczny. A to miało bezpośrednie przełożenie na sondaże, w których błyskawicznie zyskiwał.

Prezydent Komorowski próbował odrabiać straty, korzystając z dużej  aktywności w środkach masowego przekazu, wynikającej z funkcji, jaką wypełnia.  Pojawiał się w mediach w związku z uroczystościami 1 i 3 maja, a 4 maja był bardziej eksponowany z powodu pogrzebu Władysława Bartoszewskiego. Prezydent będzie też dominować w mediach podczas obchodów 70 rocznicy zakończenia II wojny światowej na Westerplatte.

W celu mobilizacji swoich wyborców sztab prezydenta wyemitował spot uderzający w Andrzeja Dudę, przypominający jego konserwatywną linię wobec metody in-vitro. Sztab PiS odpowiedział oskarżeniem prezydenta, iż chciał prywatyzować lasy. Kampania negatywna jest źle oceniana przez wyborców. Niemal połowa respondentów (badanie Ariadna) nie wskazała reklamy podczas kampanii, która by się im podobała. Odsetek niezbyt licznych, pozytywnych wskazań jest związany z poparciem kandydatów; lojalni wyborcy patrzę przez różowe okulary na poczynania swoich faworytów.

66d93df9c53b7520bdde5c2d9373a9a1

Ocena reklam wyborczych, fot. tajnikipolityki

Podczas kampanii negatywnej jeszcze bardziej zyskałby Paweł Kukiz. Momentem przełomowym mogła być środowa debata telewizyjna. Nie dość, że Paweł Kukiz słabiej wypadł niż oczekiwano od czarnego konia wyborów. Został zaatakowany przez Janusza Korwin-Mikkego, z którym miał współpracować. To niepowodzenie mogło wyhamować dynamiczne wzrosty Pawła Kukiza (9 proc. poparcia). Na końcówce kampanii, kiedy wyborcy podejmują decyzje, pojawia się w kontekście oskarżeń. Nie pełni wtedy roli trybuna ludowego.

Dogrywka

Pomimo pomyślnego  przebiegu zdarzeń dla Bronisława Komorowskiego w końcówce kampanii, raczej nie powinien on liczyć na wygraną w pierwszej turze. Natomiast prezydent pozostaje faworytem drugiej tury (w której będzie musiał uzyskać dodatkowo raczej niewielką liczbę głosów – około 5-8 proc.). Nawet jeśli przegrałby debatę telewizyjną z Andrzejem Dudą, to wpływ takiej klęski ogranicza się do kilku procent, gdyż dotyczy osób niezdecydowanych.

Drugim czynnikiem jest zachowanie elektoratu Pawła Kukiza.Ten raczej nie będzie w jasny sposób opowiadać się po stronie żadnego z kandydatów, a jeśli już, to będzie zniechęcać do głosowania na prezydenta Bronisława Komorowskiego. Efekt prawdopodobnie będzie taki, że duża część jego wyborców pozostanie w domu, część poprze Andrzeja Duda. Nie należy jednak zapominać, że miękki elektorat Komorowskiego, który stracił prezydent na rzecz Kukiza, może do niego wrócić. Suma sumarum te przepływy raczej nie muszą mieć decydującego wpływu.

Niektórzy twierdzą, że kampania w drugiej turze zaczyna się od nowa. Być może kandydaci wyciągną wnioski ze swoich błędów i zaskoczą nas bardziej merytoryczną, pasjonującą, lepiej ocenianą wyborczą walką?

.


[4.V.2015]

Sondaż: dlaczego zyskuje Kukiz, a traci Komorowski?


Na ostatniej prostej popularność traci prezydent Bronisław Komorowski, zyskuje Paweł Kukiz. Sondażowej zadyszki dostał Andrzej Duda. Pozostali kandydaci mają nikłe poparcie. Wyniki badania wizerunkowego ukazują, skąd się biorę te trendy, a także jakie szanse i zagrożenia pojawiają się przed kandydatami podczas ostatniego tygodnia kampanii.

sredniasondazowa

Na przełomie kwietnia i maja Bronisław Komorowski tracił sondażowe poparcie. Wydawało się, że w czasie piątej rocznicy tragedii smoleńskiej,  odwróci się niekorzystny trend. Taki układ rezultatów ukazuje, że umiarkowany, przewidywalny wizerunek prezydenta jest korzystny w sytuacji, gdy dominują radykalne postawy. Za takie wyborcy centrum uznają teorie o wybuchu prezydenckiego samolotu Antoniego Macierewicza. Trudno się spodziewać, aby PiS w ostatnim tygodniu kampanii strzeliło sobie „samobója” i radykalną retoryką zmotywowało letni, umiarkowany elektorat do zagłosowania na Bronisława Komorowskiego.

Przewidywalność, bezpieczeństwo i zgoda mają swoje zalety i wady. W sytuacji, gdy w społeczeństwie dominuje poczucie zagrożenia, wówczas zyskuje Bronisław Komorowski. Teoretycznym przykładem jest sytuacja, w której na nowo wybuchają intensywne walki na Ukrainie (np. wznowienie ofensywy separatystów). Kiedy jest wojna, to wtedy zyskuje urzędujący prezydent. Sytuacja na wschodzie się nieco ustabilizowała i przynajmniej w najbliższym okresie nie należy się spodziewać zmian.

Kiedy nie ma silnego poczucia zagrożenia, to wadą przewidywalności jest rytualność kampanii i jej złe oceny. W odczuciu wyborców prezydent Komorowski nie przedstawił siebie na nowo. Nie przedstawił wizji, planu na kolejne 5 lat. Nie zaprezentował dodatkowych, przekonujących argumentów, dlaczego warto ponownie na niego głosować. Efekt jest taki, że prezydent traci tzw. „miękki elektorat”, a przy 46 proc. poparcia, oddala się możliwość jego wygranej w pierwszej turze.

639bea07b226b97ae4c79f3579e283c8

Średnia siła wizerunku w badaniu Ariadna*, fot. tajnikipolityki

Falę spadków poparcia Bronisława Komorowskiego może zatrzymać ostatni tydzień kampanii. Sprzyja prezydentowi, który ma okazję do publicznych wystąpień jako głowa państwa podczas obchodów 1, 2 i 3 maja, w trakcie uroczystości 70. rocznicy zakończenia II wojny światowej, czy na pogrzebie prof. Bartoszewskiego. Te uroczystości to jednak za mało, aby dać wygraną prezydentowi w pierwszej turze.

Dla Andrzeja Dudy sukcesem będzie doprowadzenie do drugiej tury wyborów i uzyskanie w niej dobrego rezultatu. Za sprawą dobrej kampanii szybko zyskał poparcie elektoratu PiS. Nie uniknął jednak pułapki, która była wielokrotnie już tutaj opisywana: sterotypu polityka PiS. Andrzej Duda jest oceniany jako polityk niesamodzielny, silnie związany ze swoją partią. Wizerunek PiS ogranicza jego możliwości zdobywania wyborców centrowych. Zmniejsza szansę sukcesu w drugiej turze.

f72562bd037a2a910aa62a8820b90f0a

Mapa wizerunkowa (analiza korespondencji – im bliżej cecha danego polityka, tym bardziej go wyróżnia). Badanie Ariadna, fot. tajnikipolityki

Jednym z błędów sztabu PO była negatywna kampania, która dotyczyła udziału Andrzeja Dudy w blokowaniu ustawy wprowadzającej nadzór nad SKOKami. Sztab PiS odpowiedział oskarżeniami pod adresem Bronisława Komorowskiego. Nie zyskał w tej fazie ani prezydent, ani kandydat PiS. Natomiast kampania negatywna to okres sprzyjający zdobywaniu popularności przez kandydatów antystemowych. To wówczas w badaniach wizerunkowych zyskiwał Paweł Kukiz.

Głosowanie na Pawła Kukiza stało się taką żółtą kartką dla miałkiej kampanii politycznej elity. Wyborcy Pawła Kukiza deklarowali w badaniu, że „chcą zmiany, nowego”. Z mapy wizerunkowej widać, że Paweł Kukiz wzbudza emocje, jest autentyczny, lubiany. Wyróżnia go „rozumienie potrzeb przeciętnych Polaków”. Zatem nie tylko JOWy, za pomocą których „zamierza obalić ten system”, ale popularność daje mu także rozumienie frustracji wyborców, takich jak np. sytuacja na rynku pracy młodych ludzi i emigracja.

8b7942d049b6b14be306ea1ff3800d94

Do których polityków pasuje to stwierdzenie? Badanie Ariadna, fot. tajnikipolityki

„Białą klaczą” tych wyborów miała być Magdalena Ogórek. Miała poszerzyć elektorat SLD o wyborców anty-systemowych, niezadowolonych z obecnej sytuacji społeczno-gospodarczej. Nie dziwi więc jej bliska pozycja na mapie do tej, którą zajmuje Paweł Kukiz. Jest ona jednak w percepcji wyborcow mniej wyrazista, wiarygodna.

Nie tylko dla kandydatki SLD, ale także dla pozostałych kandydatów, wynik wyborów prezydenckich stał się kluczowy dla dalszej egzystencji popierających ich partii. Rezultaty wyborów 10 maja będą przygrywką przed jesienną kampanią parlamentarną. Podczas niej, na prawicy i lewicy będą miały miejsce poważne przetasowania. Na przykład, Janusz Korwin-Mikke zatrzymał przy sobie swój elektorat, co daje mu dobrą pozycję wyjściową do ewentualnej współpracy z Pawłem Kukizem.

Adam Jarubas miał odeprzeć ofensywę PiS, które walczy o podobnego wyborcę. Spadki sondażowe PSL świadczą, że niekoniecznie mu się to udało. Rozczarowujący wynik może uzyskać Janusz Palikot, co ograniczy jego znaczenie w nowym rozdaniu na lewicy.

W ostatnim tygodniu swoje decyzje podejmują wyborcy niezdecydowani. Jest ich około 12 proc., więc wydawałoby się, że mogą jeszcze zasadniczo zmienić opisywane rezultaty. Ich głosy jednak na ogół rozkładają się proporcjonalnie. Ponadto, intensywne działania sztabów w ostatnim tygodniu mogą się znosić. Układ wyników mógłby się zasadniczo zmienić, gdyby doszłoby do jakiegoś spektakularnego wydarzenia, wycofania się kandydata, tylko czy ….zanosi się na to?

Pomiar został przeprowadzony w dniach 17 – 20 kwietnia 2015 roku metodą CAWI na ogólnopolskiej próbie Polaków liczącej N=1052 osób dobranych z panelu Ariadna. Próba losowo-kwotowa. Kwoty dobrane wg reprezentacji w populacji Polaków w wieku 18 lat i więcej dla płci, wieku, wykształcenia i wielkości miejscowości zamieszkania.

.


[1.V.2015]

Sondaż: Incydenty na wiecach pomogą Komorowskiemu?

[1.V.2015]

Spotkania Bronisława Komorowskiego z wyborcami notorycznie są zakłócane  niemal w całym kraju. W mediach społecznościowych pojawiają się obrazki ośmieszające prezydenta. Wydawałoby się, że incydenty na wiecach mają negatywny wpływ na jego wizerunek. Sondaż przeprowadzony przez firmę Ariadna pokazuje paradoksalny efekt – mobilizują wyborców prezydenta. Jak te wydarzenia wykorzystuje sztab PO?

incydenty

Przed miesiącem w Krakowie pseudokibic usiłował rzucić krzesłem w prezydenta. W Lublinie na Bronisława Komorowskiego czekali jego przeciwnicy z ugrupowania KORWIN, którzy wyposażeni w gumowe krzesła, zakłócili prezydentowi spotkanie z wyborcami. Zebrany tłum krzyczał: „Stań na krzesło!”, „paszoł won!”. Prezydent odpowiadał:

– Chciałem podziękować tym wszystkim, którzy stanowią świetną ilustrację, którzy grają w moim teatrze rolę ilustracji tego, co może się w Polsce zdarzyć, jeśli oni by wygrali. To będzie właśnie Polska oskarżeń, oszczerstw, kłamstwa, Polska, która się odwraca od innych.

Z badania przeprowadzonego przez firmę Ariadna wynika, że incydenty na wiecach polaryzują wyborców. Wprawdzie większość deklaruje, że takie wydarzenia nie mają wpływu na ich decyzje wyborcze (60 proc.). Trudno się spodziewać, aby były istotnym elementem decyzyjnym. Niemniej jednak mają znaczenie wizerunkowe i mobilizują elektoraty. 24 proc. badanych twierdziło, że przekonują jeszcze bardziej, aby głosować na Bronisława Komorowskiego. 16 proc. deklarowało przeciwnie, że jeszcze bardziej zachęca ich do głosowania na innych kandydatów.

Kwestia mobilizacji elektoratów jest najważniejsza pod koniec kampanii, zwłaszcza gdy ta jest dość letnia. Ważne są w niej emocje.  „Na Mazury macać kury” – wykrzykiwał jeden z aktywistów do mikrofonu. Sprowokowany Bronisław Komorowski zareagował: „My proponujemy Polsce, to co służy, a nie szkodzi, szkodzi wrzask, szkodzi specjalista od kur, szkodzi ten, który chce aby wszystko wetować, co chodzi, fruwa i się rusza! (…) My chcemy Polski nowoczesnej, my nie chcemy specjalisty od kur. (…) Czas specjalistów tylko od kur i od wrzasku minął!”

W badaniu firmy Ariadna pytano o to, jakie emocje wzbudzają te incydenty. Badani mogli zaznaczyć kilka emocji. Dominowały emocje wskazujące na dezaprobatę dla takich zachowań (64 proc.).

fca08b9d2fa63800a860ad7f4f1a4cac

Emocje względem incydentów na wiecach, fot. tajnikipolityki

Słynna wypowiedź o „specjalistach od kur” została zobrazowana licznymi memami ośmieszającymi prezydenta. Ciekawe jednak jest to, że takie działania wzbudzają oburzenie w raczej ospałym, akcyjnym elektoracie prezydenta Bronisława Komorowskiego.

6d48227a9c0e4ba35c093164544b75a1

Emocje na wiecach, elektorat prezydenta Komorowskiego, fot. tajnikipolityki

Incydenty na wiecach są rozgrywane wizerunkowo przez sztab prezydenta. Służą do obrazowania wprowadzanego przezeń podziału na Polskę „radykalną” i „racjonalną”.

„Oni są świet­ną ilu­stra­cją tego, co nam wszyst­kim grozi w Pol­sce. Mówię o braku zgody i awan­tur­nic­twie. W za­sa­dzie po­wi­nie­nem im po­dzię­ko­wać, bo na tle awan­tu­ry urzą­dzo­nej przez eks­tre­mi­stów widać jesz­cze bar­dziej, że zgoda to hasło, które służy Pol­sce” – po­wie­dział Bro­ni­sław Ko­mo­row­ski.

Mapa percepcji (narzędzie opisywane w poprzednich tekstach) ukazuje, że prezydent Komorowski zawłaszczył sobie takie cechy jak najlepsze dopasowanie do roli prezydenta, rozsądek, umiarkowanie, zgodę i bezpieczeństwo.

f72562bd037a2a910aa62a8820b90f0a

Mapa wizerunkowa – im bliżej dana cecha kandydata, tym bardziej go wyróżnia, fot. tajnikipolityki

Po drugiej stronie – Polski „ideologicznej-partyjnej” – znaleźli się tacy politycy jak Janusz Korwin-Mikke, Janusz Palikot i Andrzej Duda. Dla kandydata PiS takie postrzeganie nie jest obciążeniem podczas I tury (mobilizuje elektorat partyjny), ale w II turze może ograniczać jego szanse, gdyż podczas niej trzeba przekonywać wyborców centrowych (więcej o tym w niedzielnym tekście).

Podsumowanie. Incydenty na wiecach Bronisława Komorowskiego polaryzują scenę polityczną. Przeciwnicy ośmieszają prezydenta, ale przekonują w tym głównie siebie. Natomiast wydarzenia te wzbudzają oburzenie ospałego elektoratu Bronisława Komorowskiego. Są ilustracją podziału na Polskę radykalną i racjonalną, który może i korzystny jest dla prezydenta, ale nie budzi silnych emocji. Brakuje mu dobrego, prostego nośnika. Oczywiście, nie należy przeceniać wpływu owych incydentów na podejmowane decyzje wyborcze, ale są ciekawą ilustracją paradoksalnych efektów wizerunkowych podczas kampanii.

Pomiar został przeprowadzony w dniach 17 – 20 kwietnia 2015 roku metodą CAWI na ogólnopolskiej próbie Polaków liczącej N=1052 osób dobranych z panelu Ariadna. Próba losowo-kwotowa. Kwoty dobrane wg reprezentacji w populacji Polaków w wieku 18 lat i więcej dla płci, wieku, wykształcenia i wielkości. miejscowości zamieszkania.

Pobierz raport >>>

 

.


[25.IV.2015]

To mit, że wyborcy Andrzeja Dudy są bardziej zmobilizowani niż wyborcy Bronisława Komorowskiego.


Prezydent jest bliski wygranej wyborów już w pierwszej turze (48 proc.). Można było się spodziewać, że kandydat PiS zbierze 31-33 punkty procentowe poparcia. Niespodzianką są dobre rezultaty Pawła Kukiza (7,5 proc.). Jeśli przyjmie rolę „czarnego konia” tych wyborów, to wysokie poparcie dla niego odbierze prezydentowi sukces w I turze.       

 

sredniasondazowa

Prezydent Bronisław Komorowski ma średnie poparcie 48 proc. z sondaży realizowanych w tym tygodniu (wśród wyborców zdecydowanych na kogo głosować). Jest wciąż bliski wygranej wyborów już w pierwszej ich turze. Wprawdzie zanotował spadek 1,5 punktu proc. w porównaniu do badań z początku kwietnia, ale takich wyników należało się spodziewać. Poprzedni wzrost był związany z radykalizacją retoryki PiS z okazji piątej rocznicy smoleńskiej, a wówczas zyskują kandydaci umiarkowani, (patrz: http://wiadomosci.onet.pl/kraj/komorowski-moze-wygrac-w-pierwszej-turze/rlzsbl).

Teza o możliwości wygranej prezydenta Bronisława Komorowskiego stała się znów uprawniona w związku z problemami kandydatki SLD. Notowania Magdaleny Ogórek wciąż są znacznie (4,5 proc.) niższe niż potencjał SLD. Media donoszą o nieporozumieniach na linii SLD i Magdaleny Ogórek. Być może Leszek Miller będzie chciał zbić termometr i w końcówce kampanii wycofać poparcie dla niej. Wtedy słaby rezultat byłby wskaźnikiem niepowodzenia Magdaleny Ogórek, a nie SLD.

To zaskoczenie, ale na korzyść prezydenta działa mobilizacja jego sympatyków. Ma on większy odsetek silnie zmotywowanych zwolenników niż Andrzej Duda (rysunek powyżej -jako kryterium przyjęliśmy to, czy się utożsamiają z kandydatem i są pewni, że pójdą zagłosować na niego).

Wynik dotyczący mobilizacji był na tyle nieoczekiwane, iż sprawdziliśmy kilka różnych pokrewnych miar: pewność głosowania, utożsamiania się z kandydatem, wzbudzane emocje.

Mobilizacja elektoratówMobilizacja elektoratów, fot. tajnikipolityki

We wszystkich tych wskaźnikach przewagę ma prezydent Bronisław Komorowski (średnia pewność głosowania 89,5 proc.) nad kandydatem PiS (83 proc.). Tak się dzieje nawet wówczas, gdy zwiększyliśmy kryterium mobilizacji: „Na ile jesteś w tej chwili pewien, że mimo innych obowiązków,  niesprzyjających okoliczności, np. złej pogody lub innych różnych przeszkód, pójdziesz i zagłosujesz na tego kandydata?”

Determinacja elektoratówDeterminacja elektoratów, fot. tajnikipolityki

Większy odsetek utożsamiających się z prezydentem Bronisławem Komorowskim (62 proc) niż Andrzejem Dudą (50 proc.) być może wiąże się z tym, że kandydat PiS był wcześniej mało znany swojemu elektoratowi. Proces kształtowania identyfikacji jest długi. Urzędujący prezydent miał możliwość budowania przez lata pozytywnych relacji ze swoimi wyborcami.

 

Utożsamianie się z kandydatemUtożsamianie się z kandydatem, fot. tajnikipolityki

 

Podobnie można tłumaczyć kwestię wzbudzania bardziej pozytywnych emocji przez prezydenta niż kandydata PiS. Wielu wyborców tego ugrupowania głosuje na Andrzeja Dudę, gdyż został on wskazany przez Jarosława Kaczyńskiego, a postawy wobec kandydata PiS są jeszcze mało ugruntowane.

Wzbudzane emocjeWzbudzane emocje, fot. tajnikipolityki

Tak jak poprzednio pisaliśmy (http://wiadomosci.onet.pl/kraj/komorowski-moze-wygrac-w-pierwszej-turze/rlzsbl), możliwość wygranej prezydenta Bronisława Komorowskiego w pierwszej turze jest wciąż mniej prawdopodobna niż dogrywka.

Potwierdza się także to, że czynnikiem sprzyjającym drugiej turze jest wzrost notowań dla Pawła Kukiza. Jeśli uda mu się przyjąć rolę czarnego konia wyborów, czyli zebrać owe sondażowe poparcie (około 7,5 punktów procentowych), to dogrywka jest niemal pewna. Ten kandydat „antysystemowy” czerpią wyborców spośród ludzi młodych, niezadowolonych, którzy chcą pokazać żółtą kartkę politycznym elitom. Sprzyja mu kampania  negatywna.

Pozostaje wciąż około 12 procent wyborców niezdecydowanych. Podejmują oni decyzję w ostatniej chwili. Bronisław Komorowski jest przez nich lepiej postrzegany niż Andrzej Duda, ale motywacja, aby głosować na prezydenta w tej grupie jest dość letnia. Wydaje się, że nie tylko do końca kampanii, ale być może nawet podczas wieczoru wyborczego, możemy nie być pewni, czy wybory zakończą się już podczas I tury.

Pomiar został przeprowadzony w dniach 17 – 20 kwietnia 2015 roku metodą CAWI na ogólnopolskiej próbie Polaków liczącej N=1052 osób dobranych z panelu Ariadna. Próba losowo-kwotowa. Kwoty dobrane wg reprezentacji w populacji Polaków w wieku 18 lat i więcej dla płci, wieku, wykształcenia i wielkości miejscowości zamieszkania.

Pobierz raport >>>

.


[24.IV.2015]

„Życie nie musi być łatwe. Gorzej, jeśli jest nudne.” Zmarł Władysław Bartoszewski.


W wieku 93 lat zmarł Władysław Bartoszewski, pełnomocnik premiera ds. dialogu międzynarodowego, historyk, więzień Auschwitz, żołnierz AK.

Osobowość wykuta w doświadczeniu

„Istnieją pewne wartości: godność życia człowieka, wolność człowieka, poszanowanie człowieka, tolerancja wobec człowieka. To jest potrzebne każdemu narodowi, każdej generacji, każdego wyznania i w każdym kraju świata – czy o tym wie, czy o tym nie wie.”. – Władysław Bartoszewski

Obóz koncentracyjny, udział w Powstaniu, wieloletnie więzienie i ogrom innych skrajnych sytuacji – to prawdopodobnie powód tych wielu przewartościowań, kilkunastu nowych osób Profesora narosłych jedna na drugą. Taka wykuta w doświadczeniu osobowość daje poczucie dystansu, odwagę, a także dojrzałość moralną odznaczającą się najwyższą próbą. Na wielu krytycznych wobec Profesora publicystów taka ocena zadziałaby jak płachta na byka. Od razu przywołaliby słowa z kampanii 2007 roku, które miały rzekomo świadczyć o „autokompromitacji autorytetu”, np.  „Nie wierzcie frustratom i dewiantom”. Tyle że jedynie mieszczańskim mitem jest według Barthesa rzekoma bezstronność intelektualisty. Wierność własnym przekonaniom i odwaga w ich obronie to rzecz uniwersalna. Cóż miałyby znaczyć słowa krytyków: „Odrzuciliśmy styl polityczny kłaniania się w pas, którą stosował pewien polityk”, gdy już u młodego Bartoszewskiego oddanie własnym przekonaniom próbowano podczas II wojny, a potem przez lata komunizmu?

slider_bartoszewski

Ponad podziałami
Należało cenić u Profesora tę wartość przełamywania własnego egoizmu w czasach trudnych. Mimo pobytu w Auschwitz był orędownikiem pojednania polsko-niemieckiego, co świadczy o ogromnych umiejętnościach wykraczania poza egocentryczną perspektywę. Wyróżniona wieloma odznaczeniami działalność naukowa Władysława Bartoszewskiego na niemieckich uniwersytetach w latach 80. była ważnym przyczynkiem do wzajemnego zrozumienia między oboma narodami. 28 kwietnia 1995 roku, jako jedyny zagraniczny mówca, wystąpił z ponadgodzinnym przemówieniem podczas uroczystego posiedzenia Bundestagu i Bundesratu z okazji 50. rocznicy zakończenia II wojny.

Zdolność wykraczania poza własne uprzedzenia to warunek naprawy UE w obecnym kryzysie, a więc potrzeba nam takich postaw jak Władysława Bartoszewskiego: „Polska potrzebuje rządu, w którym będzie widziała ludzi szanujących ludzi”. To właśnie szacunek dla innych, ale na poziomie wartości uniwersalnych, a nie formy, jest o wiele skuteczniejszy niż prężenie muskułów. I to nie tylko w dyplomacji, ale także w publicystyce.

Nasza młoda demokracja jest wciąż na dorobku, Polacy cenią przede wszystkim małą stabilizację lub – jak kto woli – ciepłą wodę w kranie. Kiedy jednak się rozwiną i będą poszukiwać nowych tożsamości, warto mieć w głowie przykład Władysława Bartoszewskiego. Człowieka, który bez względu na to, czy trwała II wojna światowa, czas komunizmu czy transformacji, wyróżniał się odwagą, humanizmem i wiernością własnym przekonaniom. Niezależnie od tego, czy się jego poglądy podziela, należy cenić i pamiętać Profesora.

.


[21.IV.2015]

Komorowski może wygrać w I turze?


Prezydent Bronisław Komorowski ma średnie poparcie w sondażach z początku kwietnia na poziomie 49,5 proc. Słabość kandydatki SLD i prawdopodobny przepływ głosów to ewentualne dodatkowe brakujące procenty dla prezydenta i możliwa wygrana w pierwszej turze. Jest ona jednak wciąż mniej prawdopodobna niż scenariusz dogrywki, gdyż sondaże nie uwzględniają czterech czynników korzystnych dla Andrzeja Dudy.

ocenawizerunkow

„Gdyby Komorowski stał się gwarantem obyczajowym i gwarantem stylu życia (wąsów już nie ma, nie ma też strzelby), może nawet wygrać w pierwszej turze. Powiedzmy, że utrzyma swoje poparcie i przekona tych, którzy zniechęceni do Ogórek znaleźli się w grupie trudno powiedzieć oraz nie wiem, czy pójdę na wybory” – twierdzi w tekście dla www.tanikipolityki.pl dr hab. Jacek Wasilewski.

Potwierdzeniem dla tej tezy są wyniki prowadzonych przez nas badań. W grudniu pisaliśmy o tym, że liderem wyborców deklarujących poglądy lewicowe nie jest SLD, a PO. Szerokie poparcie w styczniowych sondażach dotyczących in vitro i konwencji anty-przemocowej skłaniało do postawienia tezy, że obóz PO przeprowadzi te dwa projekty. Politycznym celem jest skorzystanie ze słabości SLD i przekonanie do siebie liberalnej części wyborców tego ugrupowania. Z owoców tych działań może skorzystać także prezydent Bronisław Komorowski. W kwietniowym badaniu pytaliśmy wyborców Magdaleny Ogórek (także innych kandydatów), na kogo by zagłosowali, jeśli ta kandydatka wycofałaby się z wyścigu. Aż 39 proc. wskazała prezydenta Bronisława Komorowskiego.

Wyobraź sobie, że kandydat, na którego zamierzasz głosować wycofuje się z wyborów prezydenckich. Na którego z kandydatów oddał{/a}byś wtedy swój głos?Wyobraź sobie, że kandydat, na którego zamierzasz głosować wycofuje się z wyborów prezydenckich. Na którego z kandydatów oddał{/a}byś wtedy swój głos?, fot. tajnikipolityki

Kandydatka nie zrezygnuje z wyścigu, ale część wyborców SLD może zachować się zgodnie z paradygmatem strategicznego głosowania. Jeśli będą uważać, iż ich kandydatka jest bez szans, wskażą jednego z liderów wyścigu. Część sympatyków SLD może zagłosować na Bronisława Komorowskiego i dać mu ten brakujący punkt procentowy głosów.

Sondaże po wyłączeniu niezdecydowanych i uzyskaniu dodatkowych kilku procent elektoratu SLD wskazywałyby na wygraną prezydenta Bronisława Komorowskiego w pierwszej turze. Tylko że taka wygrana jest mało prawdopodobna, byłaby niespodzianką. Sondaże to tylko deklaracje, nie głosowanie. Trzeba to rozumieć, gdy próbuje się przewidywać zachowania wyborców przy urnach.

Po pierwsze, liczy się motywacja wyborców. Sympatycy prezydenta to pospolite ruszenie, zaś wyborcy Andrzeja Dudy są zmobilizowanym, partyjnym elektoratem. Jeśli stawią się karnie, to wówczas rośnie słupek kandydata PiS. Sondaże mają zawyżoną frekwencję. Odpowiadają ci co na pewno zagłosują i raczej zagłosują, czyli 80 proc. badanych, a faktyczna frekwencja jest szacowana na około 55 proc. Brutalizacja języka kampanii (oskarżenia typu „prezydent jest chory”), jej negatywny charakter, może być grą na zniechęcenie wyborców do udziału w wyborach, aby przy niskiej frekwencji zyskały te partie o zmobilizowanym elektoracie.

Drugim czynnikiem, który może wpłynąć na wynik 10 maja, to głosowanie osób niezdecydowanych. Według sondaży jest ich średnio około 12 proc. Jak rozdzielą się ich głosy? Wizerunkowo lepiej wypada w tej grupie prezydent Bronisław Komorowski niż jego kontrkandydaci. Tylko, czy pójdą zagłosować, kiedy ich poparcie jest letnie. Bardziej zmobilizowani mogą być ci, którzy rozważają zagłosowanie przeciw prezydentowi. Wyrażenie niechęci to silna motywacja. Jeśli sprawdzić oceny sytuacji społeczno-gospodarczej w tej grupie, to są one dość negatywne.

Jak ogólnie oceniasz obecną sytuację gospodarczą w Polsce?Jak ogólnie oceniasz obecną sytuację gospodarczą w Polsce?, fot. tajnikipolityki

Co więcej, te negatywne oceny są częste (39 proc.) nawet w elektoracie prezydenta Bronisława Komorowskiego. Do wyborców niezdecydowanych skierowana jest kampania Andrzeja Dudy. Dlatego w swoich reklamówkach opowiada m.in. o złej sytuacji służby zdrowia, wzroście obciążeń podatkowych. Kandydat PiS nie chce zostać negatywnie zaszufladkowany, jako osoba bez pomysłów, tylko krytykująca władzę, więc też stara się przeplatać obietnicami – np. wzrostem płacy minimalnej.

Jak oceniasz sytuację gospodarczą w Polsce?Jak oceniasz sytuację gospodarczą w Polsce?, fot. tajnikipolityki

Trzecim elementem, który trzeba wziąć pod uwagę są tendencje. Prezydent Bronisław Komorowski wcześniej tracił swój miękki elektorat. Zgodnie z przewidywaniami (opisywanymi w poprzednich tekstach), teraz te spadki wyhamowały. Nie wiadomo jednak, czy na sondaże kwietniowe nie miała silnego wpływu piąta rocznica tragedii smoleńskiej. Podczas niej politycy PiS działali zgodnie z syndromem oblężonej twierdzy, a więc przekonywali do tzw. teorii zamachowej (np. poseł Antoni Macierewicz), co mogło zniechęcić część umiarkowanych wyborców do poparcia Andrzeja Dudy (wyhamował trend wzrostowy). Ponadto, ci umiarkowani wyborcy mogli chętniej popierać prezydenta Bronisława Komorowskiego (co widać nie tyle w sondażach preferencji, ale w badaniu przepływu na Rysunku 1, gdzie prezydent zyskał 10 pp). Nie wiadomo, czy ten wpływ tematu smoleńskiego jest trwały i zepchnął kandydata PiS do prawego narożnika (zniechęcił centrowych wyborców). Jeśli to tylko wpływ chwilowy, związany z rocznicą, to znów odpłynie część miękkiego elektoratu prezydenta.

Czwartym czynnikiem, sprzyjającym drugiej turze jest wzrost notowań dla Pawła Kukiza i Janusza Korwin-Mikkego. Jeśli uda im się przyjąć rolę czarnego konia wyborów, czyli zebrać owe sondażowe poparcie (po około 6 punktów procentowych), to działają na korzyść Andrzeja Dudy. Dziwi więc ostra krytyka „antystemowego” kandydata w ustach Jarosława Kaczyńskiego. Prawdopodobnie prezes PiS działał zgodnie z paradygmatem „jednej partii na prawicy”, a więc bezpardonowej walki ze wszelkimi inicjatywami, które konkurowałyby o ten sam elektorat. Tylko że przepływ pomiędzy PiS a partią Korwin jest śladowy. Jak pokazały wybory do Paralamentu Europejskiego kandydaci „antysystemowi” czerpią wyborców spośród ludzi młodych, niezadowolonych, którzy chcą pokazać żółtą kartkę politycznym elitom.

Podsumowanie. Pozostały trzy tygodnie mobilizowania elektoratów i przekonywania niezdecydowanych wyborców. Za sprawą m.in. problemów kandydatki SLD wygrana prezydenta Bronisława Komorowskiego w pierwszej turze znów stała się tezą uprawnioną do rozważań, ale wciąż bardziej prawdopodobna jest dogrywka dwa tygodnie później.

.


[15.IV.2015]

Badanie: wizerunkowy bilans 5 lat prezydentury Komorowskiego


Bilans 5 lat prezydentury Bronisława Komorowskiego to wizerunek polityka umiarkowanego, kompromisu, gwarantującego przewidywalność i bezpieczeństwo. Pierwszą rundę kampanii prezydent przegrał, oddając pole Andrzejowi Dudzie. Wyniki badania wizerunkowego Ariadna ukazują, że druga faza była wyrównana, ale w ostatniej jej fazie Bronisław Komorowski zaczął zyskiwać, a oceny kandydata PiS nieco pogorszyły się (średnio + 2pp). Ostry spór, emocjonalna kampania liderów powoduje, że zniechęceni nią wyborcy zaczynają szukać alternatywy, kandydatów antysystemowych takich jak Paweł Kukiz, czy Janusz Korwin-Mikke.

sila

Prezydent Bronisław Komorowski dokonał bilansu pięciu lat swojej prezydentury. To właśnie te pięć lat budowania korzystnego wizerunku powoduje, że prezydent jest teraz liderem wyścigu w tych wyborach.

Mapa percepcji ukazuje, że prezydent Komorowski zawłaszczył sobie takie cechy jak najlepsze dopasowanie do roli prezydenta, rozsądek, umiarkowanie, zgodę i bezpieczeństwo. Dziś prezydent przekonywał, że w celu jego zapewnienia przekonał rząd m.in. do wzrostu wydatków na zbrojenia, projektu budowy tarczy antyrakietowej.

Mapa wizerunkowa służy do poznania unikalności wizerunku danego polityka. Im cecha jest umieszczona bliżej danego polityka na mapie, tym bardziej jest dla niego charakterystyczna (powstaje na podstawie analizy korespondencji odpowiedzi na pytania kwestionariusza ogółu badanych).Mapa wizerunkowa służy do poznania unikalności wizerunku danego polityka. Im cecha jest umieszczona bliżej danego polityka na mapie, tym bardziej jest dla niego charakterystyczna (powstaje na podstawie analizy korespondencji odpowiedzi na pytania kwestionariusza ogółu badanych)., fot. tajnikipolityki

 

 

Kampania dla prezydenta przebiegała do tej pory bardzo niekorzystnie. Bronisław Komorowski oddał pole Andrzejowi Dudzie. Ten w pierwszej jej rundzie narzucił narrację, że ten spokój, bezpieczeństwo oznacza bierność, pilnowanie żyrandola, zaś potrzebny jest prezydent bardziej aktywny.

Druga runda była bardziej wyrównana. Sztabowi prezydenta udało się zastawić pułapkę na kandydata PiS. Taką był podział na Polskę racjonalną i radykalną. W tę drugą kategorię miał wpaść kandydat PiS, m.in. wybierając konserwatywną linię wobec in vitro (której nie popiera duża część jego sympatyków),  poprzez łączenie go z takimi politykami jak Antoni Macierewicz  i stereotyp, że to PiS gra politycznie tragedią smoleńską. Zgodnie z tą interpretacją, kandydat PiS traci w ocenach średnio 2 punkty proc.

Problemem dla Andrzeja Dudy były też oskarżenia o torpedownie ustawy wprowadzającej nadzór KNF nad SKOKami. Kandydat PiS stara się uciec do przodu, więc stara się wprowadzić tematu korzystne dla siebie. Polacy obawiają się skutków wprowadzenia euro, do czego odwołuje się Andrzej Duda.

Czy ostrzeżenie Andrzeja Dudy przed wprowadzeniem waluty EURO w Polsce jest Twoim zdaniem wiarygodne?Czy ostrzeżenie Andrzeja Dudy przed wprowadzeniem waluty EURO w Polsce jest Twoim zdaniem wiarygodne?, fot. tajnikipolityki

 

 

Kandydat PiS podważa dokonania prezydenta, np. w spocie „obiecał i oszukał”. Będzie starał się także przekonywać, że wybory prezydenckie to plebiscyt dotyczący skuteczności obozu władzy. Duża grupa niezadowolonych z obecnej sytuacji społeczno-gospodarczej jest nie tylko w elektoracie Andrzeja Dudy, w grupie niezdecydowanych, ale nawet wśród sympatyków prezydenta Bronisława Komorowskiego (40 proc.).

Ta druga faza kampanii jest źle oceniana przez dużą część wyborców, zwłaszcza osoby młode. Według nich jest miałka, koncentruje się niepotrzebnie na emocjach, jak np. spór w trakcie rocznicy katastrofy smoleńskiej o jej przyczyny. Dają więc elitom żółtą kartkę i wówczas zaczynają zyskiwać wizerunkowo kandydaci antysystemowi. Trzecie miejsce w badaniu zajmuje Paweł Kukiz, czwarte zaś Janusz Korwin-Mikke.

Do których polityków Twoim zdaniem pasuje to stwierdzenie?Do których polityków Twoim zdaniem pasuje to stwierdzenie?, fot. tajnikipolityki

 

To bardzo zły sygnał dla kandydatki wspieranej przez SLD,  która nie przekonuje nawet połowy elektoratu swojej partii. To ona, a nie Paweł Kukiz, miała przyjął rolę czarnego konia wyborów, a więc zbierać głosy owych niezdecydowanych, mniej zaangażowanych politycznie wyborców. Wyniki sondażowe dotyczące trzeciego miejsca się zmieniają, więc wciąż nie wiadomo, kto z reszty kandydatów się wyróżni, ale sukces Pawła Kukiza byłby problemem dla partii z dużym poparciem jak SLD, czy PSL.

Pomiar został przeprowadzony w dniach 3  – 7 kwietnia 2015 roku metodą CAWI na ogólnopolskiej próbie Polaków liczącej N=1088 osób dobranych z panelu Ariadna. Próba losowo-kwotowa. Kwoty dobrane wg reprezentacji w populacji Polaków w wieku 18 lat i więcej dla płci, wieku, wykształcenia i wielkości miejscowości zamieszkania.

.


[8.IV.2015]

Sondaż: kto gra politycznie tragedią smoleńską?


W sondażu Ariadna badano emocje, zamiar świętowania piątej rocznicy tragedii smoleńskiej, postrzeganie przyczyn katastrofy, a także traktowanie tej kwestii jako elementu gry politycznej. Wyniki ukazują, że polskie społeczeństwo jest podzielone w tych opiniach. Sympatycy Andrzeja Dudy odczuwają silniejszy smutek, częściej wskazują zamach jako przyczynę katastrofy niż elektoraty innych kandydatów, a także wyborcy niezdecydowani. W jaki sposób temat tragedii smoleńskiej może wpłynąć na przebieg kampanii i wynik wyborów prezydenckich? 

11Smoleńsk

Co trzeci badany (36 proc.) odczuwa smutek w związku ze zbliżająca się piątą rocznicą katastrofy prezydenckiego samolotu 10 kwietnia 2010 roku pod Smoleńskiem. Obojętność wyraża 27 proc. respondentów, a niechęć 17 proc.

Slajd1Jakie emocje budzi u Ciebie zbliżająca się piata rocznica katastrofy prezydenckiego samolotu 10 kwietnia 2010 roku pod Smoleńskiem? fot. tajnikipolityki.pl

Smutek (69 proc.) dominuje wśród badanych deklarujących poparcie dla A Dudy (tylko 6 proc. mówi o niechęci). Odmienne emocje są wskazywane przez sympatyków prezydenta Bronisława Komorowskiego – smutek 32 proc., niechęć 20 proc.  Wyborcy niezdecydowani odczuwają w większym stopniu niechęć 26 proc., ale co czwarty z nich deklaruje smutek (25 proc. –  szczegółowe dane w raporcie w załączniku).

Zdecydowana większość badanych (83 proc) nie zamierza uczcić piątej rocznicy katastrofy smoleńskiej. Tylko 17 proc. respondentów zamierza to uczynić. Rocznicę uczci 44 proc. elektoratu Dudy, 10 proc. sympatyków prezydenta (11 proc. niezdecydowanych).

Największy odsetek badanych (34 proc.) twierdzi, że nie wie, co było przyczynę katastrofy. Co czwarty badany (24 proc.) wskazuje błąd pilotów i kontrolerów w Smoleńsku. Przy tak zadanym pytaniu, gdzie są możliwe różne opcje, zamach jako przyczynę wskazuje tylko 16 proc. osób.

Smoleńsk11

Co Twoim zdaniem było powodem katastrofy prezydenckiego samolotu 10 kwietnia 2010 roku pod Smoleńskiem?, fot. tajnikipolityki

Teorię o zamachu podziela 34 proc. sympatyków A. Dudy. W elektoracie Bronisława Komorowskiego dominują (35 proc.) wskazania błędu pilotów i kontrolerów w Smoleńsku jako przyczyny katastrofy. Podobna struktura odpowiedzi występuje u osób niezdecydowanych (3 proc. popiera teorię zamachu).

Slajd14

Co Twoim zdaniem było powodem katastrofy prezydenckiego samolotu 10 kwietnia 2010 roku pod Smoleńskiem?, fot. Odpowiedzi różnych elektoratów

Poglądy sympatyków kandydata PiS i pozostałych osób badanych są odmienne. Występuje tzw. „syndrom oblężonej twierdzy” w tym elektoracie. Polega on na dzieleniu społeczeństwa na „swoich” o podobnych poglądach (np. wyznających teorię zamachu) i „obcych”, myślących inaczej, negatywnie etykietkowanych. Ilustracją syndromu jest fragment wywiadu prezesa Jarosława Kaczyńskiego na temat tragedii smoleńskiej:

Czy da się jeszcze odzyskać tych zasłaniających uszy i oczy przestraszonych ludzi? – zapytała dziennikarka wSieci Jarosława Kaczyńskiego. – To nie będzie łatwe, bo oni muszą się sami przed sobą przyznać, że – łagodnie mówiąc – nie są specjalnie mądrzy – odpowiada prezes PiS.

Kolejne pytanie, jakie zadano w badaniu dotyczyło tego, którzy kandydaci na prezydenta traktują piątą rocznicę katastrofy smoleńskiej jako element gry politycznej. Co czwarty respondent (38 proc.) wskazywał Andrzeja Dudę, zaś co dziesiąty prezydenta Bronisława Komorowskiego (patrz. wykres na samej górze).

Oczywiście, sympatycy kandydata PiS wskazywali w tym pytaniu prezydenta (23 proc.), zaś elektorat Bronisława Komorowskiego twierdził, iż politycznie gra tym tematem Andrzej Duda (59 proc.). Warto jednak odnotować, że podobnego zdania są niezdecydowani wyborcy: 52 proc. wskazuje kandydata PiS, a tylko 6 proc. prezydenta.

Slajd19

Którzy kandydaci na prezydenta Twoim zdaniem traktują piątą rocznicę katastrofy smoleńskiej jako element gry politycznej?, fot. tajnikipolityki

Jak tłumaczyć to, że Andrzej Duda podczas kampanii rzadko wypowiadał się na temat tragedii smoleńskiej, a jest najczęściej wskazywany jako ten, który piątą rocznicę tratuje jako element gry politycznej? Powodem może być wcześniej opisywana społeczna polaryzacja dotycząca postrzegania przyczyn katastrofy. Andrzej Duda przekonywał, podobnie jak inni politycy PiS, iż samolot prezydencki wybuchł w powietrzu. Taki pogląd nie jest akceptowany przez większość społeczeństwa. Głoszenie go w takiej sytuacji traktowane jest jako element  gry politycznej.

Czy piąta rocznica katastrofy smoleńskiej może niekorzystnie wpłynąć na kampanię Andrzeja Dudy? Interpretując uzyskane rezultaty możnaby taką tezę przyjąć. Trzeba jednak pamiętać, że w I turze Andrzej Duda głównie uzyskuje poparcie elektoratu PiS. Nie traci go, a jeśli już te straty byłby minimalne i dotyczyłyby bardziej centrowych wyborców. Andrzej Duda swoim stanowiskiem dotyczącym tragedii smoleńskiej może zniechęcić niezdecydowanych wyborców, co ma większe znaczenie w trakcie ewentualnej II tury. Z badania wynika, że mają oni odmienne niż kandydat PiS poglądy w tej kwestii. Wpadając w stereotyp polityka PiS (zgodnie z narracją PO – „polityka radykalnego”), Andrzej Duda więc nie przekroczy szklanego sufitu swojego elektoratu, a niezdecydowani mogą chętniej wybierać prezydenta Bronisława Komorowskiego. Trzeba jednak pamiętać, że kwestia smoleńska nie jest najważniejszym kryterium decyzyjnym, więc ten ewentualny negatywny wpływ dla szans Andrzeja Dudy nie musi być duży i bardziej dotyczy ewentualnej drugiej niż pierwszej tury.

Pomiar został przeprowadzony w dniach 3  – 7 kwietnia 2015 roku metodą CAWI na ogólnopolskiej próbie Polaków liczącej N=1088 osób dobranych z panelu Ariadna. Próba losowo-kwotowa. Kwoty dobrane wg reprezentacji w populacji Polaków w wieku 18 lat i więcej dla płci, wieku, wykształcenia i wielkości miejscowości zamieszkania.

Pobierz raport >>>

.


[4.IV.2015]

Sondaż: kto wygra w ewentualnej II turze wyborów?


Wybory prezydenckie mogą nie rozstrzygnąć się w I turze. Sztaby liderów już teraz to uwzględniają i budują nowe strategie. Badania preferencji, wizerunkowe, przepływu poparcia wskazują, że prezydent Bronisław Komorowski jest  faworytem ewentualnej drugiej tury wyborów. Andrzej Duda zaś dał się zepchnąć do prawego narożnika. W jaki sposób będzie przekonywać wyborców centrowych, aby zwiększyć swoje szanse na wygraną?

1sondazowepoparcie

Rys. 1. I tura – średnia sondaży  z marca (TNS, MB, Estymator, Gfk, IbRiS; porównanie z lutym; pozostali kandydaci 2%; wyborcy niezdecydowani podzieleni proporcjonalnie). II tura , badanie Ariadna

Sondaże poparcia dla kandydatów na prezydenta wskazują na to, że wybory mogą nie rozstrzygnąć się w I turze. Prezydent Bronisław Komorowski ma poparcie mniejsze niż 50 proc. zdecydowanych wyborców i to wedle sondaży większości pracowni (m.in. TNS, MB, IBRiS).

Jest jeszcze spora grupa niezdecydowanych wyborców, około 12 proc. Nie muszą oni rozdzielić się proporcjonalnie pomiędzy wszystkich kandydatów (jak to zrobiono, przygotowując Rys. 1). W badaniach wizerunkowych (Ariadna dla www.tajnikipolityki.pl) najlepiej postrzegany przez tę grupę jest prezydent Bronisław Komorowski i on ma szansę pozyskać dużą część spośrod nich. Bronisławowi Komorowskiemu przypisywane są takie cechy jak m.in.: dopasowanie do roli prezydenta, kompetencja, poczucie bezpieczeństwa.

affd2f16dfa48e232194b3fd19be0720

Mapa wizerunkowa dla osób zamierzających głosować, niezdecydowanych na kogo*, fot. www.tajnikipolityki.pl

Trzeba pamiętać, że to są tylko sondaże, a podczas głosowania liczy się mobilizacja wyborców. Potoczne przekonanie jest takie, że wyborcy kandydata PiS są bardziej z nim zidentyfikowani, a elektorat prezydenta, obejmujący m.in. sympatyków PO, jest bardziej chłodny. Przeczą temu deklarowane emocje, gdyż te wobec Bronisława Komorowskiego (średnia 6,0) są silniejsze, bardziej pozytywne niż wobec Andrzeja Dudy (średnia 5,4).

4f6814389b82543ab7fc6c97d497abd8

Średnie emocje wzbudzane przez kandydatów (badanie Ariadna, opis na dole*), fot. www.tajnikipolityki.pl

Korzystny podział osób niezdecydowanych i mobilizacja wyborców prezydenta Bronisława Komorowskiego raczej nie wystarczą, aby wygrać w pierwszej turze. Sztaby liderów już teraz to uwzględniają i budują nowe strategie.

Problemem Andrzeja Dudy jest to, że straszenie euro, opowiedzenie się zdecydowanie przeciw in-vitro, problemy ze SKOKami, to wszystko spycha go w stereotyp kandydata PiS. W pierwszej turze wyborów to jest zaleta, gdyż Andrzej Duda szybko przekonał do siebie elektorat tej partii, który go w dużej mierze nie znał wcześniej. W drugiej turze może być to ograniczenie, gdyż Andrzej Duda nie uzyska dobrego rezultatu tylko z poparciem sympatyków PiS. Dał się zepchnąć do prawego narożnika, a potrzebuje także głosów bardziej umiarkowanych, centrowych wyborców. Pośrednim poparciem dla tej tezy są wyniki badania Ariadna*. Kandydat PiS uzyskałby w drugiej turze 40 proc. głosów wyborców zdecydowanych, zaś prezydent Bronisław Komorowski 60 proc. Dane te należy traktować orientacyjnie, bo poparcie będzie się jeszcze zmieniać w trakcie kampanii i w dużej mierze zależy od strategii, debat, etc.

069d211562178d0d22988d6e4cccc0ff

Badanie Ariadna (opis na dole*), fot. www.tajnikipolityki.pl

Obóz prezydenta zdaje się to rozumieć. Poprawie szans prezydenta na wygraną ma służyć podział na Polskę racjonalną i radykalną. W tę drugą kategorię ma wpaść kandydat PiS, m.in. wybierając konserwatywną linię wobec in vitro (której nie popiera duża część jego sympatyków – http://wiadomosci.onet.pl/kraj/sondaz-nt-konwencji-antyprzemocowej-i-in-vitro-komorowski-nie-straci/yn8zg),  poprzez łączenie go z takimi politykami jak Antoni Macierewicz (podczas rocznicy tragedii smoleńskiej ma przedstawić raport z tezą o wybuchu samolotu).

Andrzej Duda będzie starał się przekonywać do siebie bardziej centrowych wyborców. Politycy PiS wycofali swój restrykcyjny projekt dotyczący regulacji stosowania metody in-vitro. Będą zaś poszukiwali rozwiązań kompromisowych. „Jarosław Kaczyński zdecydował się na legitymizację in vitro, ale tylko dla małżeństw i z zakazem tworzenia nadliczbowych zarodków” – mówi sztabowiec PiS dziennikarzowi tvn24.

Zgodnie z przewidywaniami, w kwietniu Andrzej Duda będzie starał się także przekonywać, że wybory prezydenckie to plebiscyt dotyczący skuteczności obozu władzy. Duża grupa niezadowolonych z obecnej sytuacji społeczno-gospodarczej jest nie tylko w elektoracie Andrzeja Dudy, w grupie niezdecydowanych, ale nawet wśród sympatyków prezydenta Bronisława Komorowskiego (aż 40 proc.).

fb1de35a13406b7efc137bcbf7970498

Ocena własnej sytuacji materialnej i ogólnej społeczno-gospodarczej przez elektorat p. Komorowskiego (badanie Ariadna*), fot. www.tajnikipolityki.pl

Czeka nas lifting podziału na Polskę “solidarną” vs “liberalną”. Andrzej Duda przekonał do siebie już dużą część wyborców socjalnych (ceniących „solidarność”), którzy stanowią trzon elektoratu PiS. Nie należy jednak zapominać, że 39 proc. elektoratu Dudy ocenia swoją sytuację materialną jako dobrą. Kandydat PiS zamierza się zwrócić ze swoją ofertą do przedsiębiorców. Zaproponuje radykalne obniżenie podatków dla małych firm i i udogodnienia dla nich, a więc będzie to oferta liberalna. Wydaje się, że dokonuje rozkroku, ale to co łączy tych wyborców, to owe niezadowolenie z rządów PO, zła ocena sytuacji społeczno gospodarczej  (nic tak nie spaja jak niechęć, nawet pomimo różnic; Polacy lubią głosować przeciw).

32e6432e681f3950032ee97b2a97fb1d

Ocena własnej sytuacji materialnej i ogólnej społeczno-gospodarczej przez elektorat A. Dudy (badanie Ariadna*), fot. www.tajnikipolityki.pl

Coraz bardziej prawdopodobne wydaje się, że wybory prezydenckie mogą nie rozstrzygnąć się w pierwszej turze. Natomiast wynik tej drugiej może być tak samo emocjonować jak pięć lat temu, kiedy do końca nie było pewne, kto wygrał. To zaś zależy od strategii, które sztaby przyjmą już teraz.

* Pomiar został przeprowadzony w dniach 20  – 24 marca 2015 roku metodą CAWI na ogólnopolskiej próbie Polaków liczącej N=1035 osób dobranych z panelu Ariadna. Próba losowo-kwotowa. Kwoty dobrane wg reprezentacji w populacji Polaków w wieku 18 lat i więcej dla płci, wieku, wykształcenia i wielkości miejscowości zamieszkania.

.


[2.IV.2015]

Czeka nas lifting podziału na Polskę „solidarną” vs „liberalną”?


Kandydaci na prezydenta starają się wprowadzić takie osie podziału w kampanii, które będą zwiększać ich elektoraty. Dyskusyjne są rezultaty ostatnich działań Andrzeja Dudy. Kandydat PiS przestrzegał wyborców przed skutkami wprowadzenia euro. Temat nie budził silnych emocji, wątpliwa była wiarygodność przekazu. Andrzeja Dudy będzie wciąż szukać nowych osi podziału. Takim meta-tematem  (oprócz podziału „strażnik żyrandola vs „prezydent aktywny, zmiany”) wciąż pozostaje ocena własnej sytuacji materialnej wyborców, sądy na temat kondycji społeczno-gospodarczej Polski, a więc podział na Polskę „liberalną vs solidarną”  

Czy czas rządów PO to „7 lat chudych” – jak sugeruje prezes Jarosław Kaczyński. Czy może „tłustych”, do czego na wtorkowej konferencji przekonywała premier Ewa Kopac? W politologii te dwie narracje sprowadzają się do tzw. wyboru retrospektywnego. Upraszczając, zadowoleni powinni według tej teorii głosować na rządzących, zaś niezadowoleni wspierają opozycję.

Teoria retrospektywna bierze pod uwagę dwie kwestie – zadowolenie z własnej sytuacji materialnej (to tzw. „wyborcy portfelowi”), ale także ocenę ogólnej sytuacji społeczno-gospodarczej (tzw. „wyborcy socjotropiczni”). Proporcja wyborców zadowolonych z własnej sytuacji materialnej (36 proc.) w relacji do niezadowolonych (32 proc.) jest dość korzystna dla „obozu władzy”.

Jak ogólnie oceniasz obecną sytuację materialną swojej rodziny?Jak ogólnie oceniasz obecną sytuację materialną swojej rodziny?, fot. Ariadna, tajnikipolityki

Dla opozycji korzystniej odwoływać się do oceny sytuacji społeczno-gospodarczej (20 proc. zadowolonych vs 54 proc. niezadowolonych).

.

Jak ogólnie oceniasz sytuację społeczno-gospodarczą w Polsce?Jak ogólnie oceniasz sytuację społeczno-gospodarczą w Polsce?, fot. Ariadna, tajnikipolityki

Prezydent Bronisław Komorowski unika skojarzeń z PO, efektami 7 lat jej rządów. Stara się budować szerszą perspektywę – odwołuje się do oceny ostatnich 25 lat wolności, grupuje zwolenników przemian. Te oceny nieco bardziej korzystne, ale i tak przeważają negatywne sądy.

.

Jak oceniasz efekty zmian w Polsce po 25 latach odzyskania niepodległości?Jak oceniasz efekty zmian w Polsce po 25 latach odzyskania niepodległości?, fot. Ariadna, tajnikipolityki

Prezydent Bronisław Komorowski stwierdził na jednym ze swoich wieców wyborczych, że obecnie żyjemy w złotym okresie dla Polski. Rozmija się w tej komunikacji z nastrojami społecznymi, a nawet z ocenami dużej części swojego elektoratu (aż 40% negatywnie ją ocenia).

Oceny elektoratu prezydenta Bronisława KomorwskiegoOceny elektoratu prezydenta Bronisława Komorwskiego, fot. Ariadna, tajnikipolityki

Proporcja niezadowolonych w  elektoracie Andrzeja Dudy jest większa niż w elektoracie prezydenta Bronisława Komorowskiego. Taka ogólna ocena nie wzbudza silnych emocji, a działa wówczas, gdy uzyska odpowiednie ramy. Skuteczny dla PiS w 2005 roku był podział na Polskę „liberalną” vs „solidarną”. Patrząc na strukturę elektoratu Andrzeja Dudy (39% zadowolonych z własnej sytuacji materialnej), jeśli kandydat PiS chciałby do tego podziału powrócić, to nie mogłaby być to prosta kalka. Nie będzie jednak dziwić, jeśli w kwietniu (zwłaszcza po rocznicy tragedii smoleńskiej), taki plebiscyt dotyczący oceny sytuacji społeczno-gospodarczej, odpowiednio ramowany, będzie ważnym tematem tej kampanii.

Oceny elektoratu Andrzeja DudyOceny elektoratu Andrzeja Dudy, fot. Ariadna, tajnikipolityki

Pomiar został przeprowadzony w dniach 20  – 24 marca 2015 roku metodą CAWI na ogólnopolskiej próbie Polaków liczącej N=1035 osób. Próba losowo-kwotowa. Kwoty dobrane wg reprezentacji w populacji Polaków w wieku 18 lat i więcej dla płci, wieku, wykształcenia i wielkości miejscowości zamieszkania.

.


[29.III.2015]

Badanie wizerunkowe: straty Andrzeja Dudy, wyhamowały spadki prezydenta?


Prezydent Bronisław Komorowski przestał tracić poparcie w marcowym badaniu wizerunkowym, co można wiązać z ostatnią jego ofensywą. Oceny Andrzeja Dudy się pogorszyły m.in. na skutek afery dotyczącej SKOKów, Kampania strasząca skutkami wprowadzenia euro, przynajmniej na razie nie przynosi rezultatów. Pułapką Andrzeja Dudy jest to, że w pierwszej turze przekona do siebie elektorat PiS (32-34 proc.), ale w drugiej jego wizerunek będzie zbyt radykalny, wpadnie do prawego narożnika i ograniczy szanse na wygraną. Pozostali kandydaci nie mogą się przebić. Czwarte miejsce w badaniu zajmuje Magdalena Ogórek, którą wyprzedził Paweł Kukiz. 

1wiezerunek

Bronisław Komorowski cieszy się zaufaniem, to polityk sprawdzony, przewidywalny (średnia ocen w badaniu wizerunkowym 48 proc.). Jego poparcie na początku kampanii sięgało 54 proc., a pozostali kandydaci byli nieznani. Podczas kampanii, w miarę jak kandydaci innych partii zyskiwali rozpoznawalność, tracił prezydent. Koniec marca może być dla niego przełomem, gdyż straty poparcia mogą wyhamować.  W badaniu wizerunkowym Bronisław Komorowski nawet nieznacznie zyskał  (+ 1pp, ale to zmiana nieistotna statystycznie). Wynik ten jest interpretowany jako efekt marcowej kontrofensywy, zwiększonej aktywności, objazdów po kraju. Ponadto, jako urzędujący prezydent zyskuje w sytuacji kryzysu, zagrożenia, nawet jeśli nie jest ono bezpośrednie takie jak zamach terrorystyczny w Tunisie, podczas którego zginęło troje Polaków. W takich sytuacjach urzędujący prezydent zaczyna dominować w mediach, buduje poczucie bezpieczeństwa, a innym kandydatom trudniej się przebić.

Andrzej Duda stracił w ciągu miesiąca dwa punkty procentowe w badaniu wizerunkowym (wynik na granicy istotności). Ten efekt może być interpretowany jako efekt oskarżeń kierowanych pod jego adresem w sprawie afery SKOK. Andrzej Dudy rzekomo (wedle tych oskarżeń) torpedował ustawę wprowadzającą nadzór KNF nad SKOKami.

Kandydat PiS w ostatnim tygodniu przeszedł do ofensywy i próbował wprowadzić nową oś kampanii, wedle której prezydent Bronisław Komorowski jest zwolennikiem wprowadzenia euro. Kandydat PiS zaś przestrzega, że to powodowałoby drożyznę. Spoty odwołują się do lęku, a sztab prezydenta odpowiada, że nie ma takiej możliwości, aby wprowadzić euro, gdyż: 1) Polska nie spełnia wymogów; 2) nie weszła do strefy ERM2, w której miałby przebywać co najmniej 2 lata; 3) to wymagałoby zmiany konstytucji, a nie ma takiego analityka, który by się spodziewał, iż PiS nie miałoby co najmniej 1/3 mandatów w parlamencie, a więc wystarczającej liczby do zablokowania zmian. Badanie było realizowane 20-24 marca, a więc był to początek ofensywy Andrzeja Dudy, dopiero teraz pojawiły się spoty tv. Rezultaty każą zachować przynajmniej na razie powściągliwość, co do skuteczności tej fazy jego kampanii. Z ostatecznymi wnioskami należy poczekać do kolejnego pomiaru.

Zmiany poparcia dla kandydatów (uśrednione sondaże 5 pracowni)Zmiany poparcia dla kandydatów (uśrednione sondaże 5 pracowni), fot. www.tajnikipolityki.pl

Andrzej Duda może nawet pod koniec marca zyskiwać wciąż poparcie (Rys. 2.), gdyż przekonuje do siebie pozostałości elektoratu PiS (on jest większy 32-34 proc.). Problemem Andrzeja Dudy jest to, że straszenie euro, opowiedzenie się zdecydowanie przeciw in-vitro, problemy ze SKOKami, to wszystko spycha go w stereotyp kandydata PiS. Sztabowcy PO określają go politykiem radykalnym (w odróżnieniu od racjonalnego według tej narracji prezydenta Komorowskiego). Będą łączyć z takimi politykami jak Antoni Macierewicz, zwłaszcza przy okazji jego aktywności (raport z tezą o wybuchu samolotu) związanej z piątą  rocznicą katastrofy smoleńskiej. Pułapką Andrzeja Dudy jest to, że w pierwszej turze przekona do siebie elektorat PiS (32-34 proc.), ale w drugiej jego wizerunek będzie zbyt radykalny, wpadnie do prawego narożnika i pozbawi siebie szans na wygraną.

To trzecie badanie, w którym sporządzono mapę wizerunkową. Służy ona do poznania unikalności wizerunku danego polityka. Im cecha jest umieszczona bliżej danego polityka na mapie, tym bardziej jest dla niego charakterystyczna (powstaje na podstawie analizy korespondencji odpowiedzi na pytania kwestionariusza ogółu badanych).

Mapa wizerunkowaMapa wizerunkowa, fot. www.tajnikipolityki.pl

Z tej mapy postrzegania wynika, że prezydent Komorowski zawłaszczył sobie takie cechy – jak najlepsze dopasowanie do roli prezydenta, zaufanie, uczciwość, bezpieczeństwo i zgodę (a więc te cechy, które komunikuje w swojej kampanii). Natomiast Andrzeja Dudę cechuje skuteczność, siła, aktywność, a więc te cechy, które zdobył na początku kampanii, w której zdominował pozostałych kandydatów. Natomiast kandydat PiS traci ważne dla siebie cechy jak rozumienie potrzeb Polaków, bliskość. Za wcześniej na taki wniosek, ale zdecydowany sprzeciw wobec in vitro (a część jego elektoratu popierała tę metodę), rzekomy udział w aferze SKOK (narracja PO zakłada, że działał w interesie senatora Biereckiego, a nie depozytariuszy), czy “straszące” spoty dotyczące euro nie budują korzystnego dla niego wizerunku.

To, czy będzie druga tura, zależy nie tylko od notowań Andrzeja Dudy, ale także od poparcia dla pozostałych kandydatów. Ich średnie ocen wydają się wysokie (np. Paweł Kukiz – 7 proc., por. Ryc. 1.). Badanie wizerunkowe służy kompleksowej ocenie kandydatów, ich zalet i wad (pełne rezultaty poniżej). Nie należy go mylić z badaniem preferencji, na kogo dana osoba chce zagłosować.

Do których polityków Twoim zdaniem pasuje to stwierdzenie?Do których polityków Twoim zdaniem pasuje to stwierdzenie?, fot. www.tajnikipolityki.pl

Silna rywalizacja pomiędzy urzędującym prezydentem i kandydatem PiS, powoduje, że inni kandydaci nie mogą się przebić. W sondażach poparcia dla kandydatów góruje nad resztą Magdalena Ogórek, ale stoi za nią duży elektorat SLD. Tacy politycy jak np. Paweł Kukiz, Janusz Korwin-Mikke, mają wyrazisty wizerunek, ale wyborcy nie widząc ich szans, raczej nie oddają na nich głosów. Wyniki kolejnego badania są przesłanką dla tezy, że raczej nikt nie obsadzi roli czarnego konia tych wyborów, nie zaskoczy niespodziewanie wysokim poparciem.

Pomiar został przeprowadzony w dniach 20  – 24 marca 2015 roku metodą CAWI na ogólnopolskiej próbie Polaków liczącej N=1035 osób dobranych z panelu Ariadna. Próba losowo-kwotowa. Kwoty dobrane wg reprezentacji w populacji Polaków w wieku 18 lat i więcej dla płci, wieku, wykształcenia i wielkości miejscowości zamieszkania.

.


[25.III.2015]

Sondaż: odpowiedzialność polityczna za aferę SKOK


Ostatnie tygodnie kampanii prezydenckiej zdominował temat nieprawidłowości dotyczących działania SKOK. Wyniki badania firmy Ariadna dla tajnikipolityki.pl ukazują, że afera SKOK budzi umiarkowane zainteresowanie, połowa badanych nie jest w stanie wskazać, kto jest za nią odpowiedzialny politycznie, a jeśli już to czynią, to przypisują winę politykom Prawa i Sprawiedliwości (28 proc.), w mniejszym stopniu Platformy Obywatelskiej (13 proc.). Afera SKOK  może szkodzić nie tylko Andrzejowi Dudzie (35 proc.), ale także paradoksalnie prezydentowi Bronisławowi Komorowskiemu (33 proc.). Dla lidera kampanii zagrożeniem jest negatywny przekaz,  ponieważ prowadzi do utraty tzw. “miękkiego elektoratu”.

1skokapoparcie

Ponad połowa respondentów (52 proc.) nie  jest w stanie wskazać, kto jest odpowiedzialny politycznie za nieprawidłowości dotyczące działania SKOK. Jeśli już to czynią, to przypisują winę politykom Prawa i Sprawiedliwości (28 proc.), w mniejszym stopniu Platformy Obywatelskiej (13 proc.).

Ten relatywnie niewielki odsetek wskazań odpowiedzialności politycznej nie jest związany z dotarciem informacji. Aż 3/4 badanych odpowiada, że słyszały o tym, iż szef Komisji Nadzoru Finansowego poinformował o nieprawidłowościach dotyczących działania SKOKów, czyli Spółdzielczych Kas Oszczędnościowo-Kredytowych. Tylko 26 proc. badanych nie słyszało o tej sprawie.

Sprawdzano zatem, czy afera SKOK wzbudza zainteresowanie.

W jakim stopniu Ty osobiście interesujesz się sprawą nieprawidłowości dotyczących  działania SKOKów?W jakim stopniu Ty osobiście interesujesz się sprawą nieprawidłowości dotyczących działania SKOKów?, fot. www.tajnikipolityki.pl

Zainteresowanie jest umiarkowane, gdyż 40 proc. badanych deklaruje, że raczej inteersuje sie sprawą, a dużą uwagę przyciąga tylko 4 proc. respondentów.

Jak zatem traktować wynik, wedle którego aż 64 proc. badanych zamierzających wziąć udział w wyborach, traktuje tę aferę jako poważną?

Jak oceniasz sprawę nieprawidłowości dotyczących działania SKOKów, o których poinformował Szef Komisji Nadzoru Finansowego?Jak oceniasz sprawę nieprawidłowości dotyczących działania SKOKów, o których poinformował Szef Komisji Nadzoru Finansowego?, fot. www.tajnikipolityki.pl

Wynik ten interpretowany jest w ten sposób, że afera SKOKów jest silnie obecna w kampanii, definiowana jako ważna, ale osoby badane nie odnoszą jej do siebie. Nie widzą bezpośrednich skutków tej afery (a suma strat, choć duża, czyli ponad 3 miliardy, to wartość abstrakcyjna dla wyborców). Afera też wydaje im się złożona, nie do końca ją rozumieją, więc wina jest często przypisywana zgodnie z kluczem sympatii politycznych. Należy podkreślić, że odpowiedzialność w większym stopniu jest przypisywana politykom PiS (ale nie czyni tego nawet cały elektorat Bronisława Komorowskiego) niż PO (wykresy poniżej). Ponadto, problemem Andrzeja Dudy byłoby to, że 10 proc. jego zwolenników wskazuje winę polityków PiS. Trudno określić, czy wpłynie to jakoś na ich postawy wobec kandydata PiS.

Odpowiedzialność za aferę SKOK wg elektoratu p. Komorowskiego i A. DudyOdpowiedzialność za aferę SKOK wg elektoratu p. Komorowskiego i A. Dudy, fot. www.tajnikipolityki.pl

Co trzecia osoba badana przypisuje odpowiedzialność polityczną Andrzejowi Dudzie za nieprawidłowości dotyczące działania SKOK (w kampanii podnoszona jest kwestia blokowania ustawy wprowadzające nadzór KNF nad SKOK). Tylko 7 proc. jest zdecydowana w tej opinii, zaś 28 proc. raczej zdecydowana.

Odpowiadający (deklarujący udział w głosowaniu, N=798)Odpowiadający (deklarujący udział w głosowaniu, N=798), fot. www.tajnikipolityki.pl

Odpowiedzialność polityczną przypisują Andrzejowi Dudzie głównie sympatycy Bronisława Komorowskiego (46 proc.), z rzadka zaś obwiniają swojego kandydata zwolennicy PiS (5 proc.).

Odpowiedzialność A. Dudy wg. sympatyków tego kandydata i zwolenników p. KomorowskiegoOdpowiedzialność A. Dudy wg. sympatyków tego kandydata i zwolenników p. Komorowskiego, fot. www.tajnikipolityki.pl

Na tej samej zasadzie przypisywana jest odpowiedzialność za aferę prezydentowi Bronisławowi Komorwskiemu – 33 proc., a czynią to przede wszystkim sympatycy Andrzeja Dudy.

Odpowiadający - deklarujący udział w wyborachOdpowiadający – deklarujący udział w wyborach, fot. www.tajnikipolityki.pl

Afera SKOK  może szkodzić nie tylko Andrzejowi Dudzie, ale także paradoksalnie prezydentowi Bronisławowi Komorowskiemu. Liderowi kampanii może szkodzić negatywny przekaz,  ponieważ prowadzi do utraty tzw. “miękkiego elektoratu”, a więc sympatyków innych partii niż rządząca. Andrzej Duda zaś jest popierany przez elektorat PiS, więc straty mu nie grożą, a ewentualnie trudności w pozyskiwaniu wyborców niezdecydowanych, zwłaszcza w ewentualnej drugiej turze. Wyniki badania potwierdzają podręcznikową prawdę – liderom wyścigu prezydenckiego nie opłaca się negatywny przekaz w kampanii.

Pomiar został przeprowadzony w dniach 20  – 24 marca 2015 roku metodą CAWI na ogólnopolskiej próbie Polaków liczącej N=1035 osób dobranych z panelu Ariadna. Próba losowo-kwotowa. Kwoty dobrane wg reprezentacji w populacji Polaków w wieku 18 lat i więcej dla płci, wieku, wykształcenia i wielkości miejscowości zamieszkania.

.


[18.III.2015]

Czy to koniec spadków poparcia dla p. Komorowskiego?


Nadchodzi moment krytyczny w kampanii. Prezydent Komorowski tracił od stycznia swój „miękki” elektorat, a teraz te spadki wyhamowują. Jeśli przekona do siebie osoby niezdecydowane, to wciąż może myśleć o wygranej w I turze. Andrzej Duda zaś szybko zyskiwał poparcie sympatyków PiS, ale teraz musi wyjść poza ten elektorat. Jednemu i drugiemu kandydatowi nie służy w osiągnięciu tych celów obecna wojna na haki pomiędzy PiS a PO. Teoretycznie powinni na niej korzystać inni kandydaci, ale nie potrafią się przebić z jakimś nowym przekazem.   

1wykres

Rys. 1. Średnie poparcie dla kandydatów na prezydenta (z wyłączeniem osób niezdecydowanych)

 

Prezydent Bronisław Komorowski na początku marca miał poparcie równe 50,5 proc. (uśredniony wynik dla sondaży 5 pracowni, Rys. 1.). Taki rezultat w maju oznaczałby, że wybory rozstrzygnęłyby się w I turze. Jest to wynik obliczony po wyłączeniu osób niezdecydowanych, a tych w marcu było średnio 9 proc. Jeśliby je umieścić w podstawie oprocentowania, to prezydent miał 46,5 proc. poparcia (Rys. 2.). Kluczem do zwycięstwa w pierwszej turze dla prezydenta jest więc przekonanie osób niezdecydowanych. Jakie mają przekonania? Co sprawia, że się wahają? Do nich powinna być skierowana teraz prezydencka kampania.

Rys. 2. Średnie poparcie dla kandydatów + osoby niezdecydowane

Rys. 2. Średnie poparcie dla kandydatów + osoby niezdecydowane, for. Michał Zieliński

O wygranej w I turze prezydent może przestać myśleć, jeśli nie zahamowałby spadków poparcia dla siebie. Bronisław Komorowski szybko tracił swój „miękki elektorat”. Teraz te spadki wyhamowały. Wydaje się, że już pozostał silnie zidentyfikowany elektorat. Pośrednią przesłanką dla tej tezy jest wynik dotyczący emocji, które wzbudza dany kandydat wśród swoich wyborców.  Średnio są one bardziej pozytywne niż w elektoracie Andrzeja Dudy (Rys. 3).

Slajd1

Rys. 3 Jakie emocje wzbudza Bronisław Komorowski w swoim elektoracie?

 

Slajd1

Rys. 4.  Jakie emocje wzbudza Andrzej Duda w swoim elektoracie?

Kandydat PiS zyskuje poparcie. Nie dziwi nieco niższy poziom emocji, gdy rośnie grono sympatyków kandydata. Kończy się narracja, że Andrzej Duda nie zbiera nawet elektoratu PiS. To moment krytyczny, gdyż kandydat PiS musi wyjść poza ten elektorat. Nie sprzyjają temu ostatnie posunięcia, takie jak opowiedzenie się przeciw metodzie „in vitro”, przyjęcie konserwatywnej linii PiS. Pułapką dla Andrzeja Dudy jest zepchnięcie do prawego narożnika, gdyż wówczas granicą staje się poziom 32-34 proc poparcia, a więc takiego jak uzyskał w I turze Lech Kaczyński.

Kampania Andrzeja Dudy wyhamowała na skutek problemów, z którymi zaczął się borykać: pominięcie w swoim życiorysie politycznym aktywności w Unii Wolności, rzekome zaangażowanie w torpedowaniu ustawy zakładającej nadzór nad SKOKami. Ta ostatnia sprawa nie zniechęci wyborców PiS, ale może ograniczyć pole pozyskiwania nowych sympatyków. Andrzej Duda zamiast rozwijać swoją kampanię, będzie spychany do obrony.

Obecna wojna na haki nie sprzyja obu głównym rywalom. Wprawdzie nie jest w nią bezpośrednio zaangażowany prezydent Bronisław Komorowski, tylko politycy PO, ale mimo wszystko może wystąpić tzw. „backclash effect”.  Na skutek ataków nie tylko traci ich adresat, ale pośrednio mogą one uderzyć także w ich autora. Kampania negatywna zniechęca do udziału w wyborach, ewentualnie wyborcy mogą zacząć szukać alternatyw. To byłaby szansa dla innych kandydatów na przyjęcie roli czarnego konia tych wyborów. Nie mogą się jednak przebić ze swoim przekazem. Jeśliby się to udało Pawłowi Kukizowi, czy Januszowi Korwinowi-Mikke (przekroczyłby poziom 4 proc. swojego elektoratu), to wówczas poparcie dla prezydenta Bronisława Komorowskiego spadłoby poniżej progu 50 proc. Co więcej, analiza przepływu głosów Pawła Kukiza, czy Janusza Korwin-Mikkego w razie ewentualnej drugiej tury pokazuje, że pracują oni na rzecz Andrzeja Dudy (Rys. 4. ).

Slajd3

Rys. 5.

Slajd4

Rys. 6.

Kampania jest w fazie krytycznej. Kończą się szybie straty prezydenta, ale i szybkie zyski Andrzeja Dudy. Obaj muszą zacząć przekonywać niezdecydowanych,  ale potrzebny jest im przekaz do nich skierowany. To oni przeważą szalę, podczas wyborów 11 maja, czy odbędzie się 2 tura. Nie przekonuje ich wojna na haki.

.


[13.III.2015]

Sondaż: Andrzej Duda wpadł w pułapkę?


Prezydent Bronisław Komorowski wciąż jest zdecydowanym liderem ocen (47 proc.) – według wyników badania firmy Ariadna dla www.tajnikipolityki.pl. Początek kampanii należał do Andrzeja Dudy, który zyskiwał wizerunkowo (24 proc.). Prezydent przeszedł do ofensywy, a kandydat PiS prawdopodobnie wpadł w pułapkę zastawioną przez sztabowców PiS, co może zmienić korzystną dla niego oś kampanii. Inni kandydaci nie mogą się przebić, więc raczej nikt nie obsadzi roli czarnego konia tych wyborów.  

średniaocen

Bronisław Komorowski jako urzędujący prezydent cieszy się zaufaniem, to polityk sprawdzony, przewidywalny (średnia ocen 47 proc.). Jego poparcie na początku kampanii sięgało 54 proc., a pozostali kandydaci byli nieznani. Otoczenie prezydenta zostawiło pole Andrzejowi Dudzie (średnia 24 proc.), który z tego skorzystał i przekonał część wyborców do narracji, że jest kandydatem aktywnym, zmieni model prezydentury, wsłuchując się m.in. w bolączki przeciętnych wyborców (np. niezadowolonych z podwyższenia wieku emerytalnego do 67 lat). Kandydatowi PiS udało się dobrze rozegrać pierwszą rundę kampanii. Wsparciem dla tej tezy jest poniższa mapa postrzegania kandydatów (Ryc 2.).

Ryc 2. Mapa postrzegania kandydatówRyc 2. Mapa postrzegania kandydatów, fot. www.tajnikipolityki.pl

Mapa służy do badania unikalności wizerunku danego polityka. Im cecha jest umieszczona bliżej danego polityka na mapie, tym bardziej jest dla niego charakterystyczna (powstaje na podstawie analizy korespondencji odpowiedzi na pytania kwestionariusza ogółu badanych).

Z tej mapy postrzegania wynika, że prezydent Komorowski zawłaszczył sobie takie cechy – jak najlepsze dopasowanie do roli prezydenta, zaufanie, uczciwość. Natomiast Andrzeja Dudę cechuje skuteczność, siła, aktywność.

Mapa służy do analizowania podstawowych wymiarów, którymi posługują się wyborcy w swoich ocenach. To są takie swoiste osie kampanii w ich głowach. Podstawową jest typ przywództwa, które może być: „stabilne, opierające się na zaufaniu” (co pasuje do prezydenta, ale zgodnie z narracją Dudy – jest bierne, to „pilnowanie żyrandola”) vs „aktywne, związane z siłą” (te cechy zawłaszcza sobie Andrzej Duda).

Prezydent Bronisław Komorowski przeszedł do ofensywy podczas sobotniej konwencji, aby przedefiniować te wymiary, tak aby były korzystne dla niego. Zaprezentował hasło kampanii: “wybierz zgodę i bezpieczeństwo”.  Tę „małą stabilizację” prezydent przekuł w bezpieczeństwo, brak konfliktów, co jest szczególnie istotne w sytuacji kryzysu na Ukrainie. Według tej narracji ta siła, aktywność u mniej doświadczonego polityka, czyli Andrzeja Dudy, jest zagrożeniem, wręcz „eksperymentem”.

Drugą pułapką dla Andrzeja Dudy stał się rządowy projekt ustawy regulującej stosowanie metody in-vitro. 39 proc. elektoratu kandydata PiS popiera finansowanie takiego sposobu leczenia niepłodności www.wiadomosci.onet.pl/kraj/sondaz-nt-konwencji-antyprzemocowej-i-in-vitro-komorowski-nie-straci. Andrzej Duda mógł krytykować rządowy projekt za rzekomy liberalizm, zgodnie z linią Episkopatu, rozważyć dopuszczenie finansowania metody in vitro dla małżeństw. Kandydat PiS, zgodnie z linią swojej partii, a także nastawionej bardziej konserwatywnie części hierarchów Kościoła Katolickiego, opowiedział się przeciw ustawie i samej metodzie. Nie jest tak, że stosunek do in vitro stanowi przesłankę decyzyjną dla wielu osób w głosowaniu prezydenckim. Wydawałoby się, że nieformalne poparcie ze strony części duchowieństwa Kościoła Katolickiego jest ważne dla kandydata PiS (w sobotę Andrzej Duda będzie miał pierwszy w kampanii wywiad w Radiu Maryja). Problemem dla niego jest to, że kandydat PiS wcześniej miał bardziej centrowy wizerunek, nie dał się wtłoczyć w stereotyp swojej partii, a to „twarde” przywództwo, wcześniej postrzegane jako zaleta, stanie się wadą. W sytuacji silnej polaryzacji i tak elektorat PiS by na niego zagłosował. Natomiast te wszystkie przypadłości PiS mogą zacząć mu ciążyć, zwłaszcza w trakcie ewentualnej drugiej tury.

Analiza powodów (regresji – opis na www.tajnikipolityki.pl), dla których ktoś głosuje na danego kandydata pokazuje, że zagrożeniem dla Bronisława Komorowskiego jest elitarność. Dobre rozumienie potrzeb przeciętnego Kowalskiego staje się ważną cechą Andrzeja Dudy. Może ją utracić ze względu na ignorowanie oczekiwań części swojego elektoratu.

Analiza powodów głosowania na danego politykaAnaliza powodów głosowania na danego polityka, fot. www.tajnikipolityki.pl

Andrzej Duda jest także wskazywany przez posłów PO jako rzekomy „reprezentant posłów PiS w sprawie tego, by SKOKi nie były objęte nadzorem bankowym”. Kandydat PiS się dystansuje wobec sprawy. Wyraził nadzieję, że sprawa zostanie wkrótce wyjaśniona przez odpowiednie organy ścigania.”Zakładam, że takie zawiadomienie będzie, bo jeżeli nie, to będzie oznaczało, że sprawa jest czysto polityczna, że jest to kolejny atak na SKOKi” – stwierdził.

To, czy będzie druga tura, zależy nie tylko od notowań Andrzeja Dudy, ale także od poparcia dla pozostałych kandydatów. Ich średnie ocen wydają się wysokie (np. Paweł Kukiz – 7 proc., por. Ryc. 1.). Badanie wizerunkowe służy kompleksowej ocenie kandydatów, ich zalet i wad (pełne rezultaty poniżej). Nie należy go mylić z badaniem preferencji, na kogo dana osoba chce zagłosować.

Do któych kandydatów Twoim zdaniem pasuje to stwierdzenie?Do któych kandydatów Twoim zdaniem pasuje to stwierdzenie?, fot. www.tajnikipolityki.pl

Silna rywalizacja pomiędzy urzędującym prezydentem i kandydatem PiS, powoduje, że inni kandydaci nie mogą się przebić. W sondażach poparcia dla kandydatów góruje nad resztą Magdalena Ogórek, ale stoi za nią duży elektorat SLD. Tacy politycy jak np. Paweł Kukiz, Janusz Korwin-Mikke, mają wyrazisty wizerunek, ale wyborcy nie widząc ich szans, raczej nie oddają na nich głosów. Wyniki kolejnego badania są przesłanką dla tezy, że raczej nikt nie obsadzi roli czarnego konia tych wyborów, nie zaskoczy niespodziewanie wysokim poparciem.

Pomiar został przeprowadzony w dniach 27 lutego – 2 marca 2015 roku metodą CAWI na ogólnopolskiej próbie Polaków liczącej N=1009 osób dobranych z panelu Ariadna. Próba losowo-kwotowa. Kwoty dobrane wg reprezentacji w populacji Polaków w wieku 18 lat i więcej dla płci, wieku, wykształcenia i wielkości miejscowości zamieszkania.

.


[10.III.2015]

Sondaż: konwencja antyprzemocowa i in vitro. Komorowski nie straci?


Czy prezydent Bronisław Komorowski powinien podpisać ustawę o ratyfikacji konwencji “anty-przemocowej”? Czy państwo powinno dofinansować procedurę “in vitro”? Poparcie społeczne dla tych kwestii badano w sondażu Ariadna dla portalu tajnikipolityki.pl. Sprawdzano, jak na te pytania pytania odpowiadają elektoraty prezydenta Bronisława Komorowskiego i Andrzeja Dudy. Jak kampanijny spór o ustawę o leczeniu niepłodności, m.in. metodą in vitro może wpłynąć na poparcie dla tych kandydatów?

Senat i Sejm poparły ratyfikację konwencji “antyprzemocowej”. Dokument czeka teraz na podpis prezydenta. Dziś Rada Ministrów zajmie się ustawą o leczeniu niepłodności, m.in. metodą in vitro. Są to ustawy wrażliwe światopoglądowo. Jak donosi dziennik Fakt, według osoby z otoczenia prezydenta “przez te ustawy prezydent może stracić część umiarkowanie konserwatywnego elektoratu, który głosował na Bronisława Komorowskiego.”

Wbrew tej tezie 70 proc. badanych w sondażu firmy Ariadna jest za tym, aby prezydent Bronisław Komorowski podpisał ustawę o ratyfikacji konwencji o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej. Przeciw jest 12 proc. respondentów.

Kwestia poparcia opinii publicznej jest tylko jedną z przesłanek decyzji prezydenta i nie musi być najważniejszą. Jeśliby jednak badać wpływ podpisu na ewentualne straty poparcia dla prezydenta, to one są nikłe. Tylko 3 procent sympatyków głowy państwa jest przeciw podpisaniu ustawy o ratyfikacji. Co więcej, nie wiadomo czy taka decyzja byłaby kluczowa dla tych osób w decyzji o głosowaniu na Bronisława Komorowskiego. Biorąc zaś pod uwagę odsetek zwolenników konwencji, to raczej brak podpisu wiązałby się z utratą poparcia.

Jeśli Andrzej Duda miałby się kierować zdaniem opinii publicznej, to też będzie się powstrzymywać od krytyki urzędującego prezydenta za ewentualne popisanie ustawy o ratyfikacji. W jego elektoracie jest większy odsetek (41 proc.) zwolenników ratyfikacji konwencji “antyprzemocowej” niż przeciwników (35 proc.).

Ustawa o leczeniu niepłodności, m.in. metodą in vitro wywołuje większe kontrowersje niż konwencja. Nie ma w Polsce przepisów regulujących szczegółowo leczenie niepłodności. Jesteśmy jednym z ostatnich państw Europy bez takiej ustawy. Jedną z hipotez o przyspieszeniu rządu po latach braku skutecznych działań w tej kwestii jest pogłoska o nałożeniu unijnej kary za brak ustawy. Inna przesłanka to błąd przy zapłodnieniu in vitro w Policach, który wzbudził społeczne zaniepokojenie. Kolejna hipoteza zakłada, że rząd PO przeprowadza liberalną ofensywę, aby zebrać elektorat nie mający obecnie swojej reprezentacji (patrz: http://wiadomosci.onet.pl/kraj/sondaz-czy-pigulka-dzien-po-powinna-byc-bez-recepty ) .

Dofinansowanie procedury in vitro dla par, które mają problemy z uzyskaniem potomstwa cieszy się dość szerokim społecznym poparciem (61 proc. badanych w sondażu Ariadna). Przeciw jest  23 proc. badanych.

Kwestia finansowania in-vitro w elektoracie prezydenta Bronisława Komorowskiego jest  szeroko akceptowana (68 proc. badanych). Budzi większy opór niż  podpisanie ustawy o ratyfikacji konwencji anty-przemocowej, gdyż swój sprzeciw wyraża co piąty (19 proc.) sympatyk głowy państwa. Ustawa ta, jeśliby została przyjęta przez Sejm i Senat, wymagałaby podpisu prezydenta po wyborach. Stała się jednak przedmiotem kampanijnego sporu. Ponadto, nie tak jak w sondażowym pytaniu, kwestią nie jest finansowanie, co ustawowa regulacja samej procedury, np. czy zarodki mogą być zamrażane i czy ustawa ma objąć tylko małżeństwa, czy również pary nie będące w formalnym związku.

“Dobrze, że zapadły decyzje o pomocy finansowej w stosowaniu metody in vitro dla małżeństw, które marzą o dziecku, a z różnych powodów nie mogą mieć dziecka, tak aby bariera finansowa nie stanowiła istotnej przeszkody” – powiedział Bronisław Komorowski. Jego zdaniem potrzebne jest jeszcze “uporządkowanie całościowe tej kwestii właśnie w postaci ustawy”.

Prezydent, mówiąc o in vitro w poniedziałek, wspominał tylko małżeństwa. Rząd zaś w swojej ustawie założył wsparcie finansowe w leczeniu niepłodności dla małżeństw, jak i dla par niebędących w formalnym związku. Być może to będzie ukłon ze strony prezydenta, w stronę osób o bardziej konserwatywnych poglądach. Te są bardziej skłonne akceptować finansowanie in-vitro, jeśli obejmowałoby tylko małżeństwa.

“Jestem sceptycznie nastawiony do in vitro (…) Moje stanowisko jest zgodne ze stanowiskiem Episkopatu, najważniejsza jest ochrona życia” – powiedział Andrzej Duda. Dopytywany, nie doprecyzował, czy i jaką formę ustawy o in vitro dopuściłby, gdyby był prezydentem. Jego zdaniem, in vitro to temat specyficzny, który budzi ogromne emocje w społeczeństwie i jak zwykle w trudnym czasie dla Platformy jest wyciągany po to by skierować dyskusję na boczne tory. Brak jednoznacznego stanowiska w sprawie ustawy in-vitro i krytyka PO za “kampanijny zabieg” może wynikać z tego, że elektorat Andrzeja Dudy jest podzielony w sprawie finansowania in-vitro. Finansowanie ma 39 proc. zwolenników i 44 proc. przeciwników. Andrzej Duda unika przyjęcia konserwatywnej linii PiS, nie może jednoznacznie się opowiedzieć za lub przeciw ustawie, więc koncentruje się na krytyce PO.

Ze względu na podział opinii w elektoratach Bronisława Komorowskiego, jak i Andrzeja Dudy, kwestia in-vitro nie będzie centralnym sporem kampanii prezydenckiej. Będzie obecny, ale główny ciężar debaty na ten temat raczej wezmą na siebie partie, które mają interes w przyjęciu wyrazistych stanowisk. Szczególne znaczenie ustawa będzie miała dla premier Ewa Kopacz.  Będzie ona potwierdzać swoje przywództwo w PO poprzez przegłosowanie tej ustawy, co przez lata nie udało się jej poprzednikowi.

Pomiar został przeprowadzony w dniach 27 lutego – 2 marca 2015 roku metodą CAWI na ogólnopolskiej próbie Polaków liczącej N=1009 osób dobranych z panelu Ariadna. Próba losowo-kwotowa. Kwoty dobrane wg reprezentacji w populacji Polaków w wieku 18 lat i więcej dla płci, wieku, wykształcenia i wielkości miejscowości zamieszkania.

.


[7.III.2015]

Sondaż: kto wygrał pierwszą rundę kampanii prezydenckiej?


46 proc. badanych chciałoby w majowych wyborach prezydenckich oddać głos na Bronisława Komorowskiego – wynika z sondażu Ariadna dla www.tajnikipolityki.pl. Rezultat ten wskazuje na drugą turę wyborów prezydenckich. To efekt błędów otoczenia prezydenta na początku kampanii. Poparcie dla Andrzeja Dudy w tym czasie rosło. Czy dzisiejsza konwencja prezydenta, restart kampanii, nowy przekaz dotyczący “bezpieczeństwa i zgody” może odmienić te trendy? 

46 proc. badanych chciałoby w majowych wyborach prezydenckich oddać głos na Bronisława Komorowskiego – wynika z sondażu Ariadna dla www.tajnikipolityki.pl. Poparcie dla kandydata PiS Andrzeja Dudy deklaruje 24 proc., a dla kandydatki SLD Magdaleny Ogórek – 7 proc. Pozostali kandydaci cieszą się mniejszym poparciem – Janusz Korwin-Mikke 4 proc., Paweł Kukiz 4 proc. Kandydata Polskiego Stronnictwa Ludowego Adama Jarubasa popiera 3 proc. respondentów. 2 proc. ankietowanych zadeklarowało głosowanie na Janusza Palikota (Twój Ruch), Annę Grodzką 1 proc.  8 proc. ankietowanych jeszcze nie wie, na kogo będzie głosować.

Sondaż jest podsumowaniem pierwszej fazy kampanii, w której kandydaci na prezydenta starali się zyskać rozpoznawalność i zbudować przekaz na temat własnej osoby. Pytano także o wybrane wymiary wizerunkowe kandydatów.

Najlepsze oceny uzyskuje prezydent Bronisław Komorowski, ale to jego otoczenie popełniło najwięcej błędów podczas pierwszej fazy kampanii. Bronisław Komorowski jako urzędujący prezydent cieszy się zaufaniem, to polityk sprawdzony, przewidywalny. Poparcie na początku kampanii sięgało nawet 60 proc., a pozostali kandydaci byli nieznani, należeli do drugiego szeregu polityków we własnej partii. Jeśliby prezydent rozpoczął kampanię jako pierwszy, przejął inicjatywę, to wówczas ci kandydaci nie mieliby szans, aby się przebić. Otoczenie prezydenta zaś zostawiło im pole, reagowało tylko na pomysły (np. oskarżając Andrzeja Dudę o plagiat), popełniając wiele błędów. Prezydent stracił część tzw. miękkiego elektoratu, a więc wyborców aideologicznych, partii opozycyjnych. Poparcie dla prezydenta stopniało do 46 proc.

Wizerunek prezydenta KomorowskiegoWizerunek prezydenta Komorowskiego, fot. www.tajnikipolityki.pl

Prezydent Bronisław Komorowski wciąż wydaje się badanym najlepiej pasować do roli głowy państwa, jest bliski ludziom. Niemniej jednak traci pod względem aktywności a także siły i zdecydowania. Nie dziwi hasło jego kampanii: “wybierz zgodę i bezpieczeństwo”, gdyż podkreśla zalety prezydenta, które wynikają z badań. Ten model prezydentury, który odpowiada badanym to bycie “sędzią ponad podziałami”, koncyliacyjna postawa Bronisława Komorowskiego (nie spory pomiędzy rządem a prezydentem, źle oceniane przez Polaków). W czasie zagrożenia, jakim jest wojna na Ukrainie, kluczowa jest obietnica bezpieczeństwa, gwarancja stabilizacji, bycia politykiem na czas kryzysu (por.  http://wiadomosci.onet.pl/kraj/sondaz-kto-przywodca-na-czas-kryzysu/0gfvc?utm_campaign=naytev&utm_content=54f95877e4b0cfeda9884636 ).

Straty prezydenta Bronisława Komorowskiego mogą być efektem ofensywy kandydata PiS. Andrzej Duda stara się w kampanii narzucić narrację, iż jest on kandydatem zmiany, aktywnym w odróżnieniu od biernego, urzędującego prezydenta. Dzisiejszy lot do Londynu, spotkanie z Polakami wyjeżdżającymi za pracą, rozmowy z robotnikami budowlanymi, mówienie o bolączkach Kowalskich to odpowiedź na dzisiejszą konwencję prezydenta. Zabieg strategów PiS jest taki, aby pokazywać, iż Andrzej Duda rozumie potrzeby przeciętnych wyborców, zaś Bronisław Komorowski z poparciem od znanych aktorów, polityków, to prezydent elit.

Wizerunek Andrzeja DudyWizerunek Andrzeja Dudy, fot. www.tajnikipolityki.pl

Sztabowi PiS udało się wciągnąć otoczenie prezydenta w kampanię porównawczą. Coraz więcej wyborców myśli o majowej decyzji w kontekście starcia pomiędzy Bronisławem Komorowskim a Andrzejem Dudą. Innym kandydatom jest ciężko się przebić, co widać na przykładzie wyników Magdaleny Ogórek. Trudno się spodziewać, iż w takiej sytuacji odegra rolę czarnego konia wyborów, co może spotęgować problemy SLD i Leszka Millera. Od tego wyniku mogą zależeć to, czy powstanie nowa inicjatywa polityczna na lewicy, którą rzekomo zawiązuje Grzegorz Napieralski.

Wizerunek Magdaleny OgórekWizerunek Magdaleny Ogórek, fot. www.tajnikipolityki.pl

Kampania wyborcza składa się z trzech rund. Pierwszą na punkty wygrał Andrzej Duda, a otoczenie prezydenta zaspało, oddało inicjatywę kandydatowi PiS. Druga runda, która zaczyna się dzisiaj, od konwencji prezydenta, to gra o osoby niezdecydowane, wyznaczenie linii kampanii, aby też przeciągnąć sympatyków tych kandydatów, którzy nie zbiorą wymaganej liczby 100 tys. podpisów. Prezydent Bronisław Komorowski będzie starał się przesunąć oś sporu na pozycje korzystne dla siebie, m.in. na temat bezpieczeństwa, przewidywalności, zgody (kandydat PiS może kojarzyć się z dawnymi sporami pomiędzy rządem a prezydentem). Trzecią rundą jest motywowanie własnych wyborców, aby poszli zagłosować i przekonanie wyborców ostatniej chwili.

Ze względu na to, że kandydaci partyjni np. PiS, SLD, PSL zyskiwali rozpoznawalność we własnych elektoratach, rosło sondażowe ich poparcie w pierwszej rundzie kampanii. Podczas drugiej to się może zmienić. Będziemy mieli do czynienia raczej z niewielkimi przesunięciami poparcia.  Wyłączając z obliczeń osoby niezdecydowane, wciąż prezydent Bronisław Komorowski jest na granicy wygranej w I turze. To czy jednak do niej dojdzie, zależy od sposobu rozegrania tych dwóch kolejnych rund kampanii. Jeśli otoczenie prezydenta wciąż będzie popełniać takie błędy jak na początku, to druga tura jest pewna.

Pomiar został przeprowadzony w dniach 27 lutego – 2 marca 2015 roku metodą CAWI na ogólnopolskiej próbie Polaków liczącej N=1009 osób dobranych z panelu Ariadna. Próba losowo-kwotowa. Kwoty dobrane wg reprezentacji w populacji Polaków w wieku 18 lat i więcej dla płci, wieku, wykształcenia i wielkości miejscowości zamieszkania.

.


[5.III.2015]

Sondaż: kto przywódcą na czas kryzysu?


Ministerstwo Obrony Narodowej planuje wysłać polskich żołnierzy na Ukrainę, aby szkolili ukraińskich podoficerów. Czy Twoim zdaniem to dobry pomysł? Takie pytania zadano w ramach sondażu zrealizowanego przez panel badawczy Ariadna dla tajnikipolityki.pl.  Przewagę negatywnych odpowiedzi wiązano z silnym poczuciem zagrożenia Polaków wobec wojny na Ukrainie. Polityka  zagraniczna jest jedną z najważniejszych osi sporu pomiędzy kandydatami w obecnej kampanii prezydenckiej. Badano, kto jest najlepszym przywódcą na czas kryzysu na Ukrainie. Kto gwarantem stabilizacji, bezpieczeństwa?

wysłanieinstruktorów

Ministerstwo Obrony Narodowej (MON) planuje wysłać polskich żołnierzy na Ukrainę, aby szkolili ukraińskich podoficerów. 60 proc. an­kie­to­wa­nych opowiedziało się przeciw temu pomysłowi. Poparcie wyraziło tylko 26 proc. badanych.

Znacząca przewagę negatywnych opinii należy wiązać z silnym poczuciem zagrożenia, jakie polskie społeczeństwo odczuwa w związku z wojną na Ukrainie.  Sytuacja ta zagraża bezpieczeństwu naszego kraju zdaniem 75 proc. respondentów (badanie CBOS z lutego, wzrost o 6 punktów od listopada 2014 roku).

“Nie ma żadnych powodów, aby tworzyć klimat bezpośredniego, militarnego zagrożenia Polski” – podkreślił prezydent Bronisław Komorowski po posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Narodowego. “Straszenie Polaków wizją wojny jest czymś wyjątkowo złym” – ocenił. Politycy PO i PiS zarzucali sobie łamanie konsensusu w polityce zagranicznej.

W związku z silnym poczuciem zagrożenia Polaków, czy kandydaci tego będą chcieli lub nie, polityka w zagraniczna pozostanie jedną z najważniejszych osi sporu pomiędzy kandydatami w obecnej kampanii prezydenckiej. Będzie tak, pomimo trudności kandydatów w wyznaczeniu klarownych linii w tym zakresie. W dużej mierze, będzie to wizerunkowy konkurs na to, kto będzie najlepiej gwarantował poczucie bezpieczeństwa i stabilizacji.

AriadnaAriadna, fot. www.tajnikipolityki.pl

Politykiem na czas kryzysu na Ukrainie jest Bronislaw Komorowski zdaniem 48 proc. respondentów (panel Ariadna dla www.tajnikipolityki.pl). Jeszcze na początku 2014 roku Platforma Obywatelska dołowała w sondażach, a po ofensywie Donalda Tuska w sytuacji kryzysu na Ukrainie, partia odrobiła straty. Stało się tak, gdyż podczas kryzysów na ogół zyskują rządzący, a zwłaszcza ci przywódcy, którzy obiecują stabilizację. Zgodnie z tym mechanizmem, w sytuacji kryzysu na Ukrainie, jako polityk na ten czas najczęściej wskazywany jest urzędujący prezydent Bronisław Komorowski. Jest sprawdzonym przywódcą, doświadczonym, definiującym siebie jako wyraziciel szerokiego, racjonalnego centrum – a więc odpowiednim w sytuacji społecznych obaw wobec polityki Władimira Putina.

Prezydent dba o konsensus w polityce zagranicznej, ale ma na także na uwadze lęk Polaków w związku z sytuacją na Ukrainie. W zakresie dostarczania broni na Ukrainę, deklaracje Bronisałwa Komorowskiego są bardzo ostrożne „Polska nie powinna zamykać tego tematu”. Prezydent po decyzji premiera Camerona o wysłaniu instruktorów wypowiada się w podobnym tonie: “to jest ciekawe działanie, wpisujące się w podobny do polskiego punkt widzenia, że nie należy zamykać sobie możliwych opcji działania na rzecz wsparcia Ukrainy”. Ta miękkość deklaracji może być związana chociażby z tym, że tylko 25 proc. elektoratu prezydenta popiera kwestię wysłania instruktorów, a 60 proc. jest im przeciwnych.

Trudność godzenia kwestii racji polityki zagranicznej i społecznych lęków jest także problemem kandydata PiS: „Jestem sceptyczny i uważam, ze nawet gdyby na poziomie NATO taka decyzja była podejmowana, to powinniśmy zbiegać o to, byśmy nie musieli tam wysyłać naszych żołnierzy. Bo my jesteśmy bezpośrednio sąsiadem i jesteśmy w związku z tym w specyficznej sytuacji” – mówił Andrzej Duda. Co ciekawe, ta linia różni się od wypowiadanej przez szefa PiS, Jarosława Kaczyńskiego, który jest zwolennikiem dozbrajania i szkolenia Ukraińców.

Ze względu na kampanię, Andrzej Duda stara się lepiej  wpisać w oczekiwania bardziej umiarkowanych wyborców. W badaniu CBOS większość ankietowanych (56%, wzrost o 4 punkty procentowe) uważa, że Polska powinna wspierać Ukrainę, ale tylko działając wspólnie z innymi krajami UE. To dzielnie odpowiedzialności, społeczna niechęć, aby wychodzić przed szereg brzmi w pomyśle wspólnego działania wraz z NATO.67 proc. elektoratu Andrzeja Dudy jest przeciw wysłaniu instruktorów, a za opowiada się 18 proc.

Ta ostrożność w wypowiedziach Andrzeja Dudy wiąże się z tym, że w opozycji do linii PiS, w tym sporze o politykę, postawy wobec wojny na Ukrainie, sytuuje się kandydat PSL –  Adam Jarubas.  “Przy naszym położeniu geopolitycznym potrzebna jest zdroworozsądkowa polityka wschodnia, daleka od emocji i zbytnich uprzedzeń” – twierdzi kandydat PSL.  “Turystyka na majdan wielu polskich polityków, ta w 2004 i w 2014 r., wyrywanie się przed szereg, dziś nie bilansują się na plus.” – ocenił w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej”.

PSL jak bochenek chleba, a PiS jak granat wysadzający w powietrze obsiane pole – takimi obrazkami ludowcy w “Zielonym Sztandarze” zapowiadali swoją kampanię prezydencką. Wypowiedzi Adama Jarubasa zaś wskazują, że celem jego kandydatury jest odpieranie ofensywy PiS w małych miasteczkach i na wsi, w których ten lęk w związku z sytuacją na Ukrainie jest duży. Problemem jednak jest to, że sam kandydat, ale także wicepremier Janusz Piechociński łamią konsensus w ramach polityki zagranicznej. Więcej nawet, krytyczne wypowiedzi wicepremiera na temat gospodarki ukraińskiej są podchwytywane w telewizji rosyjskiej, a niektórzy oceniają, że służą kremlowskiej propagandzie.

Wyrazicielem obaw polskiego społeczeństwa stara się być SLD, a także kandydatka na prezydenta z ramienia tej partii Magdalena Ogórek. Potwierdzeniem są jej wypowiedzi, m.in.: „będę dążyć do normalizacji stosunków z Rosją. Nie stać nas na to, by rosyjskie media określały Polskę jako wroga numer jeden”. Przyznała również, że nie wahałyby się zadzwonić do prezydenta Putina. Pytanie, na ile jest w tych słowach wiarygodna, gdyż jako polityk na czas kryzysu – uzyskała 5 proc. wskazań.

Polityka zagraniczna, kwestie bezpieczeństwa są trudną osią sporą. Wyborcy deklarują, że chcą słuchać o ich największych bolączkach, czyli rozumieniu ich potrzeb: pracy, zdrowiu. Nie chcą zaangażowania kandydatów w pomoc Ukrainie, gdyż to wynika z ich obaw. To jednak sytuacja, która wzbudza najsilniejsze emocje kampanii. Zyska ten polityk, który będzie potrafił na nie odpowiedzieć, będzie umiał dzielić racje polityki zagranicznej, jak i te obawy, zwłaszcza gwarantować poczucie bezpieczeństwa i stabilizacji.

Pomiar został przeprowadzony w dniach 27 lutego – 3 marca 2015 roku metodą CAWI na ogólnopolskiej próbie Polaków liczącej N=1009 osób dobranych z panelu Ariadna. Próba losowo-kwotowa. Kwoty dobrane wg reprezentacji w populacji Polaków w wieku 18 lat i więcej dla płci, wieku, wykształcenia i wielkości miejscowości zamieszkania.

.


[2.III.2015]

Doradcy prezydenta wpadli w pułapkę?


Andrzej Duda prowokuje Bronisława Komorowskiego, gdyż potrzebuje zyskać rozpoznawalność oraz podzielić społeczeństwo na dwa obozy – zwolenników kandydata PiS i urzędującego prezydenta. Oskarżenie o plagiat tylko mu w tym pomaga, gdyż prowadzi kampanię porównawczą. W badaniu wizerunkowym Ariadna dla www.tajnikipolityki.pl sprawdzono efekty tych działań.

Kandydat PiS na prezydenta RP Andrzej Duda przedstawił i podpisał tzw. umowę programową z Polakami. Jej filary to “rodzina, praca, bezpieczeństwo i dialog”. Joanna Trzaska-Wieczorek (dyrektor biura prasowego prezydenta) zarzuciła Andrzejowi Dudzie, że skopiował w swoim programie wyborczym założenia, które przedstawił Bronisław Komorowski w swoim wystąpieniu z 11 listopada.

Powtarzają się dwie nazwy filarów w wystąpieniach kandydata PiS i prezydenta: rodzina i bezpieczeństwo. Andrzej Duda użył nazw tych samych filarów programu co prezydent, ale z innych obietnic je zbudował. Na przykład prezydent nie chce cofnąć ważnych, a trudnych społecznie reform – jak podniesienie wieku emerytalnego do 67 lat, czy skierowanie sześciolatków do szkół. Nie obiecuje 500 zł miesięcznie na dziecko, gdyż jako urzędujący prezydent byłby po prostu w tym niewiarygodny.

Andrzej Duda prawdopodobnie celowo prowokuje sztab prezydenta, gdyż jako pretendent do stanowiska prowadzi kampanię porównawczą. Osiąga dzięki temu co najmniej trzy cele. Po pierwsze, dzięki rozgłosowi zyskuje rozpoznawalność, a był przecież kandydatem mało znanym, nawet wyborcom PiS. Po drugie, dzieli społeczeństwo na dwa obozy – więc zwolennicy PiS, których część miała zaufanie dla urzędującego prezydenta, będzie głosować na Andrzeja Dudę, zgodnie z partyjną etykietą. Co więcej, inni kontrkandydaci będą się mniej liczyć.

Trzeci cel to przekonanie niezdecydowanych. Na ogół skłaniają się oni do głosowania na urzędującego prezydenta, gdyż się sprawdził, go znają. Rzadko kiedy, chce im się analizować, kto jest lepszym kandydatem, jeśli nic wyjątkowego się nie dzieje. Oskarżenie o plagiat do takich porównań zachęca osoby niezdecydowane. Tym bardziej, jeśli coś Andrzej Duda splagiatował, a było to prezydenta, to z założenia sztab musiał ocenić jako dobre. Ponadto, to wilcze prawo opozycji, aby przedstawić bolączki Polaków i festiwal obietnic trudnych do spełnienia. Jeśli osoby niezdecydowane nie interesują się polityką, to nie analizują, czy te obietnice są wiarygodne i część z nich może zagłosować na Andrzeja Dudę.

Za sprawą kampanii porównawczej i błędów otoczenia prezydenta Komorowskiego Andrzej Duda zbudował korzystny wizerunek. Jeśli porównywać oceny, to wciąż urzędujący prezydent zdecydowanie dominuje rywali (patrz tabela). Niemniej jednak jego celem miało być druzgocące zwycięstwo.

Do których polityków Twoim zdaniem pasuje to stwierdzenie (można zaznaczyć więcej niż 1), fot. www.tajnikipolityki.pl

Jednym z elementów profesjonalnej kampanii jest analiza pozycjonowania, czyli tego, jakie wizerunki mają kandydaci w porównaniu do rywali. Jego podstawą są mapy postrzegania takie, jak zaprezentowano na rysunku poniżej. Służy ona do badania unikalności wizerunku danego polityka. Im cecha jest umieszczona bliżej danego polityka na mapie, tym bardziej jest dla niego charakterystyczna (powstaje na podstawie analizy korespondencji odpowiedzi na pytania kwestionariusza ogółu badanych).

.

Mapa postrzegania kandydatów, fot. www.tajnikipolityki.pl
 .

Z tej mapy postrzegania wynika, że prezydent Komorowski zawłaszczył sobie takie cechy, jak: najlepsze dopasowanie do roli prezydenta, zaufanie, uczciwość. Natomiast Andrzeja Dudę cechuje skuteczność.

Zaleta takiej mapy percepcji jest jednak inna. Otóż służy ona do analizowania podstawowych wymiarów, którymi posługują się wyborcy w swoich ocenach. To są takie swoiste osie kampanii w ich głowach.

Pionową oś tworzą typy przywództwa: „miękkie” vs „twarde”. To pierwsze opiera się na doświadczeniu, zaufaniu. To drugie jest związane z siłą, aktywności. “Miękkie przywództwo” cechuje raczej prezydenta Bronisława Komorowskiego, to “twarde” zaś Andrzeja Dudę.

Jeśli sztabowi PiS udałoby się zmienić przekonania dużej części wyborców, że te kolejne 5 lat wymaga innego typu przywództwa, bardziej “twardego”, to chociaż urzędujący prezydent pod względem wielu cech jest lepiej postrzegany, to na tym głównym wymiarze by tracił, a zyskiwałby kandydat PiS.

Drugi wymiar to nowoczesność w porównaniu z tradycją, doświadczeniem, sprawdzoną rolą prezydenta. Tu Bronisław Komorowski kontrastuje z Januszem Palikotem czy Magdaleną Ogórek. Ze względu na mniejszą popularność tych kandydatów, a także mniejszą przypisywaną wagę cechom związanych z nowoczesnością, trudno tu się spodziewać strat prezydenta Komorowskiego.

Pozostały ponad dwa miesiące kampanii. Prezydent Bronisław Komorowski jest wciąż zdecydowanym faworytem. Niemniej jednak na początku kampanii jego otoczenie popełniło wiele błędów, jak do tej pory nie widać jakiejś przemyślanej strategii urzędującego prezydenta. Kampania porównawcza Andrzeja Dudy przynosi skutki. W takiej sytuacji zwiększa się prawdopodobieństwo drugiej tury wyborów prezydenckich.

.


[27.II.2015]

Kim są sympatycy Bronisława Komorowskiego i Andrzeja Dudy?


Andrzej Duda ma sympatyków podobnych do profilu wyborców PiS, więc jego starania służące poszerzeniu elektoratu jeszcze nie przyniosły rezultatów. Bronisław Komorowski podobnie jak Platforma Obywatelska ma problem w przyciąganiu osób młodych. Dla wyborców obu kandydatów najważniejsze jest bezpieczeństwo socjalne i fizyczne (przeważają tzw. „materialiści”) – wynika z badania firmy Ariadna na próbie 1009 osób, dla www.tajnikipolityki.pl. Czy działania sztabów obu kandydatów skierowano do właściwych grup wyborców?

Kogo kandydaci przyciągają bardziej – kobiety czy mężczyzn?

Andrzej Duda ma więcej sympatyków wśród mężczyzn (17 proc. według badania CBOS) niż kobiet (13 proc.). Powodem  może być wizerunek aktywnego, silnego przywódcy, który stara się kreować Andrzej Duda. Taki na ogół bardziej podoba się mężczyznom. Dla Bronisława Komorowskiego proporcja jest odwrotna: odsetek mężczyzn 58 proc.  jest mniejszy niż kobiet 68 proc.  Niekoniecznie prezydent uwodzi więcej kobiet, ale przyczyną jest profil sympatyków ugrupowania, które go wspiera, czyli PO. Ten jest bardziej “kobiecy” (patrz: Wykres 2).

IPSOS (badanie exit poll wybory do Parlamentu Europejskiego i samorządowe - uśrednione wyniki)IPSOS (badanie exit poll wybory do Parlamentu Europejskiego i samorządowe – uśrednione wyniki), fot. www.tajnikipolityki.pl

Wiek

Dane CBOS różnią się od średnich poparcia z lutego dla obu kandydatów (Wykres 1), niemniej jednak warto zwrócić uwagę na profil wiekowy sympatyków. Poparcie dla Andrzeja Dudy raczej rośnie wraz z wiekiem (tak jak dla PiS – Wykres 3).  Bronisław Komorowski ma identyczne problemy jak Platforma Obywatelska: mniejszy odsetek osób najmłodszych w gronie swoich wyborców. Prezydent jest starszy od swoich rywali. Nie zawsze jednak jest tak, że ci najmłodsi głosują na bardziej podobnych sobie – to kwestia otoczenia prezydenta (osób młodych wśród doradców), wyrażanych wartości.

Poparcie dla partii w różnych grupach wiekowychPoparcie dla partii w różnych grupach wiekowych, fot. www.tajnikipolityki.pl
Ipsos (exit poll)Ipsos (exit poll), fot. www.tajnikipolityki.pl

Miejsce zamieszkania

Andrzej Duda – młody, wykształcony kandydat PiS miał kontynuować ekspansję PiS nie tylko na wsi, w mniejszych ośrodkach miejskich, ale także w dużych miastach, powyżej 500 tys. Dane CBOS z jednej próby obarczone są dużym błędem pomiaru, ale jak widać – znów – profil PiS i Andrzeja Dudy są podobne.  Natomiast dla prezydenta Bronisława Komorowskiego i PO profil jest odwrotny – większy odsetek jego wyborców jest w dużych niż mniejszych miejscowościach.

CBOSCBOS, fot. www.tajnikipolityki.pl
IPSOS (badanie exit poll wybory do Parlamentu Europejskiego i samorządowe - uśrednione wyniki)IPSOS (badanie exit poll wybory do Parlamentu Europejskiego i samorządowe – uśrednione wyniki), fot. www.tajnikipolityki.pl

Wykształcenie

Dr Andrzej Duda miał być pomysłem PiS na lepsze dotarcie do wyborców o wyższym wykształceniu. Wyniki CBOS na razie tego nie potwierdzają. Są one z początku kampanii (5-11 lutego), więc jeszcze czas, aby kandydat PiS to zmienił. Niemniej jednak te etykiety profilują elektoraty kandydatów. Dotyczy to również Bronisława Komorowskiego, który stara się wyjść poza elektorat PO .

CBOSCBOS, fot. www.tajnikipolityki.pl
IPSOS (badanie exit poll wybory do Parlamentu Europejskiego i samorządowe - uśrednione wyniki)IPSOS (badanie exit poll wybory do Parlamentu Europejskiego i samorządowe – uśrednione wyniki), fot. www.tajnikipolityki.pl

Materializm

Andrzej Duda ma najwięcej sympatyków deklarujących poglądy prawicowe. Bronisław Komorowski dominuje w centrum i na lewicy. Lewica vs prawica stały się na tyle rozmytymi pojęciami, że we współczesnej polityce częściej stosuje się je jako pewne busole, wabiki dla wyborców niż jest to spójny zestaw idei i wartości danej partii.

Innym podziałem, który może być przydatny w polskiej polityce, jako kraju szybkich przemian społeczno-gospodarczych, jest wyodrębnienie wyborców materialnych i post-materialnych. Dla tych pierwszych szczególnie ważne są wartości związane z bezpieczeństwem socjalnym, ale i fizycznym, takie jak: „utrzymanie porządku w kraju”, „walka z rosnącymi cenami”. W kraju na dorobku, po okresie transformacji jest ich znacząca przewaga w porównaniu do tzw. post-materialistów, dla których istotne są takie wartości jak rozwój, obywatelskość, np. „dać ludziom więcej wpływu na decyzję w pracy i społeczności lokalnej”, „zmierzać w kierunku społeczeństwa, w którym idee znaczą więcej od pieniędzy”. Ciekawe było zbadanie (firma Ariadna dla www.tajnikipolityki.pl*), czy elektoraty obu kandydatów różnią się odsetkiem materialistów i postmaterlaistów. Ze względu na profile kandydatów, wydawałoby się, że to Bronisław Komorowski – deklarujący się jako prezydent obywatelski (w sensie „nie partyjny”, ale też odwołujący się do idei obywatelskości) będzie miał większy odsetek sympatyków post-materialnych niż Andrzej Duda. Okazało się, że elektorat kandydata PiS nie tylko zawiera sympatyków „socjalnych”, ale także „ideowców” w tej samej proporcji co obecnie urzędujący prezydent (a nawet o 5 punktów proc. więcej).

Ariadna.Ariadna., fot. www.tajnikipolityki.pl

Kampania dopiero się zaczyna, ale wyniki mogą niepokoić obu kandydatów. Celem Andrzeja Dudy jest nie tylko przekonanie elektoratu PiS do siebie. Miał wykraczać poza profil tej partii, tak aby osiągnąć wynik w pierwszej turze powyżej 30 proc. i zyskać kolejne bastiony dla PiS przed wyborami parlamentarnymi.

Wyniki mogą zastanawiać także sztab Bronisława Komorowskiego, który ma być kandydatem obywatelskim. Profil sympatyków zaczyna coraz bardziej przypominać elektorat PO i problemem prezydenta byłoby wpaść w szablon partyjny. To może być efekt chaosu na początku kampanii. Raz Bronisław Komorowski występuje z prezydentami dużych miast, potem jedzie na szarlotkę w klubie seniorów. Przynajmniej na razie nie widać strategii  – kogo i po co prezydent miałby teraz przekonywać do siebie, motywować do zagłosowania.

Nie dziwią więc zmiany poparcia pokazane na Wykresie 1 – Andrzej Duda nieco zyskuje (3 pp), zaś poparcie prezydenta topnieje, gdyż pojawiają się nowi, wyraziści kontrkandydaci – zabierają niszowe grupy, ale to ważne procenty dla urzędującego prezydenta. Sztab prezydenta musi zidentyfikować  grupy, do których w pierwszej kolejności powinien adresować swój przekaz, aby zatrzymać niekorzystny dla siebie trend.

* Pomiar został przeprowadzony w dniach 7 – 10 lutego 2015 roku metodą CAWI na ogólnopolskiej próbie Polaków liczącej N=1009 osób dobranych z panelu Ariadna.

.


[16.II.2015]

Sondaż: jak oceniasz działania rządu w związku z kryzysem na Ukrainie?


Co czwarty Polak uważa, że zaangażowanie rządu w konflikt na Ukrainie jest nadmierne i obawia się rosyjskiej reakcji – wynika z badania firmy Ariadna dla www.tajnikipolityki.pl. Ten lęk się zmniejszył (o 4 punkty proc w ciągu pół roku). Polityka  wobec Rosji w związku z wojną na Ukrainie jest kluczowym testem dla rządu premier Ewy Kopacz, ale także stała się jedną z najważniejszych osi sporu pomiędzy kandydatami w obecnej kampanii prezydenckiej. 

42 proc. an­kie­to­wa­nych w ba­da­niu wskazało, że udział rządu Ewy Kopacz w kon­flik­cie na Ukra­inie jest zbyt duży i w związku z tym boi się ko­lej­nych sank­cji na­ło­żo­nych przez Mo­skwę na nasz kraj.

Poparcie dla działań rządu wobec kryzysu na Ukrainie wyraziło 30 proc. badanych. Mniej popularna jest opinia (28 proc.), iż rząd jest zbyt mało zaangażowany, co jest niezgodne z interesem Polski.

poprawionywykres

Taki sam sondaż przeprowadzono w 8-14 sierpnia 2014 roku, kiedy premierem był Donald Tusk. Opinie badanych w porównaniu z wynikami sondaży sprzed pół roku są bardzo podobne. O 4 punkty proc. mniej osób uważa działania premier Ewy Kopacz za zagrażające, o 2 pkt. proc. wzrósł odsetek osób oceniających je jako adekwatne, ale o tyle samo wzrosła proporcja osób krytykujących rząd za bierność.

Tekst nie jest poświęcony ocenie polskiej polityki zagranicznej wobec Rosji, a  jedynie opiniom społecznym na jej temat. W tej interpretacji należy jednak odnotować fakt zmiany roli Polski w związku z kryzysem na Ukrainie. Od pół roku negocjacje w sprawie wojny na Ukrainie odbywają się w tzw. formacie normandzkim, w składzie: Francja, Niemcy, Rosja i Ukraina, a więc bez udziału Polski. Politycy PiS krytykują rząd za brak uczestnictwa w tego typu rozmowach. Twierdzą, iż Polska utraciła rolę ambasadora Ukrainy w jej drodze na Zachód, ku pełnemu członkostwu w UE i zbliżeniu z NATO. Ciekawe, że ta krytyka nie natrafia na podatny społecznie grunt (tylko 28 proc. wskazań). Niemniej jednak nawet przy bardziej asekuracyjnej (lub jak kto woli „pragmatycznej”) polityce rządu (m.in. pomocy finansowej, doradztwie w reformach, odbudowie instytucji), wciąż dominująca opinia dotyczy nadmiernego zaangażowania rządu. Opinia ta świadczy o ogromnym niepokoju związanym z wojną na Ukrainie, lęku Polaków związanym z polityką Władimira Putina.

Polityka zagraniczna polski wobec Rosji i Ukrainy w sytuacji kryzysu jest jedną z najbardziej istotnych obecnie osi sporu politycznego. Rozejm między siłami ukraińskimi a prorosyjskimi separatystami może okazać się kruchy. Co więcej, celem Władimira Putina wydaje się być trwała destabilizacja sytuacji na Ukrainie, stopniowe jej wasalizowanie. Zatem ta polska polityka wobec Rosji w związku z wojną na Ukrainie jest ważna długofalowo. Ponadto, jak pokazały to wybory do Parlamentu Europejskiego w 2014 roku, ta polityka może odgrywać ogromne znaczenie podczas kampanii prezydenckiej, jak i parlamentarnej w 2015 roku.

Jeszcze na początku 2014 roku Platforma Obywatelska dołowała w sondażach, a po ofensywie Donalda Tuska w sytuacji kryzysu na Ukrainie, partia odrobiła straty sondażowe. Stało się tak, gdyż podczas kryzysów na ogół zyskują rządzący, a zwłaszcza ci przywódcy, którzy obiecują stabilizację. Zgodnie z tym mechanizmem, w sytuacji kryzysu na Ukrainie, jako polityk na ten czas najczęściej wskazywany jest urzędujący prezydent Bronisław Komorowski (56 proc.). Jest sprawdzonym przywódcą, doświadczonym, definiującym siebie jako wyraziciel szerokiego, racjonalnego centrum – a więc odpowiednim w sytuacji społecznych obaw wobec polityki Władimira Putina.

prezydentnakryzys

Odsetek wskazań dla Andrzeja Dudy (20 proc.), jako polityka na czas kryzysu na Ukrainie, jest równy jego ogólnemu poparcie. Niemniej jednak nie bez powodu, podczas sobotniej konwencji, kandydat PiS na prezydenta unikał tematu bezpieczeństwa w sytuacji kryzysu na Ukrainie. Linia PiS jako partii – jak wynika z sondażu świadczącego o obawach wobec Rosji – może przekonywać te 28 proc. domagających się większej aktywności rządu,  a Andrzej Duda chce trafiać do szerszego elektoratu.

Wyrazicielem obaw polskiego społeczeństwa stara się być SLD, a także kandydatka na prezydenta z ramienia tej partii Magdalena Ogórek. Potwierdzeniem są jej wypowiedzi, m.in.: „będę dążyć do normalizacji stosunków z Rosją. Nie stać nas na to, by rosyjskie media określały Polskę jako wroga numer jeden”. Przyznała również, że nie wahałyby się zadzwonić do prezydenta Putina. Pytanie, na ile jest w tych słowach wiarygodna (uzyskała 6 proc. wskazań), ale jeśli sprawdzić podobne pytanie dla liderów partii, to Leszek Miller jako polityk na czas kryzysu na Ukrainie jest wskazywany już przez 20 proc. badanych.

W opozycji do linii PiS, w tym sporze o politykę, postawy wobec wojny na Ukrainie, sytuuje się kandydat PSL –  Adam Jarubas.  “Przy naszym położeniu geopolitycznym potrzebna jest zdroworozsądkowa polityka wschodnia, daleka od emocji i zbytnich uprzedzeń” – twierdzi kandydat PSL.  “Turystyka na majdan wielu polskich polityków, ta w 2004 i w 2014 r., wyrywanie się przed szereg, dziś nie bilansują się na plus. Polska, która chciała być bardzo silnym orędownikiem europejskiej drogi Ukrainy, została przez Kijów, ale także Berlin i Waszyngton potraktowana trochę jak chłopiec na posyłki. Zrobiliśmy swoje, a teraz mamy czekać w szeregu na kolejne rozkazy” – ocenił w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej”.  Mały odsetek wskazań dla Adama Jarubasa (4 proc. respondentów) jest związany z jego wciąż niską rozpoznawalnością, ale prezes Janusz Piechociński, prezentujący podobną, nieco bardziej umiarkowaną linię, zyskuje 13 proc. wskazań.

przywodnaczaskryzysu

Trzeba pamiętać, że w niniejszym tekście opisywano tylko wymiar opinii publicznej w sprawie działań rządu. Nie może być mu podporządkowana polityka zagraniczna, zwłaszcza w sytuacji kryzysu na Ukrainie.

Jako podsumowanie może posłużyć wynik premier Ewy Kopacz i Jarosława Kaczyńskiego jako przywódców na czas kryzysu na Ukrainie. Chociaż politycy PiS jako przejaw trafności swojej linii politycznej przywołują słowa prezydenta Lecha Kaczyńskiego (dzisiaj Gruzja, jutro Ukraina, a później może polska), to jednak nie Jarosław Kaczyński, ale  premier Ewa Kopacz jest częściej wskazywana jako polityk na czas kryzysu. Ta różnica pomiędzy nimi jest wyraźna, pomimo że na innych wymiarach na początku lutego ich oceny były niemal wyrównane. Większość polskiego społeczeństwo  oczekuje „małej stabilizacji”, przewidywalności premier Ewy Kopacz, wyrazicielki szerokiego centrum niż linii Jarosława Kaczyńskiego.  Pamiętajmy, że taki kontrast, tylko w obliczu kryzysu finansowego w 2011 roku, dał zwycięstwo w wyborach poprzedniemu przywódcy PO, czyli Donaldowi Tuskowi. Niekoniecznie ta oś sporu będzie dominująca, to zależy od sytuacji, przebiegu kampanii, ale z pewnością będzie jedną z ważniejszych w tych wyborach.

.


[12.II.2015]

Badanie: zyski Andrzeja Dudy po konwencji PiS


Na trzy miesiące przed wyborami Bronisław Komorowski jest zdecydowanym liderem ocen (53 proc.)  według wyników badania firmy Ariadna dla www.tajnikipolityki.pl. Andrzej Duda (20 proc.) po sobotniej konwencji PiS zyskał na rozpoznawalności, ale ewentualna poprawa jego wizerunku wymaga dłuższych oddziaływań. Inni kandydaci uzyskują gorsze oceny. Poparcie dla nich jest ważne, gdyż od niego zależy, czy odbędzie się druga tura wyborów, co będzie miało ogromne znaczenie polityczne.

Badanie wizerunkowe służy kompleksowej ocenie kandydatów, ich zalet i wad. Nie należy go mylić z badaniem preferencji, na kogo dana osoba chce zagłosować.

Bronisław Komorowski, jako urzędujący prezydent, jest zdecydowanie najlepiej oceniany spośród wszystkich badanych kandydatów. Średnia jego ocen wynosi 53 proc. W porównaniu do badania z 16-20 stycznia jest ona wyższa aż o 6 punktów proc.

wizerunek[rezezdy

Ta 6 pp różnica jest interpretowana tym, że w tym badaniu nie było Ryszarda Kalisza, a w poprzednim pomiarze zebrał on aż 10 proc. wskazań. Był on umieszczony dla porównania z prezydentem Komorowskim i kandydatką SLD Magdaleną Ogórek. Ciekawe, że po usunięciu z próby popularnego polityka lewicy zyskuje głównie Bronisław Komorowski, a nie kandydatka SLD  (wzrost tylko 1 pp).

Mocne strony Bronisława Komorowskiego to m.in.: uczciwość (59 proc. wskazań), kompetencja (58 proc.). Wysokie rezultaty uzyskuje na wymiarze dopasowania wizerunku do roli prezydenta Polski (57proc.).  Bronisław Komorowski jest liderem ocen, ale są elementy jego wizerunku, które można poprawić. Do takich należy m.in. „siła, zdecydowanie”, tylko 43 proc. wskazań (w porównaniu do średniej 53 proc.), nie dziwi więc, że ta cecha, wiązana z aktywnością, była obiektem ataku kontrkandydatów, zwłaszcza Andrzeja Dudy podczas sobotniej konwencji PiS.

tabelaprezydent2

Andrzej Duda

Konwencja PiS, podczas której Andrzeja Duda przekonywał działaczy i opinię publiczną do swojej kandydatury, była oceniana przez ekspertów bardzo pozytywnie. Dała nadzieje działaczom PiS na uzyskanie przez niego dobrego rezultatu.

Kandydat PiS zyskał na rozpoznawalności. Jako „znany co najmniej ze słyszenia” był wskazywany przez 63 proc. (to wzrost o 10 pp w ciągu dwóch tygodni). Oceny Andrzeja Dudy ( 20 proc.) też uległy poprawie, średnio o 3 punkty procentowe.

Biorąc pod uwagę oczekiwania polityków PiS, które prezentują w mediach, ta zmiana jest umiarkowana. Dla ekspertów jest zrozumiała, gdyż to podobny proces do tego, obserwowanego w kampaniach amerykańskich. Otóż konwencja przede wszystkim jest przełomem dla działaczy politycznych danego ugrupowania, zaś znacznie później jej ewentualny wpływ można zaobserwować w elektoracie (tym bardziej, że badanie rozpoczęto 7 II, czyli w dniu konwencji).

Konwencja PiS była udana także pod tym względem, że kandydatowi PiS udało się zyskać na tych wymiarach, które mają go różnić z prezydentem Bronisławem Komorowskim, m.in. „siły i zdecydowania” (22 proc. wskazań, czyli + 6 pp), a także „skuteczności przywództwa” (20 proc., + 2 pp). Niezmiennie zaś kandydat słabo wypada pod względem „lubienia” (16 proc, + 2pp). Zmianie tej oceny służy bezpośredni kontakt z wyborcami, objazd „Dudabusem” pokazywany w mediach.

Oczywiście, prezydent Bronisław Komorowski ma ponad dwa razy lepsze oceny niż kandydat PiS, ale Andrzej Duda ma niżej zawieszoną poprzeczkę. Jego sukcesem będzie uczestnictwo w ewentualnej drugiej turze wyborów. Ma to ogromne znaczenie polityczne. Po pierwsze, PiS będzie starało się udowodnić, że może osiągać sukcesy wyborcze, jest na fali, co ma znaczenie przed wyborami parlamentarnymi. Po drugie, PiS mogłoby sobie po części poradzić z problemem wizerunkowym  jako partii typu „papryczka chili”. PiS z Jarosławem Kaczyńskim jako liderem dominującym wizerunek partii, ma duży negatywny elektora, mobilizuje sympatyków PO do udziału w wyborach (niektórzy głosują na PO niejako przeciw niemu). Andrzej Duda jako polityk młodszy, o innej osobowości, odnoszący sukces, mógłby nieco zmienić negatywne elementy obrazu PiS.

Magdalena Ogórek milczy, więc trudno się dziwić, że jej oceny praktycznie się nie zmieniły (8 proc.). Jest lubiana (11 proc. wskazań), a także wzbudza „zaufanie” (12 proc.), co mogłoby zaskakiwać ”, w sytuacji gdy w mediach publikowane są negatywne treści na jej temat, a ona jest nieobecna. Taki wynik może oznaczać, że część wyborców postrzega te publikacje jako nagonkę i na zasadzie sprzeciwu, częściej docenia ją w badaniu. Gorsze noty kandydatka SLD uzyskuje pod względem cech tzw. „twardych” jak „siła” (5 proc.) i „skuteczność” (4 proc). Z jej oceną należy poczekać co najmniej do soboty. Jej wynik wyborczy zależy od tego, czy jak zacznie aktywnie uczestniczyć w wyborach, komunikować się, wciąż będzie postrzegana jako kandydatka wnosząca świeżość, wyrażająca sprzeciw wobec obecnemu „establishmentowi”. Jeśli ta narracja nie przekona wyborców, wówczas słaby rezultat kandydatki SLD może przyczynić się do podważenia przywództwa Leszka Millera.

Janusz Korwin-Mikke (średnia 7 proc.) i Janusz Palikot (7 proc.) mają stosunkowo silne wizerunki jako politycy i ich wyniki w badaniu nie ulegają zmian. Są bardzo wyraziści, więc nie dziwią dobre ich rezultaty, przewyższające te wskazujące gotowość do głosowania. One nie przekładają się na poparcie tego samego rzędu, ze względu na tzw. proces głosowania strategicznego. Kandydaci ci mają nikłe szanse na zajęcie drugiego miejsca w I turze wyborów. Co więcej, egzystencja polityczna projektu Janusza Palikota, czyli Twojego Ruchu, stoi pod znakiem zapytania. Zatem, pomimo swojej wyrazistości wizerunkowej, wyborcy rzadko głosują przy urnach na takich kandydatów.

Wynik Adama Jarubasa (3 proc.) nie zaskakuje, jeśli jego rozpoznawalność w próbie wynosi tylko 26 proc (a i tak wzrosła o 15 proc. od czasu ogłoszenia chęci startu w wyborach). Marszałek województwa świętokrzyskiego w wyborach samorządowych uzyskał doskonały rezultat, jest dobrze oceniany w swoim regionie. Podczas kampanii prezydenckiej PSL będzie starał się wypromować swojego kandydata, zwłaszcza w kontraście do Andrzeja Dudy, gdyż to właśnie z PiS ludowcy konkurują o wyborców na wsiach, w małych i średnich miejscowościach. Trzy miesiące to mało czasu, więc decyzja PSL (w dodatku długo przeciągana), może okazać się dość ryzykowna, gdy kandydat uzyska bardzo słaby rezultat w wyborach.

Pełne rezultaty na www.tajnikipolityki.pl

Pomiar został przeprowadzony w dniach 7 – 10 lutego 2015 roku metodą CAWI na ogólnopolskiej próbie Polaków liczącej N=1008 osób dobranych z panelu Ariadna. Próba losowo-kwotowa. Kwoty dobrane wg reprezentacji w populacji Polaków w wieku 18 lat i więcej dla płci, wieku, wykształcenia i wielkości miejscowości zamieszkania.

Respondenci mogli wskazać, że dana cecha pasuje tylko do jednego polityka.

Pobierz raport z badania >>>

.


[9.II.2015]

Sondaż: traci Kopacz, traci Kaczyński


Premier Ewa Kopacz jest wciąż liderem sondażu wizerunkowego, ale już drugi miesiąc ponosi straty – wynika z badania przeprowadzonego przez dr hab. Norberta Maliszewskiego, realizowanego przez panel Ariadna dla www.tajnikipolityki.pl. Traci też Jarosław Kaczyński, który usunął się w cień podczas kampanii Andrzeja Dudy.

Premier Ewa Kopacz była najlepiej oceniana spośród wszystkich liderów partyjnych. Uzyskała najwyższy odsetek wskazań w dziesięciu spośród dwunastu kategorii. Była dobrze postrzegana zwłaszcza pod względem wzbudzania zaufania, uczciwości, bliskości wyborcom. Tylko w dwóch obszarach, większy odsetek respondentów wskazywał Jarosława Kaczyńskiego: 1) patriotyzmu  (36 proc. na prezesa PiS; 28 proc. na Ewę Kopacz), 2) skuteczności przywództwa (31 proc. Jarosław Kaczyński, 27 proc. Ewa Kopacz). Szczegółowe rezultaty są zaprezentowane w tabeli poniżej.

oceny

Z poszczególnych ocen stworzono ogólny wskaźnik – siły wizerunku polityka (patrz: Rys. 1). Ewa Kopacz (118 punktów) wciąż wyprzedza Jarosława Kaczyńskiego (100 punktów), ale już drugi miesiąc ponosi starty (w porównaniu do stycznia 28 punktów).

ogolna

Bardziej wyraziste są straty premier, gdy porówna się wskazania w poszczególnych wymiarach. Najbardziej bolesne straty dotyczą takich wymiarów jak kompetencja (- 11 punktów proc.), siła (- 6 pp), a także skuteczność przywództwa (-7 pp).

Styczeń był dla premier Ewy Kopacz miesiącem protestów społecznych, a także kryzysu własnego otoczenia politycznego (np. rezygnacja rzecznik Iwony Sulik). Ogromne błędy zostały popełnione podczas strajku górników Kompanii Węglowej. Najpierw premier Ewa Kopacz, porównywana do „Żelaznej Damy”,  ogłosiła ambitny plan restrukturyzacji. Jego elementem było, jak odczytali to górnicy, zamknięcie czterech kopalni. Strajk zakończyło porozumienie, które miało być kompromisem pomiędzy planem rządu a oczekiwaniami górników. W przypadku górników Kompanii Węglowej zakładał on zachowanie wszystkich miejsc pracy, kontynuację fedrowania w czterech kopalniach Bobrek Centrum, Brzeszcze, Pokój oraz Sośnica-Makoszowy. Ten kompromis był dość powszechnie oceniony jako duże ustępstwo ze strony rządu, a niektórzy wręcz oceniali go jako kapitulację premier. To być może powód opisywanych powyżej spadków na wymiarach siły i skuteczności przywództwa. Co więcej, nie tylko uległość premier Ewy Kopacz, ale także i trudna sytuacja, skłania pracowników kolejnych branż do strajków. Swoje protesty zapowiedzieli m.in. rolnicy, pocztowcy, taksówkarze, przewoźnicy, co negatywnie wpływa na ocenę premiera. Na dodatek afera z udziałem najbliższego otoczenia premier (m.in. Iwoną Sulik), relacje medialne o osamotnieniu Ewy Kopacz, mogły dodatkowo pogrążyć te oceny.

zmianaocen

Nowa ekipa doradców pani premier też nie zanotowała dobrego startu. Jeśli Michał Kamiński  chciałby być drugim Ostachowiczem (specjalistą od PR-u Donalda Tuska), to ten za wszelką cenę starałby się przykryć konwencję kandydata PiSu. Ta zaś była na tyle udana, dała energię, morale temu ugrupowaniu, że druga tura wyborów prezydenckich wcześniej mało prawdopodobna, dziś zaś już staje się możliwa.

Kosztem kampanii Andrzeja Dudy są spadki w ocenach prezesa Jarosława Kaczyńskiego. Jest on w cieniu kandydata, nie komentuje ważnych wydarzeń w polityce krajowej, ale także polskiej polityki zagranicznej w sytuacji wojny na Ukrainie.

Leszek Miller to kolejny przywódca, który traci w tym badaniu (91 pkt; – 25 pkt). Trudno się spodziewać, aby powodem tych strat była wyłącznie kampania prezydencka, w której nie jest obecny lider. Tym bardziej, że Magdalena Ogórek, kandydata SLD, wciąż milczy. Niemniej jednak sama kandydatura wywołuje spore kontrowersje zarówno wśród działaczy, ale także w samym elektoracie. Być może więc te spadki są wyrazem dezaprobaty pomysłu Leszka Millera na kampanię prezydencką. Zagrał on ryzykownie. Jeśli Magdalena Ogórek nie stanie się czarnym koniem tych wyborów i nie będzie miała wyniku dwucyfrowego, a jakieś 5-7 proc. poparcia, to zagrożone może być przywództwo Leszka Millera w SLD.

Pomiędzy trójką liderów, a pozostałymi przywódcami partii, jest duża różnica w liczbie punktów.  Janusz Palikot (78 pkt), a  także Janusz Korwin-Mikke (64 pkt) – jedyni liderzy partii, którzy startują w kampanii prezydenckiej, poprawili swoje notowania. Natomiast ocena Janusza Piechocińskiego pozostaje zasadniczo niezmienna (69 pkt).Wyborcy PSL doceniają go pod względem każdej cechy (zwłaszcza patriotyzmu), zaś inni raczej są odporni na zalety wicepremiera.

Pomiar został przeprowadzony w dniach 31 stycznia – 3 lutego 2015 roku metodą CAWI na ogólnopolskiej próbie Polaków liczącej N=1089 osób dobranych z panelu Ariadna. Próba losowo-kwotowa. Kwoty dobrane wg reprezentacji w populacji Polaków w wieku 18 lat i więcej dla płci, wieku, wykształcenia i wielkości miejscowości zamieszkania (3% estymowany maksymalny błąd szacunku dla prób losowych, przy założonym 95% współczynniku ufności).

Uwaga – badani mogli wskazać więcej niż jednego lidera politycznego (dlatego wyniki nie sumują się do 100 proc.)

*W celu przygotowania wskaźnika pytano respondentów o ocenę ważności cechy dla bycia dobrym przywódcą politycznym oraz ocenę danego polityka pod względem każdego z kryteriów. Wskaźnik powstaje jako suma iloczynów: waga danej cechy x średnia jej  ocena dla danego polityka. Teoretyczną podstawą wskaźnika są klasyczne modele podejmowania decyzji politycznych.

Pobierz pełny raport z badania >>>

.


[4.II.2015]

Nowy sondaż: Komorowski deklasuje, ale możliwa jest II tura wyborów


Na trzy miesiące przed wyborami Bronisław Komorowski jest zdecydowanym liderem ocen (48 proc.) – według wyników badania firmy Ariadna dla www.tajnikipolityki.pl. Andrzej Duda (17 proc.) wciąż jest daleki od uzyskania poparcia całego elektoratu PiS. Ryszard Kalisz (10 proc.) ma bardziej atrakcyjny wizerunek niż Magdalena Ogórek (7 proc.). Inni kandydaci uzyskują gorsze oceny, ale zgodnie z przysłowiem „nec Hercules contra plures”, czyli kiedy kandydatów kupa, wtedy prezydent Bronisław Komorowski …. może potrzebować drugiej tury do wygranej. Jakie elementy wizerunku mogą decydować o wyniku wyborów? Jakie znaczenie ma to, iż pierwsza tura wyborów odbędzie się 10 maja?

prezydenci

Bronisław Komorowski, ze średnią ocen 48 proc. wśród respondentów zamierzających głosować, to polityk wagi ciężkiej, a pozostali kandydaci ze swoim poparciem niejako należeliby do innej kategorii wagowej. Takie rezultaty to m.in. efekt tego, że partie opozycyjne z dużym społecznym poparciem (PiS, SLD) nie wystawiły w szrankach swoich liderów, ale polityków młodych, mniej znanych wyborcom. Szanse liderów byłyby niewiele większe, a zadaniem pretendentów do stanowiska jest odświeżenie wizerunku partii. Pytanie tylko, czy to nie jest karkołomny pomysł, jeśli kandydaci nie pasują do formatu prezydenta?

W badaniu respondenci byli pytani o to, jakie cechy uważają za najważniejsze przy ocenie kandydata na prezydenta (patrz: wykres poniżej). Trzy najważniejsze to uczciwość, rozumienie potrzeb przeciętnych Polaków i skuteczność.

waznosc

Które z podanych kryteriów są Twoim zdaniem najważniejsze przy ocenie polityka?, fot. www.tajnikipolityki.pl

Prezydent Bronisław Komorowski jest zdecydowanym liderem ocen w każdej z tych kategorii.  Bronisław Komorowski jawi się na tle innych kandydatów jako „skuteczny przywódca” (54 proc.). Nie dziwi, że jako najbardziej doświadczony w stawce kandydatów, jest najczęściej wskazywany jako „polityk na czas kryzysu na Ukrainie” (50 proc.). Inne jego atuty to patriotyzm (51 proc.), wzbudzanie zaufania (50 proc.). Uczciwość (48 proc.) to cecha, którą respondenci  wskazują jako najważniejszą, więc ataki kontrkandydatów będą celowały w podważenie tej zalety prezydenta (co było widać już podczas kampanii samorządowej, w czasie problemów PKW z sumowaniem rezultatów, a za co Bronisław Komorowski nie był odpowiedzialny).

Bronisław Komorowski jest liderem ocen, ale są elementy jego wizerunku, które można poprawić. Do takich należy m.in. „siła, zdecydowanie”, tylko 41 proc. wskazań (w porównaniu do średniej 48 proc.), nie dziwi więc, że ta cecha, wiązana z aktywnością, jest obiektem ataku kontrkandydatów.

oceny

Wizerunek wybranych polityków. Oceny osób zamierzających głosować w wyborach, fot. www.tajnikipolityki.pl

Andrzej Duda

Mała rozpoznawalność kandydata PiS (53 proc. w próbie) sprawia, że średnia pozytywnych wskazań (17 proc.) jest niższa niż elektorat tej partii (około 30 procent.). Oczywiście, nie należy mylić średniego odsetka wskazań dla cech kandydata, z intencją głosowania na niego. Ze względu na silną polaryzację sceny politycznej, sympatycy PiS mogą głosować na swojego kandydata („warto głosować na tego polityka” – 21 proc. wskazań), nawet jeśli nie są do niego przekonani. Zatem podczas czterech miesięcy kampanii, na skutek tej polaryzacji, notowania Andrzeja Dudy mogą rosnąć.

Wybory prezydenckie odbędą się 10 maja. Kampania będzie krótka, co faworyzuje Bronisława Komorowskiego. Ponadto, polaryzacji wyborców służą obchodzy tzw. “miesięcznicy” tragedii smoleńskiej. Brak możności zorganizowania marszu 10 maja nie sprzyja kandydatowi PiS. Co więcej, uroczystość obchodów 70. rocznicy zakończenia II wojny światowej na Westerplatte, organizowana przez prezydenta Bronisława Komorowskiego, a krytykowana przez stronę rosyjską, może podobać się części elektoratu PiS. To sprzyja osłabianiu jego mobilizacji. Termin 10 maja utrudnia Andrzejowi Dudzie w przekonaniu do siebie całego elektoratu PiS, a jeśli tak się nie stanie, Bronisław Komorowski może wygrać wybory już w pierwszej turze.

Zalety Andrzeja Dudy współgrają z atutami PiS – jest postrzegany jako patriota (18 proc.), uczciwy (17 proc.). Podobnie jak partia opozycyjna, która obiecuje, że „słucha ludzi” jest dobrze oceniany pod względem bliskości ludziom (18 proc.) i rozumienia potrzeb przeciętnych Polaków (16 proc.). Prawdopodobnie PiS będzie tworzyć narrację, wedle której podkreślana będzie kwestia dystansu władzy prezydenta, powiązanego z elitami i pretendenta z opozycji, bliższego Kowalskim. Jest to prawdopodobne zwłaszcza, gdy weźmie się pod uwagę to, że kandydat słabo wypada pod względem lubienia przez wyborców (14 proc.). Konsekwencją braku doświadczenia kandydata w sprawowaniu eksponowanego urzędu/pełnienia ważnej funkcji, są gorsze oceny jako „silnego przywódcy” (16 proc.). Pierwsze kroki kampanii PiS więc będą poświęcone także temu, aby przekonać, iż ten relatywnie młody polityk pasuje do pełnienia roli prezydenta (gdyż motyw głosowania przeciw Komorowskiemu może nie być wystarczający).

Andrzej Duda ma szansę zebrać głosy elektoratu PiS, czyli około 30 proc. Druga tura jest możliwa, jeśli inne partie (PSL, SLD, TR, NP) wystawiłyby w wyborach mocnych kandydatów.

Dla sprawdzenia tej tezy w badaniu został umieszczony Ryszard Kalisz, jako popularny polityk z lewicy (10 proc. – trzecie miejsce wśród zamierzających głosować). Zaletą  Ryszarda Kalisza jest m.in. kompetencja (15 proc. wskazań), wzbudzanie sympatii (13 proc.). Gorsze oceny uzyskuje pod względem cech ważnych dla wizerunku prezydenta, a więc „uczciwości” (8 proc.), skuteczności (6 proc.), czy rozumienia potrzeb przeciętnych Polaków (7 proc.). To może powodować, że pomimo popularności, jeśli nie poprawiłby swego wizerunku, wyborcy niekoniecznie byliby skłonni głosować na niego w wyborach prezydenckich.

Magdalena Ogórek jest gorzej postrzegana (średnia 7 proc.) od Ryszarda Kalisza, więc jej wystawienie przez SLD jest zabiegiem dość ryzykownym. Szanse na dobry rezultat są małe. Może tak się stać, gdy uzyska rolę „czarnego konia” tych wyborów, a więc będzie kandydatką wnoszącą świeżość, wyrażającą sprzeciw wobec obecnemu „establishmentowi”. Magdalena Ogórek uzyskała najwięcej wskazań (12 proc.) dla cechy „uczciwość”, w sytuacji gdy w mediach publikowane są negatywne treści na jej temat. Taki wynik może oznaczać, że część wyborców postrzega te publikacje jako nagonkę i na zasadzie sprzeciwu, częściej wskazuje ją jako uczciwą. Jeśli SLD nie uda się stworzyć narracji „białego konia” wyborów, to wynik Magdaleny Ogórek może być słaby, gdyż dla wielu cech oceny są niskie, np. kompetencja  5 proc., skuteczność 4 proc.

Janusz Korwin-Mikke (średnia 7 proc.) i Janusz Palikot (7 proc.) mają stosunkowo silne wizerunki jako politycy. Są bardzo wyraziści, więc nie dziwią dobre ich rezultaty, przewyższające te wskazujące gotowość do głosowania. One nie przekładają się na poparcie tego samego rzędu, ze względu na tzw. proces głosowania strategicznego. Kandydaci ci mają nikłe szanse na zajęcie drugiego miejsca w I turze wyborów. Co więcej, egzystencja polityczna projektu Janusza Palikota, czyli Twojego Ruchu, stoi pod znakiem zapytania. Zatem, pomimo swojej wyrazistości wizerunkowej, wyborcy rzadko głosują przy urnach na takich kandydatów.

Wynik Adama Jarubasa (2 proc.) nie zaskakuje, jeśli jego rozpoznawalność w próbie wynosi tylko 9 proc. Marszałek województwa świętokrzyskiego w wyborach samorządowych uzyskał doskonały rezultat, jest dobrze oceniany w swoim regionie. Podczas kampanii prezydenckiej PSL będzie starał się wypromować swojego kandydata, zwłaszcza w kontraście do Andrzeja Dudy, gdyż to właśnie z PiS ludowcy konkurują o wyborców na wsiach, w małych i średnich miejscowościach. Cztery miesiące to mało czasu, więc decyzja PSL (w dodatku długo przeciągana), może okazać się dość ryzykowna, gdy kandydat uzyska bardzo słaby rezultat w wyborach.

Pomiar został przeprowadzony w dniach 16 – 20 stycznia 2015 roku metodą CAWI na ogólnopolskiej próbie Polaków liczącej N=1041 osób dobranych z panelu Ariadna. Próba losowo-kwotowa. Kwoty dobrane wg reprezentacji w populacji Polaków w wieku 18 lat i więcej dla płci, wieku, wykształcenia i wielkości miejscowości zamieszkania.

Respondenci mogli wskazać, że dana cecha pasuje tylko do jednego polityka.

Pobierz pełny raport z badania >>>>

.


[1.II.2015]

Kolejne strajki nie zagrożą Kopacz?


Kolejne strajki będą cieszyć się coraz mniejszym poparciem społecznym. Dla pośredniego wsparcia tej tezy porównano wyniki badań na początku strajku górników i po jego zakończeniu. Zyskał rząd, stracili górnicy. Rząd premier Ewy Kopacz w sytuacji mniejszej presji społecznej, będzie łatwiej odpowiadać negatywnie na roszczenia protestujących grup, zawierać kompromisy bez niepotrzebnych ustępstw.

Rząd premier Ewy Kopacz musiał poradzić sobie najpierw ze sporem z lekarzami rodzinnymi (z Porozumienia Zielonogórskiego), a potem z górnikami (z Kompanii Węglowej). Każdy z nich zakończył się kompromisem. W przypadku górników Kompanii Węglowej zakładał on zachowanie wszystkich miejsc pracy, kontynuację fedrowania w czterech kopalniach Bobrek Centrum, Brzeszcze, Pokój oraz Sośnica-Makoszowy. Ten kompromis był dość powszechnie oceniony jako duże ustępstwo ze strony rządu, a niektórzy wręcz oceniali go jako kapitulację. Oczywiście, nie tylko uległość premier Ewy Kopacz, ale także i trudna sytuacja, skłania pracowników kolejnych branż do strajków. Swoje protesty zapowiedzieli m.in. rolnicy, pocztowcy, taksówkarze, przewoźnicy. Czy w roku wyborczym rząd będzie działać pod straszakiem kolejnych sporów społecznych? Czy rząd Ewy Kopacz będzie ulegać każdej z tych grup?

Kolejne strajki będą cieszyć się coraz mniejszym poparciem społecznym, więc rządowi premier Ewy Kopacz będzie łatwiej odpowiadać negatywnie na roszczenia protestujących grup. Jeśli dana grupa ma rację, to bez straszaka potępienia opinii publicznej, rządowi łatwiej budować kompromis, bez niepotrzebnych ustępstw.

Teza o spadku poparcia dla strajkujących wynika stąd, że opinia publiczna zacznie kolejne grupy postrzegać jako te, które szantażują rząd w roku wyborczym i będzie częściej odmawiać im racji (czasem słusznych, co nie jest przedmiotem oceny w tym tekście).

Pośrednim wsparciem dla tezy są wyniki sondaży, realizowanych na początku i na koniec strajku górników Kompanii Węglowej (KW) przeciwko przyjętemu przez rząd planowi naprawczemu.

W badaniu, realizowanym na początku strajku, 12 stycznia (firmy Millward Brown dla TVN) większość opowiedziała się za górnikami w sporze z rządem 68,5 proc. uczestników sondażu. 15 proc. ankietowanych uważało z kolei, że to rząd ma rację, chcąc zlikwidować cztery nierentowne kopalnie. 16,5 proc. nie miało zdania na ten temat.

17 stycznia premier Ewa Kopacz podpisała porozumienie z górnikami. Wówczas jeszcze raz przeprowadzono badanie (firma Ariadna dla www.tajnikipolityki.pl), aby sprawdzić opinię Polaków na temat całego procesu negocjacji pomiędzy rządem a górnikami.  Tym razem 22 proc. ankietowanych uważało, że to strona rządowa miała rację w tym sporze (a więc o 7 punkt. proc. więcej niż uprzednio). Odsetek wskazujących rację górników był mniejszy o ponad połowę 31 proc. Powodem różnicy jest także to, że w badaniu była kategoria „ani rząd, ani górnicy nie mieli racji” – 24 proc. Niemniej jednak, gdyby badani tak sądzili, to wówczas częściej wskazywaliby w pierwszym sondażu opcję nie wiem (w tym badaniu 23 proc.). Zatem można pośrednio wnioskować, że po kompromisie rząd nieco zyskał, zaś górnicy stracili część poparcia opinii publicznej.

strajki

Wysyp roszczeń różnych grup społecznych będzie powodował coraz mniejsze poparcie ze strony opinii publicznej. Strajki są niekorzystne dla rządu, gdyż powodują poczucie kryzysu w państwie. Wskaźniki gospodarcze w ostatnim roku były korzystne, ale jest duża grupa wyborców, którzy kierują się nie tyle twardymi danymi, co wrażeniem na temat sytuacji gospodarczej. Fala strajków, protestów, sprzyja negatywnym ocenom (i zgodnie z tzw. modelami portfelowymi) i głosowaniu przeciw rządzącym. Dlatego rządzący, przy poparciu opinii publicznej dla strajków, tak bardzo są skłonni zawierać tzw. „zgniłe” kompromisy.

Dla jasności, postulaty niektórych grup branżowych mogą być słuszne. Polityka to sztuka zawierania mądrych kompromisów, troski o wspólne dobro. Niemniej jednak ten kompromis nie może być kapitulacją wobec roszczeń pewnych grup, a plany naprawcze wymagają ustępstw nie tylko ze strony rządu.

Dla przykładu, rozwiązaniem dla części kopalń Kompanii Węglowej mogłaby być ich prywatyzacja. Prywatny inwestor byłby zmotywowany do poprawy ich rentowności, m.in. prawdopodobnie wprowadziłby 6-dniowy tydzień pracy, zlikwidowałby część przywilejów, zrestrukturyzowałby zatrudnienie (przerosty w administracji).

Ciekawe, że połowa badanych (51 proc.) popierałaby pomysł prywatyzacji 4-ech kopalń, które zostały przeznaczone do likwidacji. Przeciw opowiedział się tylko co piąty badany (21 proc.).

prywat

Podsumowanie. Kolejne protesty społeczne będą cieszyć się mniejszym poparciem opinii publicznej. Straszak, w postaci negatywnych ocen rządu w roku wyborczym, będzie coraz bardziej się wypalał. Daje to możliwość rządowi odrzucenia roszczeń, ewentualnie wypracowania rozsądniejszych kompromisów, z uwzględnieniem racji różnych grup pracowniczych.

.


[29.I.2015]

Sondaż: czy pigułka „dzień po” powinna być bez recepty. Liberalne otwarcie PO?


Czy awaryjna pigułka antykoncepcyjna “dzień po” powinna być w Polsce dostępna bez recepty? Czy  Polska powinna ratyfikować Konwencję o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej? Takie pytania zadano 1041 dorosłym Polakom, w ramach sondażu zrealizowanego przez panel badawczy Ariadna dla tajnikipolityki.pl. Wprowadzenie przez rząd PO-PSL możliwości zakupu pigułki „dzień po” bez recepty, a także zapowiedź ratyfikacji konwencji “anty – przemocowej” może być elementem nowego, bardziej postępowego otwarcia PO, zapowiadanego przez Ewę Kopacz. Premier, podobnie jak Donald Tusk zimą 2011 roku, przeżywa kryzys w roku wyborczym, szukając pomysłu dla PO. Czy ma być nim liberalna zmiana?

Komisja Europejskiej zezwoliła na sprzedaż bez recepty EllaOne (środka  tzw. antykoncepcji awaryjnej, „dzień po”)  w krajach UE, pozostawiającym możliwość wprowadzenie własnej regulacji. Czy Twoim zdaniem awaryjna pigułka antykoncepcyjna “dzień po” powinna być w Polsce dostępna bez recepty dla osób w wieku powyżej 15 lat? Pozytywnie na to pytanie odpowiedziało aż 64 proc. badanych, a przeciw było 21 proc. respondentów.

Polska powinna ratyfikować “Konwencję o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej” zdaniem 75 proc. badanych, a przeciw było 6 proc. spośród nich. Z pewnością duża cześć badanych nie była świadoma, czego dotyczy Konwencja i sugerowała się tylko nazwą; odpowiadała zgodnie z normą politycznej poprawności. Niemniej jednak to zaskakująco szeroka akceptacja dla ratyfikacji Konwencji.

Przez lata PO unikała podejmowania decyzji dotyczących problemów społecznych, powiązanych z dylematami światopoglądowymi. Czy partia rządząca stara się być bardziej liberalna w roku wyborczym (także w sferze gospodarczej, co nie udało się w praktyce zastosować w przypadku Kompanii Węglowej)? Czy to ma być nowe, bardziej postępowe otwarcie PO, zapowiadane przez premier Ewę Kopacz? Czy to dobry pomysł?

Próbując odpowiedzieć na te pytania warto powrócić do kryzysu zimowego PO z 2011 roku. To był rok wyborczy. PO traciła społeczne poparcie. Komentatorzy zastanawiali się, jakie cele sobie stawia ta partia, poza utrzymywaniem władzy. Toczył się w jej ramach silny spór wewnętrzny, mówiono o potrzebie zmiany lidera, czyli Donalda Tuska. W pewnej mierze był to kryzys analogiczny do obecnego, który przeżywa PO/rząd pod przywództwem Ewy Kopacz.

Warto bardzo krótko przypomnieć najważniejsze rozwiązania strategiczne, które przezwyciężyły kryzys tej partii i dały zwycięstwo PO w 2011 roku (i porównać je z ewentualnym pomysłem premier Ewy Kopacz na liberalne otwarcie):

– spór wewnętrzny był rozgrywany poprzez huśtawki ideologiczne, więc PO przyjęła formułę „partii szerokiego centrum, w odróżnieniu od ugrupowań opozycyjnych, skrajnych ideologicznie”; pragmatyzm Donalda Tuska wpisywał się w oczekiwania większości społeczeństwa, stopniowej modernizacji (lepszy premier na czas europejskiego kryzysu ekonomicznego niż – zgodnie z narracją PO – Jarosław Kaczyński);

– PO po czterech latach rządzenia była oceniana jako ta, która nie spełniała obietnic wyborczych, a zimowy przekaz a la „późny Gierek”, który temu przeczył, uderzał w społeczna próżnię; zmieniono więc go na narrację o „Polsce w budowie”, a więc stopniową zmianę;

– PO była postrzegana jako partia, która się zużyła, a zyskiwała na tym opozycja, zwłaszcza SLD, więc, aby temu zaprzeczyć, pokazać świeżą krew, Donald Tusk przekonał dobrze wówczas postrzeganego Bartosza Arłukowicza, do zmiany barw;

– Donald Tusk był źle postrzegany, a jego problemem był tzw. „dystans władzy”, więc już na wiosnę debatował w studiu telewizyjnym z celebrytami, którzy się na nim zawiedli, a w czasie kampanii wsiadł do tzw. Tuskobusa i spotykał się z przeciętnymi Kowalskimi.

Po pierwsze, rozwiązania premiera Donalda Tuska było bardziej kompleksowe niż premier Ewy Kopacz. Być może, nie znamy jeszcze tego projektu, jest w fazie opracowywania. Z pewnością trudno uznać za skuteczne to, co zostało zaprezentowane do tej pory.

Po drugie, wydaje się, że premier Ewa Kopacz neguje strategię Donalda Tuska, która była skuteczna. Premier Ewa Kopacz przekonywała w wywiadzie dla tygodnika Polityka, iż dłużej nie chce, aby PO była wyłącznie partią władzy, „ciepłej wody w kranie”. Tak w krytyczny sposób określa się „pragmatyczny” projekt Donalda Tuska – owego „szerokiego centrum”. Czy wobec tego PO powinna stać się reformatorską, liberalną partią?

Liberalizm klasyczny cieszy się w Polsce małym poparciem, więc w roku wyborczym taki zwrot byłby dla PO nieskuteczny. PO jako partia, która chciałaby osiągnąć sukces wyborczy, musi pozostać partią szerokiego centrum. Według autodeklaracji lewica stanowi 16 proc. osób głosujących; dla porównania centrum 31 proc., prawica 30 proc., a ideologiczni 23 proc. Zatem PO opłaca się pozostać w centrum i przekonywać do siebie umiarkowaną lewicę i prawicę.

Premier Ewa Kopacz, w sytuacji zużycia się partii władzy, musi zaprezentować nowe polityczne cele. Nie może być to prosta kontynuacja. Wydaje się, że rozwiązanie jest takie, iż PO może pozostawać partią centrum, zaś ideologią środka jest tzw. „współczesny liberalizm”. W odróżnieniu od klasycznej wersji, to m.in. zaangażowanie państwa w zarządzanie gospodarką, a także kompromisy w sferze problemów społecznych, związanych z dylematami światopoglądowymi.

Przez lata rządy PO-PSL nie rozwiązały kwestii związków partnerskich, nie uregulowały ustawowo kwestii in-vitro. Działo się tak, pomimo, że coraz więcej Polaków miała liberalne poglądy. To szerokie centrum, elektorat PO, stawało się coraz bardziej postępowe.

Taką stopniową, liberalną zmianę ukazuje badania TNS Polska “Dokąd zmierza świat”, realizowane w 2003, 2007 i 2013 roku. Na przykład, w 2003 r. związki partnerskie (w badaniu określane jako konkubinat) były uważane za zasadniczo dobre przez 43 proc. respondentów, a w 2012 podobny pogląd podzielało już 51 proc. badanych.

To stopniowa zmiana poglądów i nie dotyczy wszystkich problemów. Małżeństwa osób homoseksualnych były akceptowane w 2013 roku przez 16 proc badanych, a dziesięć lat wcześniej przez 8 proc. osób. To nie jest liberalna rewolucja. Dotyczy ona głównie osób młodych, lepiej wykształconych. Na przykład 72 proc. badanych po studiach akceptuje użycie środków antykoncepcyjnych, zaś z wykształceniem podstawowym 59 proc.

To liberalne przesunięcie obejmuje głównie sympatyków PO. Na przykład 76 proc. zwolenników PO uważa za dobre stosowanie antykoncepcji, a dla porównania podobny pogląd ma 54 proc. zwolenników PiS. Jedynie jedna piąta zwolenników PiS jest za przerywaniem ciąży, zaś aborcję akceptuje 62 proc. sympatyków PO.

Podsumowując, premier Ewa Kopacz może rozwiązać część problemów społecznych, odkładanych ze względu na spory światopoglądowe. Nie może to być jednak liberalna zmiana, w klasycznym rozumieniu tego pojęcia, ale we współczesnej odsłonie (bardziej kompromisowej, dostosowanej do tempa zmian postaw Polaków). Premier Ewa Kopacz doświadcza podobnego kryzysu co Donald Tusk w 2011 roku i tak jak on musi na nowo określić, jakie są cele polityczne PO. Potrzebne jest jej nowe otwarcie, dużo szersze, kompleksowe niż zapowiedź zerwania z końcem “ciepłej wody w kranie”.

Pomiar został przeprowadzony w dniach 16 – 20 stycznia 2015 roku metodą CAWI na ogólnopolskiej próbie Polaków liczącej N=1041 osób dobranych z panelu Ariadna. Próba losowo-kwotowa. Kwoty dobrane wg reprezentacji w populacji Polaków w wieku 18 lat i więcej dla płci, wieku, wykształcenia i wielkości miejscowości zamieszkania.

.


[24.I.2015]

Sondaż: czy rząd powinien pomóc „frankowiczom”?


Czy Twoim zdaniem polski rząd powinien stworzyć program, który zakładałby wykorzystanie środków publicznych do pomocy osobom posiadającym kredyt hipoteczny we franku? Takie pytanie zadano 1040 dorosłym Polakom, w ramach sondażu zrealizowanego przez panel badawczy Ariadna dla tajnikipolityki.pl. Większość badanych jest przeciwna takiemu programowi, co nie znaczy, że rząd powinien być w tej sytuacji bierny. Podczas wyborów parlamentarnych w październiku 2015 roku ogromne znaczenie będą miały czynniki ekonomiczne, zasobność portfeli/lodówek “frankowiczów”.

Połowa osób badanych (54 proc.) była przeciwna temu, aby polski rząd stworzył program, który zakładałby wykorzystanie środków publicznych do pomocy osobom posiadającym kredyt hipoteczny we franku. Co czwarty ankietowany (27 proc.) był zwolennikiem tego rozwiązania. Pozostali (19%) nie wyrazili swojej opinii.

chfNiewielkie poparcie dla udzielania pomocy finansowej „frankowiczom”, kosztem pieniędzy publicznych, może wynikać stąd, iż Polacy oczekują podjęcia działań ze strony banków, udzielających kredytów we franku. Podobnie jak to miało miejsce w Stanach Zjednoczonych, w czasie kryzysu finansowego w 2009 roku, to „banki” w odbiorze społecznym są wskazywane jako winne problemów kredytobiorców. Pomimo tego, że przedstawiciele instytucji bankowych będą uważać te postawy za roszczeniowe, to jak ukazuje przykład Stanów Zjednoczonych, klienci instytucji finansowych dość powszechnie będą tracić do nich zaufanie. Działania banków (przynajmniej uwzględnienia ujemnej stopy procentowej) spodziewać się należy też z czysto merkantylnych powodów – lepszy klient banku spłacający raty niż bankrut (jak to wyraziła jedna z osób badanych: „frankowicze to dojne krowy, a ich się nie zażyna”).

Rząd PO-PSL nie może być bierny w sytuacji problemów „frankowiczów” z tego powodu, iż najwyższy odsetek osób zadłużonych we franku, to jego zwolennicy. Wpływ złej sytuacji kredytobiorców we franku ma konsekwencje dla bieżących ocen, ale też i jest mechanizm długofalowy, bardziej niebezpieczny dla PO.

Bieżący wpływ to ocena, na ile pomocne są działania rządu w zaradzeniu tej trudnej sytuacji. Chodzi zarówno o nacisk na instytucje finansowe, aby podjęły działania kryzysowe (np. jak w Chorwacji, gdzie ustalono sztywny kurs franka sprzed gwałtownej zmiany kursu tej waluty), jak i pomoc z użyciem środków publicznych (przykład Węgier).

Wpływ długofalowy to kwestia zasobności portfela (lodówki) “frankowiczów” i głosowania na partie rządzące. Wpływ przysłowiowej „zasobności lodówki” na zachowania wyborcze badał amerykański politolog Gregory Markus. Z analizy rezultatów wyborów wynika, że elektorat nagradza rządzących za czas prosperity ponownym głosowaniem, a karze za gospodarcze kryzysy. Model głosowania „lodówkowego” na tyle dobrze pozwalał przewidywać wyniki wyborów, że Markus uznał zabiegi wizerunkowe za zbędną obsesję polityków.

Model głosowania „lodówkowego” sprawdzał się w dojrzałych demokracjach, ale nie zawsze w Polsce. W 2005 roku panowała prosperity, więc SLD wedle paradygmatu lodówkowego powinien zostać nagrodzony dużym poparciem społecznym. Afera Rywina pogrążyła jednak tę partię. Zasobność lodówki miała owszem znaczenie, ale w przypadku rozgrywki pomiędzy PO i PiS. W pamiętnej reklamie PiS – półki, które rzekomo miały opustoszeć za przyszłych rządów PO, być może miały większy wpływ na rezultat wyborów niż historia o dziadku Tuska z Wehrmachtu.

Model portfelowy nie w pełni sprawdził się w Polsce, gdyż zgodnie z badaniami amerykańskiego politologa Murraya Edelmana to politycy muszą przekonać wyborców, że to im zawdzięczają pełną lodówkę. Nie potrafili robić tego rządzący – ani SLD, ani PiS. Wyjątkiem może być Platforma i premier Donald Tusk, który przekonywał, iż Polska jest „zieloną wyspą” na morzu państw pogrążonych w kryzysie. W 2011 roku wygrał z Jarosławem Kaczyńskim kampanie wyborczą, przekonując, iż będzie lepszym premierem na trudne „ekonomicznie” czasy.

Jeśli przysłowiowe lodówki, portfele “frankowiczów” opustoszeją, to zgodnie z przewidywaniami Markusa, nie będą oni skłonni głosować na partie rządzącą. Nie znaczy to też, że automatycznie zagłosują na którąś z partii opozycyjnych. Te, w oczach wyborców PO, mają nikłą kompetencję w rozwiązywaniu ich problemów. Niemniej jednak, ci franowicze, którym „żyje się gorzej”, mogą podczas wyborów pozostać w domu, o czym doskonale powinna wiedzieć partia rządząca.

Pomiar został przeprowadzony w dniach 16 – 20 stycznia 2015 roku metodą CAWI na ogólnopolskiej próbie Polaków liczącej N=1041 osób dobranych z panelu Ariadna. Próba losowo-kwotowa. Kwoty dobrane wg reprezentacji w populacji Polaków w wieku 18 lat i więcej dla płci, wieku, wykształcenia i wielkości miejscowości zamieszkania.

.


[14.I.2015]

Badanie wizerunkowe: PO traci na skutek społecznych protestów


Prawo Sprawiedliwość  niemal doścignęło Platformę Obywatelską pod względem siły wizerunku. Partia Ewy Kopacz poniosła dotkliwe straty  (-15 punktów), a ich powodem mogą być spory rządu z różnymi grupami społecznymi. PO traci m.in. na wymiarach: „rozumienia potrzeb przeciętnych Polaków (-6 pp), skuteczności w rozwiązywaniu problemów społecznych (-6 pp) – wynika z badania dr hab. Norberta Maliszewskiego przeprowadzonego przez panel Ariadna dla www.tajnikipolityki.pl

Platforma Obywatelska to najsilniejsza marka polityczna (131 punktów), ale poniosła dotkliwe straty wizerunkowe (-15 punktów)* .  Ten spadek spowodował, że niemal dogania ją Prawo i Sprawiedliwość (128 punktów; zysk + 4 punkty).

pierwszy

Platforma Obywatelska traci przede wszystkim w domenie radzenia sobie ze społecznymi problemami. Dla cechy „politycy tej partii rozumieją problemy przeciętnych Polaków” w ocenach „głosujących” PO uzyskuje jedynie 24 proc. wskazań (strata – 6 pkt. proc.), PiS 31 proc., SLD 21 proc. Podobne straty PO (-6 pp.) obejmują „skuteczność w rozwiązywaniu problemów społecznych” (PO 27 proc.; PiS 30 proc., SLD 26 proc.).  Wrażliwość społeczna też już nie jest domeną PO („troszczy się o równe szanse dla wszystkich”  PO 25 proc., PiS 31 proc., SLD 28 proc.). Szczegółowe rezultaty są zaprezentowane w tabeli poniżej.

drugislajd

Powód tych spadków to spory, które ostatnio prowadził rząd z różnymi grupami społecznymi, np. ze środowiskiem lekarzy. Wprawdzie pożar został ugaszony, minister Arłukowicz podpisał umowy z Porozumieniem Zielonogórskim, ale zostały zgliszcza – odium problemów pacjentów, negatywnych emocji spadło na Platformę Obywatelską.

Fałszywym mitem jest to, że Ewa Kopacz rozpoczęła kolejną tzw. „wojnę z górnikami” dla korzyści PRowych, aby zyskać wizerunek polskiej Margaret Thatcher. Rezultatem sporów społecznych, gdy ich rozwiązaniem są trudne kompromisy, nie będą zyski dla danej partii. Wyborcy jeszcze raz uświadomili sobie, w jak słabej kondycji jest służba zdrowia. Porozumienie z górnikami także prawdopodobnie zostanie podpisane, ale i tak część spośród nich utraci pracę, cztery kopalnie zostaną wygaszone. Społeczeństwo uświadamia sobie, jak trudna jest sytuacja w polskim górnictwie. Nie należy się spodziewać, że większość wyborców będzie teraz wyrozumiała dla rządu, iż podejmuje on niepopularne decyzje, aby uzdrowić sytuację w Kompanii Węglowej. Docenią ten wysiłek tylko wyborcy o liberalnych poglądach, ale oni i tak nie mieli swojej alternatywy, czyli partii, na którą mogą głosować.

Zyski polityczne z prowadzenia sporów są wątpliwe, odroczone do czasu kampanii wyborczej. Ewa Kopacz szuka argumentów, aby przekonywać, iż nie jest tylko administratorem, który nie podejmuje własnych inicjatyw; PO nie jest wyłącznie strażniczką tzw. „ciepłej wody w kranie”. Pytanie tylko, czy taka komunikacja podoba się przeciętnemu wyborcy PO, czy może bardziej liberalnej elicie. Donald Tusk też przeprowadził trudne zmiany, np. podniesienie wieku emerytalnego do 67 lat. Spory społeczne to była jednak konieczność (tak jak restrukturyzacja Kompanii Węglowej), której unikał w komunikacji.  Donald Tusk wygrywał kolejne z rzędu wybory jako polityk szerokiego centrum, racjonalnych decyzji, przewidywalności i stabilizacji w czasach kryzysu. Wydaje się więc, że Ewa Kopacz dobrze robi, iż podejmuje się zmian np. w górnictwie, ale w komunikacji politycznej nie powinna przekonywać, iż „chce ugryźć żubra w tyłek”, jest jak Thatcher, bo to nie są wartości elektoratu PO.

Prawo i Sprawiedliwość

Prawo i Sprawiedliwość to druga pod względem preferencji  marka polityczna (128 punktów). Wizerunek Prawa i Sprawiedliwości jest spolaryzowany z imagem partii rządzącej. Wady PO to zalety PiS. Partię tę wyróżnia socjalna wrażliwość, zwłaszcza w sytuacji strat PO, np.: „politycy PiS rozumieją problemy przeciętnych Polaków” (+ 4 punkty proc.). Nie dziwi więc, że partia ta zyskuje podczas sporów rządu z lekarzami, czy może zyskać też podczas strajków górniczych, gdyż kanalizuje społeczne frustracje. Szczegółowe zmiany odsetka odpowiedzi zaprezentowano w tabeli poniżej.

zmiany

PiS dominuje nad PO także pod względem takich cech: praworządność (35 proc.), walka z korupcją (33 proc.), czy też wiarygodność w realizacji obietnic wyborczych (29 proc.)

Natomiast słabością PiS wciąż są te cechy, które powodują, iż PO jest tym dobrym strażnikiem „ciepłej wody w kranie”, dzięki którym partia Donalda Tuska wygrała wybory w 2011 i w maju 2014 roku: kompetencja gospodarcza (25 proc. wskazań, 36 proc. PO),  w czasie kryzysów (27 proc. wskazań, 39 proc. – PO) i bezpieczeństwa (33 proc. , 40 proc. PO).

Sojusz Lewicy Demokratycznej

Trzecie miejsce pod względem siły wizerunków zajął Sojusz Lewicy Demokratycznej (96 pkt). Zysk + 5 punktów jest interpretowany jako korekta po wcześniejszych stratach związanych ze złymi rezultatami w wyborach samorządowych.

Problemy SLD stara się wykorzystać PO, która rozpoczęła w tym celu ofensywę: wprowadzenie pigułki „dzień po” bez recepty (powołując się na decyzję Komisji Europejskiej), zapowiadana ratyfikacja tzw. “konwencji anty-przemocowej”, ustawowe uregulowanie kwestii „in vitro”. Sojusz  jest dobrze oceniany w zakresie zagadnień liberalnych światopoglądowo, ale utracił pozycję lidera na rzecz PO: postępu społecznego (23 proc, PO 34 proc.), a także gwarancji państwa neutralnego światopoglądowo  (24 proc., PO -31 proc).

Problemem wizerunkowym SLD jest to, że to PiS lepiej niż ta partia lewicowa gospodaruje wrażliwość społeczną: troszczy się o równe szanse dla wszystkich (SLD 28 proc., PiS 31 proc.),  jest skuteczna w rozwiązywaniu problemów społecznych (SLD 26 proc., PiS 30 proc. wskazań respondentów),  rozumie potrzeby przeciętnych Polaków (SLD 32%, PiS 35%).

SLD przegrywa zatem pod względem zarówno wrażliwości socjalnej, jak i na wymiarach światopoglądowych.  Oznacza to dalsze trudności tej partii, a wątpliwe jest to, że wybory prezydenckie, z kontrowersyjną kandydatką Magdaleną Ogórek, będą sposobem na przełamanie impasu. Słaby zaś rezultat, podobnie jak w wyborach samorządowych, może wywołać jeszcze głębszy kryzys.

PSL, TR, NP

Pomiędzy trójką liderów, a pozostałymi partiami, jest duża różnica w liczbie punktów. Jest to oczywiście powiązane z odsetkiem ich sympatyków w próbie. Polskie Stronnictwo Ludowe zajmuje czwarte miejsce pod względem siły marki (62 pkt; – 10 punktów). Styczniowe straty objęły nie tylko PO, ale też i koalicjanta.

Twój Ruch (64 pkt, +1 punkt) ma relatywnie korzystny wizerunek, biorąc pod uwagę nikłe poparcie społeczne w okolicach 1 procenta. Prawdopodobnie oznacza to, iż byli wyborcy TR głosują strategicznie. Nie widząc szans partii Janusza Palikota na realizację ich postulatów, małe prawdopodobieństwo przekroczenia progu, głosują na większe partie, o podobnym profilu.

Nowa Prawica ma najsłabszy wizerunek spośród badanych ugrupowań (46 pkt). Ta 11 punktowa strata może wiązać się z chaosem w partii, ze zmianą jej lidera i konsekwencją: Janusz Korwin-Mikke prawdopodobnie założy nowe ugrupowanie.

* W celu przygotowania wskaźnika pytano respondentów o ocenę ważności cechy dla wyboru partii oraz ocenę danego ugrupowania pod względem każdego z kryteriów. Wskaźnik powstaje jako suma iloczynów: waga danej cechy x średnia jej ocena dla danej partii. Teoretyczną podstawą wskaźnika są klasyczne modele podejmowania decyzji politycznych.

Pomiar został przeprowadzony w dniach 2-5 stycznia 2015 roku  2014 roku metodą CAWI na ogólnopolskiej próbie Polaków liczącej N=1037 osób dobranych z panelu Ariadna. Próba losowo-kwotowa. Kwoty dobrane wg reprezentacji w populacji Polaków w wieku 18 lat i więcej dla płci, wieku, wykształcenia i wielkości miejscowości zamieszkania. 3% estymowany maksymalny błąd szacunku dla prób losowych, przy założonym 95% współczynniku ufności. Uwaga: badani mogli wybrać więcej niż jedną partię.

Pobierz pełny raport >>>

.


[14.I.2015]

Nowy sondaż: straty premier Ewy Kopacz


Premier Ewa Kopacz jest wciąż liderem sondażu wizerunkowego, ale ponosi straty – wynika z badania przeprowadzonego przez dr hab. Norberta Maliszewskiego, realizowanego przez panel Ariadna dla www.tajnikipolityki.pl. Straty premier interpretowano jako efekt sporów społecznych, podczas których rząd popełnia liczne błędy.

Premier Ewa Kopacz była najlepiej oceniana spośród wszystkich liderów partyjnych. Uzyskała najwyższy odsetek wskazań w dziesięciu spośród dwunastu kategorii. Była dobrze postrzegana zwłaszcza pod względem wzbudzania zaufania, uczciwości, czy lubienia. Tylko w dwóch obszarach, większy odsetek respondentów wskazywał Jarosława Kaczyńskiego: 1) patriotyzmu  (44 proc. na prezesa PiS; 29 proc. na Ewę Kopacz), 2) siły i zdecydowania (32% proc. Jarosław Kaczyński, 31 proc. Ewa Kopacz). Szczegółowe rezultaty są zaprezentowane w tabeli poniżej.

tabelawizerunkipolitykow

Z poszczególnych ocen stworzono ogólny wskaźnik – siły wizerunku polityka.* Ewa Kopacz (146 punktów) wciąż wyprzedza Jarosława Kaczyńskiego (124 punkty), ale straciła w porównaniu do grudnia aż 34 punkty.

wizerunekkopacz

Bardziej wyraziste są straty premier, gdy porówna się wskazania w poszczególnych wymiarach. Badanie było realizowane w okresie sporu rządu z lekarzami. Wprawdzie pożar został ugaszony, minister Arłukowicz porozumiał się z Porozumieniem Zielonogórskim, ale zostały zgliszcza – odium problemów pacjentów, negatywnych emocji spadło na premier.  Pani premier straciła pod względem „rozumienia potrzeb przeciętnych Polaków” aż 7 punktów procentowych (31 proc. wskazań). Niemal zrównał się z nią na tym wymiarze Jarosław Kaczyński (29 proc.). Co więcej, obecne strajki górników mogą przysparzać mu kolejne punkty i można się spodziewać, iż ta różnica pomiędzy nim a premier będzie jeszcze mniejsza.

Jarosław Kaczyński stosuje wilcze prawo opozycji i domaga się zachowania wszystkich kopalń, wspiera górników. Nie baczy na to, że kopalnie, przy spadku cen węgla, ogromnych kosztach wydobycia, przynoszą straty (te 4 do wygaszenia w zeszłym roku około 800 milionów). Kompania Węglowa wymaga restrukturyzacji. Obecnie trwa pat pomiędzy rządem, a strajkującym górnikami. Negocjacje będą się przedłużać, górnicy będą naciskać na korzystniejsze dla siebie rozwiązania, eskalując strajk. Jeśli uda się rządowi zawrzeć kompromis, to znów będzie to gaszenie pożaru. Styczniowe straty premier zaprezentowano w poniższej tabeli.

Straty Ewy Kopacz dotyczą niemal każdego z wymiarów. To tzw. „efekt diabelski”. Jeśli premier traci w czyichś oczach, to w każdej dziedzinie. Nie tylko protesty społeczne są przyczyną takich spadków notowań, ale wcześniej opisywane, liczne błędy wizerunkowe premier. Najbardziej ewidentnym, choć nie najważniejszym, była sesja w tygodniku, z retuszem i lokowaniem produktów, która rozpoczęła medialną dyskusję o kryzysie premier. Jeśli wcześniej premier przekonywała, iż jest politykiem bliskim ludziom, to dalsze ocieplanie wizerunku, spowodowało utratę powagi. Teraz premier próbuje uciec do przodu i pokazać, że potrafi walczyć o rozwiązanie bardzo trudnych sporów społecznych. Zapowiada także ofensywę światopoglądową (to opisywana wcześniej próba skorzystania na problemach SLD i przejęcia części wyborców tego ugrupowania).

Leszek Miller jako jedyny zyskuje w tym badaniu (116 pkt; zysk + 7 pkt). Wynik ten interpretowany jest jako korekta po wcześniejszych stratach związanych ze złymi rezultatami w wyborach samorządowych.

Pomiędzy trójką liderów, a pozostałymi przywódcami partii, jest duża różnica w liczbie punktów. Wyborcy PSL doceniają Janusza Piechocińskiego (71 punktów) pod względem każdej cechy (zwłaszcza patriotyzmu), zaś inni raczej są odporni na zalety wicepremiera.

Janusz Palikot (71 pkt) jest dobrze oceniony pod względem tolerancji, otwartości, a także stosunkowo korzystnie na wymiarze siły. Słabą jego stroną  jest postrzeganie jego uczciwości oraz  kompetencji, zwłaszcza w sytuacjach tak trudnych jak czas kryzysu na Ukrainie.

Problemy w partii, a także obyczajowe zaowocowały dużymi stratami (-15 pkt) Janusza Korwin-Mikkego (łącznie 55 pkt).

Pomiar został przeprowadzony w dniach 2-5 stycznia 2015 roku  2014 roku metodą CAWI na ogólnopolskiej próbie Polaków liczącej N=1037 osób dobranych z panelu Ariadna. Próba losowo-kwotowa. Kwoty dobrane wg reprezentacji w populacji Polaków w wieku 18 lat i więcej dla płci, wieku, wykształcenia i wielkości miejscowości zamieszkania (3 proc. estymowany maksymalny błąd szacunku dla prób losowych, przy założonym 95% współczynniku ufności). Uwaga: badania mogli wskazać więcej niż jednego polityka.


*W celu przygotowania wskaźnika pytano respondentów o ocenę ważności cechy dla bycia dobrym przywódcą politycznym oraz ocenę danego polityka pod względem każdego z kryteriów. Wskaźnik powstaje jako suma iloczynów: waga danej cechy x średnia jej  ocena dla danego polityka. Teoretyczną podstawą wskaźnika są klasyczne modele podejmowania decyzji politycznych. zmianywizerunekpolitykowe


[12.I.2015]

Sondaż: ocena Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy


Jak oceniasz działalność Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy? Takie pytanie zadano w panelu badawczym ARIADNA, na próbie n=1037 dorosłych Polaków.  Ogromna większość Polaków dostrzega konkretne, pozytywne efekty działalności Jurka Owsiaka. Mniejszość, bardzo aktywna w mediach społecznościowych, krytykuje twórcę WOŚP, wykorzystując błędy typowe dla tego charyzmatycznego lidera.

wosp

Ogromna większość badanch ocenia pozytywnie działalność Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy (79 proc.) Co roku Jurek Owsiak bije rekordy w ilości zebranych pieniędzy. Niemniej jednak w mediach, zwłaszcza tych społeczniościowych, a także tych, określających się jako „prawicowe” narasta krytyka jego działalności. Argumenty negatywne, dotyczące WOŚP, przekonują mniejszość 11 proc badanych.

Działalność charytatywna dla większości Polaków jest wyrazem altruizmu, ale część społeczeństwa jest bardzo nieufna wobec zbiórek pieniędzy, obawia się malwersacji. Inaczej jest, gdy widzą konkretne owoce takiej działalności. Efekty akcji WOŚP to m.in. sprzęt medyczny z serduszkiem, zakupiony za około pół miliarda złotych. Każdy rodzic, otwierając książeczkę zdrowia swojego dziecka, na jednej z pierwszych stron widzi symbol WOŚP, sponsora badań przesiewowych. Wynik 79 proc., w polskim społeczeństwie, z dużym odsetkiem osób roszczeniowych, świadczy o ogromnej wiarygodności WOŚP i bardzo pozytywnych ocenach.

W mediach popularna jest teza, iż działalność WOŚP, a zwłaszcza jej lider, polaryzuje społeczeństwo. Owszem, spór jest żywiołowo prowadzony w mediach społecznościowych, ale poza nimi, mamy do czynienia z większością pozytywnych ocen i mniejszością krytyków. Spór wpisywany jest w ramy polityczne, a także ideologiczne. Wyniki badania ukazują, że ci politycy, którzy stanęli po stronie krytyków, rozminęli się z nastrojami społecznymi. Teza o polaryzacji na linii prawica-lewica też nie jest właściwa, a w każdym razie nie przekonuje większości osób o „prawicowych” poglądach (osoby deklarujące prawicowe poglądy to około 30% polskiego społeczeństwa). Podsumowując, negatywne argumenty dotyczące działalności Jurka Owsiaka rozpalają część tzw. „prawicowej blogosfery”, bardzo aktywnej w przestrzeni medialnej, ale znajdują posłuch u niewielkiej części Polaków.

Zalety działalności WOŚP to nie tylko sprzęt medyczny, ale także szkolenia, promowanie wolontariatu. Owoców WOŚP by nie było, gdyby nie charyzmatyczny lider – Jurek Owsiak. Podobnie jak każdy społecznik, traktuje swoich krytyków jako osoby rzucające mu kłody pod nogi. Popełnia błędy, negatywnie reagując na ową krytykę, m.in.: nie odpowiada na pytania dziennikarza i bezceremonialnie usuwa go z konferencji; wytacza proces blogerowi. Obraźliwe wypowiedzi, emocjonalne reakcje Jurka Owsiaka prowokują niektórych do stawianie tez, iż może pownien jak dobry ojciec opuścić swoje dziecko, czy WOŚP. Pamiętajmy jednak, że takie akcje żyją dzięki charyzmatycznym liderom, potrafiącym działać, gdy reszta jest bierna, ale także nie wolnym od przywar, po ludzku popełniającym błędy.

.


[9.I.2015]

Sondaż: najgorsi i najlepsi ministrowie rządu Ewy Kopacz


100 dni funkcjonowania rządu premier Ewy Kopacz to okazja do pierwszej oceny jego składu,  wskazania najlepszych i najgorszych ministrów. Sondaż zrealizowano w ramach panelu Ariadna, dla portalu tajnikipolityki, na próbie 1037 osób. Premier jest najlepiej oceniana ze wszystkich członków rządu, ale na skutek ostatnich błędów zajmuje też drugie miejsce pod względem wskazań negatywnych. Rozwiązaniem tych problemów nie jest kreowanie jej na  drugą “Thatcher” (“żelazną damę”), w odpowiedzi na strajki górników.

Bartosz Arłukowicz był najczęściej wskazywany jako najgorszy minister rządu (47 proc.). Ciekawe jest jednak to,  że zajmuje też 6 miejsce pośród najlepszych członków rządu (15 proc. wskazań). Na opinie badanych z pewnością wpłynęły ostatnie wydarzenia. Spór prowadzony z Porozumieniem Zielonogórskim wywoływał skrajne emocje. Odium problemów pacjentów spadło na ministra i wzrósł odsetek osób źle go oceniających. Podpisał porozumienie, zgasił pożar, ale pozostały zgliszcza, minister zdrowia ma najgorszą ocenę z całego gabinetu. Warto jednak zauważyć, że postawa ministra przysporzyła mu także zwolenników. Część osób uznała porozumienie za sukces Bartosza Arłukowicza. Mądrym postępowaniem było drobne ustępstwo, wtorkowy powrót do rozmów z Porozumieniem Zielonogórskim. Polityka to sztuka budowania kompromisów i niektórzy potrafią to docenić. Podobny proces negocjacyjny, tylko znacznie trudniejszy, gdyż z górnikami tracącymi pracę, czeka panią premier.

Ewa Kopacz jako premier, czyli pierwszy minister, jest liderem ocen swojego gabinetu (43 proc.). Zaczyna być politykiem typu papryczka chili, gdyż nie tylko ma duże grono zwolenników, ale i coraz większy negatywny elektorat (23 proc. wskazań jako najgorszy członek rządu). Odsetek pozytywnych wskazań w tym, ale i w poprzednich badaniach, ukazuje, że grono sympatyków premier jest szersze niż tylko elektorat PO. Jak wynika z grudniowego badania wizerunkowego, premier Ewa Kopacz jest dobrze postrzegana pod względem wzbudzania zaufania, uczciwości, rozumienia potrzeb przeciętnych Polaków oraz lubienia. W ostatnim miesiącu premier popełniła liczne błędy (dokładnie opisywane w poprzednich artykułach): m.in. zła mobilizacja przed wyborami samorządowymi, oddanie inicjatywy po nich prezesowi Kaczyńskiemu, czy słynna sesja Vivy. Premier Ewa Kopacz zaczyna budzić coraz silniejsze negatywne emocje wśród części społeczeństwa. Rozwiązaniem pierwszego, małego kryzysu wizerunkowego premier nie są porównania jej do Margaret Thatcher. Ewa Kopacz zyskiwała w oczach wyborców poprzez społeczną wrażliwość, zaś teraz ma być „żelazną damą”. Złudne jest wyobrażenie, że można to pogodzić. Problemy Kompani Węglowej, związane  z bardzo niskimi cenami węgla, zaleganiem zapasów, trzeba rozwiązać, m.in. poprzez wygaszenie 4 nierentownych kopalń. Margaret Thatcher podjęła walkę o zmiany w górnictwie po wygranych wyborach, a nie w wyborczym roku, jak to robi Ewa Kopacz. Wątpliwa jest teza, iż ta wojna z górnikami to celowy zabieg, aby premier zyskała sympatię liberalnego elektoratu, okazała gotowość do reform,  wykazała się jako silny przywódca. Owszem, premier Donald Tusk toczył takie wojny, ale z grupami, które były dość jednoznacznie negatywnie postrzegane. Tu utrata pracy przez górników, zdjęcia zrozpaczonych rodzin, to spadek notowań wśród tzw. przeciętnych Kowalskich, u których Ewa Kopacz zaskarbiła sobie sympatię. Należy podejrzewać, że rząd musi mieć sporo asów w rękawie, dobre rozwiązanie kompromisowe, gdyż wielotygodniowe strajki górników, to byłby dotkliwy problem dla premier (jak widać powyżej, Bartosz Arłukowicz stracił na  sporze z lekarzami, ale tu różnica – notowania ministra zdrowia od dawna były niskie, a premier Kopacz cieszy się jeszcze zaufaniem).

Janusz Piechociński zajmuje drugą pozycję w rankingu najlepszych członków rządu (34 proc. wskazań; siódmą w rankingu najgorszych ministrów – 13 proc. wskazań). Wicepremier zyskuje niemal w każdym badaniu postrzegania polityków, a dzieje się tak dzięki sukcesowi w wyborach samorządowych. Jeszcze niedawno mówiono o jego słabej pozycji w rządzie PO-PSL (za czasów Donalda Tuska), a dziś jest jego mocnym ogniwem. Podobnie powątpiewano w jego pozycję w partii PSL, zdolności przywódcze. PSL obecnie zyskuje poparcie.  Na przykład, w grudniowym badaniu wizerunkowym, na pytanie „Politycy PSL są kompetentni w sprawach gospodarczych” pozytywnie odpowiada 22 proc respondentów (wzrost +4 pp w porównaniu z listopadem, w domenie wicepremiera Janusza Piechocińskiego).

Grzegorz Schetyna zajmuje trzecią pozycję w rankingu najlepszych członków rządu (34 proc. wskazań). Zmiana władzy, po tym jak przewodniczącym Rady Europejskiej został Donald Tusk, była korzystna nie tylko dla wicepremiera Piechocińskiego, ale także ministra spraw zagranicznych. Dobrze pełni swoją rolą w ocenach osób badanych. Dzieje się tak wbrew wielu wątpiącym komentatorom, którzy twierdzili, że nie poradzi sobie w obecnej trudnej sytuacji międzynarodowej.

Kolejne osoby w rankingu najlepszych ministrów mają mniej wskazań niż pierwsza trójka. 2,5 proc. wynosi estymowany maksymalny błąd szacunku dla prób losowych. Różnice pomiędzy kolejnymi ministrami np. Tomaszem Siemoniakiem, Markiem Sawickim  są niewielkie, więc te oceny są podobne. Czwarte miejsce Tomasza Siemoniaka potwierdzają to, na co wskazują eksperci, iż wicepremier jest silnym ogniwem rządu. Zaskakuje wysoka pozycja Marka Sawickiego, w sytuacji, gdy minister rolnictwa walczy z negatywnymi skutkami rosyjskiego embarga na polskie produkty spożywcze.

Warto pamiętać, iż na oceny badanych ogromny wpływ ma to, czy politycy są im znani. Kolejni ministrowie w rankingu, to osoby względnie znane i mające sukcesy, np. Joanna Kluzik-Rostkowska (minister edukacji narodowej, m.in. darmowy podręcznik dla pierwszoklasistów); minister finansów – Mateusz Szczurek, czy też często chwalony minister Władysław Kosiniak-Kamysz. Pozostali cieszą się jeszcze mniejszą znajomością badanych. Wykres z odsetkami poparcia dla kolejnych ministrów przedstawiono poniżej, ale ze względu na błąd pomiaru i mniejszą rozpoznawalność, nie należy wyciągać zbyt pochopnych wniosków co do ich konkretnej pozycji w rankingu.

najlepsiykres

Podobna uwaga tyczy się rankingu najgorszych ministrów. Ze względu na opisywany powyżej kontekst sporu z Porozumieniem Zielonogórskim, dominuje w nim Bartosz Arłukowicz. Cezary Grabarczyk swoją trzecią pozycję prawdopodobnie zawdzięcza krytyce z czasów, gdy był ministrem infrastuktury, a nie jest to ocena obecnie sprawowanej funkcji ministra sprawiedliwości. Kolejni ministrowie byli znacznie rzadziej wskazywani i różnice pomiędzy nimi mogą być związane z błędem pomiaru, a także małą znajomością. Ci co są nieznani, nie budzą także negatywnych emocji.

najgorsiwykres

Sondaż został zrealizowany po 100 dniach rządu Ewy Kopacz, więc niektórzy stwierdzą, iż wielu ministrów miało zbyt mało czasu, aby dać się poznać zarówno ze złej, jak i dobrej strony. Muszą jednak pamiętać, że tego czasu pozostało niewiele, gdyż prawdopodobnie w październku odbędą się wybory.


* Pomiar został przeprowadzony w dniach 2-5 stycznia 2015 roku  2014 roku metodą CAWI na ogólnopolskiej próbie Polaków liczącej N=1037 osób dobranych z panelu Ariadna. Próba losowo-kwotowa. Kwoty dobrane wg reprezentacji w populacji Polaków w wieku 18 lat i więcej dla płci, wieku, wykształcenia i wielkości miejscowości zamieszkania. Badani mogli wskazać więcej niż jedną osobę w tych dwóch rankingach.

.


[7.I.2015]

Sondaż: Jak Polacy oceniają 100 dni Ewy Kopacz?


Jak oceniasz 100 dni działalności rządu premier Ewy Kopacz? Takie pytanie zadano w panelu badawczym ARIADNA, na próbie n=1037 osób. Przewaga dobrych i dostatecznych ocen oznacza, że pomimo obaw związanych z niespodziewaną zmianą władzy, rząd premier Ewy Kopacz gwarantuje w oczach ponad połowy Polaków “małą stabilizację”. Obciążeniem tej “studniówki” jest niewielka liczba dokonań, a także ostatnie, liczne błędy.

ocena

Najczęściej badani wystawiali ocenę dobrą 30,7 proc. lub dostateczną 26,6 proc. Oceny są jednak spolaryzowane i jest duża grupa badanych, którzy negatywnie postrzegają ową studniówkę. Mierną ocenę wystwia 18,8 proc, a jedynkę 18,4 proc. Bardzo dobre oceny należą do rzadkości 4,7 proc.

Po wyborze Donalda Tuska na przewodniczącego Rady Europejskiej, większość komentatorów spodziewało się, iż wciąż będzie rządził on w Polsce z tzw. “tylnego siedzenia”. Przywództwo premier Ewy Kopacz miało być słabe. Oczekiwano, że oponenci Ewy Kopacz, szybko przejmą władzę w Platformie. Testem były wybory samorządowe. Pod wodzą Ewy Kopacz, PO utrzymała władzę, gdyż współrządzi w 15 województwach, a także odniosła sukcesy w wielu największych miastach Polski, m.in. Warszawie, Poznaniu, Wrocławiu. Co więcej, badania wizerunkowe pokazują bardzo dobre oceny zarówno samej premier, jak i rządu Platformy.

PO, jak i sam rząd pod wodzą Ewy Kopacz w czasie tej studniówki obiecywał “małą stabilizację”. To poczucie bezpieczeństwa, dobre administrowanie państwem, bez ambitnych wyzwań. Te oceny dobre i dostateczne są tego wyrazem. Platforma zyskuje przekonując do siebie wyborców szerokiego centrum, osób o umiarkowanych poglądach.  Siłą rządu Platformy Obywatelskiej, dającą sukcesy w kolejnych wyborach (2011 i 2014), jest kompetencja jej polityków na czas kryzysu gospodarczego (40 proc. wskazań)  i bezpieczeństwa (42 proc.;  w szczególności kryzysu na Ukrainie – 39 proc.).

Partie gru14

Premier Ewa Kopacz podczas tych stu dni zyskala sobie najlepszą ocenę spośród wszystkich liderów partyjnych. W grudniowym badaniu uzyskała najwyższy odsetek wskazań w jedenastu spośród dwunastu kategorii. Była dobrze postrzegana zwłaszcza pod względem wzbudzania zaufania, uczciwości, rozumienia potrzeb przeciętnych Polaków oraz lubienia. Tylko w jednym obszarze – patriotyzmu – większy odsetek respondentów wskazywał Jarosława Kaczyńskiego (41 proc. na prezesa PiS; 35 proc. na Ewę Kopacz).

Wizerunki_liderów_partii_politycznych_gru2014

Premier Ewa Kopacz uzyskała dobre rezultaty w dwóch grudniowych badaniach, pomimo ostatnio popełnionych przez siebie licznych błędów. Pierwszym była zła strategia przed wyborami samorządowymi (budowa własnego wizerunku, zamiast mobilizacji elektoratu PO). Drugim oddanie inicjatywy po wyborach Jarosławowi Kaczyńskiemu. Trzecim zbyt mały dystans wobec problemów Radosława Sikorskiego. Czwartym, sesja w tygodniku, z retuszem i lokowaniem produktów, która rozpoczęła dyskusję o kryzysie premier. Piątym zaś nominacje pełnomocniczek premier (dla Urszuli Augustyn, Beaty Małeckiej-Libery), które może są kompetentnymi politykami, ale nie wiadomo do końca, jaką rolę pełnią w odniesieniu do konstytucyjnych ministrów. Są postrzegane jako „przyjaciółki Ewy Kopacz”; ponadto, to pomysł na dodatkową kontrolę działania resortów, co świadczy o słabości premier i chaosie kompetencyjnym.

Negatywny wpływ na oceny rządu Ewy Kopacz miał też ostatni spór z lekarzami. Wprawdzie pożar został ugaszony, minister Arłukowicz porozumiał się z Porozumieniem Zielonogórskim, ale zostały zgliszcza – odium negatywnych emocji spadło na rząd. Twarde negocjacje pozycyjne nie ułatwiają współpracy w przyszłości. Przed premier Ewą Kopacz czekają zaś nowe przeprawy, między innymi z górnikami.

Minusem tej studniówki jest też niewielka liczba dokonań. Trudno jednak oczekiwać rewolucji w ciągu stu dni Ewy, biorąc pod uwagę nieoczekiwany charakter zmiany władzy (jeśli odbywa się w wyniku wyborów, to na ogół przywódca ma pewien ich plan, który zaczyna wprowadzć). To w sierpniu jeszcze premier Tusk obiecał  tzw. kiełbaski wyborcze na rok wyborczy (a trudno o więcej, gdyż nie wytrzyma tego budżet): m.in. ulgi dla dużych rodzin, korzystniejszę waloryzację emerytur. W 2015 roku  premier Ewie Kopacz pozostaje skuteczne administrowanie państwem, zmiany konkretnych uciążliwości dla wyborców (np. darmowego podręcznika), gaszenie pożarów i budowanie projektów na przyszłość (np. nowa ordynacja podatkowa).

Podsumowanie. Po dobrym stracie (expose było oceniane na mocną czwórkę), skutecznym przejęciu władzy, pojawiają się wymierne problemy (np. spór z Porozumieniem Zielonogórskim), które zaważyły na dość przeciętnych ocenach tych 100 dni rządu premier Ewy Kopacz. Jeśli te sto dni miałyby być podstawą do prognozowania, jaki będzie rok rządów Ewy Kopacz, to raczej dobrej administracji, “małej stabilizacji”, przerywany gaszeniem społecznych pożarów (teraz spór z lekarzami, w przyszłości górnikami). Część wyborców to satysfakcjonuje, inni zaś oczekują nowego otwarcia, zmian (mimo, iż nie sprzyja temu kalendarz polityczny) i w tej sytuacji będą wystawiać oceny niedostateczne.


* Badanie zostało przeprowadzone w dniach 2-5 stycznia 2015 roku na ogólnopolskiej próbie liczącej N=1037 osób, dobranej z panelu Ariadna metodą CAWI. Kwoty dobrane wg reprezentacji w populacji Polaków wieku 18 lat i więcej dla płci, wieku, wykształcenia i wielkości miejscowości zamieszkania.Wyniki ważone do preferencji wyborczych wg sondażu przedwyborczego przeprowadzonego przez TNS Polska w dniach 5-10 grudnia  2014 roku reprezentatywnej próbie 570 mieszkańców Polski w wieku 18 i więcej lat. (3% estymowany maksymalny błąd szacunku dla prób losowych, przy założonym 95% współczynniku ufności).

 


[4.I.2015]

Kim jest wyborca PiS i PO? Mohery i lemingi to przeszłość


Partie budują stereotypy swoich przeciwników, np. wyborcy PO to “lemingi”, a elektorat PiS to “mohery”. Badania powyborcze ukazują, że struktura elektoratu PO i PiS jest inna niż ich stereotypowe etykiety. Jednym z najważniejszych strategii w kampanii wyborczej w 2015 roku będzie dotarcie do wybranych grup. W które będzie celować PO, a w jakie PiS?

Wiek wyborców PO vs PiS

wiek

Zgodnie ze stereotypowym przekonaniem wyborca PiS to “moher”, osoba starsza, zaś PO to “leming”,  tzw. MWzDM, czyli młody, wykształcony z dużego miasta. Wyniki badań powyborczych IPSOS (do Parlamentu Europejskiego i samorządowe – uśrednione wyniki) ukazują, że w grupie najmłodszych 18-25 lat liderem jest PiS, a nie PO. W 2007 roku, dla triumfu PO, ważne było poparcie grupy młodych. Odwróciła się ona od PO m.in. z powodu złej sytuacji na rynku pracy, za którą obarczana winą jest partia rządząca (np. tzw. “umowy śmieciowe” uderzają zwłaszcza w młodych). Partie opozycyjne mogą kanalizować tę frustrację. Młodzi oddają głos na PiS często w wyrazie protestu przeciw źle ocenianej przez nich sytuacji społeczno-gospodarczej.

PO jest liderem wyborców w wieku średnim (26-39 lat) i starszym (40-59 lat – tu remis z PiS).  Taki wynik może być interpretowany dwojako. Po pierwsze, może świadczyć o wchodzeniu PO w fazę tzw. później dojrzałości. Upraszczając, liderzy PO się “starzeją”, a nie widać nowych twarzy, ambasadorów wartości młodszych grup. Po drugie, PO w swoim przekazie stawia na poczucie bezpieczeństwa (krytycy nazywają to tzw. “małą  stabilizacją”), co jest szczególnie istotne dla osób w wieku średnim i starszym (grupa ta nie ma nic wspólnego z tzw. “lemingami”). Stąd wygrane PO w czasie kryzysów – gospodarczych (2011 rok), czy też wojny na Ukrainie (2014 rok). Trzeba jednak pamiętać, że bycie ugrupowniem “ciepłej wody w kranie” przez długi czas jest groźne, gdyż z biegiem lat rośnie potrzeba reform i taka partia (“hamulcowa”) może ponieść porażkę w wyborach.

PiS jest nie tylko liderem wśród wyborców najmłodszych, ale także najstarszych (60+). Jest to elektorat, do którego przemawia polityka symboliczna PiS (“patriotyczna”), jak i jest wrażliwy na socjalne obietnice. To elektorat karnie chodzący na wybory. Co więcej, dobre wyniki PiS w grupie najmłodszych ukazują, że ta dominacja najstarszych przestała być problemem wizerunkowym partii Jarosława Kaczyńskiego.

Płeć wyborców PO vs PiS

płeć

Na Platformę Obywatelską częściej głosują kobiety niż mężczyźni.  Wokół pani premier Ewy Kopacz pojawiła się duża liczba kobiet-ministrów. Jeśliby uznać to jako celowy zabieg (tzw. “seksmisja Kopacz”),  to nie byłby skuteczny. Powodowałby przekonywanie już przekonanych kobiet do partii rządzącej.

Ciekawe, że w badaniach powyborczych IPSOS PiS było częściej popierane przez kobiety niż mężczyzn. W badaniach sondażowych, np. CBOS, na ogół to mężczyźni faworyzowali PiS. Na przykład PiS prowadziło kampanię z aniołkami prezesa Kaczyńskiego, aby ocieplić “męski” wizerunek. Taka struktura wyborców PiS byłaby drugim, korzystnym sygnałem dla tej partii o pozytywnej zmianie wizerunku.

Wykształcenie wyborców PO vs PiS

wyksztalcenie

Struktura wieku i płci wyborców PO i PiS się zmieniła, zaś w kategorii wykształcenia jest podobnie od lat. Im niższe wykształcenie, tym większy odsetek wyborców PiS. Dla PO jest odwrotnie – wraz ze wzrostem wykształcenia, rośnie odsetek dla partii rządzącej.  Trzeba pamiętać, że w 2013 r. wykształcenie średnie posiadało 36 proc. osób (badanie Bilansu Kapitału Ludzkiego 2013), zasadnicze zawodowe 29 proc., z kolei wykształcenie wyższe miało 19 proc. badanych. Osoby o wyższym wykształceniu częściej głosują niż te z podstawowym. Nie jest korzystne więc, aby partia o ambicjach bycia liderem zniechęcała do siebie, którąś z tych grup wyborców (o wyższym – mniejszą grupę, ale głosującą częściej; lub zasadniczym zawodowym wykształceniu -większa, ale głosuje rzadziej).

PiS i PO idą pod względem poparcia łeb w łeb. Sposobem na powiększenie poparcia jest przekonanie do siebie osób, które mniej chętnie na tę partię głosują. Dla PiS to osoby o wyższym wykształceniu. Dla PO źródłem zysków jest przekonanie tzw. Kowalskich o średnim, zawodowym wykształceniu. Za  próbę przekonania tego elektoratu można uznać kampanię premier Ewy Kopacz “bliżej ludzi”, akcentującą “społeczną wrażliwość”, ważną dla tej grupy wyborców.

Miejsce zamieszkania wyborców PO vs PiS

zamieszkanie

Utarło się, że PO jest partią wielkomiejską. Zdecydowanie dominuje w największych ośrodkach miejskich, ale też jest liderem wśród wyborców małych miasteczek. Niewiele ustępuje jej w tej kategorii PiS. To zdecydowany lider na wsi, a nie PSL, z którym walczy o ten elektorat. Dobre rezultaty partii Jarosława Kaczyńskiego w ostatnich wyborach m.in. wiążą się ze wzrostem poparcia w miastach. Są konsekwencją poprawy jej wizerunku, aczkolwiek ten dystans do PO wciąż jest duży (co pokazały m.in. wybory samorządowe).

Deklaracje orientacji lewica-prawica wyborców PO vs PiS

Poglądy polityczne

PiS popierają wyborcy deklarujący poglądy prawicowe 59 proc., ale socjalne hasła tej partii mogą być atrakcyjne także dla tzw. “lewicowców” (10 proc. – badanie TNS, N=2500, lipiec, CATI, realizowane na potrzeby SLD, uzyskane po artykule publikowanym na tajniki, dotyczącym elektoratu SLD). Jeśli PiS aspiruje do uzyskania samodzielnej większości, to obecna, radykalna retoryka temu nie sprzyja. Jarosław Kaczyński nie ma też co liczyć na tzw. “drugi Majdan”, ale sukces zapewnia uzyskanie większego poparcia wśród bardziej centrowych, aideologicznych wyborców.

Ciekawe, iż 22 proc. wyborców PO ma poglądy lewicowe, zaś prawicowe aż 41 proc.. Partia rządząca, począwszy od 2011 roku określa się jako szerokie centrum, traktując inne ugrupowania jako skrajnie ideologiczne. Czy PO jest więc partią “prawicy”, podobnie jak PiS? Nie. Po pierwsze, badanie TNS nie uwzględnia kategorii centrum (w badaniu CBOS, które posiada taką kategorię, to domena PO). Po drugie, przewaga tzw. “prawej nogi”, wynika z tego, że  grupa wyborców w Polsce o autodeklaracjach prawicowych jest większa (36 proc.) niż lewicowa (20 proc.). 37 proc. sympatyków PO (według badania TNS) to aideologiczni wyborcy.  PO więc jest skazana na to pozycjonowanie w szerokim centrum, gdyż skręt w lewo lub w prawo, zakończyłby się nieuchronnymi spadkami dla partii rządzącej.

.


[30.XII.2014]

Opinie na temat wyborów samorządowych


Tylko 18% respodentów uważa, że wybory samorządowe zostały sfałszowane. Nie oznacza to, że większość badanych sądzi, iż “nic się nie stało”. Dostrzegają wpływ tzw. “książeczki”, którą w przyszłości trzeba zmienić. W świetle uzyskanych rezultatów, jako błędną należy uznać strategię prezesa Jarosława Kaczyńskiego, który na nowo próbuje uczynić gorącą tezę o sfałszowaniu wyborów.

wyborysamorzadowe

Największy odsetek respondentów uważa, iż “książeczka wyborcza była powodem dużej ilości głosów nieważnych, co mogło wpłynąć na wyniki wyborów” (32 proc.). Opinia, wedle której “wyniki wyborów samorządowych nie podlegały żadnym zniekształceniom, nieprawidłowościom” jest niewiele mniej popularna (29 proc). Kolejną grupę stanowią ci, którzy nie mają zdania w tym temacie (21 proc.). Ostatnią pozycję, wedle popularności, zajmuje przekonanie, iż “wyniki wyborów samorządowych zostały sfałszowane (18 proc.).

Opinia o wpływie “książeczki” na wyniki, czyli broszury obejmującej kandydatów do sejmiku,  ma racjonalne przesłanki. Książeczkę zastosowano już w 2010 roku na Mazowszu. W całym kraju odsetek głosów nieważnych w 2014 roku, w porównaniu do 2010, zwiększył się z 12,06 do 17,96 proc. W Wielkopolsce – z 15,27 do 22,77 proc., w Podkarpackiem – z 12,21 do 20,54 proc. Tymczasem na Mazowszu było podobnie jak cztery lata temu: liczba głosów nieważnych wzrosła tylko z 14 do 15 proc.  To, że liczba głosów nieważnych dla Mazowieckiego pomiędzy 2010 a 2014 r. właściwie się nie zmieniła, podczas gdy w innych województwach znacznie wzrosła, jest pośrednim argumentem za tezą, że powodem był tzw. efekt książeczki. Mogła powodować ona trzy rodzaje błędów: 1) zakreślanie kandydatów na każdej stronie; 2) zakreślanie kandydatów na pierwszej stronie; 3) zniechęcenie do wypełniania karty i wrzucenia pustego głosu. Na “efekcie książeczki” zyskiwało PSL, inne partie traciły, zwłaszcza PiS (http://wiadomosci.onet.pl/kraj/po-i-pis-bija-sie-o-miano-zwyciezcy-a-korzysta-trzeci-psl/x274k ). Efekt książeczki to nie jest powód do unieważnienia wyborów, ale błąd systemowy. Możno go skorygować w prosty sposób – dając okładkę z wyeksponowaną instrukcją i listą komitetów (to się sprawdza w kwestionariuszach), a inne sposoby są już bardziej zaawansowane i dotyczą zmian w ordynacji wyborczej.

Podobne rezultaty dotyczące opinii o wyborach przyniósł sondaż CBOS, realizowany 2 tygodnie wcześniej (3-11 grudnia). Ponad połowa badanych (58 proc.) wyniki wyborów do sejmików wojewódzkich podane przez PKW uważała za wiarygodne.W ich prawdziwość nie wierzyło 22 proc. ankietowanych. Zaufanie dla rezultatów wyborów mieli przede wszystkim wyborcy PO (88 proc.) i SLD Lewica Razem (86 proc.). Rzadziej za wiarygodne uznawali je wyborcy PSL (65 proc.), a zdecydowanie najrzadziej w prawdziwość wyników podanych przez PKW wierzyli głosujący na PiS (45 proc.).

Pytania zadane w tych dwóch badaniach były bardzo podobne, więc pośrednio można wnioskować, że spada odsetek sądzących, iż wybory sfałszowano. Co więcej, takie przekonanie wypowiada tylko mniej więcej połowa wyborców PiS.

Jarosław Kaczyński w ostatnim wywiadzie dla tygodnika “W sieci” stara się na nowo uczynić gorącym temat rzekomego fałszerstwa wyborczego.  “Pozwolono po prostu rozmaitym lokalnym klikom na dowolne korygowanie wyników. Z naszych analiz wynika, że do fałszerstw dochodziło w 10 proc. komisji. Tam poziom głosów nieważnych jest tak duży, że pozwala postawić taką tezę” – tłumaczy Jarosław Kaczyński.

Czy to jest skuteczna strategia? Raczej nie, jeśli nie przekonuje nawet większości sympatyków PiS. Co więcej, działa na korzyść PO. Błędem strategów PO z wyborów samorządowych była koncentracja na budowaniu wizerunku Ewy Kopacz, zamiast mobilizowaniu elektoratu PO. Jest on akcyjny, potrzebuje silnych bodźców, aby zagłosować. Nie dostarcza ich premier Ewa Kopacza. Tworzy je Jarosław Kaczyński narracją o “fałszu wyborczym”. Porównania z Białorusią, wpadanie w stereotyp partii anty-systemowej może paradoksalnie zmotywować sympatyków PO, aby popierać partię rządzącą. .PO wyprzedza PiS w sondażach. Dzieje się tak pomimo ewidentnego kryzysu rządu.

Czemu więc służy ta strategia? “Cała ta operacja była próbą generalną przed wyborami parlamentarnymi.  W mojej ocenie – nieudaną” – przekonuje w wywiadzie Jarosław Kaczyński. Słowa mogą być odebrana jako asekuracja przed ewentualną porażką PiS w wyborach w 2015 roku. Inna hipoteza jest taka, iż prezes motywuje twardy elektorat PiS, by później zmienić retorykę na bardziej łagodną. To też jest działaniem wątpliwym, gdyż te gwałtowne zmiany wizerunkowe odbierają wiarygodność PiS wśród bardziej umiarkowanych wyborców. Od nich zależy, czy PiS będzie miało samodzielną większość i Jarosław Kaczyński powróci do władzy w 2015 roku.


* Pomiar został przeprowadzony w dniach 18-21 grudnia 2014 roku metodą CAWI na ogólnopolskiej próbie Polaków liczącej N=1074 osób dobranych z panelu Ariadna. Próba losowo-kwotowa. Kwoty dobrane wg reprezentacji w populacji Polaków w wieku 18 lat i więcej dla płci, wieku, wykształcenia i wielkości miejscowości zamieszkania.

.


[28.XII.2014]

Kandydat SLD na prezydenta Polski


Największe poparcie w sondażu dotyczącym potencjalnego kandydata SLD na prezydenta uzyskują ci politycy lewicy, którzy nie mogą lub nie chcą wystartować w wyborach. Problem SLD z wyłonieniem dobrego kandydata może pogłębić obecny kryzys tej partii. Liderem wyborców deklarujących poglądy lewicowe (sondaż CBOS) nie jest SLD, a PO. Czy 2015 rok to koniec SLD jako istotnego gracza na polskiej scenie politycznej?.

kandydat_sld (1)

Na pięć miesięcy przed wyborami SLD nie ma wyłonionego kandydata na prezydenta. W sondażu pytano o tych polityków, którzy w badaniu pilotażowym byli wskazywani przez respondentów jako najlepsi kandydaci SLD na prezydenta (lub typowano ich w spekulacjach medialnych). Liderem sondażu jest polityk, który nie wystartuje w wyborach, ale to przepis na dobrego kandydata SLD. Włodzimierz Cimoszewicz (19 proc. wskazań) to polityk z doświadczeniem, o dużym autorytecie, wykraczający poza elektorat SLD. Drugie miejsce zajął Wojciech Olejniczak (12 proc.), który także zadeklarował, że nie zamierza brać udziału w wyborach. Trzeci jest Ryszard Kalisz (11 proc.) – gotowy walczyć o dobry wynik, ale nie uzyskał poparcia aparatu partyjnego SLD. Ten woli wypromować polityka lojalnego wobec SLD, który byłby potencjalną lokomotywą formacji w wyborach parlamentarnych. Małe szanse na ponowny start w wyborach prezydenckich ma Grzegorz Napieralski – czwarty w rankingu (8 proc.), gdyż zaczyna pozycjonować się jako ewentualny przywódca SLD, gdy potknie się Leszek Miller. Jako alternatywa w SLD pojawiła się koncepcja startu kobiety – w kontraście do mężczyzn, kandydatów z innych partii. Katarzyna Piekarska (3 proc.) i Joanna Senyszyn (2 proc.) cieszą się jednak małym poparciem respondentów. Oczywiście, sondaż nie uwzględnił wszystkich potencjalnych kandydatów, np. w spekulacjach pojawia się wicemarszałek Jerzy Wenderlich. Mimo wszystko, trudno nie odnieść wrażenia, że SLD nie ma kandydata (lub tacy nie zgodzą się wystartować), który byłby w stanie uzyskać więcej niż 10 proc. poparcia, a taki rezultat byłby sygnałem dla poradzenia sobie SLD z obecnym kryzysem. Więcej nawet, bardzo prawdopodobne dla tej formacji jest to, że wybory prezydenckie pogłębią te problemy. Najbardziej popularny w tym badaniu (skłonny startować) Ryszard Kalisz uzyskuje jak na razie w sondażach prezydenckich poparcie około 4-7%. Dominuje w nich Bronisław Komorowski, który cieszy się uznaniem w elektoracie centro-lewicowym.

Odwracanie się elektoratu lewicowego od SLD jest problemem tej formacji. W badaniach CBOS, w których respondenci są pytani o swoją orientację, na lewicy dominuje PO (41 proc, grudzień) i dla tej partii można zaobserwować trend rosnący, kosztem SLD (29 proc. grudzień). Nie należy się spodziewać, że PO gwałtownie skręci w lewo, gdyż elektorat o takiej orientacji jest zbyt mały dla partii rządzącej (według autodeklaracji stanowi 16 proc. osób głosujących; dla porównania centrum to 31 proc., prawica 30 proc., aideologiczni 23 proc.). Platforma jest partią szerokiego centrum, ale z pewnością będzie starała się skorzystać na problemach SLD i przejąć część wyborców.

lewica

Na problemy SLD wskazują także wyniki badania wizerunkowego. Istotne są tutaj zwłaszcza oceny na wymiarach dotyczących „społecznej wrażliwości”, np.: „politycy tej partii rozumieją problemy przeciętnych Polaków” (PO 30 proc; PiS 27 proc., SLD 25 proc.), „troszczy się o równe szanse dla wszystkich” ( PO 30 proc., PiS 29 proc., SLD 22 proc.). Widać zatem, że o domenę “społecznej wrażliwości” walczą łeb w łeb PiS i PO, zaś dystans do nich traci SLD.

Prezentacja2

SLD po porażce w wyborach samorządowych traci niemal na każdym wymiarze. Jest to tzw. „efekt diabelski”, iż te straty nie dotyczą tylko kwestii samorządowych, ale obejmują cały wizerunek. Spadki dotyczą także zagadnień liberalnych światopoglądowo: postępu społecznego (20 proc. – 10 pp!; PO 40 proc.), a także gwarancji państwa neutralnego światopoglądowo (24 proc. – 3 pp; PO 30 proc.).  Badanie było realizowane przed głosowaniem dotyczącym procedowania ustawy o związkach partnerskich (odrzuconej m.in. głosami PO; przełożenia głosowania m.in. nad ratyfikacją konwencji anty-przemocowej). Niemniej jednak na początku roku te tematy światopoglądowe mogą powrócić i oprócz gospodarowania „wrażliwości społecznej”, mogą stać się elementem batalii o elektorat lewicowy.

Podsumowując, ostatnie sondaże (TNS, IBRiS) preferencji partyjnych wskazują na spadki SLD w okolice niewiele ponad 5 proc. wyborczy próg. Wydaje się, że wybory prezydenckie mogą te problemy jeszcze pogłębić. Trudno SLD będzie wystawić kandydata, który uzyska poparcie większe niż 8-10 proc. To zaś może prowadzić do walk o przywództwo w partii. Efektem kryzysu może być bardzo słaby wynik w wyborach parlamentarnych i dalsza marginalizacja znaczenia SLD.


* Pomiar został przeprowadzony w dniach 18-21 grudnia 2014 roku metodą CAWI na ogólnopolskiej próbie Polaków liczącej N=1074 osób dobranych z panelu Ariadna. Próba losowo-kwotowa. Kwoty dobrane wg reprezentacji w populacji Polaków w wieku 18 lat i więcej dla płci, wieku, wykształcenia i wielkości miejscowości zamieszkania.

.


[26.XII.2014]

Z którym z liderów partyjnych najchętniej byś usiadł(a) przy świątecznym stole?


Polacy woleliby premier Ewę Kopacz niż Jarosława Kaczyńskiego przy swoim stole świątecznym. Słaby rezultat uzyskał Leszek Miller. Wyniki tego okolicznościowego sondażu (pytano, z jakim liderem partyjnym chciał(a)byś usiąść przy świątecznym stole) porównywano z rezultatami grudniowych badań wizerunkowych. Ostatnich 5 błędów premier Ewy Kopacz nie rujnuje jej pozytywnego postrzegania, ale to ostatni dzwonek, aby zmienić złą strategię komunikacyjną. 

Badani niechętnie widzieliby jakiegokolwiek polityka przy swoim stole (43 proc. ogółu próby), na co wpływ mogą mieć afery przed świętami, źle świadczące o polskiej kulturze politycznej  (np. „kilometrówkowa”, „sałatkowa”).

Pozostali badani najchętniej wymieniali premier Ewę Kopacz jako polityka, z którym najchętniej by zasiedli przy świątecznym stole  (22 proc. wśród zamierzających głosować w wyborach). Dla porównania Jarosława Kaczyńskiego wskazało o 6 punktów procentowych mniej respondentów (16 proc. wśród głosujących).

swiatecznystol

Sondaż jest spójny z rezultatami poprzedniego badania wizerunkowego (przeprowadzonego na początku grudnia; patrz tabela poniżej). Premier Ewa Kopacz była najlepiej oceniana spośród wszystkich liderów partyjnych. Uzyskała najwyższy odsetek wskazań w jedenastu spośród dwunastu kategorii. Była dobrze postrzegana zwłaszcza pod względem wzbudzania zaufania, uczciwości, rozumienia potrzeb przeciętnych Polaków oraz lubienia. Tylko w jednym obszarze – patriotyzmu – większy odsetek respondentów wskazywał Jarosława Kaczyńskiego (41 proc. na prezesa PiS; 35 proc. na Ewę Kopacz).

wizerunekpolitykow

Premier Ewa Kopacz uzyskała dobre rezultaty w dwóch grudniowych badaniach, pomimo ostatnio popełnionych przez siebie błędów. Pierwszym była zła strategia przed wyborami samorządowymi (budowa własnego wizerunku, zamiast mobilizacji elektoratu PO). Drugim oddanie inicjatywy po wyborach Jarosławowi Kaczyńskiemu. Trzecim zbyt mały dystans wobec problemów Radosława Sikorskiego. Czwartym, sesja w tygodniku, z retuszem i lokowaniem produktów, która rozpoczęła dyskusję o kryzysie premier. Piątym zaś nominacje pełnomocniczek premier (dla Urszuli Augustyn, Beaty Małeckiej-Libery), które może są i kompetentnymi politykami, ale nie wiadomo do końca, jaką rolę pełnią w odniesieniu do konstytucyjnych ministrów. Są postrzegane jako „przyjaciółki Ewy Kopacz”; ponadto, to pomysł na dodatkową kontrolę działania resortów, co świadczy o słabości premier i chaosie kompetencyjnym. Jak wskazują rezultaty badań, te błędy jeszcze nie rujnują wizerunku, ale to ostatni dzwonek, aby tego uniknąć i uciec do przodu. Taką formą nie jest dzisiejszy, świąteczny wywiad premier. Nie rozwiązuje problemu, gdyż jest ona i tak dobrze postrzegana pod względem ciepła, zaufania (ciągle ocieplając wizerunek można przegrzać). W grudniowym badaniu wizerunkowym traciła pod względem skuteczności, politycznego przywództwa (- 3 punkty proc.) i na tym wymiarze powinna przebiegać ofensywa.

Siłą Ewy Kopacz jest słabość Jarosława Kaczyńskiego. Wśród głosujących w wyborach respondentów przy świątecznym stole widziałoby go 16 proc., ale w ogólnej próbie tylko 10 proc. (dwa razy mniej niż Ewę Kopacz). Od lat Jarosław Kaczyński gorzej wypada w kontraście do polityków PO (teraz Kopacz, wcześniej Tuska). Pozytywnie postrzega go niemal wyłącznie elektorat PiS (m.in. za patriotyzm 41 proc., uczciwość 32 proc., ale Jarosława Kaczyńskiego “lubi” tylko 19 proc. badanych, a to znaczy o 11 punktów proc. mniej niż sympatyków PiS).

Kolejne miejsce w sondażu zajmuje Janusz Korwin-Mikke (9 proc. wśród zamierzających głosować). Jest postrzegany jako ekscentryczna osobowość, więc respondenci chętnie widzieliby go przy swoim stole, gdyż budzi ich zainteresowanie.

Ciekawe, że Janusz Piechociński (8 proc. wśród zamierzających głosować) wyprzedził Janusza Palikota (6 proc.), a zwłaszcza Leszka Millera (6 proc.), który jest liderem partii o większym elektoracie. Wynik kolejnego badania wskazuje na wzmocnienie Janusza Piechocińskiego i PSL po sukcesie w wyborach samorządowych i kryzys Leszka Millera oraz jego formacji.


* Pomiar został przeprowadzony w dniach 18-21 grudnia 2014 roku metodą CAWI na ogólnopolskiej próbie Polaków liczącej N=1074 osób dobranych z panelu Ariadna. Próba losowo-kwotowa. Kwoty dobrane wg reprezentacji w populacji Polaków w wieku 18 lat i więcej dla płci, wieku, wykształcenia i wielkości miejscowości zamieszkania.

.


[23.XII.2014]

Z którym z kandydatów na prezydenta najchętniej byś usiadł przy wigilijnym stole?


Z którym z kandydatów na prezydenta Polski najchętniej usiadł(a)byś przy wigilijnym stole? Takie okolicznościowe pytanie, będące pośrednią miarą zaufania, bliskości, a także zainteresowania kandydatami na prezydenta, zadano w panelu Ariadna na grupie 1074 osób. Wyniki są spójne z poprzednimi badaniami, według których faworytem wyborów prezydenckich jest Bronisław Komorowski, co nie znaczy, że wykluczona jest ich druga tura.

Badani najchętniej wymieniali prezydenta Bronisława Komorowskiego jako polityka, z którym najchętniej by zasiedli przy wigilijnym stole  (37 proc. wśród wszystkich badanych, 42 proc. wśród osób zamierzających głosować).

wigilia

Sondaż jest spójny z rezultatami poprzedniego badania (http://tajnikipolityki.pl/nowe-badanie-komorowski-czy-duda-prezydentem/ patrz tabela poniżej), według którego Bronisław  to „dobry kandydat na prezydenta” (63 proc.), pasuje do wyobrażeń wyborców o tym stanowisku. Uczciwy (62 proc.), patriota (61 proc.), wzbudza zaufanie (60 proc.).

Kolejna odpowiedź respondentów, według popularności, to „z żadnym z kandydatów na prezydenta” nie zasiad(a)łbym przy wigilijnym stole. Wynik ten pokazuje, że m.in. ostatnie afery  („kilometrówkowa”, „sałatkowa”, itd.) mogą negatywnie wpływać na poziom zaufania do całej klasy politycznej, w tym kandydatów na prezydenta.

Sondaż przynosi bardzo słabe rezultaty dla Andrzeja Dudy (7% ogół respondentów, 11% w próbie zamierzających głosować). Dzieje się tak, pomimo kampanii organizowanej przez PiS, w której kandydat na prezydenta z ramienia tej partii, składa Polakom świąteczne życzenia przy wigilijnym stole. Powodem tak słabych rezultatów jest prawdopodobnie mała rozpoznawalność Andrzeja Dudy, co może się zmienić jeszcze do czasu wyborów.

W poprzednim badaniu wizerunkowym, gdzie było podkreślone, iż Andrzej Duda to kandydat PiS, okazało się, że jego oceny współgrają z atutami tej partii – jest postrzegany jako patriota (28 proc.), uczciwy (26 proc.). Natomiast wadą Andrzeja Dudy jest to, iż rzadko wskazywany jako „dobry kandydat na prezydenta” (21 proc.). Wyniki tych dwóch badań mogą świadczyć o tym, że elektorat PiS głosuje na swojego kandydata (w sumie może więc zebrać 30%), ale jeszcze nie ma on ukształtowanego wizerunku, jaka osobowość nie zbiera głosów wśród apolitycznych wyborców, nie budzi zainteresowania.

Komorowski czy Duda prezydentem (4gru14)

Biorąc pod uwagę to, że Andrzej Duda prawdopodobnie zbierze elektorat PiS, to druga tura wyborów zależy od tego, jakich kandydatów wystawią inne partie.

SLD ma problem z kandydatem, który zebrałby głosy kurczącego się elektoratu tej partii. W tym badaniu umieszczono Ryszarda Kalisza, ale ma on coraz mniejsze szanse, aby być kandydatem Sojuszu. Jego wynik (6% w całej próbie; 7% w próbie zamierzających głosować) jest gorszy niż Janusza Korwin-Mikkego (7% – w całej próbie; 7% w próbie zamierzających głosować; 9% wśród osób, które nie głosują w wyborach).

Z ogólnego badania wizerunkowego wynika, że zaletą  Ryszarda Kalisza jest kompetencja (30 proc. wskazań). Podobnie jak Andrzej Duda jest słabo oceniany jako „dobry kandydat na prezydenta” (12 proc.), a także jako „skuteczny przywódca” (12 proc.). Widać, że prezydent Komorowski silnie wpisał się Polakom we wzorzec roli  głowy państwa i  innym kandydatom będzie trudno przekonać do siebie.

Interesującą postacią jest nie tylko Janusz-Korwin Mikke, ale także Janusz Palikot (7%). Jako ciekawa osobowość jest relatywnie chętnie zapraszana do stołu wigilijnego, chociaż elektorat jego partii jest znacznie mniejszy. Obaj mają nikłe szanse na drugie miejsce w I turze wyborów. Ich start nie byłby jednak pozbawiony znaczenia. Jeśliby ewentualny kandydat Nowej Prawicy zebrał głosy swojego 4-5proc. elektoratu, a jeszcze kilka punktów proc. uzyskał Janusz Palikot, to mało prawdopodobna, ale możliwa jest druga tura wyborów.

Bronisław Komorowski zatem ma ogromne szanse by wygrać je już w pierwszej turze, ale nie może twierdzić (taki błąd popełnia otoczenie prezydenta), że nie ma z kim ich przegrać, gdyż arogancja nie zachęca nie tylko do głosowania, ale m.in. do zapraszania do wigilijnego stołu .


* Pomiar został przeprowadzony w dniach 18-21 grudnia 2014 roku metodą CAWI na ogólnopolskiej próbie Polaków liczącej N=1074 osób dobranych z panelu Ariadna. Próba losowo-kwotowa. Kwoty dobrane wg reprezentacji w populacji Polaków w wieku 18 lat i więcej dla płci, wieku, wykształcenia i wielkości miejscowości zamieszkania.

.


[7.XII.2014]

Wizerunki liderów partii politycznych – grudzień 2014


Ewa Kopacz liderem badania wizerunkowego. Premier była najlepiej oceniana we wszystkich kategoriach (w tym m.in. zaufania, lubienia i uczciwości), za wyjątkiem patriotyzmu, domenie Jarosława Kaczyńskiego – wynika z badania przeprowadzonego przez dr hab. Norberta Maliszewskiego, realizowanego przez panel Ariadna dla www.tajnikipolityki.pl. Największe straty poniósł Leszek Miller, co interpretowano jako efekt porażki SLD w wyborach samorządowych.

Premier Ewa Kopacz była najlepiej oceniana spośród wszystkich liderów partyjnych. Uzyskała najwyższy odsetek wskazań w jedenastu spośród dwunastu kategorii. Była dobrze postrzegana zwłaszcza pod względem wzbudzania zaufania, uczciwości, rozumienia potrzeb przeciętnych Polaków oraz lubienia. Tylko w jednym obszarze – patriotyzmu – większy odsetek respondentów wskazywał Jarosława Kaczyńskiego (41 proc. na prezesa PiS; 35 proc. na Ewę Kopacz).

Z poszczególnych ocen stworzono ogólny wskaźnik – siły wizerunku polityka.* Ewa Kopacz (181 punktów) wyprzedziła Jarosława Kaczyńskiego (136 punktów). Po wyborach samorządowych to prezes PiS przejął inicjatywę, więc jak to możliwe, iż Ewa Kopacz ma silniejszy wizerunek niż Jarosław Kaczyński? Być może premier, wzorem Bronisława Komorowskiego, jest dobrze oceniana za sprawą przyjmowania roli swoistego arbitra, zachowującego odpowiedni dystans wobec najbardziej gorących sporów politycznych. Ewa Kopacz oddała pole prezesowi PiS, ale jego strategia podważania zaufania do instytucji państwa, głoszenie tezy o fałszu wyborczym, może podobać się twardemu, prawicowemu elektoratowi PiS, zaś zrażać do siebie wyborców centrowych. Jak tłumaczyć tę wydawałoby się samobójczą strategię prezesa PiS? Jarosław Kaczyński niemal po każdych wyborach zaostrza retorykę. To strategia mobilizowania twardego elektoratu, budowanie jego morale. Tym bardziej, że kiedy zacznie się kampania (np. prezydencka w 2015), swój główny przekaz złagodzi, a komunikacją z twardym elektoratem zajmą się inni posłowie, np. Antoni Macierewicz. *W celu przygotowania wskaźnika pytano respondentów o ocenę ważności cechy dla bycia dobrym przywódcą politycznym oraz ocenę danego polityka pod względem każdego z kryteriów.

Największe straty, aż 16 punktów, zanotował Leszek Miller (109 punktów). Bardzo słaby wynik w wyborach samorządowych osłabił lidera SLD. Na wymiarze skuteczności jako przywódcy stracił aż 9 punktów procentowych (obecnie 22 procent).

Pomiędzy trójką liderów, a pozostałymi przywódcami partii, jest duża różnica w liczbie punktów.

Janusz Palikot (79 pkt) jest dobrze oceniony pod względem tolerancji, otwartości, a także stosunkowo korzystnie na wymiarze siły. Słabą jego stroną  jest postrzeganie jego uczciwości oraz  kompetencji, zwłaszcza w sytuacjach tak trudnych jak czas kryzysu na Ukrainie.

Wyborcy PSL doceniają Janusza Piechocińskiego (70 punktów) pod względem każdej cechy (zwłaszcza patriotyzmu), zaś inni raczej są odporni na zalety wicepremiera. Sukces w wyborach samorządowych nie przełożył się na zyski wizerunkowe, co świadczy o ich specyfice. PSL uzyskał dobry rezultat dzięki aktywnemu działaniu tej partii w samorządach (błędach PO i kilka punktów procentowych za sprawą książeczki – więcej na temat)

Janusz Korwin-Mikke (łącznie 70 pkt) jest postrzegany przez swój elektorat, zwłaszcza młodych ludzi, jako silna osobowość i patriota. Jednocześnie nie jest to „polityk  na czas kryzysu na Ukrainie”. Ta niespójność nie ma wpływu na sympatię, którą rodzi w tej grupie wyborców.

Pomiar został przeprowadzony w dniach 3-10 grudnia 2014 roku metodą CAWI na ogólnopolskiej próbie Polaków liczącej N=1019 osób dobranych z panelu Ariadna. Próba losowo-kwotowa. Kwoty dobrane wg reprezentacji w populacji Polaków w wieku 18 lat i więcej dla płci, wieku, wykształcenia i wielkości miejscowości zamieszkania (3 proc. estymowany maksymalny błąd szacunku dla prób losowych, przy założonym 95% współczynniku ufności).


*W celu przygotowania wskaźnika pytano respondentów o ocenę ważności cechy dla bycia dobrym przywódcą politycznym oraz ocenę danego polityka pod względem każdego z kryteriów. Wskaźnik powstaje jako suma iloczynów: waga danej cechy x średnia jej  ocena dla danego polityka. Teoretyczną podstawą wskaźnika są klasyczne modele podejmowania decyzji politycznych. 

.

Pobierz raport  >>> 

.


[4.XII.2014]

Nowe badanie: Komorowski czy Duda prezydentem?


Bronisław Komorowski jest liderem ocen. Według badanych najlepiej pasuje do roli prezydenta, ale są elementy jego wizerunku, które można poprawić, np. „rozumienie potrzeb przeciętnych Polaków” – wynika z sondażu tajnikipolityki.pl, realizowanego w ramach panelu badawczego Ariadna. Andrzej Duda ma jeszcze niską rozpoznawalność, ale może zebrać głosy elektoratu PiS, czyli około 30 proc. Jeśli pozostałe partie (SLD, PSL, NP, TR) wystawią kandydatów, druga tura wyborów prezydenckich jest bardzo prawdopodobna.

Bronisław Komorowski (246 pkt)  dominuje siłą wizerunku nad Andrzejem Dudą (107 pkt) i pozostałymi kandydatami.* Odsetek pozytywnych wskazań w całej próbie świadczy o tym, że Bronisław Komorowski ze średnią 56 proc. to nie tylko prezydent lubiany przez PO, ale też inne grupy wyborców.

Bronisław Komorowski jest liderem ocen, ale są elementy jego wizerunku, które można poprawić, gdyż będą obiektem ataku kontrkandydatów. Bronisław Komorowski to „dobry kandydat na prezydenta” (63 proc.), pasuje do wyobrażeń wyborców o tym stanowisku. Uczciwy (62 proc.), patriota (61 proc.), wzbudza zaufanie (60 proc.). To jego atuty. Uczciwość to cecha, którą respondenci  wskazują jako najważniejszą, więc ataki kontrkandydatów będą celowały w podważenie tej zalety prezydenta (co było widać już podczas kampanii samorządowej, w czasie problemów PKW z sumowaniem rezultatów, a za co Bronisław Komorowski nie był odpowiedzialny).

Komorowski_Duda

Bronisław Komorowski słabiej jest oceniany pod względem siły, zdecydowania (47 proc.), bliskości ludziom (52 proc.) i rozumienia potrzeb przeciętnych Polaków (51 proc.), lubienia (52 proc.). Niewykluczone więc, że podczas kampanii prezydent będzie redukować tzw. „dystans władzy”, np. poprzez tour po Polsce z dużą  ilością spotkań, podczas których łatwo wchodzi w kontakt z wyborcami  (lub za pomocą innych metod ocieplających wizerunek Bronisława Komorowskiego).

Andrzej Duda

Mała rozpoznawalność kandydata PiS sprawia, że średnia pozytywnych wskazań (24 proc.) jest niższa niż elektorat tej partii (około 30 procent.). Natomiast uzyskuje on więcej pozytywnych wskazań niż znany i popularny polityk Ryszard Kalisz, ale bez wsparcia partii z dużym poparciem (20 proc.).

Zalety Andrzeja Dudy współgrają z atutami PiS – jest postrzegany jako patriota (28 proc.), uczciwy (26 proc.). Podobnie jak partia opozycyjna, która obiecuje, że „słucha ludzi” jest dobrze oceniany pod względem bliskości ludziom (26 proc.) i rozumienia potrzeb przeciętnych Polaków (26 proc.). Prawdopodobnie PiS będzie tworzyć narrację, wedle której podkreślana będzie kwestia dystansu władzy prezydenta, powiązanego z elitami i pretendenta z opozycji, bliższego Kowalskim. Oczywiście tych przekazów będzie więcej. Andrzej Duda jest rzadko wskazywany jako „dobry kandydat na prezydenta” (21 proc.). Konsekwencją braku doświadczenia kandydata w sprawowaniu eksponowanego urzędu/pełnienia ważnej funkcji, są gorsze oceny jako „skutecznego przywódcy” (21 proc.). Pierwsze kroki kampanii PiS więc będą poświęcone także temu, aby przekonać, iż ten relatywnie młody polityk pasuje do pełnienia roli prezydenta (gdyż motyw głosowania przeciw Komorowskiemu może nie być wystarczający).

Wstępne, dość korzystne oceny, są przesłanką dla wnioskowania, że Andrzej Duda ma szansę zebrać głosy elektoratu PiS, czyli około 30 proc. Druga tura jest możliwa, jeśli inne partie (PSL, SLD, TR, NP) wystawiłyby w wyborach mocnych kandydatów lub startowaliby ich liderzy (ich elektoraty > 20%).

Ryszard Kalisz (87 pkt.) został umieszczony w badaniu jako tzw. kontrast (popularny polityk z lewicy), a działo się to w czasie, gdy nie było jeszcze debaty o kandydacie SLD na stanowisko prezydenta. Zaletą  Ryszarda Kalisza jest kompetencja (30 proc. wskazań). Podobnie jak Andrzej Duda jest słabo oceniany jako „dobry kandydat na prezydenta” (12 proc.), a także jako „skuteczny przywódca” (12 proc.). Widać, że prezydent Komorowski silnie wpisał się Polakom we wzorzec roli  głowy państwa i  innym kandydatom będzie trudno przekonać do siebie.

Janusz Korwin-Mikke (74 pkt) i Janusz Palikot (57 pkt) mają nikłe szanse na drugie miejsce w I turze wyborów. Ich start nie byłby jednak pozbawiony znaczenia. Jeśliby ewentualny kandydat Nowej Prawicy zebrał głosy swojego 4-5proc. elektoratu, a jeszcze kilka punktów proc. uzyskał Janusz Palikot, to pomimo dużej popularności obecnego prezydenta, odbyłaby się druga tura wyborów.  Bronisław Komorowski ma ogromne szanse by wygrać wybory, ale niekoniecznie poprzez nokaut.

.

Pobierz pełny raport >>>

 


* W celu przygotowania wskaźnika pytano respondentów o ocenę ważności cechy dla bycia dobrym przywódcą politycznym oraz ocenę danego polityka pod względem każdego z kryteriów. Wskaźnik powstaje jako suma iloczynów: waga danej cechy x średnia jej ocena dla danego polityka. Teoretyczną podstawą wskaźnika są klasyczne modele podejmowania decyzji politycznych.

** Pomiar został przeprowadzony w dniach 18-20 listopada 2014 roku metodą CAWI na ogólnopolskiej próbie Polaków liczącej N=1046 osób dobranych z panelu Ariadna. Próba losowo-kwotowa. Kwoty dobrane wg reprezentacji w populacji Polaków w wieku 18 lat i więcej dla płci, wieku, wykształcenia i wielkości miejscowości zamieszkania

.


[25.XI.2014]

Za metą, czyli rozliczenie z symulacji

dr Tomasz Jurkiewicz, dr hab. Norbert Maliszewski

W ostatnim tekście „Na ostatniej prostej (symulacja na tydzień przed wyborami)” aktualizowanym w przedwyborczy piątek 14. listopada 2014 napisaliśmy w czołówce „PO może zwyciężyć podczas wyborów samorządowych w 9 sejmikach wojewódzkich, PiS w 6, a w jednym byłby remis pod względem liczby mandatów pomiędzy PiS a PSL” . W dalszej części opisywaliśmy, że PO z PSL będą rządzić w 12 województwach, natomiast z symulacji wynikało, że PiS zdoła rządzić samodzielnie w 4 województwach.

Wyniki rzeczywiste różnią się od symulacji na niekorzyść PiS. Na skutek dużo lepszego wyniku PSL koalicja PO+PSL będzie rządzić w 15 z 16 województw i to pomimo wygranej PiS w 6 województwach (co trafnie wyszło z symulacji). Rzeczywista liczba mandatów oraz błąd między symulacją a wynikiem przedstawia się następująco (np. dla dolnośląskiego PO w symulacji miało 19mandatów, w wyborach zdobyło 16, więc różnica – 3 mandaty):

Za metą czyli rozliczenie symulacji.

Różnice pomiędzy symulacją a wynikami w poszczególnych województwach są dość powtarzalne, PO i PiS zyskały po kilka mandatów mniej, często mandat tracił też SLD natomiast regularnie zyskiwał PSL. W kilku województwach mandaty partiom odebrały komitety lokalne, przy czym tu akurat na bazie sondaży sejmowych i sejmikowych bez znajomości rozkładów po województwach trudno było przewidywać wyniki. W woj. śląskim i opolskim, gdzie znana była mniej więcej potencjalna siła lokalnych komitetów symulacja wskazała trafne wyniki.

Przygotowując symulację założono, że wynik np. dla PSL będzie mocno niedoszacowany, więc średnie sondaży dla partii były korygowane o poziom niedoszacowania w 2010. Przed wyborami wydawało się, że niedoszacowanie czy przeszacowanie wyników wystąpi w mniejszym stopniu, bowiem nie ma praktycznie w tej chwili partii, dla której występowałby efekt spirali milczenia (wyborca wstydziłby się deklarować). Dlatego wprowadzana korekta nie była pełna, została ograniczona o ok. połowę.

Relacja wyników dla poszczególnych partii w stosunku do PiS przedstawia się następująco. O ile w sondażach PSL miał 17% wyniku PiS, to w przyjętych do symulacji było to 45%, podczas gdy w wyborach 88% (gdyby dać tu pełną korektę sondaż/wybory2010 wynik byłby trafiony prawie idealnie). Z kolei dla SLD sondaże dawały 28% wyniku PiS, w symulacji przyjęto 31%, wynik rzeczywisty 33%. Pełna korekta przeszacowałaby SLD do 36%. Dla PO mamy odpowiednio 107% w sondażach, 98% w wyborach, 102% w symulacji. Pełna korekta zaniżyłaby wynik do 91%.

Poziom korekty dla partii, który dawał bliski rzeczywistości wynik, był niższy niż niedoszacowanie/przeszacowanie w 2010 roku. Jedynie wynik PSL jest tu wyjątkiem, dla tej partii mieliśmy prawie identyczny poziom korekty wynik/sondaż. Jednakże wydaje się, że sama korekta „na sondaż” była bliska prawidłowej. Silniejsze niedoszacowanie PSLu to wynik następujących czynników:

  • pozostanie części elektoratu miejskiego w domu i większa frekwencja wiejskiego co sprzyjało PSL i PiS,
  • żółta kartka wyborców PO i przerzucenie części głosów na partię drugiego wyboru PSL,
  • problem z kartą do głosowania, która była książką z kartkami, gdzie na pierwszej stronie była lista PSL.

Co do ostatniego czynnika premiował on PSL w stosunku do np. PiS w ten sposób, że wyborcy PSL mieli swoją listę na pierwszej stronie i po zaznaczeniu wrzucali do urny. Wyborcy innych partii mogli z rozpędu zaznaczać głosy na różnych kartkach zanim dotarli do swojej partii, co powodowało nieważność ich głosu.

Podsumowując, ogólny obraz z symulacji okazał się w miarę bliski realiom powyborczym, a na pewno bliższy niż obraz rysujący się z sondaży.  Czy wrzucenie pełnej korekty byłoby lepsze? W tym konkretnym przypadku zapewne tak, dałoby bowiem mniejsze błędy sumarycznie. Jednakże przy symulacjach raczej należy ostrożnie korygować wyniki, można przypuszczać, że i sondaże będą robione coraz lepiej i trudno też oczekiwać takich samych okoliczności sprzyjających PSL.

.


[18.XI.2014]

Wizerunki polityków – listopad 2014


1. Kopacz liderem

Premier Ewa Kopacz była najlepiej oceniana spośród wszystkich liderów partyjnych. Uzyskała najwyższy odsetek wskazań w 9 spośród 10 kategorii. Była dobrze oceniana zwłaszcza pod względem wzbudzania zaufania, uczciwości, rozumienia potrzeb przeciętnych Polaków, lubienia. Premier zyskiwała niemal na każdym wymiarze, np. patriotyzmu +11pp, siła + 7pp, zdecydowania + 6pp. Tylko w jednym obszarze – patriotyzmu – większy odsetek respondentów wskazywał Jarosława Kaczyńskiego (43%; zaś Ewę Kopacz 40%).To już drugi ranking, w którym Ewa Kopacz (180 pkt; wzrost o 23 pkt) wyprzedziła Jarosława Kaczyńskiego (131 pkt, wzrost o 3 pkt)*.

2. Jarosław Kaczyński – patriota, silny przywódca

Jarosław Kaczyński nie tylko był dobrze oceniany pod względem patriotyzmu, ale także i siły. Oceny prezesa na tych wymiarach przywództwa są podobne do liderki PO (nie ma istotnych statystycznie różnic). Większość zmian w ocenach Jarosława Kaczyńskiego jest nieistotna statystycznie. Zyskuje Ewa Kopacz, np. rozumie potrzeby Polaków (+5 pp, Jarosław Kaczyński – 3 pp), wyprzedzając go w domenach, które były zagospodarowane  przez prezesa PiS (skuteczny przywódca).

Warto zaznaczyć, że pomimo największego odsetka sympatyków PiS spośród elektoratów różnych partii, lider PiS jest oceniany gorzej niż Leszek Miller, pod względem lubienia, kompetencji. Jarosław Kaczyński ma charyzmę, wizerunek prawicowego lidera, ale trudno mu przyciągać nowych wyborców, zwłaszcza aideologicznych, czy zorientowanych bardziej centrowo. PiS opiera się na Jarosławie Kaczyńskim, ale też jest jej ograniczeniem w pozyskiwaniu nowych wyborców – chociaż ten problem jest mniejszy niż przed laty.

3. Leszek Miller – żelazny kanclerz, ale da się lubić

Leszek Miller zajmuje trzecie miejsce pod względem atrakcyjności wizerunku (125 pkt, + 4pkt) i niewiele ustępuje liderom rankingu, a zwłaszcza Jarosławowi Kaczyńskiemu. Jest on dobrze oceniany pod względem siły (35% wskazań), korzystanie także jako skuteczny polityk. Jest też stosunkowo dobrze postrzegany pod względem otwartości, sympatii, czy kompetencji (biorąc pod uwagę trzy razy mniejszą proporcję sympatyków SLD w porównaniu do PiS). Jego słaba strona w oczach respondentów to uczciwość (21%).

Pomiędzy trójką liderów, a pozostałymi przywódcami partii, jest niemal dwukrotna różnica w liczbie punktów.

4. Janusz Piechociński – 72 pkt

Awansował na czwarte miejsce rankingu. Wyborcy PSL doceniają swojego lidera pod względem każdej cechy (zwłaszcza patriotyzmu), zaś inni raczej są impregnowani na zalety wicepremiera. W porównaniu do poprzednich badań nieco stracił pod względem skuteczności.

5. Janusz Palikot  – 64 pkt

Janusz Palikot jest dobrze oceniony pod względem tolerancji, otwartości, a także stosunkowo korzystnie na wymiarze siły. Słabą jego stroną  jest postrzeganie jego uczciwości oraz  kompetencji, zwłaszcza w sytuacjach tak trudnych jak czas kryzysu na Ukrainie.

6. „Fenomen” Janusza Korwin- Mikkego 56  pkt

Jest postrzegany przez swój elektorat, zwłaszcza młodych ludzi jako silna osobowość, patriota, a jednocześnie nie jest to „polityk  na czas kryzysu na Ukrainie”. Ta niespójność nie ma wpływu na sympatię, którą rodzi w tej grupie wyborców.

liderzy_zamierzajacy_11-12

*W celu przygotowania wskaźnika pytano respondentów o ocenę ważności cechy dla bycia dobrym przywódcą politycznym oraz ocenę danego polityka pod względem każdego z kryteriów. Wskaźnik powstaje jako suma iloczynów: waga danej cechy x średnia jej ocena dla danego polityka. Teoretyczną podstawą wskaźnika są klasyczne modele podejmowania decyzji politycznych

.

Pobierz raport  >>> 

.

.


[12.XI.2014]

Straty PiS po „aferze madryckiej”? Badanie wizerunków partii – listopad


Platforma Obywatelska ma najsilniejszą markę polityczną. Drugie w rankingu jest Prawo i Sprawiedliwość, ale poniosło starty wizerunkowe (-5pp). Powodem mogą być problemy związane z nieprawidłowościami w rozliczeniu zaliczki na wyjazd do Madrytu przez  byłych posłów PiS A. Hofmana,  M.A. Kamińskiego, A. Rogackiego. PiS straciło m.in. na wymiarach „wiarygodności obietnic wyborczych” (-4 pp), „rozumienia potrzeb przeciętnych Polaków (-3pp), ale też jako „partia walcząca z korupcją” (-2 pp).

Platforma Obywatelska

To najsilniejsza marka polityczna wśród wyborców deklarujących chęć udziału w wyborach (151 punktów; bez zmian).*  To lider 10 spośród 17 z wymiarów. Ma korzystny wizerunek przed najbliższymi wyborami: sprawnie działa w samorządach (45proc.; +5pp)**, będzie dobrze gospodarować środkami unijnymi z przyszłej perspektywy (38proc.; – 3pp). Siłą Platformy Obywatelskiej w postrzeganiu („głosujących”) respondentów jest kompetencja jej polityków na czas kryzysu gospodarczego (40proc. wskazań)  i bezpieczeństwa (42proc.; w szczególności kryzysu na Ukrainie – 39proc.).

PO nie jest wolna od problemów wizerunkowych. Premier Ewa Kopacz przekonuje, że jest bliżej ludzi. To się udaje odnośnie samej premier (potwierdzają to wyniki badania –wizerunki polityków, Ewa Kopacz jest ich liderem), ale jak na razie w małym stopniu to przekłada się na postrzeganie PO. Dla cechy „politycy tej partii rozumieją problemy przeciętnych Polaków” w ocenach „głosujących” PO uzyskuje jedynie 29proc. wskazań (+2pp), PiS 32proc. (-3pp). Wrażliwość społeczna też nie jest domeną PO („troszczy się o równe szanse dla wszystkich”  PO 29proc., PiS 32proc.).

Prawo i Sprawiedliwość

Prawo i Sprawiedliwość to druga pod względem preferencji  marka polityczna wśród wyborców deklarujących chęć udziału w wyborach (137 punktów, – 5pp). Połowa wywiadów tego badania była realizowanych wówczas, gdy dyskutowano w mediach sprawę nieprawidłowości w pobieraniu zaliczek na wyjazd do Madrytu trzech byłych posłów PiS. Partia ta traci najwięcej na takich wymiarach jak wiarygodność w realizacji obietnic wyborczych (-4 pp), sprawności działania w samorządach (-5 pp), troszczeniu się o równe szanse dla wszystkich (-4 pp), jako gwarant bezpieczeństwa narodowego (-4pp). To może być tzw. efekt diabelski problemów wizerunkowych – straty są niespecyficzne, problemy rozlewają się na różne wymiary, partia cofa się do defensywy, nie eksponuje tego co było wcześniej jej zaletą. Źle to wróży tej partii zważywszy to, że sondażowo jest o krok za PO przed najbliższymi wyborami samorządowymi (na poziomie sejmików wojewódzkich).

Domeną partii jest praworządność (37proc. – 2pp), walka z korupcją (36proc., – 2pp). W badaniu w trakcie sprawy 3 posłów PiS traci na tych wymiarach, ale wciąż to domeny tej partii. Duży odsetek wskazań „dąży do zmniejszenia podatków” (34proc.) to wyraz oczekiwań redukcji obciążeń ze strony fiskusa, a nie neoliberalnego myślenia o gospodarce.

Sojusz Lewicy Demokratycznej

Trzecie miejsce pod względem siły wizerunków – wśród osób głosujących – zajął Sojusz Lewicy Demokratycznej (114 pkt). SLD jest dobrze oceniany w zakresie zagadnień liberalnych światopoglądowo (ale utracił pozycję lidera na rzecz PO): postępu społecznego (30proc.; PO 38proc.), a także gwarancji państwa neutralnego światopoglądowo (28proc.; PO 35proc.).  Chociaż w próbie było więcej sympatyków PiS, to  SLD uzyskiwało  lepsze oceny pod względem lubienia (28proc.; PiS 26proc.).

Polskie Stronnictwo Ludowe

Zajmuje czwarte miejsce pod względem siły marki (75 pkt). Gospodaruje przydatne cechy na czas wyborów samorządowych – skuteczne w nich działanie (25proc.; + 2pp). W opinii 25 proc. (+6 pp) respondentów PSL troszczy się o interes Polski. Być może kryzys wizerunkowy ministra Marka Sawickiego posłużył nagłośnieniu tej partii wysiłków, jakie podejmuje w sytuacji rosyjskiego embarga na polską żywność? Trzeba jednak pamiętać, że oceny PSL – skuteczności w walce z kryzysem są niskie (13proc. +2 pp), zwłaszcza tym na Ukrainie (14proc., + 2pp), ale się poprawiły w porównaniu do poprzedniego pomiaru

Twój Ruch

(47 pkt) ma relatywnie korzystny wizerunek, biorąc pod uwagę nikłe poparcie społeczne. To dobre postrzeganie dotyczy kwestii liberalnych, np. gwarant państwa neutralnego światopoglądowo 18proc.. Zbliżają się wybory samorządowe, a sondaże zapowiadają klęskę Twojego Ruchu, co wiąże się ze słabym jego postrzeganiem w kwestiach ważnych dla  tej kampanii, np. sprawnością działania w samorządach (6proc. wskazań).

Nowa Prawica

Ma równie słaby wizerunek co TR, a większe społeczne poparcie (47 pkt). Biorąc pod uwagę wielkość poparcia tej partii, wynik ten można interpretować tym, że popularność tej partii opiera się na osobie lidera Janusza Korwin-Mikkego. Nowa Prawica zgodnie z nazwą jest liberalna w kwestiach gospodarczych, co zdaje się dostrzegają sympatycy tej partii – dążenie do zmniejszania podatków wyróżnia tę partię (18proc.). Pozostałe cechy wskazywane są rzadziej. Szczególną słabością NP (jako partii konserwatywnej) jest to, że tylko 7proc. wskazuje ją jako gwaranta bezpieczeństwa narodowego.

Szczegółowe rezultaty w raporcie z badania. Pobierz raport z badania >>>


* W celu przygotowania wskaźnika pytano respondentów o ocenę ważności cechy dla wyboru partii oraz ocenę danego ugrupowania pod względem każdego z kryteriów. Wskaźnik powstaje jako suma iloczynów: waga danej cechy x średnia jej ocena dla danej partii. Teoretyczną podstawą wskaźnika są klasyczne modele podejmowania decyzji politycznych.
** Oba pomiary zostały przeprowadzone metodą CAWI na ogólnopolskich próbach Polaków dobranych z panelu Ariadna. Kwoty dobrane wg reprezentacji w populacji Polaków wieku 18 lat i więcej dla płci, wieku, wykształcenia i wielkości miejscowości zamieszkania. Pomiar pierwszy został przeprowadzony w dniach 1 – 5 października 2014 roku na próbie liczącej N=1085 osób. Pomiar drugi został przeprowadzony w dniach 4 – 10 listopada 2014 roku na próbie liczącej N=1036 osób

.


[7.XI.2014]

Ocena kampanii przed wyborami samorządowymi – raport z badania


Najlepiej oceniane są kampanie partyjne: Platformy Obywatelskiej (25 proc. – wskazań), Prawa i Sprawiedliwości (16 proc.), ale silnie konkurują z nimi komitety lokalne (13 proc.) i kandydaci niezależni (13 proc.) – wynika z badania realizowanego przez panel Ariadna dla tajnikipolityki.pl

Niespotykany rezultat w historii kampanii politycznych przynosi badanie poparcia komitetów wyborczych do sejmików wojewódzkich CBOS (9-15 października), gdyż tracą liderzy PO 24 proc. (- 4pp) , PiS 23 proc. (-3 pp), a wzrasta liczba osób niezdecydowanych z 22 proc. do 30 proc. Świadczy to o miałkości partyjnej kampanii. Na ogół spór polityczny prowadzi do zysków liderów, spadków odsetka osób niezdecydowanych.

Partie starają się to nadrobić na ostatniej prostej, stąd debata o debacie pomiędzy Ewą Kopacz a Jarosławem Kaczyńskim. Ma podgrzać atmosferę, polaryzować wyborców, zmobilizować do głosowania.

Innym sposobem zdobywania głosów osób niezdecydowanych są partyjne spoty. W tej kampanijnej walce, wedle wyników badania realizowanego przez panel Ariadna (29 października – 3 listopada), triumfuje Platforma Obywatelska, której przekaz to hasła przewodnie „Bliżej ludzi”, „Miliardy dla Samorządu. Lepsze życie Polaków”. Ten przekaz PO najbardziej zwraca uwagę (35 proc.), podoba się (25 proc.), jest oryginalny (22 proc.), skuteczny (24 proc.). Te dobre oceny sztab PO zawdzięcza najlepszemu dotarciu do wyborców (37 proc. spotkało się z reklamami PO), okupionego największymi nakładami finansowymi spośród wszystkich komitetów wyborczych.

Dla porównania druga w rankingu kampania PiS (przekaz „Słuchać Polaków. Zmieniać Polskę”) dotarł do 22 proc. badanych, podoba się 16 proc., jest oryginalna 16 proc., skuteczna według 16 proc. respondentów. Te gorsze oceny kampanii PiS to kolejny sygnał, że sztab tej partii przegrywa w rywalizacji z PO, która prowadzi skuteczną ofensywę opierającą się na nowym otwarciu premier Ewy Kopacz.

Rezultat w sejmikach wojewódzkich to m.in. test dla partii przed wyborami parlamentarnymi, stąd ich duża aktywność reklamowa. Nie należy jednak zapominać, że 16 listopada to także wybory około 2,5 tys. wójtów, burmistrzów i prezydentów miast, jak również radnych gmin, powiatów (nie tylko sejmików wojewódzkich). Startują w nich nie tylko kandydaci partyjni, ale także niezależni. Na tym poziomie lepiej reprezentowane są lokalne, samorządowe komitety. Ich przekaz jest rozproszony, walczą o uwagę z komitetami partyjnymi, docierając do 36% badanych. Reklamy są różnorodne. W tej puli znajdują się słabe reklamy, tzw. „perły kampanii”, a więc komunikaty będące przedmiotem dowcipów internautów. Są także i dobrze oceniane – te reklamy podobają się w sumie 26 proc. respondentów (komitety lokalne wskazało 13 proc., kandydatów niezależnych 13 proc.).

Reklamy pozostałych komitetów mają słabsze dotarcie, a więc i także mniej wskazań podobania się, np. SLD Lewica Razem (9 proc.), PSL (6 proc.), Twój Ruch (5 proc.), Ruch Narodowy (2 proc.), Kongres Nowej Prawicy (2 proc.)

Samorządowe wybory są uważane za najważniejsze z perspektywy wyborców. Uzyskują najwyższą 7.16 średnią ocen ważności (prezydenckie 6.7, parlamentarne 6.4), według badania CBOS. Trudno się nie oprzeć wrażeniu, że poziom kampanii nie dorównuje temu znaczeniu. Należy mieć też nadzieję, że docenione będą te komitety, które zrozumiały wagę tych wyborów, a pokazywane szeroko w mediach te złe reklamy,  tzw. „perły kampanii”, nie spowodują, że wyborcy nie zaczną postrzegać głosowania 16 listopada poprzez pryzmat tych przekazów i nie zostaną w domach.

Szczegółowe wyniki, więcej informacji w raporcie Ariadny.

.

Pobierz raport z badania  >>>

.


[2.XI.2014]

Trendy na dwa tygodnie przed wyborami: PO o włos przed PiS

dr hab. Norbert Maliszewski, dr Tomasz Jurkiewicz

W ciągu dwóch miesięcy kampanii PO wyprzedziła PiS w sondażach, dzięki temu PO może zwyciężyć podczas wyborów samorządowych w 9 sejmikach wojewódzkich, zaś PiS w 7, według symulacji przygotowanej przed dr Tomasza Jurkiewicza i dr hab. Norbert Maliszewskiego. Podczas kampanii zyskało nieznacznie SLD, PSL ma stabilne poparcie mimo problemów ministra Sawickiego, zaś dla Nowej Prawicy trend spadkowy może być prognozą złych rezultatów wyborczych. W ciągu tych dwóch tygodni decyzję podejmują wyborcy ostatniej chwili, którzy mogą przechylić szalę zwycięstwa. Tylko, czy pójdą zagłosować?

Już za dwa tygodnie odbędą się wybory około 2,5 tys. wójtów, burmistrzów i prezydentów miast, a także prawie 47 tys. radnych gmin, powiatów i sejmików wojewódzkich. Dla partii politycznych to nie tylko próba uzyskania władzy w samorządach, ale test popularności przed wyborami parlamentarnymi. Najprostszym wskaźnikiem powodzenia, z którego będą starać się skorzystać partie, są wyniki w sejmikach wojewódzkich. W 2010 roku, chociaż lokalne komitety zebrały prawie 15%, ale głosy się rozproszyły i dało to zaledwie 20 mandatów, czyli 3,6% całej puli. Zakładając, że w 2014 roku będzie podobnie, ogólną prognozą dla sejmikowych rezultatów są sondażowe trendy poparcia dla partii politycznych (na ten temat także pisał Michał Zieliński http://tajnikipolityki.pl/efekt-tuskopacz/).

PO_o_wlos_przed PiS

Dla Platformy Obywatelskiej można obserwować trend rosnącej popularności. Tuż po oficjalnym rozpoczęciu kampanii (27 VIII), Donald Tusk awansował na stanowisko szefa Rady Europejskiej. Wtedy byli wyborcy PO dali tej partii nowy kredyt zaufania. Premier Ewa Kopacz nie tylko utrzymała to poparcie, ale jeszcze go powiększyła i od miesiąca PO ma dość stabilną przewagę nad PiS (2 pkt proc.). Główny przekaz PiS (hasło „Słuchać Polaków. Zmieniać Polskę”), odnoszący się do społecznej wrażliwości, został skutecznie przysłonięty przez ofensywę Ewy Kopacz (hasło: “Bliżej ludzi”), która w rozumieniu potrzeb Kowalskich wydaje się być bardziej kompetentna niż Jarosław Kaczyński. Wprawdzie PiS traci nieznacznie, ale przynajmniej na dwa tygodnie przed końcem kampanii, sondaże nie wskazują na to, aby politycy tej partii potrafili przejąć inicjatywę, narzucić swój temat.

Na zmianach na scenie politycznej zyskuje w niewielkim stopniu SLD. Wyniki sondaży pokazują, że Polacy obawiają się rosnących kosztów embarga na polskie produkty ze strony Rosji, deklarują obawy wobec dużego zaangażowania polskiej dyplomacji w bycie ambasadorem na Ukrainie, co jest zgodne z linią SLD. W tę strategię wpisuje się też krytyka poczynań ministra rolnictwa Marka Sawickiego. Na problemach z konsekwencjami embarga sondażowo nie traci PSL, gdyż ma silnie zidentyfikowanych z partią wyborców, ale pytanie, czy będą oni na tyle zmobilizowani, aby ruszyć do urn.

Pozostałe partie w sondażach nie przekraczają 5% progu wyborczego, zaś trend dla lokalnych komitetów trudno obserwować, gdyż takich badań jest jak na lekarstwo (np. wg ostatniego sondażu IBRiS dla Rzeczpospolitej poparcie dla lokalnych komitetów to 9% i zmalało od ostatniego pomiaru o 3 pp); symulacja na podstawie ostatniego z tego typu sondaży była publikowana na www.tajnikipolityki.pl (remis-oznacza-przegrana-pis).

Znaczenie nawet niedużych zmian poparcia można prześledzić, gdy sondażowe średnie zostaną przeliczone na mandaty (z końca sierpnia, września i października). Metoda przygotowywania symulacji była już opisywana (po-wygrywa-z-pis-96-korekta-na-niedoprzeszacowanie-sondazy), w skrócie: odbywa sięzgodnie z modelem opierającym się na wyborach samorządowych 2010 roku i ostatnich wyborach do Europarlamentu (z poprawką na niedoszacowanie/przeszacowanie partii). W przybliżeniu podział mandatów z do sejmików wojewódzkich pokazano w poniższej tabeli.

 

PO_o_wlos_przed PiS_1
PO_o_wlos_przed PiS_2
PO_o_wlos_przed PiS_3

Sondażowy wzrost PO w trakcie kampanii to około 3 pp i spadek PiS o 1,5 pp. Wprowadza on duże zmiany w podziale mandatów. Jeszcze pod koniec sierpnia PiS uzyskałoby o 9 mandatów więcej od PO, zaś według ostatnich sondaży przeliczonych na mandaty, liderem byłoby PO (219).

Ważniejsza niż ogólna liczba mandatów w całym kraju są zwycięstwa w poszczególnych województwach, a zwłaszcza możliwości stworzenia koalicji rządzącej. PO pod względem liczby mandatów wygrywa w 9, a PiS w 6 województwach. W świętokrzyskim jest remis, gdyż  PiS i PSL mają po 11 mandatów.

Biorąc pod uwagę możliwości koalicyjne tych partii, PiS prawdopodobnie będzie rządzić tylko w czterech województwach (lubelskim, podkarpackim, małopolskim i podlaskim). SLD, PSL raczej będą wchodzić w koalicję z PO niż PiS. Zatem PO mogłoby rządzić samodzielnie lub w koalicjach nawet w 12 województwach.

Obserwowanie wpływu sondażowej zmiany na podział mandatów to może być podstawa dla wyznaczenia tzw. “województw bitewnych” (a w obrebie nich okręgów). Są to te miejsca, w których różnica pomiędzy partiami, np. PiS a PO (lub ewentualną koalicją z PSL, z SLD) jest na tyle nieduża, iż otwarta pozostaje kwestia wygranej w danym województwie.  Ponadto, dobry rezultat zwiększa możliwości koalicyjne danej partii, jest szansą na przełamanie ogólnopolskiego klucza (np. PiS i SLD – czysto teoretycznie, a więc abstrahując od realiów, taka koalicja była możliwa jeszcze w sierpniu w łódzkim; teraz już nie miałaby większości). Czasami jest to kwestia symbolicznego zwycięstwa, np. w mazowieckim (jeszcze dwa miesiące temu przewaga PiS nad PO to były 4 mandaty, w listopadowej symulacji już tylko jeden). Czasami zaś, przeliczenie sondaży na mandaty może przynieść niespodzianki. Dwa miesiące temu wygrana w małopolskim PiS (21 mandatów, PO – 14) była niemal pewna. Według obecnej symulacji PiS miałoby 20 mandatów, a PO i PSL w sumie 19.

Trwa kampania,  pozostają osoby niezdecydowane, a ich liczba według deklaracji zmalała z 15% do 13%. Jeśliby poszli zagłosować, to mogłoby zmienić układ wyników, ale na ogół tylko niewielka część z nich to czyni. Inną kwestią jest też mobilizacja elektoratów partyjnych, a to może być powód różnicy pomiędzy sondażowym a realnym rezultatem. Widać, że niewielkie zmiany poparcia mają duży wpływ na podział mandatów, układ sił w województwach, więc ta walka powinna trwać do ostatniego momentu.

.


[31.X.2014]

PO liderem, ale z problemami. Badanie wizerunków partii – październik


Premier Ewa Kopacz radykalnie poprawiła swój wizerunek, ale pozytywne zmiany nie dotyczą jeszcze postrzegania Platformy Obywatelskiej jako partii. To PiS lepiej rozumie problemy Polaków niż partia rządząca. Chociaż PO jest najlepiej postrzegana przez chcących wziąć udział w wyborach, to wśród deklarujących absencję podczas głosowania triumfuje opozycja – PiS i SLD – wynika z badania wizerunkowego realizowanego przez panel Ariadna dla tajnikipolityki.pl

Platforma Obywatelska to najsilniejsza marka polityczna wśród wyborców deklarujących chęć udziału w wyborach (151 punktów*).  Dla osób badanych z całej próby Platforma Obywatelska zajmuje miejsce trzecie (117 pkt; PiS zdobywa 124 pkt, SLD 120 pkt). Powodem tej różnicy są badani deklarujący absencję podczas głosowania, krytyczni wobec  partii rządzącej. Opozycja ma zatem bardzo duży rezerwuar potencjalnych wyborców, ale musi znaleźć klucz, aby poszli oni zagłosować.

To nie jest jedyny problem Platformy Obywatelskiej. Premier Ewa Kopacz przekonuje, że jest bliżej ludzi. Co się udaje odnośnie  samej premier (http://tajnikipolityki.pl/kopacz-liderem-wizerunek-politykow-pazdziernik/), ale nie przekłada się na postrzeganie PO. Dla cechy „politycy tej partii rozumieją problemy przeciętnych Polaków” w ocenach „głosujących” PO uzyskuje jedynie 27% wskazań, PiS 35%, SLD 32%. Wrażliwość społeczna też nie jest domeną PO („troszczy się o równe szanse dla wszystkich”  PO 30%, PiS 36%, SLD 34%). Wyjątkiem jest cecha „skuteczna w rozwiązywaniu problemów społecznych” (37%; PiS 32%, SLD 29%), ale taki wynik można interpretować jako przejaw świeżo dostępnych w pamięci działań premier w czasie rozwiązywania problemów górników  z kopalni Kazimierz –Juliusz.

Siłą Platformy Obywatelskiej w postrzeganiu(„głosujących”)  respondentów jest kompetencja jej polityków na czas kryzysu gospodarczego (35% wskazań)  i bezpieczeństwa (44%; w szczególności kryzysu na Ukrainie – 40%). Ma też korzystny wizerunek przed wyborami samorządowymi – skuteczna w samorządach 40%), będzie dobrze gospodarować środkami unijnymi z przyszłej perspektywy (41%).

Prawo i Sprawiedliwość

Prawo i Sprawiedliwość to druga pod względem preferencji  marka polityczna wśród wyborców deklarujących chęć udziału w wyborach (142 punkty), ale pierwsza w całej próbie badanych (a więc i tych, którzy nie chcą głosować). Wady PO to zalety PiS. Partię tę wyróżnia socjalna wrażliwość. Cieszy się większą wiarygodnością w realizacji wyborczych obietnic niż partia rządząca (32%, PO-30%). Domeną partii jest praworządność (39%; PO 32%), walka z korupcją (38%, PO 30%). Duży odsetek wskazań „dąży do zmniejszenia podatków” (37%) to wyraz oczekiwań redukcji obciążeń ze strony fiskusa, a nie neoliberalnego myślenia o gospodarce. W tych obszarach, w których PO jest postrzegana korzystnie, wyraźnie traci główna partia opozycyjna – gwarant bezpieczeństwa (tylko 32%, PO 44%), partia na czas kryzysu (27%, PO 34%), zwłaszcza tego na Ukrainie (27%, PO 40%).

Sojusz Lewicy Demokratycznej

Trzecie miejsce pod względem siły wizerunków – wśród osób głosujących – zajął Sojusz Lewicy Demokratycznej (123 pkt; drugie w ogólnej próbie). SLD jest dobrze oceniany w zakresie zagadnień liberalnych światopoglądowo (ale utracił pozycję lidera na rzecz PO): postępu społecznego (31%; PO 39%), a także gwarancji państwa neutralnego światopoglądowo (31%; PO 35%).  Chociaż w próbie było więcej sympatyków PiS, to  SLD uzyskiwało  lepsze oceny pod względem lubienia (30%; PiS 28%). Problemem wizerunkowym SLD jest to, że to PiS silniej niż ta partia lewicowa gospodaruje wrażliwość społeczną: troszczy się o równe szanse dla wszystkich (SLD 34%, PiS 35%),  jest skuteczna w rozwiązywaniu problemów społecznych (SLD 29%, PiS 32% wskazań respondentów). Biorąc pod uwagę odsetek preferencji SLD (10%)  i odsetek pozytywnych wskazań wizerunkowych (średnio około 30%) należy podkreślić relatywnie dużą siłę marki tej partii.

PSL, TR, NP – duży dystans do liderów

Pomiędzy trójką liderów, a pozostałymi partiami, jest duża różnica w sile politycznej marki. Polskie Stronnictwo Ludowe (62 pkt) gospodaruje przydatne cechy na czas wyborów samorządowych – skuteczne w nich działanie (23%). Jako partia rządowa zagospodarowała sobie relatywnie duży odsetek wskazań (biorąc pod uwagę niewielki elektorat) – kompetencji w kwestiach gospodarczych (20%). Problemem PSL są oceny skuteczności w walce z kryzysem (11%), zwłaszcza tym na Ukrainie (12%).

Twój Ruch (58 pkt) ma relatywnie korzystny wizerunek, biorąc pod uwagę nikłe poparcie społeczne. To dobre postrzeganie dotyczy kwestii liberalnych, np. gwarant państwa neutralnego światopoglądowo 22%. Zbliżają się wybory samorządowe, a sondaże zapowiadają klęskę Twojego Ruchu, co wiąże się ze słabym jego postrzeganiem w kwestiach ważnych dla  tej kampanii, np. sprawnością działania w samorządach (7% wskazań).

Nowa Prawica ma najsłabszy wizerunek spośród badanych ugrupowań (37 pkt). Biorąc pod uwagę wielkość poparcia tej partii, wynik ten można interpretować tym, że popularność tej partii opiera się na osobie lidera Janusza Korwin-Mikkego. Nowa Prawica zgodnie z nazwą jest liberalna w kwestiach gospodarczych, co zdaje się dostrzegają sympatycy tej partii – dążenie do zmniejszania podatków wyróżnia tę partię (17%). Pozostałe cechy wskazywane są na poziomie nie przekraczającym poparcia tej partii. Szczególną jej słabością (dla partii konserwatywnej) jest to, że tylko 7% wskazuje NP jako gwaranta bezpieczeństwa narodowego.


*W celu przygotowania wskaźnika siły marki pytano respondentów o ocenę ważności cechy dla wyboru partii oraz ocenę danego ugrupowania pod względem każdego z kryteriów. Wskaźnik powstaje jako suma iloczynów: waga danej cechy x średnia jej ocena dla danej partii.

Pobierz raport z badania  >>>

.


[27.X.2014]

Kopacz liderem. Wizerunek polityków – październik


Ewa Kopacz była postrzegana najlepiej w 8 spośród kategorii, m.in. zaufania, lubienia, uczciwości, zaś Jarosława Kaczyńskiego oceniano najlepiej pod względem patriotyzmu – wynika z badania wizerunkowego przeprowadzonego przez dr hab. Norberta Maliszewskiego, realizowanego przez panel badawczy Ariadna dla tajnikipolityki.pl.

1) Ewa Kopacz liderem

Premier Ewa Kopacz była najlepiej oceniana spośród wszystkich liderów partyjnych. Uzyskała najwyższy odsetek wskazań w 8 spośród 10 kategorii. Była dobrze oceniana zwłaszcza pod względem wzbudzania zaufania, uczciwości, rozumienia potrzeb przeciętnych Polaków, lubienia. Tylko w jednym obszarze – patriotyzmu – większy odsetek respondentów wskazywał Jarosława Kaczyńskiego (45%; zaś Ewę Kopacz 33%).

Z poszczególnych ocen stworzono ogólny wskaźnik – siły wizerunku polityka. W poprzednim rankingu pierwsze miejsce zajmował Jarosław Kaczyński, w tym wyprzedziła go Ewa Kopacz (154 pkt).

2) Jarosław Kaczyński (120 pkt) – patriota, skuteczny przywódca

Jarosław Kaczyński nie tylko był dobrze oceniany pod względem patriotyzmu, ale skutecznego przywództwa, siły. Oceny prezesa na tych wymiarach przywództwa są podobne do liderki PO (nie ma istotnych statystycznie różnic). Wcześniej liderem był Jarosław Kaczyński, co znaczy, że przyjęta przez PiS strategia ignorowania nowej premier, deprecjonowania, nie przynosi skutków. Ewa Kopacz przejęła polityczną inicjatywę, od wyborców uzyskała kredyt zaufania jako premier i w związku z tym jej oceny rosną całościowo, niemal na każdym wymiarze, w związku z tym Jarosław Kaczyński stracił pozycję lidera rankingu siły politycznych marek.

Wizerunki_liderow_partii_politycznych_paź2014

Słabsze od oczekiwań są oceny prezesa PiS jako „polityka na czas kryzysu na Ukrainie” 26% (Miller 26%). Ten wynik powtarza się kolejny raz. Można go interpretować tym, że polskie społeczeństwo w coraz większym stopniu oczekuje bardziej asekuracyjnej polityki w sytuacji ukraińskiego kryzysu, coraz bardziej lęka się reakcji odwetowych ze strony Rosji.

3) Leszek Miller – żelazny kanclerz, ale da się lubić

Leszek Miller zajmuje trzecie miejsce pod względem atrakcyjności wizerunku (116pkt) i niewiele ustępuje liderom rankingu. Jest on najlepiej oceniany pod względem siły (35% wskazań), korzystanie także jako skuteczny polityk. Jest też stosunkowo dobrze postrzegany pod względem otwartości, sympatii, czy kompetencji (biorąc pod uwagę trzy razy mniejszą proporcję sympatyków SLD w porównaniu do PiS). Jego słaba strona w oczach respondentów to uczciwość.

4) Janusz Palikot  – 67 pkt

Pomiędzy trójką liderów, a pozostałymi przywódcami partii, jest niemal dwukrotna różnica w liczbie punktów. Janusz Palikot jest dobrze oceniony pod względem tolerancji, otwartości, a także stosunkowo korzystnie na wymiarze siły. Słabą jego stroną  jest postrzeganie jego uczciwości oraz  kompetencji, zwłaszcza w sytuacjach tak trudnych jak czas kryzysu na Ukrainie.

5) Janusz Piechociński – 58 pkt

Awansował na piąte miejsce rankingu. Wyborcy PSL doceniają swojego lidera pod względem każdej cechy (zwłaszcza patriotyzmu), zaś inni raczej są impregnowani na zalety wicepremiera. W porównaniu do poprzednich badań nieco stracił pod względem skuteczności.

6) „Fenomen” Janusza Korwin- Mikkego 50  pkt

Jest postrzegany przez swój elektorat, zwłaszcza młodych ludzi jako silna osobowość, patriota, a jednocześnie nie jest to „polityk  na czas kryzysu na Ukrainie”. Ta niespójność nie ma wpływu na sympatię, którą rodzi w tej grupie wyborców.

/

Pobierz raport  >>> 

.


[25.X.2014]

PiS „krulem” aktywności w sieci


Najczęściej w Internecie pojawiała się nazwa PiS (13,5 tys) spośród wszystkich partii, zaś w kategorii polityków najwięcej publikacji dotyczyło Ewy Kopacz (8 tys) – wynika z raportu mediów elektronicznych Newspoint z zeszłego tygodnia, przygotowywanego dla strony www.tajnikipolityki.pl. Czy ta popularność przekłada się na wybory polityczne? Jak o kimś głośno, to czy zawsze zyskuje? Jaki jest wpływ aktywności w mediach na preferencje polityczne?

Raporty Newspoint będą pojawiać się na stronie tajnikipolityki.pl w poniedziałki i obejmować dane z poprzedniego tygodnia. Najnowszy raport znajduje się na dole strony głównej www.tajnikipolityki.pl i tego raportu dotyczy niniejszy opis*.

Ewa Kopacz zdominowała kategorię liderów partyjnych. Wzmianki na jej temat pojawiały się ponad sześć razy częściej niż o drugim w rankingu Jarosławie Kaczyńskim. Przyjęcie roli premiera przez Ewę Kopacz wiąże się z dużym zainteresowaniem mediów, otwarciem nowego kredytu zaufania. Ewa Kopacz wyprzedziła wszystkich liderów partyjnych w badaniu CBOS pod względem zaufania (59% ufa jej, wzrost od ostatniego pomiaru o 11 pp). Przyjęta przez Jarosława Kaczyńskiego i PiS strategia ignorowania nowej premier, deprecjonowania jej („jest dwa, a może trzy poziomy niżej niż Jarosław Kaczyński” według Adama Hofmana ), unikania bezpośredniego pojedynku może okazać się nieskuteczna. Wyborcy oceniają polityków w porównaniu z ich oponentami. Po awansie Donalda Tuska na stanowisko szefa Rady Europejskiej, zgodnie z tezą tych, którzy sądzili, iż Ewa Kopacz będzie słabym przywódcą, zyskiwać powinien Jarosław Kaczyński. Pośrednim tylko wskaźnikiem jest ranking zaufania. Notowania Jarosława Kaczyńskiego są prawie dwa razy niższe niż Ewy Kopacz a zmiana jest w granicach błędu statystycznego (34%, +2 pp). Wbrew tezom niektórych komentatorów Jarosław Kaczyński nie zyskał na rezygnacji Tuska z funkcji premiera, a Ewa Kopacz przynajmniej jak na razie przejęła inicjatywę na scenie politycznej.

Nowe otwarcie Ewy Kopacz nie odbywa się bez problemów. Jeśli spojrzeć na statystykę wpisów dotyczących partii w sieci zdecydowanym liderem jest PiS (13,5 tys), a dopiero piąte miejsce zajmuje PO (3 tys). W najnowszym sondażu poparcia dla partii PO (33%) jest pierwsza (IBRiS dla Rzeczpospolitej), ale jej poparcie się nie zmieniło od początku miesiąca. Podobnie poparcia dla PiS 31% – nie ulega zmianie. Na nowym otwarciu zyskuje na razie premier Ewa Kopacz, zaś po skoku poparcia związanym z awansem Donalda Tuska notowania PO pozostają bez zmian. Sukces premier polega na utrzymaniu kredytu zaufania dla PO, ale niewątpliwie problemem jest przełożenie inicjatywy na scenie politycznej nie tylko na zyski dla własnego wizerunku, ale także partii rządzącej. Jej marka jest w cieniu. Szeroko eksponowana jest marka PiS. Warto zwrócić uwagę na wydźwięk tych publikacji w sieci o tej partii. Obok PSL (33%; afera związana ze słowami ministra Sawickiego) PiS jest liderem negatywnych wpisów (32%). To truizm, ale ważne, aby nie tyle było głośno, co dobrze o danej partii mówiono.

Przyjęło się, że „krulem” sieci jest Janusz Korwin Mikke. Wpisów na jego temat jest więcej niż o Leszku Millerze, a o Nowej Prawicy więcej niż o Platformie Obywatelskiej. Janusz Korwin Mikke jest liderem wśród polskich polityków pod względem liczby fanów na Facebooku (0,5 mln), ale to medium społecznościowe może być specyficznym kanałem komunikacji dla tej partii. Natomiast mała popularność lidera Nowej Prawicy w sieci jest skorelowana ze spadkami poparcia, gdyż według wspomnianego sondażu IBRiS ta partia nie przekracza 5% procentowego progu gwarantującego reprezentację w Sejmie.

Popularność w sieci może być związana z preferencjami politycznymi, ale na ogół to współwystępowanie, a nie związek przyczynowy. Jest to jednak ważny wskaźnik, gdyż dzięki niemu można zaobserwować ciekawe procesy: przejęcie inicjatywy przez Ewę Kopacz, problemy ze strategią PiS, czy Janusza Korwin- Mikkego.


*Wydźwięk wypowiedzi określany automatycznie, wyniki mogą być traktowane jedynie jako szacunkowe

.

[24.X.2014]

Remis oznacza ósmą przegraną PiS

dr Tomasz Jurkiewicz, dr hab. Norbert Maliszewski

PiS i PO remisują w sondażach, ale to oznaczałoby symboliczne zwycięstwo PO, gdyż ta prtia wygrałaby pod względem liczby mandatów w 9 województwach (PiS w 7), a mogłaby rządzić nawet w 12.

Według najnowszego sondażu poparcia partii w wyborach samorządowych IBRiS dla Rzeczpospolitej  PO i PiS zdobyłyby po 30 proc. głosów. Komitety lokalne popiera 9 proc. badanych, podobnie SLD, zaś PSL 7. Remis pomiędzy PO a PiS oznaczałby sytuację patową zarówno dla Ewy Kopacz, jak i Jarosława Kaczyńskiego. Premier chciałaby potwierdzić w wyborach samorządowych, że nowe otwarcie Platformy to nie tylko tymczasowy wzrost słupków w sondażach. PiS chciałoby zredukować ten „efekt Kopacz”, gdyż wtedy miałoby lepszą pozycję startową przed wyborami parlamentarnymi.

PiSowi grozi widmo 8 przegranych wyborów. Remis w poparciu oznaczałby realną wygraną PO z dwóch powodów. Zgodnie z modelem opierającym się na wyborach samorządowych 2010 roku i ostatnich wyborach do Europarlamentu, w przypadku remisu, głosy rozkładają się korzystniej dla PO, gdyż wygrywa ona pod względem liczby mandatów w 9 województwach.

Symulacja podziału mandatów na podstawie sondażu IBRiS:

Remis_oznacza_przegrana_PiSDrugi czynnik to kwestia rządzenia, a PiS ma małe zdolności koalicyjne. Prawdopodobnie będzie rządzić tylko w czterech województwach (podlaskim, lubelskim, podkarpackim i małopolskim), gdzie miałoby wg symulacji większość samodzielną. SLD, PSL raczej będą wchodzić w koalicję z PO niż PiS. Zatem PO rządziłaby samodzielnie lub w koalicjach w 12 województwach.

Wg symulacji PO wygrywa i rządzić może samodzielnie w dolnośląskim (koalicja z prezydentem Dutkiewiczem), pomorskim, warmińsko-mazurskim i zachodniopomorskim. W koalicji z PSL w mazowieckim i wielkopolskim, z SLD w kujawsko-pomorskim, lubuskim, śląskim i także w wielkopolskim. W łódzkim i świętokrzyskim potrzebna byłaby koalicja z PSL i SLD zaś w opolskim z komitetem lokalnym.

PiS samodzielnie mógłby rządzić w lubelskim, małopolskim, podkarpackim i podlaskim, mógłby także współrządzić w koalicjach w kujawsko-pomorskim i lubuskim z SLD, w łódzkim i świętokrzyskim z PSL lub SLD, mazowieckim z PSL, w opolskim i śląskim z mniejszością niemiecką/RAŚ i SLD oraz w wielkopolskim z PSL i SLD.

W porównaniu z 2010 roku ogromnie tracą SLD i PSL. W przypadku tej ostatniej partii, niezwykle aktywnej w samorządach, cztery lata temu obserwowano duże niedoszacowanie sondażowe.

Z uwagi na obserwowane w poprzednich wyborach różnice między sondażami a ostatecznymi wynikami wyborów zdecydowano się na wyniki sondażu nałożyć korektę. Punktem wyjścia do obliczenia współczynników korygujących były różnice między wynikami sondaży sejmowych a wynikiem wyborów samorządowych w 2010 r.

Symulacja podziału mandatów po korekcie (http://tajnikipolityki.pl/po-wygrywa-z-pis-96-korekta-na-niedoprzeszacowanie-sondazy/)

Remis_oznacza_przegrana_PiS_2Wyniki skorygowane dają znacznie więcej radnych PSL kosztem PO i PiS, ale obraz ogólny nie ulega większym zmianom, wprawdzie PO traci samodzielną większość w warmińsko-mazurskim i zachodniopomorskim ale może tam rządzić w koalicji z PSL za to w kujawsko-pomorskim, lubuskim, łódzkim i świętokrzyskim wystarczy do koalicji sam PSL. Z kolei w przypadku PiS rządzenie poza czterema województwami gdzie ma samodzielną większość wymagałoby trudniejszych koalicji. W kujawsko-pomorskim i lubuskim musiałby przyciągnąć i SLD i PSL, w łódzkim i mazowieckim wyłącznie z PSL. W warmińsko-mazurskim gdzie w tym wariancie PO nie ma samodzielnej większości pojawiłaby się możliwość koalicji z PSL.

Niepewny jest też wynik komitetów lokalnych. Istniejące przesłanki wskazują, że podobnie jak 4 lata temu nie zbiorą zbyt dużej liczby mandatów w skali kraju (w 2010 roku osiągnęły łącznie prawie 15%, ale dało to zaledwie 20 mandatów, czyli 3,6% wszystkich ), choć mogą języczkiem u wagi w tworzeniu koalicji większościowej w niektórych województwach.

Podobnie jak w tegorocznych  wyborach do Parlamentu Europejskiego PiS i PO idą łeb w łeb. Przy remisie poparcia politycy PiS będą przekonywać, że partia zyskała w porównaniu z 2010 roku (wtedy zwyciężyła w 2 województwach). PiS, aby zwyciężyć musi znacząco zwiększyć poparcie, gdyż przy obecnych sondażach efekt psychologiczny byłby korzystny dla Ewy Kopacz.

.

[20.X.2014]

Minister Sawicki i koza


Minister Sawicki obraża rolników na miesiąc przed wyborami samorządowymi, co prowadzi do kryzysu wizerunkowego PSL. Czy jego konsekwencją będzie spadek poparcia dla PSL?

Dwie partie były do tej pory liderem walki o wiejski elektorat: PiS i PSL. Podczas ostatnich wyborów  to PiS było częściej preferowane przez rolników (41% – według badań Ipsos exitpoll w maju) niż PSL (30%). Inne partie w tej grupy cieszyły się mniejszym poparciem, np. PO (11%), SLD (4%).

Niezwykle ważnym wydarzeniem, dla wyniku zmagań PSL i PiS o prymat wśród rolników, było wprowadzenie rosyjskiego embarga m.in. na polskie owoce, mięso. Nie są znane oceny działań rządu w odpowiedzi na problemy rolnictwa związanego z zakazem eksportu polskich jabłek, wieprzowiny i innych produktów do Rosji. Biorąc pod uwagę notowania poparcia partii wśród rolników według pracowni CBOS, to po wprowadzeniu embarga zyskało PiS (z 26% uśredniony wynik maj-czerwiec-lipiec do 47% sierpień-wrzesień-październik), zaś straciło PSL (z 34% maj-czerwiec-lipiec do 24% sierpień-wrzesień-październik). Wyniki te trzeba traktować niezwykle ostrożnie, gdyż są one obarczone dużym błędem pomiaru (około 8%), odsetek rolników w próbie CBOS jest niewielki (3-5%; zatrudnieni w rolnictwie to wg GUS około 1,8 mln; ale >800 tys gospodarstw to mniejsze niż 5 ha, stąd nie dziwi tak niski odsetek autodeklaracji w CBOS ). PiS prawdopodobnie zyskało, PSL straciło, po wprowadzeniu embarga, ale nie można wyciągnąć wniosków co do wielkości tej zmiany.

Trzeba pamiętać, że kwestia embargo i radzenia sobie z nim dotyczy nie tylko samych rolników, ale osoby zajmujące się handlem, transportem, a także inni mieszkańcy wsi. Przy takiej samej analizie dla mieszkańców wsi (a więc większa kategoria; liczebność osób) – PiS zyskuje z 28% do 43%, zaś dla PSL zmiana jest w granicy błędu 12% vs 15%.

Wątpliwości co do tych wyników rodzą się, gdy się uwzględni, że wedle badań CBOS na poziomie ogólnego poparcia w porównywanych okresach notowania PSL nie zmieniły się istotnie (5,3% vs 6,3%), zaś o 9% wzrosło poparcie dla PiS (24% – PiS maj, czerwiec, lipiec vs 33% PiS/PJN/SP sierpień-wrzesień-październik). Takiej zmiany nie można zaobserwować na przykład w badaniach TNS, więc można ją uznać za wynik korekt w metodologii CBOS (np. sygnalizowanych przez pracownię – PiS badane w koalicji z PJN, SP).

Jeszcze większą niepewność co do tezy – PiS zyskuje na wsi po rosyjskim embargu, PSL traci – rodzą kolejne rezultaty. Najmniejsze poparcie dla nakładania sankcji na Rosję jest wśród rolników (56% – cała próba 64%). To PiS jest zwolennikiem „jastrzębiej” polityki wobec Rosji, a rolnicy/mieszkańcy wsi najgorzej oceniają taką linię.

Podsumowując te szczątkowe rezultaty można powiedzieć, że PiS i PSL są liderami walki o elektorat wiejski, rolniczy. Po wprowadzenia rosyjskiego embarga notowania PSL wśród rolników są zagrożone (ale to nie jedyny elektorat tej partii). Problemem PiSu jest tu łączenie sprzecznych interesów – z jednej strony partia ta opowiedziała się za aktywnym wspieraniem Ukrainy i twardym kursem wobec Rosji, co się podoba prawicowemu elektoratowi. Z drugiej jednak strony taka retoryka niekoniecznie podoba się mieszkańcom wsi, zwłaszcza na wschodniej ścianie Polski, co nie przeszkadza politykom PiS punktować PSL za trudności w radzeniu sobie ze skutkami embarga. Ta sprzeczność prawdopodobnie hamowała szerszy przepływ elektoratu z PSL do PiS.

Marek Sawicki mówiący o frajerstwie rolników, w sytuacji zagrożenia PSL spadkami poparcia, ten kryzys pogłębił. Co więcej, do gry aktywnie włączyło się SLD, ze swoją linią polityczną, wedle której Polska za bardzo zaangażowała się w procesy zmian na Ukrainie, zbyt dużo to ją kosztowało. Linia Leszka Millera ostatnio zyskiwała zwolenników. Warto pamiętać, że reprezentacja SLD na wsi ostatnio była niezwykle słaba, więc rolnicy z dnia na dzień prawdopodobnie nie zmienią swojego poparcia, ale otwiera się furtka możliwego przepływu w przyszłości (SLD w grze o wieś – embargo może obowiązywać latami).

Konkludując, w najbliższym czasie można spodziewać się korekt poparcia PSL, ale nie katastrofy. Co więcej, te spadki nie są nieuchronne, gdyż PSL może zastosować strategię jak w dowcipie o kozie. Jest kryzys, trzeba dodatkowo wprowadzić kozę, a później ją usunąć, to wówczas wszyscy poczują się lepiej. Taką strategię zastosował rząd PO-PSL przed Euro 2012 (ku zaskoczeniu wszystkich można było dojechać A2 do Warszawy, a spodziewano się wizerunkowej wpadki). Marek Sawicki swoimi słowami  wprowadził kozę (nieintencjonalnie). Jeśli potrafiłby się jej pozbyć, znalazłby na szybko rozwiązanie, zrealizował skup jabłek, to z kryzysu wyszedłby cało. Takim testem poradzenia sobie z kryzysem będą wybory samorządowe. PSL wypadnie w nich lepiej (13% mandatów wg ostatniej symulacji) niż pokazują to sondaże, nawet gdy część rolników zagłosuje nogami i zostanie w domu. Niemniej jednak sytuacja radzenia sobie z rosyjskim embargiem jest groźna dla PSL w dłuższej perspektywie. Rozwiązaniem nie są jednorazowe interwencje. PSL stracił pozycję lidera wśród rolników, a kolejni gracze (np. SLD) chcą skorzystać na słabości tej partii i  powiększyć elektorat na wsi.

/


[17.X.2014]

Korekta sondaży PO?


Platforma Obywatelska remisuje  pod względem poparcia (34%) z Prawem i Sprawiedliwością; SLD 9 (+3 pp), NP JKM 7 (+1pp), PSL 6 (-1pp), TR 2 (bz) w najnowszym badaniu CBOS.

Najciekawszym rezultatem jest 4 pp strata partii rządzącej. Można ją prosto interpretować jako korektę po wrześniowych, znaczących  12% wzrostach poparcia dla Platformy Obywatelskiej. Były one związane z awansem Donalda Tuska na stanowisko szefa Rady Europejskiej. Byli wyborcy PO dali temu ugrupowaniu nowy kredyt zaufania. Część osób uczyniła to (1/3 jak sugerowałyby wyniki CBOS) na zasadzie wpływu nastroju chwili, czy też tzw. informacyjnego wpływu większości (PO świętuje sukces, duża część społeczeństwa go podziela, więc także i ja). Korekta ta więc nie dziwi. Istnieje jednak alternatywne wyjaśnienie owego spadku PO. Czy ów kredyt zaufania związany z awansem Donalda Tuska tylko w 2/3 podtrzymała premier Ewa Kopacz? Czy wyborcy PO uznali nowe otwarcie za wiarygodne? Takiej tezie przeczą wyniki sondaży TNS, IBRiS, wedle których po expose notowania PO utrzymały się co najmniej na tym samym poziomie, co po awansie Donalda Tuska. Rezultaty badań sugerują występowanie efektu Tuska-Kopacz. Awans spowodował sondażowe wzrosty, a premier Kopacz je utrzymała. Co więcej, wcześniej opisywane rezultaty badania www.tajnikipolityki.pl wizerunku premier Ewy Kopacz pokazały radykalną pozytywną zmianę jej postrzegania. Jest jednak pewne zjawisko, które powinno niepokoić polityków PO, a jest nim brak przełożenia pozytywnej zmiany premier na wizerunek partii. Z badań realizowanych na początku października wynika, iż np. dla cechy „politycy tej partii rozumieją potrzeby przeciętnych Polaków” –18% badanych wskazuje PiS, a tylko 8% PO. Jest to ciekawy rezultat, gdyż społeczna wrażliwość stała się nową osią sporu pomiędzy Jarosławem Kaczyńskim  Ewą Kopacz. Premier w badaniu liderów zrównała się z Jarosławem Kaczyńskim pod względem tej cechy (Donald Tusk dołował w sondażach pod względem rozumienia potrzeb Kowalskich). PO nie tylko gorzej jest oceniana pod względem tej cechy niż PiS, ale w zasadzie wizerunek tej partii przypomina ten z okresu kryzysu przed nominacją Donalda Tuska, patrz: Tabela

Wizerunki_partii

Być może czasu wymaga przełożenie zmiany postrzegania Ewy Kopacz, nowego otwarcia na wizerunek PO. Teza ta jest weryfikowana, a wyniki kolejnego badania w przyszłym tygodniu, zachęcam do zapoznania się.

* Badanie  przeprowadzono metodą wywiadów bezpośrednich (face-to-face) wspomaganych komputerowo (CAPI) w dniach 9–15 października 2014 roku na liczącej 919 osób reprezentatywnej próbie losowej dorosłych mieszkańców Polski.
** Pomiar został przeprowadzony w dniach 1-5 października 2014 roku metodą CAWI na ogólnopolskiej próbie Polaków liczącej N=1081 osób dobranych z panelu Ariadna. Próba losowo-kwotowa. Kwoty dobrane wg reprezentacji w populacji Polaków w wieku 18 lat i więcej dla płci, wieku, wykształcenia i wielkości miejscowości zamieszkania.

/


[14.X.2014]

PO wygrywa z PiS 9:6

Korekta na (niedo/prze)szacowanie sondaży

dr Tomasz Jurkiewicz, dr hab. Norbert Maliszewski

Na miesiąc przed wyborami PO wygrywa w dziewięciu, a PiS w sześciu sejmikach wojewódzkich wedle symulacji wyników wyborów samorządowych. W jednym województwie (świętokrzyskim) jest remis pod względem liczby mandatów między PiS a PSL (po 11).  Ze względu na niedoszacowanie niektórych partii, np. PSL, wprowadziliśmy nową korektę, której poświęcony jest ten tekst.

Metoda symulacji: dla średniej z sondaży poparcia dla partii (PO 32,7%; PiS 30.2 %; SLD 8.8%; PSL 6%; pozostałe partie <5%)  prowadzonych w ciągu ostatnich 30 dni (m.in. TNS, MB, CBOS, IBRiS) a) podzielono proporcjonalnie niezdecydowanych; b) wprowadzono korektę na niedoszacowanie/przeszacowanie partii (opisaną poniżej) zaobserwowane w wyborach w 2010 roku (PO 35,2%; PiS34.5 %; PSL 14.5%;  SLD 10.8%; pozostałe partie <5%). Średnie przeliczono na mandaty, zgodnie z modelem opierającym się na wyborach samorządowych 2010 roku i ostatnich wyborach do Europarlamentu. W przybliżeniu podział mandatów do sejmików wojewódzkich pokazano w poniższej tabeli.

PO wygrywa z PiS 96. Korekta na (niedoprze)szacowanie sondaży

Przygotowując tę symulację porównano sondaże w 2010 roku na miesiąc przed wyborami i wynik wyborczy partii. Dla niektórych partii sondaże okazały się niedoszacowane, np. PSL.

Jak to wyglądało w 2010 r.

Rok 2010 był bardzo trudnym rokiem z punktu widzenia oceny sondaży.

Na koniec marca sondaże (dane dzięki uprzejmości @PopPolityk ‘a) dawały Platformie Obywatelskiej poparcie na poziomie powyżej 50%. Niecały rok wcześniej PO wygrywa wybory do Parlamentu Europejskiego zdobywając, dzięki 44% głosów, połowę mandatów. Prawo i Sprawiedliwość, które dzięki 27% głosów, zdobyło 30% mandatów do PE, w sondażach ma średnio 27% poparcia.

Tragedia 10 kwietnia i związane z tym wcześniejsze wybory prezydenckie zmieniają obraz w sondażach. Poparcie dla PO spada, natomiast PiS rośnie. Tuż przed I turą wyborów prezydenckich PO ma 45%, PiS 35%. Wyniki I tury wyborów prezydenckich (Bronisław Komorowski 41.54%, Jarosław Kaczyński 36.46%) są dość zbliżone do wyników sondaży sejmowych.

Po wygranych przez kandydata PO wyborach, sondaże dla tej partii lekko rosną (premia dla zwycięzcy), by pod koniec września osiągnąć ponownie prawie 50%, a następnie już w trakcie kampanii samorządowej wrócić ostatecznie do poziomu 45%. PiS z kolei na skutek odejścia od łagodnego, stonowanego w wyborach wizerunku lidera zaczyna systematycznie tracić zwolenników w sondażach by osiągnąć tuż przed wyborami 26%. Warto też pamiętać, że na 16 dni przed wyborami samorządowymi z PiS została usunięta Elżbiet Jakubiaka, a później z tej partii odchodzą m.in. Joanna Kluzik-Rostkowska, Paweł Poncyliusz, Paweł Kowal, Jana Ołdakowski, czy spin-doktorzy Adama Bielan, Michał Kamiński. Zakładają oni stowarzyszenie Polska Jest Najważniejsza.

Różnica pomiędzy sondażami a wynikami wyborów

Wyniki wyborów do sejmików wojewódzkich wskazują na dość dużą rozbieżność z sondażami sejmowymi, przeszacowanie PO, które zdobyło 30.9%, lekkie przeszacowanie PiS – 23.1%, niedoszacowanie SLD – 15.2% (w sondażach oscylowało wokół 13%) i silne niedoszacowanie PSL 16.3% (w sondażach długo poniżej progu, dopiero w końcówce dociągało do 6-7%).

Sondaży do sejmików wojewódzkich było niewiele w odróżnieniu od partyjnych czy też bardziej interesujących opinię publiczną sondaży w wyborach prezydentów miast. Jeden z ostatnich Homo Homini dla PR1 Polskiego Radia dawał PO 35.4% (przeszacowanie +4.5pp), PiS 26.6% (+3.5pp), SLD 16.2% (+1.0pp) i PSL 8% (niedoszacowanie –8.3pp).

Drugi sondaż firmy CBOS dawał PO 36.4% (+5.5pp), PiS 19.5% (–3.6pp), SLD 11.8% (–3.4pp) i PSL 9.1% (–7.2pp). W tym przypadku jednak dla oceny wyników bardzo istotny jest fakt, że sondaż robiony był w dniach 4-11.11 a więc w samym środku zamieszania z usunięciem Elżbiety Jakubiak z PiS.

Czego można się spodziewać po sondażach?

Bieżące sondaże będą także mniej lub bardziej odległe od rzeczywistych wyników wyborów sejmikowych. Patrząc między innymi na wyniki porównań z 2010 można postawić następujące tezy:

  • PO będzie przeszacowana zarówno w sondażach sejmowych (bardziej) jak i sejmikowych (mniej).
  • PiS będzie na zbliżonym poziomie do sondaży. Nie można też raczej już mówić o niedoszacowaniu wyników tej partii, jej zwolennicy nie ukrywają swoich poglądów jak to miało często miejsce przed 2010 rokiem.
  • SLD będzie niedoszacowane, choć w niezbyt dużym stopniu.
  • PSL ponownie będzie niedoszacowany, ale raczej nie powtórzy się tu efekt dwukrotnie większego wyniku.
  • Z uwagi na większą stabilizację sceny politycznej i brak jak na razie czynników mocno wpływających na opinię publiczną można założyć, że stopień przeszacowania czy niedoszacowania będzie mniejszy niż w 2010 roku.

I co z tego wynika czyli technikalia symulacji wyników 

Przeprowadzając symulację wyników na bazie sondaży wprowadzamy korekty uwzględniające przeszłe różnice między sondażami a wynikami wyborów.

Korekta 1. na bazie porównania unormowanych wyników sondaży partyjnych do unormowanych wyników wyborów sejmikowych obliczany jest stopień prze/niedoszacowania.

Korekta 2. na bazie porównania unormowanych wyników sondaży sejmikowych do unormowanych wyników wyborów sejmikowych obliczany jest stopień prze/niedoszacowania.

Wyniki średniej bieżących sondaży partyjnych są korygowane o 1/3 efektu dla korekty 1. a średniej bieżących sondaży do sejmików wojewódzkich o 1/3 efektów dla korekty 2.

Dla tak wyznaczonych przewidywanych wyników liczony jest średnia, która stanowi przewidywany poziom poparcia w listopadowych wyborach samorządowych. Na tej bazie, zakładając strukturę regionalnego poparcia taką jak w wyborach 2010 i ostatnich wyborach do Parlamentu UE wyznaczane są liczby mandatów w poszczególnych województwach, co przedstawiono w tabeli powyżej.

I co z tego wynika, czyli kwestia prognozy wyników

Wprowadzenie korekty zmienia znacząco odsetek uzyskanych mandatów, zwłaszcza dla PSL.

PO wygrywa z PiS 96. Korekta na (niedoprze)szacowanie sondaży_2

Jeśli chodzi o ogólny obraz, a temu służą głównie przygotowywane symulacje, to te zmiany są niewielkie. Wedle jednej i drugiej symulacji PO wygrywa z PiS 9:7, przy czym wedle symulacji z korektą w województwie świętokrzyskim PiS remisuje z PSL. Biorąc pod uwagę możliwości koalicyjne tych partii, PiS prawdopodobnie będzie rządzić tylko w trzech lub czterech województwach (lubelskim, podkarpackim i małopolskim), gdzie miałoby wg symulacji większość samodzielną. W podlaskim sytuacja  jest patowa PiS=15 mandatów, PO i PSL =15 (w symulacji bez korekty PiS ma większość samodzielną w podlaskim i to jedyna różnica). SLD, PSL raczej będą wchodzić w koalicję z PO niż PiS. Zatem PO rządziłaby samodzielnie lub w koalicjach w 12-13 województwach.

.


[10.X.2014]

Wizerunek premier po expose. Postrzeganie liderów opozycji


1. Metamorfoza Ewy Kopacz

Po tym jako Ewa Kopacz została premierem i wygłosiła swoje expose nastąpiła radykalna zmiana jej wizerunku. Premier Ewa Kopacz jest postrzegana bardziej pozytywnie niemal na wszystkich wymiarach w porównaniu z pomiarem sprzed miesiąca, np. skuteczny polityk +9pp, kompetentny +9pp, silny i zdecydowany +9 pp. Wcześniej, nawet będąc marszałkiem, pozostawała w cieniu Donalda Tuska. Powodem metamorfozy wizerunkowej jest to, że teraz stała się jednym z najważniejszych polityków w Polsce. To także efekt expose, które zostało dobrze ocenione przez Polaków, po którym uzyskała wizerunkowy kredyt, charakterystyczny w pierwszym okresie rządów.

Premier Ewa Kopacz w pomiarze sprzed miesiąca gorsze oceny uzyskiwała pod względem cech „twardych”: „skuteczności”, „siły”, „dopasowania na czas kryzysu na Ukrainie.” Teraz znacząco zmniejszyła dystans do Jarosława Kaczyńskiego, czy Leszka Millera. Natomiast po raz pierwszy, dzięki wzrostowi pozytywnych ocen, stała się liderem cech miękkich, tak jak „zaufanie”, czy „uczciwość”.

Premier Ewa Kopacz starała się w czasie pierwszych tygodni swojego urzędowania zmniejszyć tzw. dystans władzy, który powstał po latach rządów premiera Donalda Tuska. Osiągnęła wraz z Jarosławem Kaczyńskim – najwyższe, 15% poparcie na wymiarze „dostosowanie do potrzeb przeciętnych Polaków”. Natomiast słabością premier pozostają relatywnie niskie oceny pod względem patriotyzmu.

2. Jarosław Kaczyński – najsilniejsza marka polityczna wśród liderów partii

Jarosław Kaczyński zajął w niniejszym badaniu pierwsze miejsce w rankingu pod względem siły wizerunku (65 pkt; spadek – 2pp w ciągu miesiąca). W zeszłym miesiącu liderem był Donald Tusk (84 pkt), a premier Kopacz (64 pkt) nie była wtedy jeszcze uwzględniona w rankingu. Jarosław Kaczyński wyprzedza panią premier o 1 pkt, różnica jest w granicach błędu statystycznego. Walczą niemal ramię w ramię o palmę pierwszeństwa.

Jarosław Kaczyński jest liderem takich cech jak patriotyzm, skuteczność. Jarosław Kaczyński po odejściu Donalda Tuska zyskał zwłaszcza na wymiarze siły (+ 7pp), a także postrzeganej kompetencji (+5pp). Warto zaznaczyć, że pomimo największego odsetka sympatyków PiS spośród elektoratów różnych partii, lider PiS jest oceniany gorzej niż Leszek Miller, pod względem lubienia. Jarosław Kaczyński ma charyzmę, wizerunek prawicowego lidera, ale trudno mu przyciągać nowych wyborców, zwłaszcza aideologicznych, czy zorientowanych bardziej centrowo. PiS opiera się na Jarosławie Kaczyńskim, ale też jest jej ograniczeniem w pozyskiwaniu nowych wyborców – chociaż ten problem jest mniejszy niż przed laty. Słabsze od oczekiwań są jego oceny jako „polityka na czas kryzysu na Ukrainie” 12% (Kopacz 13%, Miller 14%). Można je interpretować tym, że polskie społeczeństwo w coraz większym stopniu oczekuje bardziej asekuracyjnej polityki w sytuacji ukraińskiego kryzysu, coraz bardziej lęka się reakcji odwetowych ze strony Rosji.

3. Leszek Miller – żelazny kanclerz, ale da się lubić

Leszek Miller zajmuje trzecie miejsce pod względem atrakcyjności wizerunku (60pkt; wzrost + 2pp) i niewiele ustępuje liderom. Jest dobrze oceniany pod względem siły, stanowczości. Jest też stosunkowo dobrze postrzegany pod względem otwartości, sympatii, czy kompetencji (biorąc pod uwagę trzy razy mniejszą proporcję sympatyków SLD w porównaniu do PiS). Jego słaba strona w oczach respondentów to uczciwość.

4. Janusz Palikot – 35 pkt

Pomiędzy trójką liderów, a pozostałymi przywódcami partii, jest niemal dwukrotna różnica w liczbie punktów. Janusz Palikot (wcześniej nie uwzględniany w rankingu) jest dobrze oceniony pod względem tolerancji, otwartości, a także stosunkowo korzystnie na wymiarze siły. Słabą jego stroną jest postrzeganie jego kompetencji, zwłaszcza w sytuacjach tak trudnych jak czas kryzysu na Ukrainie.

5. „Fenomen” Janusza Korwin- Mikkego 32 pkt

Jest postrzegany przez swój elektorat, zwłaszcza młodych ludzi jako silna osobowość, patriota, a jednocześnie nie jest to „polityk na czas kryzysu na Ukrainie”. Ta niespójność nie ma wpływu na sympatię, którą rodzi w tej grupie wyborców.

6. Janusz Piechociński – 29 pkt

Odsetek pozytywnych ocen lidera PSL dokładnie pokrywa się z wielkością elektoratu jego partii. Wyborcy PSL doceniają swojego lidera pod względem każdej cechy (zwłaszcza patriotyzmu), zaś inni raczej są impregnowani na zalety wicepremiera.

 []

Pobierz raport  >>>

[]


[9.X.2014]

Sejmikowe czy sejmowe?

dr Tomasz Jurkiewicz, dr hab. Norbert Maliszewski

Pierwsze symulacje na bazie sondaży podziału głosów w sejmikach oparte były na dwóch źródłach, sondażach poparcia dla partii politycznych do Sejmu i sondażach poparcia dla partii do sejmików samorządowych. Czy obraz z nich się wyłaniający jest inny?

Wyniki symulacji

Na bazie średnich wyników z siedmiu sondaży (m.in. TNS Polska, CBOS, IBRiS, MB) do parlamentu z ostatniego miesiąca (średnia PO 32,6%; PiS 30,4%; SLD 8,3%; PSL 5,6%; KNP JKM 5,1%) i przy założeniu struktury oddawanych na komitety wyborcze głosów w poszczególnych okręgach wyborczych takiej jak w poprzednich wyborach samorządowych i ostatnich wyborach do Europarlamentu oszacowano, jak w przybliżeniu kształtowałby się podział mandatów do sejmików wojewódzkich (wariant I):

Tabela_1

Analogicznie oszacowane wyniki na bazie średniej z dwóch ostatnich sondaży IBRiS i CBOS do sejmików (średnia PO 28,5%; PiS 27%; SLD 8%; PSL 8,5%; KNP 3,5%), dały następujący podział mandatów (wariant II):

Tabela_2

Czy obraz wyłaniający się z porównania jest inny? Różnice które występują wynikają głównie z lepszego wyniku PSL (który z uwagi na niższe poparcie w sondażach niż w rzeczywistości może być jeszcze lepszy), traci trochę mandatów PO i PiS. Jeżeli przyjrzeć się jednak bliżej efektom, to zmiany poza mandatem w jedną czy drugą są niewielkie. I tak gdyby prawdziwszy był wariant 2

  • w kujawsko-pomorskim możliwa jest dodatkowo koalicja PO+PSL;
  • w łódzkim PiS traci możliwość rządzenia samodzielnego, możliwa zatem staje się koalicja PO+PSL+SLD;
  • w śląskim PO musi znaleźć jeden głos do rządzenia, a w warmińsko-mazurskim dwa.

I to tyle „różnic”.

.


[6.X.2014]

PO wygrywa z PiS 9:7

dr Tomasz Jurkiewicz, dr hab. Norbert Maliszewski

Na starcie kampanii PO wygrywa w dziewięciu, a PiS w siedmiu sejmikach wojewódzkich wedle symulacji wyników wyborów dr Tomasza Jurkiewicza i dr hab. Norberta Maliszewskiego. Średnie sondażowe przeliczono na mandaty, wygrana oznacza w tym przypadku największą ich liczbę w danym województwie. Kwestia wygranej będzie przedmiotem politycznego sporu, ze względu na znaczenie tych wyborów. Są pierwszym tak poważnym testem dla premier Ewy Kopacz jako przywódcy partii rządzącej. Wygrana wzmocniłaby ją politycznie i na miesiące ukróciła dyskusje o możliwej dezintegracji PO. To oczywiście wilcze prawo opozycji, aby przy takim rezultacie podkreślać, że w porównaniu do wyników wyborów sprzed 4 lat Platforma relatywnie traci. Wygrała wtedy w 12 województwach podczas gdy PiS jedynie w 3. Biorąc pod uwagę możliwość rządzenia, to o ile w  2010 w koalicji z PSL i/lub SLD mogła mieć większość w każdym województwie, to obecnie może jej się udać stworzyć większościowe koalicje w co najwyżej 12.

Na bazie średnich wyników z siedmiu sondaży (m.in. TNS Polska, CBOS, IBRiS, MB) do parlamentu z ostatniego miesiąca (średnia PO 32,6%; PiS 30,4%; SLD 8,3%; PSL 5,6%; KNP JKM 5,1%) i przy założeniu struktury oddawanych na komitety wyborcze głosów w poszczególnych okręgach wyborczych takiej jak w poprzednich wyborach samorządowych i ostatnich wyborach do Europarlamentu oszacowano, jak w przybliżeniu kształtowałby się podział mandatów do sejmików wojewódzkich.

Symulacja została zaprezentowane w artykule na łamach Polska the Times: wybory samorządowe 2014: symulacja przedwyborcza.

Z symulacją wyników wyborów samorządowych można zapoznać się tutaj: wybory samorządowe. Będzie ona aktualizowana w miarę zmiany aktualnych sondaży.

/


[5.X.2014]

Efekt Kopacz = obrona efektu Tuska


Po expose premier Kopacz nie zmieniło się poparcie dla Platformy Obywatelskiej 34%, jak i Prawa Sprawiedliwości 28% (w koalicji z Solidarną Polską i Polską Razem) – wynika z badania preferencji partyjnych Polaków TNS Polska dla „Wiadomości” (2 października 2014 r.).  Zmiany preferencji dla pozostałych partii były nieistotne statystycznie: SLD 8%  (-1 pp, czyli w granicach błędu pomiaru), PSL 6% (+ 1pp), NP JKM 5%, TR 2%,Inna partia 1%, niezdecydowani 16%. Wielu komentatorów zapowiadało, że po rezygnacji Donalda Tuska (awansie na stanowisko przewodniczącego Rady Europejskiej) i przejęcia władzy przez premier Ewę Kopacz można się spodziewać spadków poparcia dla partii rządzącej, przetasowania na scenie politycznej. Nie tylko nie ma takich efektów, ale jest ona jeszcze bardziej „zabetonowana”, gdyż wzrosła przewaga dwóch największych partii nad pozostałymi wśród wyborców zdecydowanych do  około 70% (powrót do poziomu z wyborów w 2011 roku). Jeszcze widoczniej widać tę polaryzację, gdy się przeliczy poparcie sondażowe na mandaty: PO 213 PiS 174 SLD 40 PSL 25 NP JKM 7 MN 1. PiS i PO zdobywa łącznie aż 84% mandatów. Wzrost poparcia dla PO jest zaś tak duży, iż PO może zacząć na nowo myśleć o trzeciej kadencji koalicji PO i PSL. Obserwując trendy poparcia należy zauważyć, że po wyborze Donalda Tuska na szefa Rady Europejskiej wyborcy PO powrócili z poczekalni osób niezdecydowanych, dali na nowo kredy poparcia. Zasługą premier Ewy Kopacz jest utrzymanie tego kredytu. Po złej prezentacji rządu, nowa premier zaskoczyła dobrze ocenianym expose. Ci, którzy twierdzili, iż efekt Tuska jest chwilowy, mogą się mylić, a przy dobrej kampanii PO może utrzymać ten kredyt zaufania w czasie wyborów samorządowych i ma szansę wygrać kolejne wybory.

Preferencje_partyjne_dynamika_poparcia_5paz14

/

Zobacz innych autorów  >>>

/

/

[]

[]